Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Neoplatonizm

Jan Filopon przeciw Proklosowi o wieczności świata

Aleksandryjski gramatyk Jan Filopon, odpowiadając w 529 roku po kolei na osiemnaście argumentów Proklosa za wiecznością świata, przeniósł spór o początek kosmosu z egzegezy Timajosa na grunt logiki nieskończoności i stworzył narzędzia, którymi przez następne tysiąc lat posługiwali się teolodzy muzułmańscy, żydowscy i chrześcijańscy.

Budowa domu mądrości, „Aurora consurgens”, XV w., Zentralbibliothek Zürich
Budowa domu mądrości, „Aurora consurgens”, XV w., Zentralbibliothek Zürich

Osiemnaście argumentów i jedna odpowiedź

Proklos, scholarcha szkoły ateńskiej zmarły w 485 roku, napisał niewielkie dzieło zawierające osiemnaście argumentów za tym, że świat jest wieczny, to znaczy nie miał początku w czasie i nie będzie miał końca. Nie był to traktat systematyczny, lecz zbiór dowodów, z których każdy mógł być czytany osobno. Dzieło w oryginalnej postaci zaginęło. Znamy je niemal wyłącznie dlatego, że czterdzieści kilka lat później chrześcijański uczony z Aleksandrii postanowił je obalić, przytaczając każdy argument w całości i odpowiadając na niego w osobnej księdze. Pierwszy z argumentów, którego początek przepadł w greckiej tradycji rękopiśmiennej, krążył też w przekładzie arabskim, co pozwala uzupełnić lukę.

Autorem polemiki był Jan, zwany Filoponem, „miłośnikiem pracy”, albo Gramatykiem, z racji zawodu nauczyciela literatury. Urodził się około 490 roku, kształcił w aleksandryjskiej szkole filozoficznej, wydawał i opracowywał wykłady swoich nauczycieli o pismach Arystotelesa, a później poświęcił się teologii. Jego De aeternitate mundi contra Proclum powstało, jak wskazuje wzmianka w samym tekście, w 529 roku. Zbieżność z rokiem edyktu Justyniana skierowanego przeciw pogańskim nauczycielom w Atenach od dawna przyciąga uwagę historyków. Nie ma dowodu, że Filopon pisał na zamówienie ani że świadomie wykorzystał moment polityczny, ale trudno nie dostrzec, że chrześcijański atak na najsłynniejszego ateńskiego platonika ukazał się wtedy, gdy jego szkoła traciła możliwość działania.

Forma dzieła odpowiada formie zaatakowanego tekstu i jest zarazem świadectwem metody. Filopon nie streszcza przeciwnika, lecz przytacza go dosłownie, a następnie rozbiera każdy krok rozumowania, zestawia go z innymi pismami Proklosa, z Platonem, Arystotelesem i ich komentatorami. Polemika rozrasta się w ten sposób do rozmiarów wielokrotnie przekraczających oryginał. Jest pracowita, momentami nużąca, pełna cytatów i powtórzeń, ale właśnie ta drobiazgowość sprawia, że zachowała dla potomności głos strony przeciwnej. Gramatyk walczy bronią szkoły, którą atakuje: tekstem, cytatem i filologiczną precyzją.

Wieczność jako konsekwencja dobroci

Argumenty Proklosa wychodzą z kilku założeń wspólnych całej tradycji neoplatońskiej. Pierwszy i najczęściej przywoływany opiera się na dobroci przyczyny. Demiurg z Timajosa jest dobry, a dobro z natury udziela się innym. Jeśli tak, to jego działanie stwórcze nie może mieć początku, bo oznaczałoby to, że przez pewien czas był bezczynny, czyli że nie był w pełni dobry albo w pełni zdolny. Wieczna przyczyna, która nie zmienia się w czasie, musi wiecznie wywoływać swój skutek. Świat jest więc wieczny nie mimo tego, że pochodzi od boga, lecz właśnie dlatego.

Inne argumenty rozwijają ten sam motyw na różne sposoby. Jeśli wzór, na który patrzy demiurg, jest wieczny, to i jego obraz powinien istnieć zawsze, bo obraz wieczny jest doskonalszy niż przemijający. Jeśli czas powstał razem z niebem, jak mówi Platon, to nie mogło być chwili przed powstaniem świata, bo „przed” zakłada już czas. Jeśli świat jest niezniszczalny, jak dialog również stwierdza, to musi też być niezrodzony, ponieważ według przyjętej zasady wszystko, co powstało, może ulec zniszczeniu. Proklos łączy w tych dowodach interpretację Timajosa z ogólnymi zasadami metafizyki przyczynowości i z fizyką Arystotelesa.

Ważne jest, że dla Proklosa nie było tu sprzeczności z Platonem. W tradycji neoplatońskiej słowa Timajosa o tym, że świat „powstał”, rozumiano nie jako opis wydarzenia w czasie, lecz jako stwierdzenie zależności: świat jest „zrodzony” w tym sensie, że ma przyczynę poza sobą i nie istnieje sam przez się. Taką lekturę proponował już w starożytnej Akademii Ksenokrates, a neoplatonicy uczynili ją obowiązującą. Kosmos jest wiecznie stwarzany, a jego zależność od zasady jest logiczna, nie chronologiczna.

Filopon czyta Platona przeciw platonikom

Strategia Filopona ma kilka warstw. Pierwsza jest egzegetyczna. Gramatyk zna teksty i umie je cytować, a przede wszystkim wie, że sama tradycja platońska nie była w tej sprawie jednomyślna. Przypomina, że Arystoteles w traktacie O niebie zrozumiał Platona dosłownie, jako zwolennika powstania świata w czasie, i z tym stanowiskiem polemizował. Przytacza platoników, którzy również czytali Timajosa dosłownie, przede wszystkim Plutarcha z Cheronei i Attyka. Wykazuje, że niektóre argumenty samego Proklosa i jego poprzedników opierają się na wyborach interpretacyjnych, a nie na oczywistości tekstu. Celem nie jest wyłącznie obrona Biblii, lecz pokazanie, że twierdzenie o wieczności świata nie jest przekonaniem Platona, a co najwyżej jedną z możliwych jego lektur.

Druga warstwa jest filozoficzna i dotyczy pojęcia działania boga. Filopon odrzuca założenie, że stworzyciel, który zaczyna działać, musi się zmienić. Rozróżnia zdolność od jej użycia: rzemieślnik, który nie wykonuje akurat swojej pracy, nie traci przez to umiejętności i nie staje się gorszy. Bóg nie potrzebuje świata, by być dobrym, a jego dobroć nie wymaga, by skutek istniał zawsze. Akt stworzenia, rozumiany jako akt woli, może dać początek czemuś w czasie bez wprowadzania czasu w samą istotę boga. W ten sposób Filopon zrywa związek między wiecznością przyczyny a wiecznością skutku, na którym opierała się większość dowodów Proklosa.

Trzecia warstwa okazała się najbardziej brzemienna w skutki. Jest nią argument z nieskończoności. Jeśli świat istniał zawsze, to do dnia dzisiejszego upłynęła nieskończona liczba dni, lat i pokoleń. Arystoteles sam jednak uczył, że nieskończoność aktualna nie istnieje, a nieskończoności nie da się przebyć. Jak zatem mogło dojść do chwili obecnej, jeśli trzeba było najpierw przejść przez nieskończony szereg chwil? Co więcej, z każdym dniem do nieskończonej liczby dni dochodzi kolejny, a liczba obrotów jednej sfery niebieskiej jest wielokrotnością liczby obrotów innej. Otrzymujemy więc nieskończoności większe od nieskończoności, co według arystotelesowskiej fizyki jest niedorzecznością. Wieczność świata okazuje się sprzeczna z zasadami tej samej filozofii, na której się opiera.

Odpowiedź Simplicjusza

Ateńscy i aleksandryjscy platonicy nie przyjęli tych wywodów w milczeniu. Najostrzejszą polemikę podjął Simplicjusz, który w swoich obszernych pismach o arystotelesowskiej fizyce i kosmologii wielokrotnie wraca do Filopona, choć skupia się nie tyle na dziele przeciw Proklosowi, ile na późniejszym, zachowanym tylko we fragmentach traktacie Filopona Przeciw Arystotelesowi o wieczności świata. Simplicjusz nie szczędzi przeciwnikowi pogardy. Nazywa go Gramatykiem, zarzuca mu pogoń za sławą, niezrozumienie Arystotelesa i Platona, nadużywanie retoryki, a nawet bezbożność wobec nieba, które uważa za boskie.

Polemika ma też wymiar merytoryczny. Simplicjusz broni tezy, że argument z nieskończoności opiera się na pomyleniu nieskończoności potencjalnej z aktualną: dni, które minęły, już nie istnieją, nie tworzą więc zbioru, który musiałby być przebyty jako całość. Nieskończony szereg przeszłości nie jest daną rzeczą, lecz procesem, którego nigdy nie było w całości. Spór o to, która ze stron ma rację, toczy się w filozofii do dziś, a obie argumentacje odżywały wielokrotnie w nowych kontekstach.

W tej wymianie zdań widać także różnicę stylów życia intelektualnego. Simplicjusz pisze jako ostatni przedstawiciel szkoły, dla której kosmos był świętym obrazem bóstwa, a jego wieczność – wyrazem niezmiennej dobroci zasady. Filopon pisze jako uczony chrześcijanin, dla którego świat jest dziełem, a nie emanacją, i który bez sentymentu podważa świętość nieba. W jego późniejszych pismach pojawia się też myśl, że niebo nie jest zbudowane z osobnego, boskiego żywiołu, eteru, lecz z tych samych elementów co świat podksiężycowy, i podlega tej samej fizyce. Kosmologia traci w ten sposób swój podział na sferę boską i ziemską.

Droga przez Bagdad

Dalsze losy sporu rozegrały się w znacznym stopniu poza światem greckim. W okresie abbasydzkim pisma Filopona, znanego Arabom jako Jahja an-Nahwi, czyli Jan Gramatyk, zostały przynajmniej częściowo przełożone na arabski, podobnie jak argumenty Proklosa. Al-Kindi w IX wieku, pierwszy z wielkich filozofów piszących po arabsku, posługiwał się argumentami na rzecz skończoności świata, które przypominają rozumowanie Filopona. Al-Farabi napisał rozprawę skierowaną przeciw Janowi Gramatykowi, broniąc stanowiska Arystotelesa. Teologia muzułmańskiego kalamu przyjęła argument z niemożliwości nieskończonego szeregu jako jeden z podstawowych dowodów stworzenia i istnienia stwórcy.

Ta sama linia rozumowania pojawiała się w filozofii żydowskiej, u Saadii Gaona w X wieku, a w XI wieku al-Ghazali w Niespójności filozofów uczynił spór o wieczność świata pierwszym i najważniejszym punktem ataku na arystotelików. Gdy kilka stuleci później problem przeniósł się do łacińskiego Zachodu, teolodzy XIII wieku znali go z przekładów arabskich i żydowskich, często nie wiedząc, że korzenie wielu argumentów prowadzą do Aleksandrii. Bonawentura uważał, że wieczność świata da się wykluczyć rozumowo, Tomasz z Akwinu twierdził, że ani wieczności, ani początku nie można dowieść samym rozumem, a początek świata przyjmujemy z wiary. Obaj stali na gruncie, który wyznaczył spór między Proklosem a Filoponem.

Zmiana pytania

Znaczenie polemiki z 529 roku nie polega na tym, że któraś ze stron ostatecznie zwyciężyła. Polega na zmianie samego pytania. Dla Proklosa wieczność świata wynikała z natury boskości i była potwierdzona przez autorytet Platona odczytanego właściwie. Dla Filopona problem stał się kwestią logiki pojęć, przede wszystkim pojęcia nieskończoności, i analizy działania przyczyny. Obaj sięgali po Arystotelesa, ale Filopon zwrócił jego zasady przeciw jego własnym tezom, pokazując, że fizyka i metafizyka szkół mogą zawierać wewnętrzne napięcia.

Ironią jest, że chrześcijański autor, który tak bardzo przyczynił się do rozwoju teologii stworzenia, nie zyskał uznania we własnym Kościele. Jego późniejsze pisma teologiczne o naturze Chrystusa i o Trójcy zostały potępione, a sam Filopon na Soborze Konstantynopolitańskim III w latach 680–681 uznany został za heretyka. Jego dzieła filozoficzne przetrwały mimo to, a polemika z Proklosem pozostaje jednym z niewielu tekstów, w których zachował się niemal cały głos przeciwnika. Ateński platonik, którego argumenty miały zostać obalone, przetrwał w ten sposób dzięki temu, kto chciał go pokonać.