Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Neoplatonizm

Julian Apostata i neoplatońska restauracja pogaństwa

Reforma religijna cesarza Juliana w latach 361–363 była próbą przekształcenia rozproszonych kultów w jedną religię „hellenów”, opartą na jamblichejskiej teologii Słońca i zorganizowaną na wzór Kościoła, a jej klęska wynikała nie tylko z krótkiego panowania, lecz z samej natury projektu.

Złoty solidus Juliana Apostaty wybity w Antiochii w latach 361–363, Arthur M. Sackler Museum, Uniwersytet Harvarda – domena publiczna
Złoty solidus Juliana Apostaty wybity w Antiochii w latach 361–363, Arthur M. Sackler Museum, Uniwersytet Harvarda – domena publiczna · Wikimedia Commons

Wychowanie w cieniu masakry

Flawiusz Klaudiusz Julian urodził się w Konstantynopolu w 331 lub 332 roku jako syn Juliusza Konstancjusza, przyrodniego brata Konstantyna Wielkiego. Po śmierci Konstantyna w 337 roku żołnierze wymordowali większość męskich krewnych zmarłego cesarza, w tym ojca Juliana; przeżyli tylko on i jego starszy przyrodni brat Gallus, uznani za zbyt młodych, by stanowić zagrożenie. Julian dorastał pod nadzorem Euzebiusza z Nikomedii, a pierwszym jego nauczycielem był eunuch Mardoniusz, który wprowadził go w Homera i Hezjoda. Lata 342–348 obaj bracia spędzili w odosobnieniu w cesarskim majątku Macellum w Kapadocji, gdzie zostali ochrzczeni i pełnili funkcję lektorów.

Przełomem były studia w Azji Mniejszej. Około 351 roku Julian udał się do Pergamonu do Edezjusza, ucznia Jamblicha, który ze względu na podeszły wiek skierował go do swoich uczniów, Euzebiusza z Myndos i Chryzantiosa. Eunapiusz w Żywotach filozofów i sofistów opowiada, że Euzebiusz przestrzegał przed Maksymem z Efezu, który miał podczas obrzędu sprawić, że posąg Hekate się uśmiechnął, a pochodnie w jej rękach zapłonęły same; dodawał, że prawdziwe oczyszczenie osiąga się rozumem, a nie cudami. Julian miał odpowiedzieć, że znalazł człowieka, którego szukał, i odjechał do Efezu. Anegdota pochodzi od autora zdecydowanie pogańskiego i późniejszego, ale dobrze oddaje to, czego Julian szukał w filozofii: nie tylko dialektyki, lecz rytualnego kontaktu z bogami. Sam później datował swoje odejście od chrześcijaństwa na dwudziesty rok życia, lecz przez dziesięć lat ukrywał tę przemianę.

Słońce w środku kosmosu

W 355 roku Konstancjusz II mianował Juliana cezarem i wysłał go do Galii, gdzie młody filozof okazał się zdolnym wodzem: w 357 roku rozbił Alamanów pod Argentoratum. W 360 roku wojska obwołały go w Lutecji augustem, a gdy w listopadzie 361 roku Konstancjusz zmarł w Cylicji, ciągnąc przeciw niemu z wojskiem, Julian bez walki objął całe cesarstwo. Dopiero wtedy publicznie ogłosił powrót do kultu bogów.

Teologiczne zaplecze tej decyzji najlepiej oddaje Hymn do Króla Heliosa, napisany w Antiochii w grudniu 362 roku, na święto Słońca Niezwyciężonego. Julian buduje w nim kosmologię trzech światów, którą przejął od Jamblicha i nazywa jego nauką. Najwyżej jest świat inteligibilny, z Dobrem jako zasadą; najniżej świat zmysłowy, w którym widzialne Słońce jest gwiazdą; pośrodku świat intelektualny, w którym Helios jest królem, zbierającym w sobie i przekazującym w dół moce wyższego porządku. Słońce widziane okiem jest tylko obrazem tego pośrednika. W tym schemacie wszystkie tradycyjne bóstwa znajdują swoje miejsce jako aspekty lub współpracownicy Heliosa: Apollon, Dionizos, Asklepios, nawet Mitra. Julian łączy tu teologię platońską z rzymską ideologią władzy, w której cesarz był szczególnym podopiecznym Słońca.

Drugi hymn, Do Matki Bogów, napisany według samego autora w ciągu jednej nocy, interpretuje mit Attisa i Kybele jako opowieść o zstępowaniu i powrocie duszy. Attis, który oddala się od bogini i zostaje okaleczony, staje się obrazem demiurgicznej mocy schodzącej ku materii i nawracającej do źródła. Julian broni przy tym realności obrzędów, postów i oczyszczeń; nie chodzi o alegorię, która zastępuje kult, lecz o alegorię, która uzasadnia jego dosłowne wykonywanie. Właśnie w tym punkcie jest najbardziej jamblichejski: teurgia nie jest dla niego symbolem filozofii, lecz jej dopełnieniem w działaniu. Osobny traktat jego przyjaciela Salustiusza, O bogach i świecie, oferował tę samą teologię w zwięzłej, podręcznikowej formie.

Julian posługiwał się mitem jako narzędziem teologii także w polemice. W mowie Przeciw cynikowi Herakliuszowi sam ułożył mit o młodym krewnym, któremu Helios i Atena powierzają odnowę zrujnowanego dziedzictwa, i nie ukrywał, że opowiada w nim o sobie i o domu Konstantyna. Wyjaśniał przy tym, że dobry mit musi zawierać rzeczy nieprawdopodobne, aby czytelnik nie zatrzymał się na literze, lecz szukał ukrytego sensu – reguła wzięta wprost z neoplatońskiej hermeneutyki. W satyrze Cezarowie bogowie urządzają ucztę dla dawnych władców Rzymu, a Konstantyn, który wybiera za opiekunkę Rozkosz, trafia w końcu do Jezusa, obiecującego odpuszczenie win każdemu rozpustnikowi i mordercy. Sam autor zostaje w zakończeniu powierzony opiece Mitry. Teksty te pokazują, że filozofia Juliana nie była dla niego doktryną szkolną, lecz językiem, w którym rozumiał własną władzę i własny los.

Kościół bez Chrystusa

Pierwsze rozporządzenia Juliana były pozornie liberalne. Ogłosił tolerancję wszystkich wyznań, zwrócił majątki świątyniom i wezwał z wygnania biskupów różnych frakcji, łącznie z Atanazjuszem. Ammianus Marcellinus, pogański historyk i uczestnik jego kampanii, podejrzewał, że cesarz liczył na to, iż chrześcijanie pokłócą się między sobą. Dekret z 17 czerwca 362 roku wymagał od nauczycieli moralnej przydatności, a towarzyszący mu list wyjaśniał, że nie wolno wykładać Homera i Hezjoda komuś, kto uważa ich bogów za demony. W praktyce oznaczało to usunięcie chrześcijan z nauczania klasyki. Nawet Ammianus uznał ten krok za niegodny i godny wiecznego milczenia.

Najciekawszy jest jednak program kapłański. W listach do arcykapłanów prowincji, zwłaszcza w liście do Arsakiosa, arcykapłana Galacji, którego autentyczność bywa kwestionowana, Julian każe kapłanom wieść życie skromne, unikać teatrów i gospód, nie czytać lekkiej literatury, opiekować się ubogimi i zakładać przytułki dla podróżnych. Wprost wskazuje, że to dobroczynność, troska o zmarłych i pozorna świętość życia przysporzyły chrześcijanom zwolenników. Arcykapłani prowincji, kapłani miast, hierarchia nadzoru i dyscyplina moralna – wszystko to było wzorowane na organizacji, którą zamierzał pokonać. Tradycyjne kulty greckie i rzymskie nie znały ani wyłącznej przynależności, ani teologii obowiązującej wszystkich, ani etycznych wymagań wobec kapłana. Julian chciał im to nadać.

Program miał też wymiar praktyczny. Julian polecał przeznaczać na pomoc ubogim zboże i wino z dochodów państwowych, kazał zachęcać ludność do udziału w ofiarach i chciał mianować kapłanów spośród ludzi znanych z pobożności, a nie tylko z majątku. Zalecał usuwać z urzędów kapłańskich tych, którzy sami nie składali ofiar albo których żony, dzieci i służba uczęszczali do kościoła.

Z tego powodu badacze mówią czasem, że Julian nie przywracał pogaństwa, lecz je wynalazł. Słowo „hellenizm” w jego listach oznacza już nie kulturę grecką, lecz religię przeciwstawioną „galilejczykom”, jak nazywał chrześcijan. Zimą 362/363 roku napisał traktat Przeciw galilejczykom, zachowany częściowo dzięki obszernej odpowiedzi Cyryla Aleksandryjskiego. Atakował w nim chrześcijan jako odstępców zarówno od hellenów, jak i od żydów: przejęli od żydów pogardę dla bogów, ale porzucili prawo i ofiary. Konsekwentnie do tej tezy Julian zapowiedział odbudowę świątyni jerozolimskiej. Prace rozpoczęte w 363 roku przerwały, według Ammianusa, kule ognia wydobywające się z fundamentów; współcześni łączą to raczej z trzęsieniem ziemi i z odejściem cesarza na wschód.

Antiochia i granice entuzjazmu

Pobyt w Antiochii od lipca 362 do marca 363 roku pokazał, jak trudno było zainteresować programem nawet tych, którzy nie byli chrześcijanami. Julian sprowadzał setki zwierząt ofiarnych, a mieszkańcy kpili z niego jako z rzeźnika i z jego filozoficznej brody. Gdy w październiku 362 roku spłonęła świątynia Apollina w Dafne, cesarz oskarżył chrześcijan i zamknął główny kościół miasta. Satyrą na samego siebie, Misopogon, czyli „Wróg brody”, odpowiedział na drwiny Antiocheńczyków; tekst jest równocześnie ironiczny i rozgoryczony.

Napięcie między filozofem a władcą Julian dostrzegał sam. W liście do Temistiusza, retora i filozofa z Konstantynopola, napisanym prawdopodobnie u progu samodzielnych rządów, wyznaje, że lęka się zadania przekraczającego ludzkie siły, i przypomina Platońską myśl, że prawdziwy władca powinien być kimś więcej niż człowiekiem. Ten ton pokory nie przeszkadzał mu jednak rządzić z niecierpliwością reformatora, który chciał w ciągu kilku lat odwrócić skutki pół wieku polityki religijnej swoich poprzedników.

Tej klęsce towarzyszyła cicha porażka w świątyniach. Libaniusz, retor z Antiochii i przyjaciel cesarza, w mowach po jego śmierci przedstawia go jako męczennika i odnowiciela; ale nawet on opisuje kapłanów, którzy nie wiedzieli, jak przeprowadzić dawny obrzęd, i świątynie bez wiernych. Dla wielu poganinów kult bogów był kwestią obyczaju lokalnego, a nie wyboru światopoglądowego, i nie potrzebował ani teologii Heliosa, ani moralnej dyscypliny kapłanów.

Śmierć pod Maranga i długie życie legendy

W marcu 363 roku Julian wyruszył na wyprawę przeciw Persji. Po początkowych sukcesach i nieudanym oblężeniu Ktezyfonu armia cofała się wzdłuż Tygrysu. 26 czerwca w potyczce koło Maranga cesarz, walcząc bez pancerza, został ugodzony włócznią w bok i zmarł tej samej nocy. Kto rzucił włócznię, nie wiadomo; Libaniusz sugerował, że chrześcijański żołnierz z własnych szeregów. Słowa „Zwyciężyłeś, Galilejczyku!” przypisuje mu dopiero Teodoret z Cyru w V wieku i należą one do legendy, a nie historii.

Najbliżsi współpracownicy cesarza zapłacili za jego śmierć. Maksym z Efezu, który towarzyszył mu w Antiochii i podczas wyprawy, a według przekazów zapowiadał mu zwycięstwo, popadł w niełaskę za następców Juliana; za Walensa oskarżono go o udział w spisku i stracono około 372 roku. Eunapiusz przedstawia go jako męczennika filozofii. Priskos, drugi filozof z otoczenia cesarza, przeżył i powrócił do Grecji, gdzie nauczał jeszcze wiele lat.

Grzegorz z Nazjanzu napisał przeciw niemu dwie mowy inwektywne, Libaniusz mowę pogrzebową, Ammianus portret pełen podziwu i zastrzeżeń. Jego następca Jowian przywrócił chrześcijaństwu przywileje, a reforma rozpadła się niemal od razu, bo nie miała ani własnych struktur, ani kapłanów wychowanych w nowym duchu, ani tekstów, które by ją podtrzymywały. W Odrodzeniu i oświeceniu Julian powrócił jako postać tragiczna, a Montaigne, Wolter i Gibbon pisali o nim z sympatią dla filozofa, który próbował oprzeć politykę na rozumie i tolerancji – choć jego ustawa o nauczycielach z tolerancją miała niewiele wspólnego.

Restauracja Juliana była przede wszystkim projektem filozofa, który w teologii Jamblicha widział jedyny spójny sposób obrony dawnej religii. Właśnie ta spójność okazała się słabością: kult, który przez wieki istniał jako mozaika lokalnych zwyczajów, został zmuszony do występowania jako system, i to w szacie skopiowanej od przeciwnika. Krótkie panowanie przerwało eksperyment, ale nawet dłuższe nie zmieniłoby faktu, że religia filozofów rzadko staje się religią miast.