Daniel Dunglas Home i lewitacje w salonach Europy
Biografia Daniela Dunglasa Home’a, od amerykańskich początków przez dwór Napoleona III, petersburskie małżeństwo i proces z Jane Lyon po noc w Ashley House, pokazuje, jak sława medium rodziła się z sieci arystokratycznych rekomendacji, gościnności i świadectw ludzi honoru.

Szkocki chłopiec w amerykańskiej gorączce duchów
Daniel Dunglas Home urodził się 20 marca 1833 roku w Currie pod Edynburgiem. Jako dziecko trafił pod opiekę ciotki, z którą wyjechał do Stanów Zjednoczonych i zamieszkał w Connecticut. Według jego własnej relacji pierwsze zjawiska pojawiły się około 1850 roku: stukania, poruszające się meble, wreszcie wizje. Pobożna opiekunka uznała to za sprawę diabelską i wyrzuciła wychowanka z domu. Moment był znamienny, ponieważ po wydarzeniach w Hydesville z 1848 roku spirytyzm rozchodził się po Nowej Anglii z niezwykłą szybkością, a młody człowiek, przy którym „działo się”, mógł liczyć na gościnę u rodzin pragnących kontaktu ze zmarłymi.
Już w amerykańskich latach ukształtował się model, który Home przeniósł potem do Europy. Nie występował przed publicznością za bilety i nie przyjmował jawnych opłat za seanse. Żył z gościnności, darów i opieki zamożnych protektorów, przechodząc z jednego domu do drugiego jako gość, a nie usługodawca. Ta ekonomia daru miała podwójne znaczenie. Z jednej strony wzmacniała jego moralną pozycję wobec zawodowych mediów, z drugiej czyniła go zależnym od sieci rekomendacji, w której każda nowa znajomość otwierała drzwi do kolejnego salonu. Kariera Home’a jest w gruncie rzeczy historią takich drzwi: od mieszczańskich domów amerykańskich po pałace cesarzy.
Wczesne amerykańskie seanse odbywały się w Nowej Anglii i w Nowym Jorku, w domach kupców, lekarzy i duchownych. W 1852 roku w Springfield w Massachusetts uczestniczył w jednym z nich poeta i wydawca William Cullen Bryant, który wraz z innymi obecnymi podpisał oświadczenie, że nie dostrzegł oszustwa. Takie podpisane deklaracje szanowanych obywateli stały się odtąd stałym elementem jego legitymacji. Zanim jeszcze Home postawił stopę w Europie, miał już za sobą najważniejszą lekcję swojego zawodu: nie liczba widzów decydowała o sławie, lecz ich pozycja i gotowość do złożenia publicznego świadectwa.
Londyn, Florencja i nawrócenie w Rzymie
W 1855 roku Home przypłynął do Anglii i zamieszkał w hotelu Coxa przy Jermyn Street, gdzie szybko zaczęli go odwiedzać ludzie z najwyższych kręgów towarzyskich i intelektualnych. Pierwsze londyńskie miesiące przyniosły mu zarówno rozgłos, jak i pierwsze publiczne spory o charakter jego zjawisk, które zasługują na osobne omówienie jako rozdział w dziejach sceptycznej krytyki. Dla jego kariery ważniejsze było to, że Londyn dał mu nazwiska, a nazwiska otwierały kontynent.
Z Anglii Home udał się do Włoch. Florencja, z liczną kolonią angielską i amerykańską, była naturalnym miejscem dla medium żyjącego z gościnności cudzoziemców. Tam też, według jego wspomnień, w lutym 1856 roku opuściła go „moc”, która miała powrócić dopiero po roku. Ten okres przerwy jest ciekawy, bo pokazuje, że Home przedstawiał swój dar jako coś, czym nie rozporządza: zjawiska przychodziły i odchodziły niezależnie od jego woli, a jego rolą było jedynie poddanie się im. Taka autointerpretacja była zarazem wygodna i wiarygodna w oczach protektorów, ponieważ tłumaczyła nieudane seanse bez podważania samego daru.
W 1856 roku w Rzymie Home przyjął katolicyzm. Sam wspominał o audiencji u Piusa IX, choć szczegóły tej relacji opierają się głównie na jego własnym przekazie. Konwersja mogła wynikać zarówno z rzeczywistej religijnej potrzeby, jak i z nadziei na opiekę Kościoła w krajach katolickich, w których zamierzał bywać. Wkrótce okazało się jednak, że duchowni widzą w jego darze raczej kłopot niż budujący znak.
Tuileries, Petersburg i małżeństwo z Aleksandrą
W 1857 roku Home znalazł się w Paryżu i został przyjęty na dworze Napoleona III i cesarzowej Eugenii. Opowiadano, że podczas seansów w Tuileries cesarz czuł dotyk niewidzialnych rąk, a cesarzowa rozpoznała w dotyku rękę zmarłego ojca. Relacje te pochodzą przede wszystkim od samego Home’a i jego zwolenników, ale nie ulega wątpliwości, że cieszył się tam wyjątkowymi względami, a sława „medium cesarza” poprzedzała go odtąd w każdej stolicy. Dla dworu Drugiego Cesarstwa, łaknącego zarazem blasku i nowości, seanse były czymś pomiędzy pobożną ciekawością a wyrafinowaną rozrywką.
W 1858 roku Home pojechał do Rosji i w Petersburgu poślubił Aleksandrę de Kroll, młodą szlachciankę z rodziny powiązanej z rosyjską arystokracją. Świadkiem na ślubie był Aleksander Dumas ojciec, który przebywał wówczas w Rosji, co dodatkowo umocniło legendę medium jako ulubieńca europejskich elit. W 1859 roku urodził się ich syn Grigorij. Małżeństwo trwało krótko: Aleksandra zmarła na gruźlicę w 1862 roku. Rosyjskie koneksje pozostały jednak stałym elementem jego biografii, a Petersburg obok Paryża i Londynu należał do głównych ośrodków jego kariery.
Rok po śmierci żony Home ogłosił pierwszy tom wspomnień, Incidents in My Life (1863). Książka była apologią i zarazem przemyślanym autoportretem: przedstawiała medium jako człowieka prostego, pobożnego, chorowitego i bezinteresownego, narzędzie sił, których sam nie rozumie. Czytana dzisiaj, jest cennym świadectwem strategii, za pomocą której Home budował zaufanie, ale tylko w niewielkim stopniu dokumentem samych zdarzeń. Opisuje to, co autor chciał, by o nim pamiętano.
W 1864 roku przebywał w Rzymie, gdzie zamierzał studiować rzeźbiarstwo. Władze Państwa Kościelnego wydaliły go wówczas pod zarzutem uprawiania czarów. Epizod ten zamyka katolicką trajektorię Home’a: od konwersji po wydalenie. Pokazuje też, że w oczach Kościoła spirytyzm nie był neutralną ciekawostką salonu, lecz praktyką religijnie podejrzaną, bliską nekromancji i konkurującą z własnym porządkiem cudów i sakramentów.
Spiritual Athenaeum i sprawa Lyon przeciwko Home’owi
Po powrocie do Londynu Home został w 1866 roku sekretarzem Spiritual Athenaeum, klubu, który miał skupiać zwolenników spirytyzmu i zapewniać mu stałe utrzymanie. Tam poznał Jane Lyon, zamożną, starszą wdowę. Pani Lyon przekazała mu w krótkim czasie znaczne sumy, łącznie około sześćdziesięciu tysięcy funtów, i formalnie go adoptowała, a Home przyjął nazwisko Home-Lyon. Wkrótce jednak zmieniła zdanie i wystąpiła do sądu o zwrot pieniędzy, twierdząc, że wymusił je wpływem rzekomych wiadomości od jej zmarłego męża.
W 1868 roku sąd orzekł na jej korzyść, choć sędzia ocenił zeznania samej powódki jako mało wiarygodne. Wyrok nie dotyczył autentyczności zjawisk, lecz moralnych granic wpływu, jaki medium mogło wywierać na osobę w żałobie. Sprawa ujawniła najsłabszy punkt modelu, na którym opierała się kariera Home’a: ekonomia daru, tak skuteczna, póki dar był dobrowolny, mogła w jednej chwili zostać przedstawiona jako wyłudzenie. Proces szeroko komentowała prasa, a jego echo towarzyszyło Home’owi do końca życia.
Noc w Ashley House
W tym samym roku, w grudniu 1868, doszło do wydarzenia, które stało się najsłynniejszym epizodem jego legendy. W Ashley House w Londynie, w obecności lorda Adare’a, lorda Lindsaya i kapitana Charlesa Wynne’a, Home miał – według świadków – wydostać się przez okno jednego pokoju na znacznej wysokości i wrócić przez okno pokoju sąsiedniego. Zachowane relacje różnią się w szczegółach: w opisie oświetlenia, odległości między oknami, wysokości, a nawet w tym, co właściwie każdy z obecnych widział, a co wywnioskował. Lindsay po latach składał kolejne zeznania, które nie we wszystkim zgadzały się z wcześniejszymi.
Ashley House był wydarzeniem salonowym w najpełniejszym sensie. Nie odbywał się w laboratorium ani przed komisją, lecz w gronie młodych arystokratów, przyjaciół medium, którzy traktowali seans jako doświadczenie wspólnoty, a nie test. Z tego powodu relacje o nim były dla zwolenników nie do podważenia – świadkami byli ludzie honoru – a dla krytyków nie do przyjęcia, bo honor nie zastępuje kontroli. Późniejsi sceptycy proponowali naturalne wyjaśnienia, od przejścia po zewnętrznym gzymsie po sugestię wywieraną na uczestników w półmroku; spór ten, wraz z całą sprawą metody, należy już do historii badań nad Home’em, nie do jego salonowej biografii.
Relacje z tej nocy i z wielu innych seansów zebrał ojciec lorda Adare’a, hrabia Dunraven, w prywatnie wydrukowanej książce Experiences in Spiritualism with D. D. Home, przygotowanej na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Zawierała ona sprawozdania, które młody Adare spisywał wkrótce po kolejnych spotkaniach, opisując między innymi wydłużanie się ciała medium i trzymanie przez nie rozżarzonych węgli. Książka nie trafiła do zwykłego obiegu księgarskiego, co dobrze oddaje charakter całego kręgu: była świadectwem przeznaczonym dla przyjaciół i dla tych, którzy chcieli wierzyć, a nie dla publicznej debaty.
Ostatnie lata i pamięć wdowy
W 1871 roku Home ożenił się powtórnie, z Julią de Gloumeline, kolejną przedstawicielką rosyjskiej szlachty. Lata siedemdziesiąte przyniosły mu coraz poważniejsze kłopoty ze zdrowiem i stopniowe wycofanie się z czynnej działalności mediumicznej. Coraz więcej czasu spędzał na kontynencie, w klimacie łagodniejszym dla chorych płuc. W 1877 roku ogłosił jeszcze książkę, w której zdystansował się od dużej części ruchu spirytystycznego, co jednak jest tematem bardziej dla historii metody niż dla historii salonu.
Home zmarł na gruźlicę 21 czerwca 1886 roku w Auteuil pod Paryżem i został pochowany w Saint-Germain-en-Laye. Po jego śmierci wdowa wydała biografię D. D. Home: His Life and Mission (1888), a następnie tom The Gift of D. D. Home (1890). Książki te były aktem rodzinnej pamięci i obrony reputacji, zawierały listy i dokumenty, lecz pomijały wątki niewygodne, przede wszystkim sprawę Lyon. Historycy korzystają z nich ostrożnie, podobnie jak z Incidents in My Life.
Biografia Home’a pokazuje, że jego sława była przede wszystkim wytworem kultury towarzyskiej XIX wieku. Medium bez scenicznego programu i bez biletów mogło istnieć tylko w świecie, w którym rekomendacja zastępowała reklamę, gościnność zastępowała honorarium, a słowo dżentelmena miało wagę zbliżoną do dowodu. Cesarski dwór w Tuileries, petersburskie małżeństwo, londyński klub i noc w Ashley House są ogniwami jednego łańcucha zaufania. Dla historyka idei najciekawsze nie jest pytanie, czy Home rzeczywiście unosił się w powietrzu, lecz jak długo i jak wysoko mogła go nieść sieć ludzi gotowych za niego poręczyć.
