Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Ian Stevenson i dzieci pamiętające poprzednie życia

Ian Stevenson, psychiatra z Uniwersytetu Wirginii, przeniósł pytanie o przetrwanie śmierci z sali seansowej do terenowego wywiadu z dziećmi opowiadającymi o poprzednim życiu, a spór o jego dorobek dotyczy przede wszystkim tego, czy metoda ta potrafiła oddzielić rzeczywiste wspomnienia od wpływu otoczenia i kultury.

William Mumler z domniemaną postacią ducha
William Mumler z domniemaną postacią ducha

Psychiatra wobec starego pytania

Ian Stevenson urodził się w 1918 roku w Montrealu i wykształcenie medyczne zdobył w Kanadzie, na McGill University. Jego wczesna kariera była konwencjonalna: zajmował się medycyną psychosomatyczną, publikował prace z psychiatrii klinicznej, a w 1957 roku, mając niespełna czterdzieści lat, objął kierownictwo wydziału psychiatrii Uniwersytetu Wirginii w Charlottesville. Nic w tym życiorysie nie zapowiadało, że jego nazwisko zostanie trwale związane z reinkarnacją. Stevenson interesował się jednak od dawna literaturą badań psychicznych i dostrzegał w niej lukę. Przez blisko sto lat badacze pytali o przetrwanie, analizując przekazy mediów, a materiał ten – jak przekonywał – nie mógł przynieść rozstrzygnięcia, bo każdy trafny szczegół dawało się przypisać zdolnościom samego medium.

W 1960 roku Stevenson opublikował w „Journal of the American Society for Psychical Research” obszerny artykuł The Evidence for Survival from Claimed Memories of Former Incarnations, nagrodzony w konkursie towarzystwa upamiętniającym Williama Jamesa. Zebrał w nim kilkadziesiąt opisanych wcześniej przypadków ludzi, którzy twierdzili, że pamiętają poprzednie życie, i ocenił, które z nich zasługują na poważne zbadanie. Wniosek był ostrożny: materiał jest niejednolity, często słabo udokumentowany, ale niektóre przypadki – zwłaszcza dotyczące małych dzieci – wymagają badań w terenie, prowadzonych przez kogoś, kto dotrze do świadków, zanim wspomnienia się zatrą.

Teren zamiast seansu

Na to wezwanie Stevenson sam odpowiedział. Od początku lat sześćdziesiątych podróżował do Indii, Sri Lanki, Libanu, Turcji, Brazylii, Birmy, a także na Alaskę, gdzie badał przypadki wśród Tlingitów. Zainteresowanie to wsparł finansowo Chester Carlson, wynalazca kserografii, który przekazał środki pozwalające Stevensonowi zrezygnować z kierowania wydziałem psychiatrii i poświęcić się badaniom. W 1967 roku Stevenson założył w ramach uniwersytetu jednostkę badawczą, która z czasem przyjęła nazwę Division of Perceptual Studies i działa do dziś.

Przypadki, które Stevenson uważał za najbardziej wartościowe, miały typową strukturę. Dziecko w wieku dwóch do pięciu lat zaczynało mówić o „innej mamie”, „innym domu”, o zawodzie, który rzekomo wykonywało, o sposobie, w jaki umarło. Czasem podawało imiona, nazwy miejscowości, szczegóły z życia rodziny. W wielu przypadkach wypowiedzi te wygasały około siódmego roku życia. Gdy rodzina zdołała odnaleźć osobę zmarłą, która odpowiadała opowieściom, przypadek nazywano „rozwiązanym”. Stevenson starał się wówczas przesłuchać obie rodziny, sprawdzić, czy wcześniej się znały, ustalić kolejność zdarzeń i zapisać wypowiedzi dziecka w takiej postaci, w jakiej padły, zanim rodziny się spotkały.

Stevenson zwracał uwagę nie tylko na słowa. W jego opisach powraca motyw zachowań, które dziecko miało dzielić z osobą zmarłą: upodobań kulinarnych, nawyków, sposobu zabawy, a zwłaszcza lęków związanych z rodzajem śmierci – przed wodą u dziecka identyfikującego się z utopionym, przed pojazdami u tego, które opowiadało o wypadku. Odnotowywał także sny zapowiadające, w których przed narodzinami dziecka matka lub ktoś z krewnych widział zmarłego oznajmiającego swój powrót, oraz zwyczaj znakowania ciała zmarłych, praktykowany w niektórych społecznościach azjatyckich, by rozpoznać ich w następnym wcieleniu. Te elementy pozwalały mu budować obraz przypadku złożony z wielu warstw, z których każda miała być niezależnym świadectwem, choć w praktyce wszystkie przechodziły przez te same rodzinne relacje.

Ta procedura stanowiła istotną zmianę w historii badań nad przetrwaniem. Zamiast zaciemnionego pokoju i medium pojawiało się zwykłe życie rodzinne; zamiast przekazu w transie – spontaniczne wypowiedzi dziecka; zamiast protokołu seansu – wywiad, sprawdzanie dokumentów, porównywanie relacji. Stevenson posługiwał się metodami bliższymi antropologii i historii mówionej niż badaniom spirytystycznym. Sam podkreślał, że nie dowodzi reinkarnacji, a jedynie przedstawia przypadki, które ją sugerują i których nie udaje się w pełni wyjaśnić innymi hipotezami.

Dwadzieścia przypadków i dalsze tomy

Pierwszym owocem tej pracy była książka Twenty Cases Suggestive of Reincarnation, wydana w 1966 roku nakładem amerykańskiego towarzystwa badań psychicznych, a w 1974 roku wznowiona w poprawionej wersji przez wydawnictwo uniwersyteckie. Jej tytuł dobrze oddaje metodologiczną ostrożność autora: mowa nie o dowodach, lecz o przypadkach sugerujących. Książka zawiera szczegółowe relacje z Indii, Sri Lanki, Brazylii, Alaski i Libanu, z obszernymi zestawieniami wypowiedzi dziecka i wyników ich weryfikacji, a każda z nich kończy się dyskusją alternatywnych wyjaśnień.

W kolejnych dekadach Stevenson wydał cztery tomy Cases of the Reincarnation Type, poświęcone przypadkom z poszczególnych regionów, a w 1987 roku przeznaczoną dla szerszego czytelnika książkę Children Who Remember Previous Lives. Najambitniejszym przedsięwzięciem był dwutomowy Reincarnation and Biology z 1997 roku, wraz z jego skróconą wersją Where Reincarnation and Biology Intersect. Stevenson zebrał w nim przypadki, w których dziecko miało znamiona lub wady wrodzone odpowiadające ranom, jakie odniosła zmarła osoba, zwłaszcza w przypadkach śmierci gwałtownej. Starał się tam, gdzie to było możliwe, porównywać położenie znamion z dokumentacją medyczną lub sekcyjną.

Odbiór tych prac był zróżnicowany. Większość środowiska akademickiego je ignorowała, ale niektóre recenzje w czasopismach medycznych odnotowywały skrupulatność, z jaką zbierano i opisywano materiał. Dla zwolenników Stevenson stał się wzorem badacza, który do kontrowersyjnego tematu podchodzi z cierpliwością naukowca. Dla krytyków był przykładem, jak drobiazgowość dokumentacji może tworzyć wrażenie rzetelności niezależnie od wartości samych danych.

Osobny wątek jego twórczości stanowiła ksenoglosja, czyli rzekoma zdolność mówienia językiem, którego się nigdy nie uczyło. Stevenson poświęcił temu zjawisku książki Xenoglossy z 1974 roku oraz Unlearned Language z 1984 roku, analizując przypadki osób dorosłych, które w hipnozie lub w stanach odmiennej świadomości miały posługiwać się obcą mową. Uważał je za szczególnie ważne, bo umiejętność posługiwania się językiem, w odróżnieniu od znajomości faktów, nie daje się według niego przekazać przez zwykłą telepatię. Językoznawcy, którzy oceniali te nagrania, wskazywali jednak na ubogie słownictwo, brak swobodnej rozmowy i możliwość wcześniejszego, zapomnianego kontaktu z językiem. Przypadki te pozostały na marginesie jego dorobku, ale pokazują, jak konsekwentnie szukał rodzaju danych odpornego na hipotezę zdolności żyjących.

Zarzut kontaminacji kulturowej

Najpoważniejszy zarzut wobec metody Stevensona wynika z geografii przypadków. Przeważająca ich część pochodzi ze społeczności, w których wiara w odradzanie się dusz jest powszechna: z hinduistycznych i buddyjskich regionów Azji Południowej, z druzyjskich wiosek Libanu, z alewickich środowisk Turcji, z ludów północno-zachodniej Ameryki Północnej. W takich społecznościach opowieść dziecka o „innej mamie” nie jest traktowana jako fantazja, lecz jako możliwe wspomnienie, które warto sprawdzić. Rodzina może zacząć dopytywać, nakierowywać, szukać – i w tym procesie fragmentaryczne wypowiedzi mogą zostać wypełnione szczegółami, które dziecko przejmuje z rozmów dorosłych.

Krytycy wskazują, że przed przybyciem badacza obie rodziny zazwyczaj już się spotkały, a relacje o tym, co dziecko mówiło wcześniej, są rekonstrukcją z pamięci. Stevenson często pracował przez tłumaczy, co wprowadzało dodatkową warstwę pośrednictwa. Był też uzależniony od dobrej woli informatorów, którzy mogli mieć własne powody, by przedstawić sprawę w określony sposób: prestiż, nawiązanie więzi z zamożniejszą rodziną, potwierdzenie religijnych przekonań. Stevenson znał te zarzuty i w swoich książkach je omawiał, lecz zdaniem krytyków niedoceniał tego, jak głęboko oczekiwania społeczności kształtują opowieść, zanim dotrze do niej badacz.

Najbardziej systematyczną krytykę przedstawił filozof Paul Edwards w książce Reincarnation: A Critical Examination z 1996 roku. Edwards zarzucał Stevensonowi łatwowierność wobec informatorów i stawiał zarzuty natury pojęciowej, przekonując, że hipoteza reinkarnacji zakłada mnóstwo dodatkowych, niesprawdzalnych twierdzeń: o tym, gdzie przebywa dusza między wcieleniami, jak przenosi wspomnienia i znamiona do nowego ciała, jak wybiera miejsce i czas narodzin, jak pogodzić jej istnienie z wiedzą o zależności pamięci od mózgu. Według Edwardsa ciężar tych założeń sprawia, że nawet najbardziej zagadkowy przypadek łatwiej wyjaśnić błędem, przypadkiem lub nieuchwytną kontaminacją, niż przyjąć istnienie duszy wędrującej między ciałami. Edwards pisał przy tym z otwartą wrogością, co sprawiło, że zwolennicy Stevensona traktowali jego książkę jako polemikę światopoglądową, a nie rzeczową recenzję.

Kłódka i spuścizna

Stevenson przeszedł na emeryturę w 2002 roku i zmarł w 2007 roku. Ze śmiercią wiąże się znana anegdota: wiele lat wcześniej miał zamknąć kłódkę szyfrową na hasło znane tylko sobie, z zamiarem przekazania go po śmierci, gdyby zdołał. Próba miała być rodzajem testu przetrwania, podobnego do tych, jakie projektowano już w dawnych badaniach psychicznych. Według relacji jego współpracowników kłódki nie udało się otworzyć. Dla zwolenników znaczy to niewiele, bo brak przekazu nie dowodzi nieistnienia; dla sceptyków jest symbolicznym zamknięciem projektu.

Prace Stevensona kontynuował w Charlottesville psychiatra dziecięcy Jim B. Tucker, który rozszerzył je o przypadki z kręgu kultury zachodniej i o analizę statystyczną zebranych danych. Archiwum zgromadzone przez Stevensona liczy kilka tysięcy przypadków z różnych części świata i pozostaje największym zbiorem tego rodzaju materiału.

W historii badań nad przetrwaniem Stevenson zajmuje miejsce szczególne, bo zmienił nie odpowiedź, lecz rodzaj danych, na których próbuje się ją budować. Zamiast medium, które może być świadomym lub nieświadomym wykonawcą, w centrum jego badań stoi dziecko, które – jak zakładał – nie ma motywu ani możliwości, by fabrykować szczegółową biografię nieznanej osoby. Krytycy odpowiadają, że to założenie przesuwa problem, ale go nie usuwa: tam, gdzie medium zastępuje rodzina i społeczność, źródłem informacji może być cały krąg ludzi, którzy pragną usłyszeć, że zmarły wrócił. Między tymi dwoma stanowiskami rozgrywa się spór, którego żadna kolejna teczka przypadków nie rozstrzygnie bez metody, która pozwoliłaby zarejestrować wypowiedzi dziecka zanim ktokolwiek zacznie ich szukać.