Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Helen Duncan i ostatni proces na mocy ustawy o czarach

Skazanie szkockiej medium Helen Duncan w 1944 roku na podstawie ustawy o czarach z 1735 roku było prawnym anachronizmem, zrodzonym z wojennej obawy przed przeciekiem tajemnic, a zarazem impulsem, który kilka lat później doprowadził do uchylenia tej ustawy i zastąpienia jej Fraudulent Mediums Act z 1951 roku.

Medium Helen Duncan z rolką gazy podawanej za ektoplazmę, fotografia Harry’ego Price’a – domena publiczna
Medium Helen Duncan z rolką gazy podawanej za ektoplazmę, fotografia Harry’ego Price’a – domena publiczna · Wikimedia Commons

Medium z Callander

Victoria Helen MacFarlane urodziła się w 1897 roku w Callander, niewielkim miasteczku w środkowej Szkocji. Wyszła za mąż za Henry'ego Duncana, rzemieślnika, który wspierał jej mediumiczne aspiracje, i przez większość życia zmagała się z biedą, chorobami i ciężarem utrzymania licznej rodziny. W latach dwudziestych zaczęła prowadzić seanse materializacyjne, które szybko przyniosły jej rozgłos w środowiskach spirytystycznych Szkocji, a następnie całej Wielkiej Brytanii. Jej specjalnością było wydzielanie substancji określanej jako ektoplazma, z której miały się formować postacie zmarłych, rozmawiające z uczestnikami seansów.

Dla wielu ludzi z klasy robotniczej Duncan była kimś bliskim: kobietą ich pochodzenia, mówiącą ich językiem, niewykształconą, bez pretensji do intelektualnego autorytetu, która jednak – jak wierzyli – otwierała drogę do zmarłych. W okresie międzywojennym, a zwłaszcza w czasie drugiej wojny światowej, gdy niemal każda rodzina miała kogoś na froncie, takie seanse odpowiadały na potrzeby, których nie zaspokajały ani oficjalne komunikaty, ani tradycyjna religia. Ogólna teoria ektoplazmy i jej naukowe dzieje są tematem osobnego eseju; tutaj liczy się przede wszystkim to, co stało się z Duncan, gdy jej praktyka zderzyła się z państwem.

Gaza na fotografiach

Już przed wojną wokół mediumizmu Duncan narosły poważne wątpliwości. W 1931 roku poddano ją badaniom, między innymi w londyńskim laboratorium Harry'ego Price'a i w London Spiritualist Alliance. Fotografie wykonane podczas seansów pokazywały „ektoplazmę” wyglądającą jak tkanina o widocznym splocie, przypominająca gazę lub tani muślin, a niekiedy także wycięte z czasopism twarze przymocowane do materiału. Price wysunął hipotezę, że medium połyka tkaninę przed seansem i wydobywa ją przez regurgitację, co tłumaczyłoby, dlaczego przeszukania przed sesją nie ujawniały ukrytych rekwizytów. Hipoteza ta była spektakularna i kontrowersyjna, ale wnioski obu instytucji co do oszukańczego charakteru zjawisk były zgodne.

W 1933 roku w Edynburgu doszło do incydentu, który przyniósł pierwszy wyrok. Podczas seansu jedna z uczestniczek chwyciła materializującą się postać „Peggy”, małej dziewczynki będącej jednym z duchowych przewodników medium, i okazało się, że trzyma w ręku dzianinowy podkoszulek. Duncan została skazana na grzywnę za oszustwo. Mimo to jej zwolennicy nie odwrócili się od niej, a seanse trwały nadal. Dla historyka to ważne: przed procesem z 1944 roku Duncan była już znana jako medium kontrowersyjne, a jej kariera pokazywała, że kompromitacja nie musi oznaczać utraty wiernych.

Okręt, który zatonął w tajemnicy, i seans pod nadzorem policji

W listopadzie 1941 roku niemiecki okręt podwodny zatopił na Morzu Śródziemnym pancernik HMS Barham. Zginęło ponad ośmiuset marynarzy. Admiralicja zdecydowała się utrzymać stratę w tajemnicy, by nie dawać nieprzyjacielowi pewności co do skutków ataku i nie osłabiać morale; publicznie potwierdzono zatonięcie dopiero pod koniec stycznia 1942 roku. Rodziny poległych otrzymały w międzyczasie zawiadomienia z prośbą o zachowanie dyskrecji.

Według opowieści, która stała się częścią legendy Duncan, podczas seansu w Portsmouth, wkrótce po zatonięciu, zmaterializował się marynarz z napisem Barham na otoku czapki i oznajmił, że jego okręt poszedł na dno. Nie istnieją pewne, współczesne zdarzeniu dokumenty potwierdzające ten seans w szczegółach, a sama opowieść jest znana przede wszystkim z późniejszych relacji. Warto też pamiętać, że w Portsmouth, wielkim porcie wojennym, wiadomość mogła krążyć nieoficjalnie wśród rodzin i znajomych marynarzy, którzy otrzymali zawiadomienia. Legenda głosi, że właśnie ten epizod zwrócił na Duncan uwagę władz wojskowych. Historycy traktują ten związek przyczynowy jako możliwy, ale nieudowodniony.

W styczniu 1944 roku, w okresie przygotowań do inwazji na kontynent, Duncan prowadziła seanse w Portsmouth w lokalu spirytystycznym nad sklepem z artykułami drogeryjnymi, prowadzonym przez małżeństwo Homerów. Porucznik marynarki Stanley Worth, który uczestniczył w jednym z wcześniejszych seansów i uznał go za oszustwo, zawiadomił policję. Podczas seansu 19 stycznia funkcjonariusz w cywilu chwycił białą postać, która właśnie się materializowała, a w zamieszaniu, jakie nastąpiło, materiał zniknął. Policja nie odnalazła tkaniny, co obrona później wykorzystywała jako argument, że żadnej tkaniny nie było.

Początkowo Duncan oskarżono na podstawie ustawy o włóczęgostwie z 1824 roku, która przewidywała kary za wróżenie i podobne praktyki. Szybko jednak zmieniono kwalifikację. Prokuratura sięgnęła po czwarty paragraf ustawy o czarach z 1735 roku, który – w odróżnieniu od dawnych ustaw karzących za rzeczywiste czarostwo – penalizował udawanie, że się posiada moc przywoływania duchów albo przepowiadania przyszłości. Zarzut obejmował spisek w celu naruszenia tej ustawy, a obok Duncan oskarżono także Homerów i jej współpracowniczkę Frances Brown. Wybór tej podstawy prawnej, przewidującej surowsze kary i postępowanie przed sądem wyższej instancji, był decyzją, której motywy pozostają przedmiotem domysłów.

Old Bailey i ława przysięgłych wobec zaświatów

Proces odbył się w Old Bailey pod przewodnictwem Recordera Londynu, sir Geralda Dodsona, wiosną 1944 roku i trwał ponad tydzień. Obronę prowadził Charles Loseby, adwokat sam związany z ruchem spirytystycznym. Przed sądem wystąpiło kilkudziesięciu świadków obrony, którzy zeznawali, że podczas seansów Duncan widzieli i rozpoznali swoich zmarłych bliskich, rozmawiali z nimi i słyszeli od nich informacje, których medium nie mogło znać. Prokuratura przedstawiała z kolei świadków, według których materializacje były prymitywnym przedstawieniem z udziałem tkaniny.

Obrona zaproponowała, by Duncan przeprowadziła seans w obecności sędziego i ławy przysięgłych, co miało rozstrzygnąć sprawę bezpośrednio. Propozycja została odrzucona. Z prawnego punktu widzenia decyzja była zrozumiała: sąd nie był miejscem eksperymentów parapsychologicznych, a wynik takiego pokazu, negatywny czy pozytywny, nie byłby dowodem w sensie procesowym. Dla zwolenników medium odmowa stała się jednak symbolem nierównej walki, w której państwo nie chciało zobaczyć tego, co mogłoby podważyć oskarżenie.

Ława przysięgłych uznała Duncan winną, a 3 kwietnia 1944 roku sąd wymierzył jej karę dziewięciu miesięcy więzienia. Odsiedziała ją w więzieniu Holloway. Apelacja do Sądu Apelacyjnego w sprawach karnych została oddalona. Proces wywołał szerokie zainteresowanie prasy, a reakcje opinii publicznej były mieszane: jedni widzieli w nim zasłużone ukaranie oszustki, inni – absurd, w którym w nowoczesnym państwie sięga się po ustawę o czarach, by zamknąć w więzieniu kobietę za seanse spirytystyczne.

Wojenna podejrzliwość i jej granice

Interpretacja, według której władze obawiały się, że Duncan może ujawnić tajemnice wojskowe przed lądowaniem w Normandii, jest szeroko rozpowszechniona i należy do rdzenia jej legendy. Jest to interpretacja prawdopodobna w tym sensie, że atmosfera roku 1944 sprzyjała podejrzliwości wobec wszelkich niekontrolowanych źródeł informacji, a Portsmouth był jednym z kluczowych ośrodków przygotowań do inwazji. Brakuje jednak dokumentów, które pozwalałyby stwierdzić, że taki motyw rzeczywiście kierował decyzjami prokuratury. Historyk powinien więc mówić raczej o klimacie, w którym anachroniczne narzędzie prawne wydało się komuś użyteczne, niż o udowodnionym spisku.

Do tego klimatu należy też głośna reakcja Winstona Churchilla. Premier zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych Herberta Morrisona z pytaniem, dlaczego w nowoczesnym sądzie zastosowano ustawę o czarach z 1735 roku i ile kosztował ten proces, określając całą sprawę mianem „obsolete tomfoolery”, czyli przestarzałej błazenady. Ta notatka jest często cytowana jako dowód, że nawet na najwyższym szczeblu władzy dostrzegano niestosowność procesu. Nie miała ona jednak wpływu na wyrok. Ironia sytuacji polegała na tym, że ustawa z 1735 roku była w swoim czasie aktem oświeceniowym: zastąpiła dawne przepisy przewidujące karę śmierci za czary i opierała się na założeniu, że czarów w ogóle nie ma, a karać można jedynie tych, którzy udają, że je uprawiają. W 1944 roku to racjonalistyczne prawo obróciło się przeciw kobiecie, której zwolennicy uważali jej praktykę za religię, a przeciwnicy – za zwykłe oszustwo, które dałoby się ścigać zwyczajnymi środkami.

Od ustawy o czarach do ustawy o oszukańczych mediach

Duncan często nazywa się ostatnią osobą skazaną na podstawie ustawy o czarach, co nie jest ścisłe. Jesienią 1944 roku na podstawie tego samego aktu skazano jeszcze Jane Rebeccę Yorke, starszą medium z Londynu, która otrzymała jednak karę łagodniejszą. Duncan pozostaje natomiast najbardziej znanym przypadkiem, i to jej proces stał się argumentem w kampanii na rzecz zmiany prawa. Spirytyści od dawna domagali się uznania swojej religii i zniesienia przepisów, które traktowały ich praktyki jako przestępstwo z samej natury.

W 1951 roku parlament uchwalił Fraudulent Mediums Act, który uchylił ustawę o czarach z 1735 roku. Nowa ustawa karała jedynie tych, którzy podając się za media lub osoby obdarzone mocami nadprzyrodzonymi, działali w celu oszustwa i dla zysku. Zmiana była zasadnicza: przestało być przestępstwem samo twierdzenie o kontakcie ze zmarłymi, karalne stało się świadome wprowadzanie w błąd. Spirytyści przyjęli ją jako swoiste uznanie prawne ich ruchu. Sama ustawa z 1951 roku została uchylona dopiero w 2008 roku, gdy jej funkcję przejęły ogólne przepisy o ochronie konsumentów.

Helen Duncan prowadziła seanse także po wyjściu z więzienia. Zmarła w grudniu 1956 roku, kilka tygodni po policyjnej interwencji podczas seansu w Nottingham, a jej zwolennicy łączyli jej śmierć z tamtym wydarzeniem. W kolejnych dekadach rodzina i sympatycy kilkakrotnie podejmowali starania o pośmiertne ułaskawienie, dotychczas bez skutku. Jej historia pozostaje niejednoznaczna: liczne dowody wskazują, że materializacje były oszustwem, a jednocześnie proces, który ją skazał, opierał się na prawie z epoki, gdy państwo uważało za swoje zadanie karanie ludzi za udawanie czarów. Między tymi dwoma faktami rozpięty jest sens całej sprawy, w której ostatni akord dawnego prawa o czarownictwie zabrzmiał w czasie, gdy Europa przygotowywała się do największej operacji desantowej w dziejach.