Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Neoplatonizm

Hymny Proklosa i modlitwa filozofa

Siedem zachowanych hymnów Proklosa, pisanych homerowym heksametrem do Heliosa, Muz, Afrodyty, Ateny i innych bóstw, pozwala zobaczyć, jak najbardziej systematyczny metafizyk późnej starożytności zwracał się do bogów własnej filozofii: z prośbą o światło, oczyszczenie i powrót duszy.

Kobiety piorące płótna - albedo, „Splendor Solis”, 1582, British Library
Kobiety piorące płótna - albedo, „Splendor Solis”, 1582, British Library

Metafizyk, który pisał wiersze

Proklos z Licji, scholarcha ateńskiej Akademii w V wieku, kojarzy się zwykle z prozą najbardziej rygorystyczną, jaką zna grecka filozofia: z Elementami teologii, w których twierdzenia wynikają z twierdzeń niemal na sposób geometryczny, oraz z wielotomową Teologią platońską, porządkującą bogów w szeregi, triady i hebdomady. Tym bardziej uderza, że ten sam autor zostawił po sobie zbiór krótkich utworów poetyckich, w których nie ma ani jednego dowodu, a jest wołanie, błaganie i pochwała. Przetrwało ich siedem: hymn do Heliosa, do Afrodyty, do Muz, do bogów w ogólności, do Afrodyty Licyjskiej, do Hekate i Janusa oraz do Ateny Wielomyślnej (Polymetis). Najważniejsze nowoczesne wydanie przygotował Ernst Vogt, a obszerny komentarz filozoficzny opublikował Robbert M. van den Berg.

Nie wiadomo, ile hymnów Proklos napisał naprawdę. Jego uczeń i biograf Marinos sugeruje, że było ich więcej i że kierowane były nie tylko do bogów greckich. Zbiór, który dotarł do nas w rękopisach bizantyjskich, jest więc zapewne wyborem lub przypadkową resztką, a jego kolejność nie musi odzwierciedlać zamysłu autora. Ta niepewność nie zmienia jednak zasadniczego faktu: mamy do dyspozycji teksty, w których filozof mówi do bogów w pierwszej osobie, a nie tylko o nich w trzeciej.

Świadectwo Marinosa o pobożności mistrza

Kontekst tych utworów najlepiej odsłania biografia napisana przez Marinosa po śmierci Proklosa w 485 roku. Marinos przedstawia mistrza jako człowieka, którego dzień był rytmizowany modlitwą. Według jego relacji Proklos oddawał cześć Słońcu trzykrotnie: o wschodzie, w południe i o zachodzie. Co miesiąc dokonywał oczyszczeń związanych z kultem Matki Bogów, przestrzegał świąt egipskich i dni uważanych za nieszczęśliwe, a pewne posty zachowywał z pobożności dla bóstw, nie zaś z przyczyn zdrowotnych. Marinos przypisuje mu również zdanie, które stało się później hasłem całego tego typu religijności: filozof nie powinien być kapłanem jednego miasta ani kilku ludów, lecz wspólnym hierofantą całego świata.

W tym właśnie miejscu biograf wspomina o hymnach. Proklos układał je, aby uczcić bogów różnych narodów, i w ten sposób jego poezja stawała się praktycznym wyrazem owego uniwersalizmu. Nie była to więc rozrywka literacka uczonego w wolnych chwilach, lecz część codziennego kultu, który w oczach ucznia stanowił dopełnienie życia kontemplacyjnego. Trzeba przy tym pamiętać, że Marinos pisze hagiografię i dobiera fakty do obrazu filozofa doskonałego. Jego relacja jest jednak zgodna z tym, co mówią same hymny: ich autor traktował modlitwę jako rzecz poważną.

Język Homera dla bogów Platona

Formalnie hymny Proklosa należą do długiej tradycji, której wzorem były tak zwane Hymny homeryckie oraz pieśni orfickie. Proklos pisze heksametrem daktylicznym, używa dialektu epickiego, sięga po stałe epitety i formuły zawołania. Słuchacz wykształcony w greckiej szkole rozpoznawał w nich natychmiast mowę dawnych poetów. Wybór ten nie był neutralny. Dla neoplatoników Homer i Orfeusz byli teologami, którzy pod zasłoną mitu przekazali prawdę o bogach; pisać jak oni oznaczało stawać w szeregu tej samej świętej mowy, a nie wymyślać nową.

Pod homerową powierzchnią kryje się jednak zupełnie inna treść niż w starych hymnach. Tamte opowiadały o narodzinach boga, jego przygodach i miejscach kultu. Proklos niemal całkowicie rezygnuje z narracji. Bóstwo zostaje nazwane, opisane przez swoje funkcje w kosmosie i natychmiast poproszone o dar dla duszy. Epitety, które u Homera dotyczyły wyglądu czy siły, tutaj stają się skrótami pojęć filozoficznych. Helios jest „królem ognia intelektualnego”, Muzy prowadzą dusze ku górze, Atena strzeże mądrości i odsłania światło. Poeta mówi starym językiem, ale jego bogowie mają miejsca wyznaczone przez system.

Ta dwoistość sprawiała kłopot czytelnikom nowożytnym, którzy szukali w hymnach albo wielkiej poezji, albo czystej doktryny, i w obu przypadkach czuli się zawiedzeni. Wiersze są gęste, czasem sztywne, przeładowane przydawkami. Ich wartość leży gdzie indziej: w tym, że pokazują, jak abstrakcyjna teologia przekłada się na akt osobisty, jak pojęcie „boga intelektualnego” zamienia się w kogoś, do kogo można zawołać „usłysz mnie”.

Helios, Muzy, Afrodyta i Atena

Hymn do Heliosa jest najbardziej znanym utworem zbioru i najpełniej pokazuje ten mechanizm. Słońce zostaje w nim opisane jako środkowa, królewska moc kosmosu, która prowadzi planety w harmonijnym tańcu i rozlewa życie na świat zrodzony. Proklos łączy z Heliosem inne postaci mitu, w tym Apollina jako Paiana, uzdrowiciela, i sugeruje, że różne ludy czczą tę samą moc pod różnymi imionami. Prośby, które zamykają utwór, nie dotyczą jednak urodzaju ani pomyślności w sensie zwykłym. Poeta błaga o oczyszczenie z win, o uwolnienie od kary należnej za dawne przewinienia, o światło, które rozproszy mrok duszy, i o to, by nie był przykuty do koła narodzin.

Hymn do Muz zwraca się do bogiń wiedzy jako do przewodniczek, które za pośrednictwem świętych ksiąg mędrców wyprowadzają dusze z ziemskiego zgiełku. Proklos prosi, by mógł być prowadzony właśnie przez te księgi, a nie przez czcze opowieści ludzi. Lektura staje się tu sama aktem religijnym, a hymn – modlitwą przed studium. Trudno o bardziej wymowny obraz szkoły, w której komentarz do Platona był formą nabożeństwa.

Dwa hymny do Afrodyty pokazują inny aspekt. Pierwszy kieruje się do bogini jako mocy jednoczącej, która przez pragnienie wiąże rzeczy w porządek; drugi czci ją jako Afrodytę Licyjską, związaną z ojczyzną rodu Proklosa. Ten drugi tekst przypomina, że filozof nie oderwał się od kultów lokalnych, lecz włączał je w szerszą wizję. Hymn do Ateny Wielomyślnej, zamykający zbiór w przekazie rękopiśmiennym, jest z kolei prośbą o mądrość i o pomoc w przeprawie przez morze stawania się. Atena, opiekunka Aten i patronka filozofii, ma podać rękę duszy, która chce wrócić tam, skąd przyszła.

Osobne miejsce zajmuje hymn skierowany do wszystkich bogów naraz. Nie wymienia on imion poszczególnych bóstw, lecz zwraca się do tych, którzy trzymają ster świętej mądrości i rozpalają w duszach ludzkich ogień prowadzący w górę. Poeta prosi, by wyzwolili go z ciemności, dali mu czyste światło ksiąg i nie pozwolili, by błąkał się z dala od nich. Ten utwór najwyraźniej pokazuje, że w myśli Proklosa bogowie tworzą jeden uporządkowany chór, a modlitwa do każdego z nich jest zarazem modlitwą do całości. Wezwanie ogólne nie zastępuje wezwań szczegółowych, lecz je obejmuje, tak jak zasada obejmuje swoje przejawy.

Hymn do Hekate i Janusa łączy postaci pochodzące z różnych światów religijnych: grecką boginię progów i rzymskiego boga bram. Proklos wzywa je razem z Zeusem i prosi o pomyślną drogę życia, wolną od chorób i nieszczęść, oraz o to, by dusza zbliżała się ku bogom. Ten utwór jest najbardziej bezpośrednim świadectwem uniwersalizmu, o którym pisał Marinos: bóstwa obcego pochodzenia nie są tu traktowane jako egzotyczny dodatek, lecz jako pełnoprawne imiona tych samych mocy.

Czym jest modlitwa dla neoplatonika

Prośby zawarte w hymnach układają się w spójny wzór. Proklos prawie nigdy nie prosi o rzeczy, które zwykły pobożny Grek mógł uznać za dary bogów: bogactwo, zwycięstwo, potomstwo. Jeśli wspomina o zdrowiu czy pomyślności, to jako o warunkach spokojnego życia filozoficznego. Główną treścią modlitwy jest natomiast przemiana poznania i duszy: oczyszczenie, światło, mądrość, wyzwolenie z kręgu narodzin. Bogowie nie są tu dawcami korzyści, lecz przyczynami, ku którym dusza się zwraca, aby odzyskać własną naturę.

Teoretyczne uzasadnienie takiego rozumienia Proklos podaje w komentarzu do Timajosa, przy okazji krótkiej uwagi Platona, że każdy rozsądny człowiek zaczynając ważne dzieło wzywa boga. Proklos rozwija ją w cały wykład o modlitwie. Opisuje ją jako ruch powrotu, w którym dusza najpierw poznaje porządek bogów, następnie upodabnia się do nich, dotyka ich, zbliża się i wreszcie jednoczy. Modlitwa nie zmienia woli boga, który jest niezmienny, lecz zmienia tego, kto się modli, czyniąc go zdolnym przyjąć dobro stale płynące z góry. W tym świetle hymny są praktycznym zastosowaniem teorii: kolejne epitety odpowiadają poznaniu boga, prośby o oczyszczenie – upodobnieniu, a końcowe wołanie o wzniesienie – dążeniu do zjednoczenia.

Takie rozumienie modlitwy różni się wyraźnie od magicznego wymuszania i od handlowej wymiany ofiar na łaski. Proklos zachowuje formy tradycyjnej religii, ale przenosi ich sens do wnętrza duszy. Nie znaczy to, że uważał kult zewnętrzny za zbędny; Marinos dowodzi czegoś wprost przeciwnego. Znaczy jedynie, że dla niego zewnętrzny gest i wewnętrzne zwrócenie się były dwiema stronami jednego aktu.

Ostatni głos pogańskiej pobożności

Hymny Proklosa powstały w czasie, gdy publiczny kult dawnych bogów był już zakazany, a świątynie zamykano lub przekształcano. Część czynności religijnych, o których pisze Marinos, musiała odbywać się w domu lub w kręgu zaufanych uczniów. W tej sytuacji pisanie hymnów nabiera dodatkowego wymiaru: przechowuje w słowie to, czego nie można już było sprawować publicznie. Nie są to manifesty polityczne, ale nie są też obojętne wobec świata, w którym powstały.

Późniejsi czytelnicy, zwłaszcza humaniści renesansowi, odkrywali w nich połączenie, które wydawało się im szczególnie cenne: poezję jako nośnik teologii i teologię jako źródło poezji. Dla historyka idei wartość hymnów jest jednak przede wszystkim świadectwem. Pokazują, że wielki system późnego neoplatonizmu nie był tylko architekturą pojęć, lecz miał swoją stronę modlitewną, w której metafizyk stawał przed bogami jako ktoś potrzebujący światła. Siedem krótkich utworów wystarcza, by zobaczyć, że dla Proklosa myślenie o bogach i mówienie do nich należały do jednej drogi.