Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

John Nevil Maskelyne i antyspirytystyczny teatr w Egyptian Hall

John Nevil Maskelyne zrobił z demaskowania mediów pełnoprawne widowisko teatralne, pokazując w londyńskiej Egyptian Hall, że efekty przypisywane duchom można wytworzyć jawnie, na oświetlonej scenie, przed publicznością, która wie, że patrzy na sztukę, i właśnie dlatego może ją podziwiać.

Afisz przedstawienia Maskelyne’a i Cooke’a w Egyptian Hall na Piccadilly, około 1877 roku, kolekcja Evanion British Library – CC0
Afisz przedstawienia Maskelyne’a i Cooke’a w Egyptian Hall na Piccadilly, około 1877 roku, kolekcja Evanion British Library – CC0 · Wikimedia Commons

Zegarmistrz z Cheltenham

John Nevil Maskelyne urodził się w 1839 roku w Cheltenham, eleganckim uzdrowisku w hrabstwie Gloucestershire. Z zawodu był zegarmistrzem, a zamiłowanie do precyzyjnej mechaniki towarzyszyło mu przez całe życie: konstruował automaty, zamki, maszyny do pisania i urządzenia, które później z powodzeniem patentował. Już w młodości interesował się sztuką iluzji, a jego wykształcenie praktyczne – znajomość sprężyn, przekładni, ukrytych mechanizmów – stanowiło dla niej znakomite zaplecze. Przyjaźnił się z George'em Alfredem Cooke'iem, stolarzem i amatorem sztuczek, który stał się jego wieloletnim partnerem scenicznym.

Kluczowy moment jego biografii przypada na rok 1865. Do Cheltenham przyjechali wówczas amerykańscy bracia Davenportowie ze swoim gabinetem, a ich pokazy, przedstawiane jako manifestacje sił duchowych, budziły sensację w całej Anglii. Maskelyne obejrzał przedstawienie i – według jego własnej relacji – w pewnym momencie, gdy przez szczelinę w zasłonie wpadło światło, dostrzegł rękę jednego z wykonawców, uwolnioną z więzów i przesuwającą instrumenty. Dla zegarmistrza, który wiedział, jak działają mechanizmy, było to olśnienie: cud miał swoją technikę, a technikę można opanować. Nie ma niezależnego potwierdzenia tej sceny, a sama opowieść, powtarzana przez Maskelyne'a wielokrotnie, przybrała z czasem formę założycielskiego mitu jego kariery. Jej funkcja jest jednak czytelna: przedstawia demaskację nie jako wynik teoretycznej podejrzliwości, lecz jako skutek uważnego patrzenia, w którym fachowe oko dostrzega to, co umyka zwykłemu widzowi.

Odtworzenie zamiast oskarżenia

Maskelyne nie poprzestał na publicznym oświadczeniu, że zobaczył oszustwo. Postanowił zrobić coś bardziej przekonującego: odtworzyć efekty. Wraz z Cooke'iem zbudował własny gabinet, przećwiczył wiązanie i uwalnianie się z lin oraz pozostałe elementy pokazu, a w czerwcu 1865 roku zaprezentował go publicznie w Cheltenham, w sali ogrodów znanych jako Jessop's Aviary Gardens. Publiczność zobaczyła wszystko to, co oglądała u Davenportów, ale z jedną zasadniczą różnicą: wykonawcy otwarcie zapowiadali, że to, co pokazują, jest zręcznością, a nie działaniem zmarłych.

Ten gest miał wymiar programowy. Wcześniejsze polemiki z mediami prowadzono głównie słowem: w artykułach, listach do redakcji, broszurach. Ich słabością było to, że opisywały możliwy mechanizm, nie dając widzowi żadnego doświadczenia porównywalnego z tym, które przeżywał na seansie. Maskelyne zastosował inny argument – argument z identyczności efektu. Jeżeli człowiek, który przyznaje się do sztuczki, potrafi wywołać to samo, co rzekome medium, to ciężar dowodu przesuwa się na stronę tych, którzy twierdzą, że w drugim przypadku działają duchy.

Należy przy tym zachować ostrożność, jakiej Maskelyne nie zawsze zachowywał. Odtworzenie efektu nie dowodzi automatycznie, że oryginał został wytworzony tą samą metodą. Pokazuje jednak, że hipoteza nadprzyrodzona nie jest konieczna, a to w sporze z mediami było argumentem o wielkiej sile. Zwolennicy spirytyzmu bronili się, twierdząc, że Maskelyne i Cooke sami mogą posiadać nieuświadomione zdolności mediumiczne. Ten zarzut, który w różnych formach powracał wobec kolejnych iluzjonistów, ilustruje, jak trudno było prowadzić spór, w którym jedna strona mogła każde odtworzenie zjawiska zinterpretować jako jego kolejne potwierdzenie.

Dom Tajemnic przy Piccadilly

Po kilku latach objazdów po prowincji Maskelyne i Cooke przenieśli się do Londynu. W 1873 roku wynajęli niewielką salę w Egyptian Hall przy Piccadilly, budynku wzniesionym w początkach XIX wieku z fasadą stylizowaną na egipską świątynię, który od dawna służył jako miejsce wystaw osobliwości i przedstawień. Pierwotna umowa miała obejmować kilka miesięcy. W rzeczywistości zostali tam ponad trzydzieści lat, a sala zyskała przydomek „England's Home of Mystery”, angielskiego domu tajemnic.

Program Egyptian Hall był mieszanką gatunków. Obejmował sztuczki iluzjonistyczne, numery mechaniczne, skecze komediowe z udziałem aktorów i efekty sceniczne wymagające rozbudowanej maszynerii. Szczególną sławę przyniosły Maskelyne'owi automaty: w 1875 roku zaprezentowano „Psycho”, niewielką figurę, która grała w wista i wybierała karty, a w kolejnych latach pojawił się automat rysujący „Zoe”. Ich zasada działania przez długi czas pozostawała tajemnicą i była przedmiotem spekulacji w prasie technicznej. Automat był w gruncie rzeczy idealną metaforą całego teatru Maskelyne'a: zachwycał właśnie dlatego, że widz wiedział, iż patrzy na maszynę, choć nie rozumiał, jak ona działa.

Ważną część repertuaru stanowiły skecze parodiujące seanse spirytystyczne. Przedstawiały one ciemne pokoje, unoszące się instrumenty, materializacje i łatwowiernych uczestników w sposób komiczny, a zarazem odtwarzały efekty z precyzją, której mogłyby pozazdrościć prawdziwe media. Widownia śmiała się z naiwności bohaterów i jednocześnie dziwiła się efektom. Ta podwójna reakcja – śmiech i zdumienie – była sednem metody. Parodia nie wymagała od widzów żadnej wiedzy o polemikach toczonych w prasie ani znajomości konkretnych nazwisk. Wystarczyło, że znali ogólny obraz seansu z opowieści i gazet, by rozpoznać w skeczu karykaturę ciemnego salonu, w którym poważni ludzie trzymają się za ręce i czekają na dźwięk dzwonka. Komizm sytuacji tworzył dystans, a precyzja efektów przypominała, że ten dystans nie jest ucieczką od zagadki, lecz innym sposobem jej przeżywania. Maskelyne nie odbierał ludziom przyjemności obcowania z tajemnicą; zmieniał jedynie jej status, czyniąc z niej przedmiot podziwu dla ludzkiej pomysłowości.

Modern Spiritualism i sala sądowa

W 1876 roku Maskelyne wydał książkę Modern Spiritualism: A Short Account of Its Rise and Progress, with Some Exposures of So-Called Spirit Media. Był to tekst polemiczny, przeznaczony dla szerokiego czytelnika, w którym autor przedstawiał w skrócie dzieje ruchu spirytystycznego i opisywał metody, jakimi według niego posługiwały się konkretne media. Pisał językiem człowieka praktyki, który wie, jak przygotować rekwizyt i jak odwrócić uwagę widza, a nie językiem filozofa rozważającego możliwość życia pozagrobowego. Ta perspektywa nadawała książce siłę i zarazem ją ograniczała: tam, gdzie mechanizm był znany, argumenty Maskelyne'a były przekonujące, tam, gdzie relacje świadków były niejasne, autor skłonny był wypełniać luki domysłem.

Książka ukazała się w roku, w którym jego kompetencje zostały wykorzystane w postępowaniu sądowym. Gdy amerykańskie medium Henry Slade, słynące z pisma pojawiającego się na zamkniętych tabliczkach, zostało w Londynie oskarżone o oszustwo, Maskelyne wystąpił w sądzie i zademonstrował, w jaki sposób można uzyskać podobne efekty. Sprawa Slade'a miała zawiłe dalsze losy proceduralne, ale udział iluzjonisty jako eksperta pokazywał, że jego wiedza przestała być tylko rozrywką i zaczęła funkcjonować jako rodzaj specjalistycznej ekspertyzy w sporach o oszustwo.

W latach późniejszych Maskelyne kontynuował działalność pisarską. Wraz z lekarzem Lionelem Weatherlym wydał w 1891 roku książkę The Supernatural?, analizującą zjawiska uznawane za nadprzyrodzone z perspektywy medycyny i iluzjonistyki. Jego ogólna postawa pozostawała niezmienna: zjawiska, które nie dają się powtórzyć w warunkach jawnych, nie zasługują na zaufanie, a wiele z tych, które się powtórzyć dają, są po prostu sztuczkami. Trzeba przy tym odnotować, że była to przede wszystkim krytyka konkretnych praktyk i konkretnych ludzi, a nie systematyczny wykład filozofii materialistycznej; Maskelyne pisał jako znawca rzemiosła złudzenia, a nie jako teolog czy metafizyk rozstrzygający pytanie o duszę.

Teatr jako forma krytyki

Szczególny charakter przedsięwzięcia Maskelyne'a polegał na tym, że jego sceptycyzm nie był chłodny. Nie występował jako uczony, który z wysokości katedry tłumaczy publiczności jej błędy, lecz jako artysta, który daje jej przyjemność porównywalną z tą, jaką oferował seans, tylko pozbawioną oszukańczej pretensji. Widz wychodzący z Egyptian Hall nie był upokorzony; był rozbawiony i zaintrygowany, a przy okazji uodporniony na argument, że to, czego nie rozumie, musi pochodzić z zaświatów.

Ta strategia miała jednak swoją dwuznaczność. Teatr Maskelyne'a żył z tych samych emocji, z których żyli spirytyści: z pragnienia cudu, z ciekawości wobec niewytłumaczalnego, z dreszczu ciemności. Demaskując media, Maskelyne jednocześnie pozostawał z nimi w relacji konkurencji o tę samą publiczność. Spirytyści zarzucali mu, że zarabia na kpinie z cudzej wiary, a jego kampania przeciw nim jest również kampanią reklamową. Zarzut ten nie był pozbawiony podstaw, ale nie podważał samego argumentu: to, że demaskator czerpie z demaskacji zysk, nie czyni jej fałszywą.

Ważny jest też aspekt społeczny. Egyptian Hall stała się miejscem, w którym londyńska publiczność różnych klas mogła obcować z wyrafinowaną techniką sceniczną, a zarazem uczyć się nieufności wobec obietnic nadprzyrodzoności. W epoce, w której seanse były modne w salonach, a prasa spirytystyczna rosła w siłę, ta forma edukacji przez rozrywkę miała zasięg, jakiego nie osiągały specjalistyczne raporty badawcze.

Dziedzictwo domu tajemnic

Na przełomie 1904 i 1905 roku Maskelyne opuścił Egyptian Hall, która wkrótce potem została rozebrana, i przeniósł się do St George's Hall przy Langham Place. Tam, wspólnie z iluzjonistą Davidem Devantem, kontynuował przedstawienia, które przyciągały kolejne pokolenia widzów. Cooke zmarł w 1905 roku, a Maskelyne w 1917. Jego teatr prowadzili dalej potomkowie, utrzymując rodzinną tradycję iluzjonistyczną przez kilka kolejnych dekad.

Znaczenie Maskelyne'a dla historii spirytyzmu nie polega na tym, że ostatecznie rozstrzygnął spór o media, bo tego nie zrobił nikt. Polega na tym, że wypracował formę, w której ten spór mógł być prowadzony przed publicznością niewyspecjalizowaną i w sposób dla niej zrozumiały. Pokazał, że sceptycyzm nie musi być nudny i że obnażenie tajemnicy może być równie efektowne jak jej celebrowanie. Linia, którą zapoczątkował w Cheltenham w 1865 roku, biegnie przez kolejne pokolenia iluzjonistów zajmujących się demaskowaniem mediów, aż po XX-wiecznych krytyków paranormalnych pretensji. Każdy z nich powtarzał w jakiejś formie jego podstawowe przesłanie: to, co wydarza się w ciemności i przypisywane jest duchom, można pokazać w świetle, a wtedy staje się ono tym, czym być może zawsze było – sztuką.