Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Neoplatonizm

Kalcydiusz i łaciński Timajos średniowiecza

Łaciński Zachód przez osiem stuleci znał Timajosa w przekładzie Kalcydiusza, urwanym na 53c, i czytał go przez średnioplatoński komentarz o duszy, przeznaczeniu i materii, dlatego średniowieczny platonizm był w dużej mierze platonizmem bez geometrii żywiołów i bez fizjologii ciała.

Średniowieczny rękopis łacińskiego przekładu „Timajosa” dokonanego przez Kalcydiusza, Biblioteka Watykańska, Reg. lat. 1308, fol. 21v–22r – domena publiczna
Średniowieczny rękopis łacińskiego przekładu „Timajosa” dokonanego przez Kalcydiusza, Biblioteka Watykańska, Reg. lat. 1308, fol. 21v–22r – domena publiczna · Wikimedia Commons

Autor znany tylko z dedykacji

O Kalcydiuszu wiadomo wyłącznie to, co da się wyczytać z jego jedynego dzieła. Na wstępie przekładu zwraca się do niejakiego Osiusa, który miał go zachęcić do pracy, i tłumaczy, że podjął się zadania z przyjaźni. Tradycja rękopiśmienna od średniowiecza utożsamiała adresata z Hozjuszem z Kordoby (zm. około 357), biskupem i doradcą Konstantyna, uczestnikiem soboru nicejskiego. Takie datowanie umieszczałoby dzieło w pierwszej połowie IV wieku. Część badaczy wskazuje jednak na późniejszego Osiusa, wysokiego urzędnika dworu cesarskiego w Mediolanie pod koniec IV wieku, co przesuwałoby powstanie przekładu ku latom około 400. Żadna z hipotez nie ma rozstrzygającego dowodu, a różnica ma znaczenie, bo wiąże dzieło z innym środowiskiem intelektualnym.

Równie sporna jest tożsamość religijna autora. Kalcydiusz kilka razy przywołuje Pismo: cytuje opis stworzenia z Księgi Rodzaju, mówi o Mojżeszu jako o mędrcu hebrajskim, a omawiając zjawiska niebieskie, wspomina gwiazdę, która według „świętej i czcigodnej historii” zwiastowała narodziny Boga przychodzącego dla zbawienia ludzi. Ton tych wzmianek jest jednak zewnętrzny, jakby autor mówił o cudzej tradycji z szacunkiem, ale bez zaangażowania. Jan Hendrik Waszink, wydawca krytycznego tekstu w serii Plato Latinus (1962), uważał go za chrześcijanina o silnie filozoficznych zainteresowaniach; inni badacze widzą w nim poganina zaznajomionego z chrześcijaństwem albo autora celowo neutralnego. Najbezpieczniej jest powiedzieć, że Kalcydiusz pisał dla czytelników, wśród których chrześcijanie z pewnością byli, i nie chciał ich do siebie zniechęcić.

Przekład, który kończy się w połowie

Kalcydiusz przełożył Timajosa od początku (17a) do 53c, czyli do miejsca, w którym Platon przechodzi do teorii trójkątów elementarnych i budowy czterech żywiołów z brył foremnych. Pominął więc całą drugą część dialogu: geometrię materii, opis organów ludzkiego ciała, teorię chorób i zakończenie o kobietach i zwierzętach. Nie wiadomo, czy zamierzał kontynuować, czy uznał resztę za zbyt techniczną. Wiadomo natomiast, jakie były skutki: przez całe wczesne i dojrzałe średniowiecze łaciński czytelnik znał kosmogonię Platona, opowieść o Demiurgu, duszę świata, harmonię planet i chorę jako miejsce stawania się, ale nie znał trójkątów ani anatomii. Wcześniejszy fragmentaryczny przekład Cycerona (27d–47b) krążył w ograniczonym zakresie i nie zmieniał tego obrazu.

Przekład nie jest dosłowny. Kalcydiusz często rozwija zdania Platona, dodaje wyjaśnienia lub zamienia jedno greckie pojęcie na kilka łacińskich. Najważniejszym jego wyborem terminologicznym jest silva na określenie greckiej hyle, materii. Słowo to oznaczało pierwotnie las lub surowe drewno i niosło konotację nieuporządkowanej masy; zostało przejęte przez całe średniowiecze i występuje u autorów z XII wieku jako techniczny termin kosmologii.

Porównanie z Cyceronem pokazuje różnicę celów. Cyceron tłumaczył jak retor, który chciał dowieść, że łacina potrafi oddać grecką filozofię z elegancją; Kalcydiusz tłumaczył jak nauczyciel, któremu zależało na zrozumiałości. Dlatego chętnie dodaje słowa objaśniające, rozbija długie okresy i ujednolica terminologię, by czytelnik mógł potem odnaleźć te same pojęcia w komentarzu. Ślady tej dydaktycznej intencji widać w budowie całego dzieła: przekład i komentarz są pomyślane jako całość, w której tekst Platona przygotowuje wykład, a wykład wraca do tekstu. Średniowieczni kopiści często rozdzielali obie części, ale autor zaprojektował je razem.

Komentarz jako encyklopedia średniego platonizmu

Komentarz jest obszerniejszy od przekładu. We wstępie Kalcydiusz zapowiada dwadzieścia siedem tematów, ale omawia tylko część z nich i nie obejmuje całego przetłumaczonego tekstu. Omawia kolejno powstanie świata, liczby i harmonię duszy świata, budowę niebios i ruchy planet, przeznaczenie i opatrzność, demony, ciało i duszę ludzką, zmysły, sny, a na końcu – w części najobszerniejszej – materię.

W części matematycznej Kalcydiusz wyraźnie korzysta z tradycji Adrastosa z Afrodyzji, perypatetyckiego komentatora Timajosa, znanego dziś głównie przez Teona ze Smyrny. Stąd pochodzą wykłady o proporcjach muzycznych, o diagramie zwanym lambdą, w którym liczby 1, 2, 4, 8 i 1, 3, 9, 27 rozchodzą się w dwóch ramionach, oraz o epicyklach planet. Te diagramy przechodziły do średniowiecznych rękopisów i były w nich rysowane na marginesach, często z dużą starannością.

Traktat o przeznaczeniu należy do najbardziej systematycznych tekstów średnioplatońskich na ten temat. Kalcydiusz rozróżnia opatrzność, czyli wolę najwyższego Boga, i przeznaczenie, czyli prawo wpisane w porządek świata, które działa hipotetycznie: jeśli nastąpi to, wynika tamto. Wolna wola człowieka mieści się w tym schemacie jako przesłanka, a nie skutek. Rozważania te zbliżają się do pism przypisywanych Plutarchowi i do Alkinoosa, co skłania do przypuszczenia, że Kalcydiusz korzystał ze wspólnego źródła szkolnego.

Pomiędzy przeznaczeniem a materią komentarz zajmuje się istotami pośrednimi i duszą człowieka. Kalcydiusz rozwija myśl z Timajosa i Epinomis, według której każdy obszar świata ma właściwych sobie mieszkańców: gwiazdy w ogniu niebieskim, demony eteryczne i powietrzne w przestrzeni między niebem a ziemią, ludzi i zwierzęta na ziemi. Demony są dla niego istotami rozumnymi i nieśmiertelnymi, pośredniczącymi między bogami a ludźmi; dobre z nich, jak zaznacza, Hebrajczycy nazywają świętymi aniołami, a złe łączy z namiętnościami i karą. Ta demonologia, bliska Apulejuszowi i Plutarchowi, dała średniowiecznym czytelnikom filozoficzne ramy dla nauki o aniołach.

Część o duszy ludzkiej zawiera przegląd poglądów na jej naturę i siedzibę, a następnie teorię widzenia, opartą na Platońskim opisie ognia wychodzącego z oczu i spotykającego się ze światłem dnia. Kalcydiusz przywołuje tu badania anatomiczne oka przypisywane Alkmeonowi z Krotonu i Herofilosowi, co należy do rzadkich w łacinie świadectw antycznej medycyny. Rozdział o snach rozróżnia ich rodzaje według źródła – ciała, duszy, demonów i bóstwa – i ilustruje je przykładami z poetów i filozofów. Wszystko to sprawiło, że komentarz był dla średniowiecza czymś więcej niż objaśnieniem dialogu: był podręcznikiem filozofii przyrody, psychologii i nauki o pośrednikach w jednym tomie.

Najbardziej osobista jest część o materii. Kalcydiusz przegląda poglądy filozofów od presokratyków do stoików, a ostatnie słowo daje Numeniuszowi z Apamei, którego cytuje imiennie i obszernie. Według Numeniusza materia jest nieuporządkowanym, wiecznym pierwiastkiem, ożywionym przez złą duszę, która opiera się porządkowi boskiemu. Kalcydiusz nie przyjmuje tej tezy w całości, lecz zachowuje ją jako ważne świadectwo. Waszink sądził, że wiele materiału pochodzi z zaginionego komentarza Porfiriusza; ta hipoteza była później kwestionowana, a dzisiejsi badacze, jak Gretchen Reydams-Schils, podkreślają raczej samodzielność kompilacji. Nowe wydanie z przekładem angielskim przygotował John Magee (2016).

Od Karolingów do Chartres

Najstarsze zachowane rękopisy pochodzą z IX wieku, z czasów renesansu karolińskiego, kiedy klasztorne biblioteki gromadziły wszystko, co pozostało z łacińskiej filozofii antycznej. Tekst krążył w dwóch wersjach: część rękopisów zawiera tylko przekład, część także komentarz; komentarz bywał też czytany osobno. Liczba zachowanych kopii z XI i XII wieku świadczy, że był to standardowy element szkolnego kanonu, obok Boecjusza, Makrobiusza i Marcjana Kapelli.

Rękopisy pokazują też, jak czytano ten tekst. Marginesy wypełniają glosy objaśniające trudne słowa, odsyłacze do Boecjusza i Makrobiusza oraz rysunki diagramów kosmologicznych, a w niektórych kodeksach komentarz Kalcydiusza otacza przekład jak rama. Uczniowie poznawali więc Platona od pierwszej lekcji w towarzystwie jego interpretatora i rzadko mieli okazję spojrzeć na dialog bez tego pośrednictwa.

Szczyt popularności przypadł na wiek XII. Wilhelm z Conches napisał glosy do Timajosa, w których wykorzystywał komentarz Kalcydiusza jako narzędzie do interpretacji Platona zgodnej z wiarą: utożsamiał duszę świata z Duchem Świętym, choć później z tego się wycofał. Teodoryk z Chartres próbował wyjaśnić sześć dni stworzenia przez fizykę Timajosa. Szkole w Chartres poświęcony jest osobny esej, dla tej historii wystarczy jedno spostrzeżenie: jej kosmologia była możliwa tylko dlatego, że tekst kończył się na 53c, zanim Platon zaczął mówić o rzeczach trudnych do pogodzenia z Księgą Rodzaju, i że komentarz podsuwał gotową siatkę pojęć – Bóg, idee, materia, dusza świata – która dawała się czytać jako filozoficzny odpowiednik stworzenia.

Ten porządek zmienił się dopiero stopniowo. Henryk Arystyp przełożył w XII wieku Fedona i Menona, w XIII wieku łacinnicy poznali Arystotelesowską fizykę, a w 1484 roku ukazał się pełny łaciński Platon Marsilia Ficina. Kalcydiusz nie zniknął jednak z bibliotek; jego komentarz drukowano w XVI wieku i czytano jako źródło wiadomości o doksografii antycznej.

Platon czytany przez szczelinę

Rola Kalcydiusza pokazuje, jak bardzo obraz tradycji zależy od przypadkowej formy przekazu. Średniowieczny łaciński Platon był kosmologiem, autorem jednego dialogu, który mówił o Bogu jako ojcu wszechświata, o idealnym wzorze, o duszy świata rozpiętej w liczbach i o materii przyjmującej formy. Nie był ani autorem Państwa, ani twórcą teorii trójkątów, ani lekarzem opisującym wątrobę jako zwierciadło snów. Ten selektywny Platon dobrze pasował do chrześcijańskiej teologii stworzenia, a pasował właśnie dlatego, że był selektywny.

Warto też pamiętać, czego w tym obrazie zabrakło. Bez drugiej części Timajosa łacinnicy nie znali Platońskiego wywodu, według którego ciało ludzkie jest zbudowane na wzór kosmosu, z głową jako siedzibą duszy nieśmiertelnej i śmiertelnymi częściami duszy rozmieszczonymi w piersi i w brzuchu. Wiele z tych idei docierało do nich pośrednio, przez medycynę Galena w przekładach z arabskiego lub przez encyklopedystów, ale już nie jako nauka Platona. Rozdział między Platonem-teologiem a Platonem-fizjologiem pozostał trwały aż do renesansu.

Do tego dochodził filtr komentarza. Kalcydiusz nie przedstawiał Platona jako myśliciela autonomicznego, lecz jako członka szerokiej rodziny filozofów, w której Pitagorejczycy, Arystoteles, Numeniusz i stoicy rozmawiali o tych samych problemach. Taki obraz filozofii jako wspólnej rozmowy przeszedł do szkół katedralnych i ukształtował ich styl: łagodny synkretyzm, który pytał nie o to, kto ma rację, lecz jak pogodzić autorytety. Bez Kalcydiusza łaciński Zachód znałby Platona tylko z drugiej ręki, z Augustyna i Boecjusza; dzięki niemu znał jeden dialog i sposób jego czytania – i to sposób czytania okazał się trwalszy od samego tekstu.