Syrianos i metafizyczna szkoła ateńska
Syrianos, scholarcha Akademii ateńskiej i nauczyciel Proklosa, zbudował program, w którym Arystoteles prowadzi do Platona, a Platon do zgodnych z nim teologii Orfeusza i Wyroczni chaldejskich; znamy go głównie przez uczniów, lecz to on wyznaczył architekturę późnego neoplatonizmu.

Aleksandryjczyk w Atenach
Ateńska szkoła neoplatońska V wieku nie była bezpośrednią kontynuacją Akademii Platona, choć jej członkowie chętnie myśleli o sobie jako o spadkobiercach mistrza. Odnowił ją pod koniec IV wieku Plutarch z Aten, syn Nestoriusza, który nauczał w prywatnym domu u stóp Akropolu i łączył komentowanie Platona z kultywowaniem rodzinnych tradycji religijnych. Po jego śmierci, około 432 roku, kierownictwo przejął Syrianos, pochodzący z Aleksandrii, który przybył do Aten wcześniej i był już najbliższym współpracownikiem starego scholarchy.
Syrianos kierował szkołą krótko, zaledwie kilka lat, do swojej śmierci około 437 roku. Jego znaczenie wynika jednak nie z długości rządów, lecz z tego, że w tym czasie ukształtował dwóch wybitnych uczniów. Proklos, przybyły z Aleksandrii do Aten jako młodzieniec, został jego następcą i najsławniejszym filozofem szkoły. Hermejasz, także Aleksandryjczyk, wrócił do rodzinnego miasta, a zachowany pod jego imieniem komentarz do Fajdrosa jest w znacznej mierze zapisem wykładów Syrianosa, z dyskusjami uczestników seminarium, w tym samego Proklosa.
Głównym źródłem biograficznym pozostaje Żywot Proklosa napisany przez Marinosa. Opowiada on, jak Syrianos przyjął młodego Proklosa do swego domu, jak w ciągu niespełna dwóch lat przeczytał z nim wszystkie traktaty Arystotelesa, a potem wprowadził go w Platona. Marinos przekazuje też, że Proklos za życia przygotował sobie grób obok grobu nauczyciela, na zboczu Likabettu, w przekonaniu, że ich dusze pozostaną złączone. Biografia ma charakter hagiograficzny, ale zachowuje ślad rzeczywistej więzi, w której nauczanie było zarazem formą duchowego przewodnictwa.
Trudność w ocenie Syrianosa polega na tym, że jego głos słyszymy przeważnie w cudzych tekstach. Proklos mówi o nim w swoich pismach z najwyższą czcią i wielokrotnie zaznacza, że dane rozwiązanie zawdzięcza nauczycielowi. Te deklaracje są cenne, ale niełatwo z nich wyodrębnić, gdzie kończy się myśl mistrza, a zaczyna rozwinięcie ucznia. Historycy filozofii muszą więc porównywać zachowany komentarz do Metafizyki, notatki Hermejasza i odwołania Proklosa, aby odtworzyć przynajmniej zarys samodzielnej doktryny Syrianosa.
Mniejsze i większe misteria
Sercem pracy Syrianosa był program nauczania, który odziedziczył po Jamblichu i nadał mu ostateczny kształt. Kurs zaczynał się od Arystotelesa: logiki, etyki, fizyki i metafizyki. Marinos nazywa tę część wprowadzeniem i mniejszymi misteriami, po których uczeń mógł wejść w mistagogię Platona. Dialogi czytano w ustalonym porządku, wieńcząc lekturę Timajosem i Parmenidesem, uznawanymi za szczyt nauki o naturze i nauki o bogach.
Ta struktura wyrażała sąd o wartości obu filozofów. Arystoteles był dla Syrianosa nieocenionym przewodnikiem w logice i badaniu przyrody, lecz w teologii pozostawał w tyle za Platonem, ponieważ nie uznał transcendentnych idei. Uczeń, który przeszedł przez Arystotelesa, miał opanować narzędzia ścisłego myślenia i poznać świat zmysłowy; dopiero wtedy mógł zrozumieć, że to, co Arystoteles uważał za ostateczne, jest tylko odbiciem rzeczywistości wyższej. Metafora misteriów nie była ozdobnikiem: lektura tekstów miała przeprowadzać duszę przez stopnie oczyszczenia i oświecenia.
Program ten wywarł długotrwały wpływ. Szkoła aleksandryjska, kierowana później przez Ammoniusza, syna Hermejasza, który studiował w Atenach u Proklosa, zachowała zasadę rozpoczynania od Arystotelesa. Za jej pośrednictwem komentarze do Organonu trafiły do świata syryjskiego, arabskiego i bizantyjskiego, a przekonanie o zgodności obu wielkich filozofów stało się jednym z założeń średniowiecznej filozofii.
Do kursu należały też teksty, które dziś zaliczylibyśmy do retoryki. Pod imieniem Syrianosa zachowały się komentarze do traktatów Hermogenesa o stanach sprawy i o ideach stylu, a ich obecność przypomina, że szkoła neoplatońska kształciła również przyszłych urzędników i mówców. Filozofia nie była zamkniętą sektą, lecz najwyższym szczeblem wykształcenia dostępnego zamożnym rodzinom, które nie zawsze podzielały religijne przekonania nauczycieli.
Obrona idei w komentarzu do Metafizyki
Jedynym większym dziełem filozoficznym Syrianosa, które przetrwało, jest komentarz do czterech ksiąg Metafizyki Arystotelesa: B, Γ, M i N. Wybór nie jest przypadkowy. Księga B zawiera aporie, księga Γ naukę o bycie jako bycie i o zasadzie sprzeczności, a księgi M i N przynoszą najostrzejszą krytykę platońskiej teorii idei i liczb. Syrianos poświęcił tym ostatnim szczególnie wiele uwagi, ponieważ chciał wykazać, że uderzenia Arystotelesa nie trafiają w prawdziwą naukę Platona i pitagorejczyków.
Na początku komentarza do księgi M Syrianos deklaruje, że nie jest z natury skłonny do sporów, lecz musi stanąć w obronie boskich mężów. Jego zasadnicza strategia polega na wykazaniu nieporozumienia. Arystoteles traktuje idee tak, jakby były rzeczami tego samego rodzaju co przedmioty zmysłowe, tylko wiecznymi, albo jakby liczby idealne były zwykłymi liczbami matematycznymi złożonymi z jednostek. Tymczasem dla platoników idee są przyczynami twórczymi istniejącymi w boskim Umyśle, a liczby idealne nie składają się z jednostek, lecz są formami, z których liczby matematyczne biorą swoją strukturę.
Z tej perspektywy Syrianos odróżnia trzy poziomy: formy w Umyśle, rozumowe zasady w duszy i odbite kształty w materii. Matematyka zajmuje miejsce pośrednie, nie jest abstrakcją wydobytą z rzeczy zmysłowych, jak chciał Arystoteles, lecz rozwinięciem przez duszę tego, co nosi ona w sobie od początku. Ta teoria, przejęta i rozwinięta przez Proklosa w komentarzu do pierwszej księgi Euklidesa, miała później wpływ na renesansowych platoników, dla których matematyka była drogą duszy ku rzeczywistości boskiej.
Komentarz nie jest jednak pamfletem. Tam, gdzie Arystoteles mówi o zasadzie sprzeczności lub o bycie jako bycie, Syrianos objaśnia go z uznaniem i bez polemicznego zacięcia, traktując księgę Γ jako ważny wkład do nauki o pierwszych zasadach. Ostrość pojawia się dopiero tam, gdzie Stagiryta atakuje idee i liczby. Taka postawa dobrze oddaje całą strategię szkoły: Arystoteles ma rację, dopóki mówi o tym, co jest jego właściwym przedmiotem, a myli się, gdy wkracza w obszar, którego nie uznawał.
Henady i hipotezy Parmenidesa
Najbardziej doniosły wkład Syrianosa w metafizykę wiąże się z interpretacją Parmenidesa. Neoplatonicy od czasów Plotyna odczytywali kolejne hipotezy drugiej części dialogu jako opis kolejnych poziomów rzeczywistości. Proklos w Teologii platońskiej i w komentarzu do Parmenidesa przypisuje swemu mistrzowi rozwiązanie, które uznawał za ostateczne: pierwsza hipoteza mówi o Jednym przekraczającym wszystko, druga zaś, ze swoimi kolejnymi wnioskami, wylicza uporządkowane klasy bogów.
Z tego odczytania wyrasta nauka o henadach, czyli jednościach, które w systemie Proklosa są samymi bogami, istniejącymi ponad bytem i myślą, a zarazem udzielającymi się poszczególnym poziomom rzeczywistości. Historycy filozofii zwykle uznają Syrianosa za tego, kto nadał tej koncepcji pierwszy systematyczny kształt, choć jej zarodki można wskazać już u Jamblicha. Z nim też wiązana jest para zasad następujących bezpośrednio po Jednym: Granica i Nieograniczone, zaczerpnięte z Filebosa i pitagorejskiej tradycji, z których współdziałania powstaje wszystko, co istnieje.
Takie ujęcie łączy metafizykę z religią w sposób, który dla wcześniejszych platoników nie był oczywisty. Bogowie tradycyjnego kultu nie są już symbolami ani demonami pośredniczącymi, lecz najwyższymi zasadami rzeczywistości, a przez nie cała hierarchia bytów wiąże się z Jednym. Filozofia staje się teologią naukową, a teologia – metafizyką o ścisłej strukturze.
Taka konstrukcja miała także konsekwencje dla praktyki religijnej szkoły. Marinos opisuje Proklosa jako człowieka, który codziennie oddawał cześć słońcu, przestrzegał świąt różnych ludów i praktykował teurgię, a wzorce tej pobożności czerpał z domu Plutarcha i Syrianosa. Dla ateńskich filozofów obrzęd nie był dodatkiem do metafizyki, lecz jej spełnieniem: skoro bogowie są najwyższymi zasadami, to modlitwa i rytuał są sposobem zbliżenia się do nich tam, gdzie sam rozum nie sięga.
Symfonia dawnych teologii
Ostatnim elementem programu Syrianosa była harmonizacja Platona z dawnymi tekstami świętymi. Suda przypisuje mu pisma o teologii Orfeusza oraz dzieło o zgodności Orfeusza, Pitagorasa i Platona z Wyroczniami chaldejskimi, choć przekaz leksykonu jest w tym miejscu niejasny i część uczonych łączy ten tytuł raczej z Proklosem. Marinos opowiada, że Syrianos zaproponował Proklosowi i innemu uczniowi, Domninosowi, wykład do wyboru – albo poematów orfickich, albo Wyroczni – lecz uczniowie nie zgodzili się co do wyboru, a nauczyciel wkrótce zmarł. Proklos miał potem poznać orfickie objaśnienia Syrianosa z jego notatek.
W tej perspektywie Orfeusz, Pitagoras i Platon wyrażali tę samą prawdę w różnych językach: mitycznym, symbolicznym i dialektycznym. Wyrocznie chaldejskie, zbiór heksametrów z II wieku, uważane przez neoplatoników za objawienie bogów, potwierdzały ją jako mowa samych bóstw. Rolą filozofa nie było więc wynajdywanie nowych prawd, lecz wykazanie zgodności tych świadectw i ułożenie ich w jeden system.
Po śmierci Proklosa w 485 roku szkoła ateńska przetrwała jeszcze dwa pokolenia, aż do Damaskiosa i edyktu cesarza Justyniana z 529 roku, który odebrał poganom prawo nauczania. Wszyscy oni myśleli w ramach, które nakreślił Syrianos. Jego zasługą nie była wielka liczba pism, lecz projekt intelektualny, w którym cała tradycja grecka – od Homera i Orfeusza po Arystotelesa – stawała się jedną drogą wiodącą duszę ku Jednemu. Nawet ci, którzy wątpią w wartość takiej harmonizacji, muszą przyznać, że to w jego wykładach późny neoplatonizm uzyskał zarazem swoją systematyczność i religijną powagę.
Z tej samej perspektywy Syrianos czytał Homera. Platon w Państwie wypędzał poetów z idealnego miasta, ale dla ateńskich neoplatoników nie mogło to oznaczać, że Homer był nieświadomy prawdy o bogach. Rozwiązanie, które znamy z szóstej rozprawy Proklosa w komentarzu do Państwa, polegało na odróżnieniu poezji naśladowczej od natchnionej, ukrywającej teologię pod symbolami; niektóre jego elementy Proklos wyraźnie przypisuje Syrianosowi. Mit, nawet gorszący, mógł więc być zasłoną dla najwyższych prawd, o ile czytano go jako symbol, a nie jako obraz.
