Aleksandr Aksakow i rozróżnienie animizmu od spirytyzmu
Aleksandr Aksakow, rosyjski propagator spirytyzmu działający głównie w Lipsku, zaproponował w dziele Animismus und Spiritismus z 1890 roku oddzielenie zjawisk wywoływanych przez nieświadome siły samego medium od tych, które można przypisać zmarłym, i to rozróżnienie stało się kluczowym narzędziem kontynentalnej metapsychiki.

Rosjanin w Lipsku
Aleksandr Nikołajewicz Aksakow urodził się w 1832 roku w zamożnej rodzinie szlacheckiej i był bratankiem pisarza Siergieja Aksakowa, autora Kroniki rodzinnej. Przez wiele lat pracował w administracji państwowej, dochodząc do wysokich rang, ale jego prawdziwą pasją od młodości była filozofia religijna. Zaczynał jako czytelnik i tłumacz Swedenborga, którego dzieła przekładał na rosyjski i wydawał za granicą, ponieważ rodzima cenzura duchowna nie dopuszczała ich do druku. Od Swedenborga przeszedł z czasem do amerykańskiego i europejskiego spirytyzmu, w którym widział doświadczalne potwierdzenie intuicji szwedzkiego wizjonera.
Ograniczenia rosyjskiej cenzury sprawiły, że Aksakow uczynił swoim głównym ośrodkiem działalności Niemcy, a konkretnie Lipsk, jedno z największych centrów wydawniczych Europy. Finansował tam przekłady najważniejszych prac anglosaskiego spirytyzmu i badań nad mediami, udostępniając niemieckiemu czytelnikowi teksty, które w przeciwnym razie długo pozostałyby nieznane. W 1874 roku założył w Lipsku miesięcznik „Psychische Studien”, redagowany przez jego współpracownika Gregora Constantina Wittiga. Pismo ukazywało się przez ponad pół wieku, a w latach dwudziestych XX wieku przekształciło się w „Zeitschrift für Parapsychologie”, co samo w sobie dobrze oddaje drogę, jaką przeszła dziedzina od spirytyzmu do parapsychologii.
„Psychische Studien” nie było zwykłym biuletynem wyznawców. Aksakow chciał, by stało się forum dla poważnej, krytycznej dyskusji o zjawiskach mediumicznych, otwartym zarówno dla zwolenników hipotezy duchów, jak i dla jej przeciwników. Publikowano tam relacje z seansów, przekłady prac zagranicznych badaczy, polemiki i analizy teoretyczne. To właśnie z tej redakcyjnej praktyki – z konieczności porządkowania niezwykle różnorodnego materiału – wyrosła jego późniejsza propozycja teoretyczna.
Lipsk miał zresztą w tamtych latach własną historię mediumiczną. Pod koniec lat siedemdziesiątych astrofizyk tamtejszego uniwersytetu, Johann Karl Friedrich Zöllner, przeprowadził głośne seanse z amerykańskim medium Henrym Slade'em, w których doszukiwał się dowodów na istnienie czwartego wymiaru przestrzeni. Eksperymenty te wywołały burzę w niemieckim świecie akademickim i uczyniły z miasta jedno z miejsc, w których spór o media toczył się z udziałem profesorów, a nie tylko amatorów. Aksakow poruszał się w tym środowisku swobodnie i dobrze rozumiał, że w Niemczech o losie spirytyzmu rozstrzygnie nie liczba wyznawców, lecz to, czy zdoła on przemówić językiem filozofii i nauk przyrodniczych.
Wyzwanie Hartmanna
Bezpośrednim impulsem do napisania głównego dzieła Aksakowa była książka Eduarda von Hartmanna, niemieckiego filozofa, autora słynnej Filozofii nieświadomości z 1869 roku. W 1885 roku Hartmann ogłosił rozprawę Der Spiritismus, w której podjął się systematycznego wyjaśnienia zjawisk mediumicznych bez odwoływania się do duchów zmarłych. Nie twierdził, że wszystkie zjawiska są oszustwem. Przeciwnie, był gotów przyjąć – przynajmniej hipotetycznie – że część z nich jest autentyczna. Jego teza polegała na tym, że wszystkie dają się wyjaśnić przez działanie samego medium: przez jego nieświadomą psychikę, przez szczególną siłę nerwową zdolną działać na odległość, przez halucynacje przenoszone na uczestników seansu.
Ta argumentacja była dla spirytystów groźniejsza niż prosty sceptycyzm. Hartmann nie zaprzeczał faktom, lecz odbierał im spirytystyczną interpretację. Jeśli medium może nieświadomie poruszać przedmiotami, odczytywać myśli obecnych i wytwarzać obrazy widziane przez innych, to każdy przekaz rzekomego ducha można uznać za wytwór jego własnej, rozszczepionej psychiki. Hipoteza duchów stawała się zbędna, a zgodnie z zasadą oszczędności należało ją odrzucić.
Aksakow uznał, że na taki zarzut nie można odpowiedzieć ani entuzjazmem, ani oburzeniem. Trzeba było odpowiedzieć argumentem. Przez kilka lat pracował nad obszernym dziełem, które ukazało się w 1890 roku w Lipsku w dwóch tomach pod tytułem Animismus und Spiritismus, z podtytułem zapowiadającym krytyczne zbadanie zjawisk mediumicznych ze szczególnym uwzględnieniem hipotez halucynacji i nieświadomości, jako odpowiedź na książkę Hartmanna.
Trzy stopnie wyjaśnienia
Najważniejszą częścią dzieła jest propozycja klasyfikacji. Aksakow zaproponował rozróżnienie trzech grup zjawisk, uporządkowanych według tego, jak daleko trzeba sięgnąć, by je wyjaśnić. Pierwszą nazwał personizmem. Obejmowała ona zjawiska, które dają się wyjaśnić przez nieświadomą aktywność psychiczną medium działającą w obrębie jego własnego ciała: pismo automatyczne, mowę w transie, pojawianie się wtórnych osobowości podających się za duchy. Wszystko to mogło być – jak przyznawał – wytworem rozszczepionej świadomości samego medium.
Drugą grupę nazwał animizmem. Należały do niej zjawiska, w których psychika medium działa poza jego ciałem: przenoszenie myśli, jasnowidzenie, poruszanie przedmiotów na odległość, a nawet formowanie się postaci materialnych, które mogły być – według Aksakowa – czymś w rodzaju sobowtóra medium, wyprojektowanego na zewnątrz. Animizm był więc kategorią szeroką i niezwykle odważną: obejmował zjawiska, które dla ówczesnej nauki były nie do przyjęcia, ale przypisywał je człowiekowi żywemu, nie zmarłemu.
Trzecią grupę zarezerwował dla spirytyzmu we właściwym sensie. Należały do niej zjawiska, których nie dało się wyjaśnić ani przez personizm, ani przez animizm, a więc takie, w których źródłem musiała być inteligencja zewnętrzna wobec medium i wszystkich uczestników seansu. Za takie Aksakow uznawał przede wszystkim przypadki, w których przekaz zawierał informacje nieznane nikomu z obecnych, a później potwierdzone, albo w których osobowość komunikującego się ducha odpowiadała w sposób szczegółowy i trudny do podrobienia znanej osobowości zmarłego.
Materiał, na którym Aksakow oparł swoją klasyfikację, pochodził z kilkudziesięciu lat literatury mediumicznej, głównie angielskiej i amerykańskiej. Przytaczał relacje z seansów, protokoły badaczy, opisy fotografii przedstawiających rzekome materializacje i świadectwa odbitek, odcisków i przedmiotów pozostawionych po posiedzeniach. Szczególną uwagę poświęcał przypadkom, w których postać zmaterializowana miała przypominać medium, i właśnie w nich widział przykład animizmu: jeśli zjawa jest podobna do żywego człowieka siedzącego w gabinecie, rozsądniej przypuścić, że to on jest jej źródłem. Taka lektura, ostrożna i pozbawiona dewocyjnego zapału, odróżniała jego książkę od większości ówczesnych publikacji spirytystycznych.
Ustępstwo, które było strategią
Najbardziej zaskakującym aspektem dzieła jest jego ton. Aksakow, wieloletni propagator spirytyzmu, przyznał Hartmannowi rację w znacznie większym zakresie, niż można by się spodziewać. Zgodził się, że ogromna część zjawisk mediumicznych, w tym wiele uważanych powszechnie za dowody działania duchów, mogła być wytworem samego medium. Zgodził się, że duchy, które przedstawiały się na seansach jako zmarli, często były tylko wtórnymi osobowościami. Zgodził się wreszcie, że badacz ma obowiązek najpierw wyczerpać wyjaśnienia „animistyczne”, zanim sięgnie po hipotezę duchów.
To ustępstwo było jednak strategią. Ograniczając zakres spirytyzmu do niewielkiej grupy przypadków, Aksakow czynił go zarazem bardziej odpornym na krytykę. Nie trzeba było już bronić każdego stukania i każdego przekazu; wystarczyło wskazać kilka przypadków, w których wyjaśnienia animistyczne zawodziły. Jeśli istniał choćby jeden taki przypadek, hipoteza duchów stawała się – według niego – nieodzowna. Aksakow przesuwał w ten sposób ciężar sporu z pytania „czy duchy działają zawsze?” na pytanie „czy kiedykolwiek?”.
Hartmann odpowiedział w 1891 roku rozprawą Die Geisterhypothese des Spiritismus und seine Phantome, w której utrzymywał, że nawet przypadki przytaczane przez Aksakowa dają się wyjaśnić bez duchów, jeśli przypisać nieświadomości medium odpowiednio szerokie zdolności. Spór pozostał nierozstrzygnięty, ale obie strony przyjęły wspólne ramy: zjawiska należy klasyfikować według stopnia, w jakim można je wyjaśnić przez żywego człowieka, a hipoteza zmarłych jest wyjaśnieniem ostatecznym, nie pierwszym.
Aksakow nie poprzestał na sporze książkowym. W następnych latach sam uczestniczył w seansach, które uważał za szczególnie pouczające, i opisywał je z dbałością o szczegóły. Najgłośniejszym przykładem była jego relacja z posiedzenia z udziałem medium Elizabeth d'Espérance w Helsinkach w 1893 roku, podczas którego część ciała medium miała – według uczestników – na pewien czas zniknąć. Aksakow ogłosił obszerne studium tego przypadku, traktując je jako materiał do rozważań o związku medium z wytwarzanymi przez nie formami. Krytycy wskazywali na niedostatki kontroli, a sam przypadek do dziś pozostaje przedmiotem sporu. Dla historyka idei ważne jest raczej to, że Aksakow interpretował go w ramach własnej klasyfikacji, jako problem animistyczny, a nie jako proste świadectwo działania duchów.
Słownik metapsychiki
Rozróżnienie Aksakowa okazało się jednym z najtrwalszych osiągnięć jego epoki. Termin „animizm” w jego znaczeniu wszedł do słownika europejskich badań nad zjawiskami mediumicznymi i przez dziesięciolecia wyznaczał oś sporu. Francuska metapsychika, rozwijana na przełomie wieków między innymi przez Charlesa Richeta, skłaniała się zasadniczo ku stanowisku animistycznemu: uznawała realność wielu zjawisk, ale przypisywała je nieznanym zdolnościom ludzkiej psychiki, nie zmarłym. Po drugiej stronie stanęli badacze, którzy bronili hipotezy duchów, jak włoski autor Ernesto Bozzano, prowadzący wieloletnie polemiki z animistami i wskazujący przypadki, w których – jego zdaniem – wyjaśnienie przez żywych zawodziło.
Warto zauważyć, że rozróżnienie to zmieniało sam charakter spirytyzmu. Z religii kontaktu ze zmarłymi stawał się on w ujęciu Aksakowa hipotezą naukową, ostatnim stopniem wyjaśnienia, do którego dochodzi się dopiero po wyczerpaniu innych. Tracił w ten sposób część swojej duchowej siły, ale zyskiwał intelektualną dyscyplinę. Nie przypadkiem właśnie od Aksakowa i Hartmanna wywodzi się sposób myślenia, który w XX wieku przejęła parapsychologia, zainteresowana przede wszystkim zdolnościami żywych, a dopiero na marginesie przetrwaniem po śmierci.
Aksakow zmarł w 1903 roku. Nie dożył momentu, w którym jego pismo zmieniło nazwę i w którym słowo „spirytyzm” zaczęło w kręgach badawczych brzmieć anachronicznie. Jego dzieło przetrwało jednak w strukturze samego sporu. Każdy badacz, który pytał, czy dane zjawisko wymaga obecności zmarłego, czy też wystarczy niezwykła, nieświadoma moc żywego człowieka, posługiwał się – często o tym nie wiedząc – narzędziem, które wypracował rosyjski arystokrata w lipskiej redakcji, odpowiadając niemieckiemu filozofowi nieświadomości.
