Plutarch z Aten i początki szkoły ateńskiej
Plutarch z Aten, syn Nestoriusza, nauczyciel Syrianosa i w ostatnich latach życia młodego Proklosa, odnowił około 400 roku platońską szkołę w Atenach jako instytucję rodzinną, w której dom, majątek, rytuał i nauka przechodziły z pokolenia na pokolenie.

Ateny bez Akademii
Gdy na przełomie IV i V wieku w Atenach zaczęła działać szkoła, którą później nazywano neoplatońską, od zniszczenia dawnej Akademii minęło już ponad trzysta lat. Instytucja założona przez Platona przestała istnieć w czasie wojen mitrydatejskich, a w okresie cesarstwa filozofię platońską uprawiano w mieście w rozmaitych formach: w prywatnych kręgach, przy katedrach finansowanych z cesarskich fundacji, w środowiskach retorów. Ciągłość „następców Platona”, którą późniejsi neoplatonicy sobie przypisywali, była w dużej mierze konstrukcją, uzasadniającą ich roszczenie do dziedzictwa. Ale konstrukcja ta potrzebowała konkretnego początku, a ten zwykło się łączyć z jednym człowiekiem: Plutarchem, synem Nestoriusza, zmarłym w podeszłym wieku około 432 roku.
Nie należy go mylić z Plutarchem z Cheronei, biografem i moralistą z przełomu I i II wieku, z którym poza imieniem łączy go jedynie przynależność do szeroko rozumianej tradycji platońskiej. Plutarch ateński nie zostawił żadnego zachowanego dzieła. Znamy go z dwóch głównych źródeł: z Żywota Proklosa, napisanego przez Marinosa po śmierci mistrza w 485 roku, oraz z fragmentów Historii filozoficznej Damaskiosa, a ponadto z rozproszonych wzmianek w komentarzach późniejszych autorów, którzy przytaczali jego opinie. Obraz, który z tych świadectw powstaje, jest niepełny, ale wyraźnie wskazuje na charakter jego dzieła: nie był wielkim systematykiem, lecz założycielem.
Ród Nestoriusza
Kluczem do zrozumienia szkoły Plutarcha jest rodzina. Ojciec filozofa nosił imię Nestoriusz. Historyk Zosimos opowiada o ateńskim hierofancie Nestoriuszu, który w 375 roku, ostrzeżony we śnie, ustawił w Partenonie posąg Achillesa i złożył mu ofiary, dzięki czemu Ateny miały ocaleć przed trzęsieniem ziemi nawiedzającym Grecję. Większość badaczy uważa, że chodzi o krewnego Plutarcha, ojca lub dziadka, choć dokładne pokrewieństwo pozostaje niepewne. Jeśli identyfikacja jest trafna, rodzina należała do ateńskiej elity kapłańskiej i była związana z tradycją misteryjną miasta.
Marinos dostarcza świadectwa, które potwierdza ten obraz od innej strony. Opisując wykształcenie Proklosa, mówi, że wtajemniczenia w orgia i w całą teurgię otrzymał on od Asklepigenei, córki Plutarcha, która jako jedyna przechowywała wiedzę przekazaną jej przez ojca, a ojcu – przez Nestoriusza. Mamy tu do czynienia z łańcuchem przekazu rytualnego, biegnącym przez trzy pokolenia jednej rodziny i obejmującym kobietę jako strażniczkę. Teurgia, rozumiana w duchu Jamblicha i Wyroczni chaldejskich jako rytualne zjednoczenie z bogami, była w Atenach sprawą domu, a nie publicznego kultu.
Rola Asklepigenei zasługuje na uwagę także dlatego, że Marinos nie przedstawia jej jako wyjątku czy ciekawostki. Wymienia ją rzeczowo, jako nauczycielkę Proklosa w dziedzinie, której nie mógł on poznać od nikogo innego. W późnym antyku, który zostawił niewiele świadectw o kobietach filozofkach poza wielkimi nazwiskami, ten szczegół jest cenny: pokazuje, że w szkole rodzinnej kobiety mogły być nosicielkami tego, co w tradycji było najbardziej strzeżone. Obok niej rodzinę tworzyli syn Plutarcha, Hierios, który później kształcił się u Proklosa, i dalsi potomkowie, wśród nich Archiadas, przyjaciel Proklosa, oraz jego córka, także nosząca imię Asklepigeneia.
Z epigrafiki ateńskiej znamy też Plutarcha, który według inskrypcji trzykrotnie sfinansował procesję okrętu panatenajskiego, oraz Plutarcha, który ufundował posąg cesarskiego prefekta Herkuliusza, sprawującego urząd na początku V wieku, i nazwał siebie w epigramie szafarzem słów. Część badaczy utożsamia obu, albo przynajmniej jednego z nich, z filozofem; inni widzą w nich sofistę lub innego notabla o tym samym, w Atenach dość częstym imieniu. Gdyby identyfikacja była trafna, Plutarch jawiłby się nie jako odludek, lecz jako zamożny obywatel, który łożył na tradycyjne święta miasta i utrzymywał dobre stosunki z chrześcijańską administracją. Taki obraz byłby spójny z tym, co wiemy o rodzinie, ale pozostaje hipotezą i nie powinien zastępować świadectw literackich.
Kontekst tej działalności był niespokojny. W 395 roku przez Attykę przeszły wojska Alaryka, a ustawodawstwo cesarskie coraz ostrzej ograniczało publiczne ofiary i kult w świątyniach. Odnowienie szkoły w takich warunkach było zarazem aktem pobożności i ostrożności.
Dom pod Akropolem
Szkoła miała swoją siedzibę w domu. Marinos zapisuje, że Proklos mieszkał w domu, w którym przedtem żyli jego „ojciec” Syrianos i „praojciec” Plutarch, jak nazywał swoich mistrzów; dom leżał w pobliżu sanktuarium Asklepiosa i teatru Dionizosa, na południowym stoku Akropolu, i był widoczny z Akropolu. Te określenia pokrewieństwa nie są metaforą przypadkową. Neoplatońska szkoła ateńska rozumiała siebie jako rodzinę, w której nauczyciel jest ojcem, a sukcesja przypomina dziedziczenie.
W 1955 roku, podczas prac budowlanych przy dzisiejszej ulicy Dionizosa Areopagity, odkryto na tym obszarze okazałą późnoantyczną willę z absydą i mozaikami. Część archeologów zaproponowała utożsamienie jej z domem Proklosa, a więc i z domem Plutarcha. Hipoteza jest atrakcyjna, ale nie została dowiedziona: w tej części Aten stało kilka zamożnych rezydencji z tego samego okresu, a żadna inskrypcja nie wiąże budynku z filozofami. Ostrożność jest tu potrzebna, nawet jeśli topografia relacji Marinosa zgadza się z położeniem znaleziska.
Znaczenie domu jest jednak jasne i bez archeologicznego potwierdzenia. Szkoła Plutarcha nie była urzędem miejskim ani cesarską katedrą. Utrzymywała się z prywatnego majątku, który z czasem powiększały zapisy przyjaciół i uczniów; Damaskios w swojej Historii filozoficznej wspomina, że dochody tego majątku były w jego czasach znaczne i że nie pochodziły od Platona, jak sądzili niektórzy, lecz z późniejszych darowizn. Niezależność finansowa pozwalała szkole przetrwać w mieście coraz bardziej chrześcijańskim, ale czyniła ją też podatną na konfiskatę, gdy władza zechciała po nią sięgnąć.
Ostatnie lata i Proklos
Najpełniejszy portret Plutarcha pochodzi z ostatnich lat jego życia, opisanych z perspektywy ucznia. Marinos opowiada, że Proklos, przybywszy do Aten jako dziewiętnastolatek około 430 roku, został przez Syrianosa zaprowadzony do Plutarcha, który był już bardzo stary. Plutarch, ujęty zdolnościami młodzieńca, czytał z nim O duszy Arystotelesa i Fedona Platona. Zachęcał go, by notował to, co słyszy, i obiecywał, że w ten sposób powstanie komentarz do Fedona pod imieniem Proklosa. Mówił też do niego czule jak do dziecka i zapraszał do swojego domu. Po około dwóch latach zmarł, powierzając ucznia Syrianosowi.
Ta scena nie jest tylko anegdotą. Pokazuje, co Plutarch uważał za początek nauki: lekturę tekstów o duszy, jednego arystotelesowskiego i jednego platońskiego, czytanych razem jako wzajemnie się objaśniające. Kolejność ta odpowiadała późniejszemu kursowi szkoły ateńskiej, w którym Arystoteles stanowił przygotowanie do Platona, a w samym Platonie zmierzano od dialogów etycznych ku teologicznym. Plutarch, ucząc u schyłku życia z jednym zdolnym młodzieńcem, przekazywał nie tylko treść, ale porządek.
Wśród innych uczniów Plutarcha znamy Hieroklesa z Aleksandrii, autora komentarza do Złotych wierszy pitagorejskich i traktatu O opatrzności, który po studiach w Atenach wrócił do rodzinnego miasta. Najważniejszym kontynuatorem był jednak Syrianos, którego Plutarch uczynił swoim następcą. Szkoła przeszła więc w ręce człowieka spoza rodu, ale pozostała w domu i w obrębie tej samej wspólnoty rytuału, przyjaźni i obowiązku.
Dusza, wyobraźnia i Parmenides
O doktrynie Plutarcha wiemy niewiele, a to, co wiemy, pochodzi z drugiej ręki. Jego wykład O duszy Arystotelesa był znany późniejszym komentatorom aleksandryjskim, którzy przytaczają jego opinie przy trudnych miejscach traktatu, zwłaszcza w kwestiach dotyczących wyobraźni i intelektu. Z tych wzmianek wynika, że Plutarch interesował się granicą między zmysłowością a myślą i miejscem wyobraźni, phantasia, jako władzy pośredniczącej, która przyjmuje obrazy z dołu, ale może też odbijać to, co pochodzi z góry. Szczegóły tej nauki są trudne do odtworzenia i nie należy ich wyolbrzymiać, ale jej kierunek dobrze pasuje do szkoły, w której teurgia i kontemplacja splatały się z analizą władz duszy.
Damaskios w komentarzu do Fedona przegląda opinie dawnych i nowszych platoników o tym, jak daleko sięga nieśmiertelność duszy. Jedni przypisywali ją tylko duszy rozumnej, inni rozciągali na całość życia ożywiającego ciało. Wśród tych, którzy obejmowali nieśmiertelnością także duszę nierozumną, Damaskios wymienia obok Jamblicha właśnie Plutarcha, przeciwstawiając ich Porfiriuszowi i Proklosowi. Jest to drobna wzmianka, ale ujawnia, że założyciel szkoły nie był jedynie strażnikiem tradycji: w sprawie dla neoplatoników zasadniczej zajmował stanowisko, od którego jego wielki wnuk duchowy, Proklos, później odstąpił.
Proklos w komentarzu do Parmenidesa przypisuje Plutarchowi również podział drugiej części dialogu na dziewięć hipotez, z których pierwsze pięć mówi o tym, co wynika, jeśli Jedno istnieje, a cztery ostatnie – o niedorzecznościach wynikających z przyjęcia, że nie istnieje. Ten schemat, przejęty i rozbudowany przez Syrianosa i Proklosa, stał się podstawą ateńskiej teologii platońskiej. Jeśli przypisanie jest wiarygodne, a nie ma powodu, by je kwestionować, Plutarch położył fundament pod najbardziej charakterystyczną konstrukcję swojej szkoły.
Instytucja jako rodzina
Dzieło Plutarcha jest trudno uchwytne, bo nie polegało na napisaniu książki, lecz na stworzeniu ramy, w której inni mogli pisać. Odnowiona szkoła ateńska była czymś pomiędzy domem filozofa, rodzinną świątynią a prywatną fundacją. Przekaz teurgiczny biegł w niej linią krwi, przekaz filozoficzny – linią adopcji duchowej, a obie linie spotykały się pod jednym dachem. Taka struktura zapewniła szkole sto lat ciągłości, od Plutarcha po Damaskiosa, w okresie, gdy publiczne instytucje dawnej religii zanikały jedna po drugiej.
Ta sama rodzinność nadała szkole jej specyficzny ton: poczucie dziedzictwa, które trzeba przekazać nienaruszone, przekonanie o świętości tekstów i obrzędów, czujność wobec świata zewnętrznego. Gdy w następnych pokoleniach ateńscy platonicy mówili o łańcuchu następców Platona, mówili w gruncie rzeczy o tym, co zbudował stary Plutarch: o wspólnocie, w której nauczanie było sposobem bycia rodziną, a rodzina – sposobem trwania tradycji.
