Marinos i Proklos, czyli o szczęściu
Biografia Proklosa napisana przez jego ucznia i następcę Marinosa nie jest kroniką, lecz pochwałą szczęścia zbudowaną według drabiny cnót, od przyrodzonych zalet ciała, przez cnoty obyczajowe, polityczne, oczyszczające i kontemplacyjne, aż po cnoty teurgiczne, w których filozof zbliża się do bogów.

Biografia jako traktat o szczęściu
Marinos z Neapolis w Palestynie, uczeń i następca Proklosa na stanowisku scholarchy w Atenach, napisał życie swojego mistrza wkrótce po jego śmierci w kwietniu 485 roku. Tytuł utworu jest już programem: Proklos, czyli o szczęściu. Nie zapowiada on opowieści o kolejnych wydarzeniach, lecz dowód, że życie jednego człowieka było urzeczywistnieniem eudaimonii w jej pełnej, filozoficznej postaci. Autor nie ukrywa, że pisze w podwójnej roli: jako świadek, który znał bohatera osobiście w ostatnich latach jego życia, i jako mówca wygłaszający pochwałę, przypuszczalnie w pierwszą rocznicę śmierci.
Marinos sam pochodził ze środowiska, które wyróżniało się na tle ateńskiej szkoły. Źródła późnoantyczne, zwłaszcza Damaskios, przekazują, że wywodził się z rodziny samarytańskiej i porzucił religię przodków dla greckiego kultu. Ta biografia własna być może tłumaczy, dlaczego tak wiele miejsca poświęca w życiu Proklosa praktykom religijnym. Dla Marinosa filozofia była drogą, która prowadzi od ciała do bogów, i takiej drogi szukał w życiu mistrza.
Zasadniczy pomysł kompozycyjny utworu jest prosty i zarazem niezwykły. Marinos nie układa materiału chronologicznie, choć zachowuje ogólny porządek młodości, nauki i dojrzałości. Rozdziela go według stopni cnoty, przejętych z neoplatońskiej teorii, którą zapoczątkował Porfiriusz w Sentencjach, a rozbudował Jamblich. Każdy epizod staje się ilustracją określonej cnoty, a całość tworzy wstępującą skalę, na której szczycie stoi człowiek mający kontakt z bogami.
Sam schemat miał już za sobą historię. Porfiriusz wyróżnił cnoty polityczne, które porządkują namiętności w życiu wspólnym, cnoty oczyszczające, które odrywają duszę od ciała, cnoty kontemplacyjne, właściwe duszy zwróconej ku intelektowi, oraz cnoty wzorcze, przysługujące samemu intelektowi. Jamblich i jego następcy dodali do tej skali kolejne szczeble, w tym cnoty przyrodzone na samym dole i teurgiczne w górnych partiach. Marinos przyjmuje tę rozbudowaną postać i wprost zapowiada, że kolejne rozdziały będą odpowiadać kolejnym stopniom. Czytelnik wie więc od początku, że każda anegdota ma swoje miejsce w konstrukcji, a jej sens wynika nie tylko z treści, lecz także z pozycji na drabinie.
Cnoty przyrodzone i dary ciała
Najniższym szczeblem są cnoty naturalne, czyli wrodzone dyspozycje, które człowiek otrzymuje przed wszelkim wychowaniem. Marinos przypisuje Proklosowi wszystkie, a nawet więcej: zdrowe ciało, dobry wzrok i słuch, siłę, piękno postaci. Zestawia przy tym cztery dary ciała z czterema cnotami kardynalnymi, tak że już w zmysłach dziecka można odczytać zapowiedź roztropności, umiarkowania, męstwa i sprawiedliwości. Ten fragment czyta się dziś jako przykład retorycznej konwencji, ale dla Marinosa miał sens filozoficzny: ciało jest narzędziem duszy, a narzędzie dobrze dopasowane świadczy o przeznaczeniu.
Do darów przyrodzonych należy także pochodzenie i miejsce narodzin. Proklos urodził się w Konstantynopolu, ale jego rodzice, Patrykios i Marcella, pochodzili z Licji i tam, w Ksantos, upłynęło jego dzieciństwo. Marinos widzi w tym rozdwojeniu znak opieki boskiej: ojczyzną z urodzenia był gród poświęcony Atenie, a miejsce wychowania wiązało się z kultem Apollina. Biograf przekazuje też, że w chorobie dziecięcej chłopca odwiedził we śnie Telesforos, związany z kultem Asklepiosa, i uzdrowił go dotknięciem. Takie opowieści mają w tekście charakter dowodu: od początku życia przyszłego filozofa bogowie okazywali mu szczególną życzliwość.
Ważną część tego wizerunku stanowi horoskop. Marinos podaje pod koniec utworu położenia planet w chwili narodzin Proklosa, aby czytelnik wykształcony w astrologii mógł sam ocenić, jak szczęśliwa była jego gwiazda. Historycy astronomii, zwłaszcza Otto Neugebauer, zwrócili uwagę, że dane te nie zgadzają się w pełni z innymi informacjami biografa; data narodzin wynikająca z horoskopu i wiek przypisany Proklosowi w chwili śmierci nie dają się bez trudu pogodzić. Nie zmienia to funkcji fragmentu. Horoskop jest dla Marinosa potwierdzeniem, że życie mistrza było szczęśliwe nie tylko z jego własnej zasługi, lecz także z woli kosmosu.
Nauka w Aleksandrii i w Atenach
Drugi szczebel, cnoty obyczajowe, ilustrują lata nauki. Młody Proklos wyjechał do Aleksandrii, gdzie słuchał retora Leonasa i kształcił się w gramatyce, a potem zaczął studia filozoficzne u Olimpiodora, perypatetyka, którego wykłady przyswajał z łatwością budzącą podziw. Marinos opowiada, że zapamiętał na pamięć pisma logiczne Arystotelesa, mimo że trudno je zrozumieć nawet przy czytaniu. Matematyki uczył się u Herona. Zdaniem biografa wszyscy nauczyciele chcieli go zatrzymać, a Olimpiodor zamierzał nawet wydać za niego córkę.
Rozstrzygnięciem był powrót do Konstantynopola i wizja, w której bogini Atena miała go wezwać do Aten. Proklos przybył tam około 430 roku, mając, według Marinosa, mniej więcej dziewiętnaście lat. Opowieść o jego przybyciu pełna jest znaków: odźwierny przy bramie miał mu powiedzieć, że gdyby przybysz się nie zjawił, właśnie by ją zamknął, co uznano za wróżbę; młodzieniec wypił wodę ze źródła przy sanktuarium Sokratesa. Marinos komponuje tę scenę tak, by przybycie Proklosa wyglądało na powołanie, a nie na zwykły wybór uczelni.
W Atenach Proklos poznał dwóch ludzi, którzy uformowali jego życie. Pierwszym był Plutarch z Aten, wówczas bardzo stary, który czytał z nim O duszy Arystotelesa i Platońskiego Fedona, zachęcając go, by zapisywał wykłady i w ten sposób ćwiczył się w komentowaniu. Plutarch zmarł wkrótce potem, a opiekę nad młodzieńcem przejął Syrianos. W ciągu niespełna dwóch lat Proklos przeczytał z nim całego Arystotelesa, a następnie wszedł w Platona, którego Syrianos traktował jako właściwe misteria filozofii. Marinos podaje, że w wieku dwudziestu ośmiu lat jego bohater napisał już komentarz do Timajosa, uchodzący za jedno z jego najlepszych dzieł. Biograf zaznacza też, że Proklos zamieszkał w domu Syrianosa, a po latach został pochowany w tym samym grobie co on, na stoku Likabetu.
Cnoty polityczne i oczyszczające
Trzeci szczebel, cnoty polityczne, jest w życiu filozofa szkolnego zaskakujący, ale Marinos poświęca mu sporo miejsca. Proklos nie sprawował urzędów, lecz miał wpływ na życie miasta: pisał do namiestników, wspierał krewnych i przyjaciół, troszczył się o uczniów w sprawach materialnych, a gdy trzeba było, upominał rządzących. Marinos wspomina, że w pewnym okresie, wobec niebezpieczeństwa grożącego mu ze strony ludzi niechętnych, opuścił Ateny i spędził rok w Lidii, gdzie poznawał lokalne obrzędy. Polityczność oznacza tu odpowiedzialność za wspólnotę, zachowaną nawet w czasach, gdy pogański filozof nie mógł otwarcie wpływać na sprawy publiczne.
Cnoty oczyszczające należą już do życia skierowanego ku wnętrzu. Marinos opisuje ascezę mistrza w sposób powściągliwy: Proklos powstrzymywał się od jedzenia mięsa, a jeśli okoliczności go do tego zmuszały, jedynie go kosztował ze względów religijnych; spał mało, a nocami pracował i modlił się. Co miesiąc dokonywał oczyszczeń, poszcząc w dniach przez siebie wyznaczonych. Celem tych praktyk nie było umartwienie dla niego samego, lecz uwolnienie duszy od tego, co ją przygniata. Marinos podkreśla, że jego bohater, choć cierpiał na różne dolegliwości, zachowywał pogodę i nie skarżył się, bo uważał ciało za coś, czego dusza używa, a nie za siebie samego.
Kontemplacja i teurgia
Cnoty kontemplacyjne Marinos ilustruje opisem codziennej pracy. Proklos wykładał kilka razy dziennie, prowadził rozmowy z uczniami, pisał po siedemset linijek dziennie, a mimo to znajdował czas na modlitwę i na spotkania z ludźmi spoza szkoły. Biograf przytacza zdanie, które przypisuje mistrzowi: gdyby to od niego zależało, zachowałby z dawnych ksiąg tylko Wyrocznie chaldejskie i Timajosa, a resztę usunąłby z obiegu, bo nieprzygotowanym czytelnikom bardziej szkodzą, niż pomagają. Marinos nie streszcza filozofii Proklosa. Opisuje raczej tryb życia, w którym myślenie zajmuje każdą godzinę i nie zostawia miejsca na rozrywkę.
Najwyższy opisany szczebel to cnoty teurgiczne, w których dusza działa już nie tylko jak dusza ludzka, lecz współpracuje z bogami. Marinos stwierdza, że istnieją jeszcze wyższe stopnie, ale nie będzie o nich mówił, ponieważ przekraczają miarę człowieka. Z cnotami teurgicznymi wiąże się w biografii postać Asklepigenei, córki Plutarcha, która miała przekazać Proklosowi obrzędy i nauki chaldejskie odziedziczone w jej rodzinie. Marinos opowiada o uzdrowieniu innej Asklepigenei, dziewczyny z rodziny przyjaciół, za którą Proklos modlił się w sanktuarium Asklepiosa; o deszczu sprowadzonym w czasie suszy; o objawieniach, w których widział światło lub słyszał głosy. Dla czytelnika nowożytnego te opowieści należą do hagiografii, ale ich miejsce w kompozycji jest jasne: stanowią zwieńczenie drabiny, a nie jej dodatek.
Śmierć i zaćmienie
Ostatnie rozdziały biografii mówią o starości i śmierci. Marinos opisuje chorobę mistrza, której objawy pojawiły się kilka lat przed końcem, i przytacza znaki, które miały ją zapowiadać. Rok przed śmiercią doszło do zaćmienia Słońca, a biograf wiąże je z odejściem filozofa, uważając, że niebo zapowiedziało stratę dla ludzi. Proklos sam ułożył epigramat na swój grób, w którym nazywał siebie Licyjczykiem wychowanym przez Syrianosa.
Utwór Marinosa jest ważny nie tylko jako źródło informacji o Proklosie, lecz także jako świadectwo ideału, który ateńska szkoła stawiała sobie samej. Szczęście w jej rozumieniu nie było przyjemnym stanem ani sumą powodzeń. Było zgodą wszystkich poziomów człowieka, od ciała po szczyt duszy, z porządkiem boskim. Pisząc życie swego mistrza jako dowód, że taki ideał może zostać urzeczywistniony, Marinos stworzył jedno z ostatnich wielkich świadectw antycznej biografii filozoficznej, obok Żywotu Plotyna Porfiriusza i późniejszej Historii filozoficznej Damaskiosa. Z tamtymi tekstami łączy go przekonanie, że życie filozofa jest argumentem równie ważnym jak jego pisma.
