Georgiana Houghton i akwarele duchów
Akwarele Georgiany Houghton, pokazane w 1871 roku w galerii przy Old Bond Street, wyprzedziły o kilka dekad narodziny malarstwa abstrakcyjnego, choć ich autorka nie uważała się za nowatorkę formy, lecz za narzędzie przewodników duchowych, którzy jej ręką kreślili symbole boskich prawd.

Żałoba i pierwszy ołówek
Georgiana Houghton urodziła się w 1814 roku w Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich, w rodzinie angielskiego kupca. Dzieciństwo spędziła częściowo za granicą, a dorosłe życie przede wszystkim w Londynie, gdzie mieszkała z rodzicami i otrzymała wykształcenie artystyczne właściwe dla panny z zamożnego mieszczańskiego domu. Rysunek i akwarela należały do umiejętności, jakich oczekiwano od wiktoriańskiej kobiety, ale rzadko traktowano je jako drogę do zawodowej kariery.
Punktem zwrotnym w jej życiu była śmierć młodszej siostry, Zillah, w 1851 roku. Żałoba, która w przypadku wielu rodzin tamtego czasu prowadziła do poszukiwania kontaktu ze zmarłymi, i w tym przypadku zaprowadziła Houghton do spirytyzmu, który dopiero co przybył do Anglii ze Stanów Zjednoczonych. Pod koniec lat 50. zaczęła uczestniczyć w seansach i rozwijać własne zdolności mediumiczne. Początkowo przekazy przychodziły w zwykłej formie stuków i pisma, ale z czasem, na początku lat 60., jej ręka zaczęła kreślić rysunki.
Houghton nie opisywała tych rysunków jako swoich. Twierdziła, że wykonuje je pod kierunkiem przewodników duchowych, wśród których wymieniała, jak sama relacjonowała, zmarłych mistrzów malarstwa i istoty anielskie. Pierwsze prace były niewielkie, wykonane ołówkiem lub piórem, ale wkrótce przeszła do akwareli i gwaszu. Spiralne, splatające się linie, wielobarwne warstwy pigmentu i przejrzyste welony koloru nakładane jeden na drugi tworzyły obrazy, które nie przedstawiały niczego rozpoznawalnego, a zarazem miały wyraźny rytm i strukturę.
Sposób pracy, jaki opisywała, przypominał bardziej pisanie automatyczne niż komponowanie obrazu. Nie przygotowywała szkiców i nie wiedziała z góry, jaki kształt przybierze całość. Siadała do kartki z pędzlem lub piórem i pozwalała, by ręka prowadziła linię, często przez wiele godzin, a niekiedy przez kolejne dni. Charakterystyczne dla jej dojrzałych prac są cienkie, białe lub barwne linie, ciągnące się w długich, nieprzerwanych łukach ponad warstwami koloru, tak że obraz wygląda jak zapis ruchu, a nie jak przedstawienie przedmiotu. Ta technika wymagała ogromnej precyzji i cierpliwości, co samo w sobie przeczy wyobrażeniu, że chodziło o przypadkowe bazgroły. Niezależnie od tego, jak rozumieć źródło natchnienia, wykonanie było dziełem wytrawnej ręki.
Obrazy bez przedmiotu
Dla współczesnego widza najbardziej uderzające w akwarelach Houghton jest to, że nie przypominają żadnej ówczesnej sztuki. Wiktoriańskie malarstwo, nawet w swoich najbardziej poetyckich odmianach, takich jak twórczość prerafaelitów, pozostawało malarstwem przedstawiającym: ukazywało postacie, krajobrazy, sceny literackie i alegoryczne. Akwarele Houghton składają się natomiast z linii, plam i kształtów, które przypominają co najwyżej kwiaty, płomienie, wiry wody lub promienie światła, ale nie są ich odwzorowaniami.
Nie znaczy to, że były pozbawione znaczenia. Na odwrocie wielu prac Houghton umieszczała obszerne objaśnienia, w których tłumaczyła, co poszczególne kolory, linie i formy symbolizują. Kolory odpowiadały cnotom, przymiotom Boga lub stanom duszy; spirale oznaczały ruch ducha; poszczególne pasma mogły symbolizować osoby z jej otoczenia, żywe lub zmarłe. Niektóre akwarele nazywała duchowymi koronami lub kwiatami konkretnych ludzi – na przykład The Spiritual Crown of Annie Mary Howitt Watts poświęcona była przyjaciółce, malarce i pisarce związanej z kręgami spirytystycznymi. Obrazy miały więc charakter symboliczny, a ich sens był, w rozumieniu autorki, objawiony. Sama Annie Mary Howitt Watts również wykonywała rysunki, które uważała za inspirowane przez duchy, co pokazuje, że Houghton nie działała w próżni. W kręgach spirytystycznych lat 60. rysunek mediumiczny był praktyką znaną, choć rzadko osiągającą taki stopień złożoności i taką skalę.
Ten splot nieprzedstawiającej formy i ścisłego programu symbolicznego czyni twórczość Houghton trudną do sklasyfikowania. Nie była to abstrakcja w znaczeniu, jakie nada temu słowu sztuka XX wieku, czyli autonomia formy i koloru niepodległa żadnej treści. Była to raczej wizualna teologia, zapis rzeczywistości duchowej, której zwykłe malarstwo nie umiało przedstawić. Houghton nie chciała zerwać z tradycją przedstawiania; chciała przedstawić coś, czego nie da się zobaczyć oczami.
Wystawa przy Old Bond Street
W 1871 roku Houghton postanowiła pokazać swoje prace publiczności. Wynajęła salę w New British Gallery przy Old Bond Street 39, w samym sercu londyńskiego rynku sztuki, i zorganizowała wystawę akwareli duchowych. Według zachowanego katalogu pokazano ponad sto pięćdziesiąt prac. Katalog, opracowany przez samą autorkę, zawierał nie tylko spis obrazów, ale także długie wyjaśnienia dotyczące okoliczności ich powstania, przewodników duchowych i symboliki.
Przedsięwzięcie było odważne i kosztowne. Houghton pokryła wydatki z własnych środków, licząc na sprzedaż prac. Wystawa trwała kilka miesięcy i przyciągnęła pewną liczbę zwiedzających, w tym członków środowisk spirytystycznych, ale sprzedaż okazała się niewielka. Recenzje prasowe były mieszane: część krytyków traktowała wystawę jako ciekawostkę lub przejaw ekscentryczności, inni przyznawali, że prace mają zaskakującą siłę oddziaływania i niezwykłe walory kolorystyczne, choć trudno je zrozumieć. Finansowo wystawa była dla Houghton dotkliwym ciosem. Nie zachwiało to jednak jej przekonaniem o sensie całego przedsięwzięcia, bo w jej oczach obrazy nie były towarem, lecz świadectwem, które należało przedstawić światu bez względu na przyjęcie. Dla historyka sztuki wystawa z 1871 roku ma jednak znaczenie samoistne. Była jednym z pierwszych publicznych pokazów prac całkowicie pozbawionych przedmiotu w centrum europejskiej stolicy sztuki, nawet jeśli żaden z ówczesnych widzów nie opisałby jej w ten sposób.
Mimo to Houghton nie zrezygnowała z działalności mediumicznej. Nie wróciła już do tak ambitnych pokazów, ale nadal rysowała i rozdawała niektóre prace przyjaciołom i współwyznawcom, dla których miały one wartość osobistych pamiątek i duchowych podarunków. Przez następne lata uczestniczyła w życiu londyńskiego środowiska spirytystycznego, prowadziła seanse, korespondowała z innymi zwolennikami ruchu. Interesowała się także fotografią duchów, o czym napisała osobną książkę, ale to inny rozdział jej biografii. Jej akwarele po wystawie w większości zniknęły z pola widzenia publiczności na ponad sto lat.
Wieczory przy seansach
W 1881 roku Houghton wydała pierwszy tom książki Evenings at Home in Spiritual Séance, a rok później drugi. Była to obszerna kronika jej doświadczeń mediumicznych, oparta na notatkach prowadzonych przez lata. Książka opisuje seanse w jej domu, przekazy od zmarłych krewnych i przyjaciół, rozmowy z przewodnikami, a także okoliczności powstawania rysunków. Jest to cenne źródło nie tylko do biografii samej Houghton, ale też do historii codziennego, domowego spirytyzmu wiktoriańskiej Anglii, który rozgrywał się w salonach i jadalniach, a nie na publicznych pokazach.
Z Evenings at Home wyłania się obraz kobiety głęboko religijnej, która nie uważała spirytyzmu za coś sprzecznego z chrześcijaństwem, lecz za jego dopełnienie. Houghton traktowała swoje rysunki jako formę modlitwy i posłuszeństwa wobec woli Bożej przekazywanej przez duchy. Pisała o sobie z pokorą, przypisując zasługę przewodnikom, ale jednocześnie z wyraźnym poczuciem misji. W tej postawie łączyły się wiktoriańskie wyobrażenia o kobiecej skromności i zdecydowana wola publicznego zaistnienia.
Ta dwoistość jest typowa dla wielu kobiet zaangażowanych w spirytyzm. Mediumizm pozwalał im wypowiadać się publicznie, tworzyć i zdobywać uznanie, nie naruszając otwarcie norm, które odmawiały kobietom autorytetu w sprawach religii i sztuki. Skoro to duchy prowadziły rękę, medium nie mogło być oskarżone o zuchwałość. Houghton korzystała z tej przestrzeni świadomie lub nieświadomie, ale efekt był ten sam: jej prace ujrzały światło dzienne w czasach, gdy kobieta artystka rzadko mogła wystawiać w centrum Londynu.
Odkrycie po półtora wieku
Houghton zmarła w Londynie w 1884 roku. Jej akwarele rozproszyły się, a wiele z nich zaginęło. Znaczna część zachowanych prac trafiła do Australii i jest przechowywana w zbiorach Victorian Spiritualists' Union w Melbourne. Przez dziesięciolecia znali je głównie badacze historii spirytyzmu i nieliczni miłośnicy sztuki wizjonerskiej.
Sytuacja zmieniła się w XXI wieku, gdy historycy sztuki zaczęli rewidować dzieje abstrakcji i szukać jej źródeł poza kanonem modernizmu. W 2016 roku londyńska Courtauld Gallery zorganizowała wystawę Georgiana Houghton: Spirit Drawings, na której pokazano wybór jej akwareli wypożyczonych z Melbourne. Wystawa wywołała duże zainteresowanie i odnowiła pytanie o to, kto i kiedy naprawdę stworzył pierwsze obrazy abstrakcyjne. Tradycyjne narracje przypisywały ten krok malarzom z początku XX wieku, takim jak Wassily Kandinsky. Akwarele Houghton, powstałe kilka dekad wcześniej, podważały tę chronologię.
Trzeba jednak zachować ostrożność. Podobieństwo formalne nie oznacza tożsamości zamysłu ani wpływu. Nie ma dowodów, że modernistyczni twórcy abstrakcji znali prace Houghton, a ona sama nie zamierzała tworzyć sztuki nieprzedstawiającej w sensie programowym. Jej akwarele są abstrakcyjne w oczach współczesnego widza, ale w jej własnym rozumieniu przedstawiały rzeczywistość, tyle że duchową. Spór o to, czy nazywać ją pierwszą abstrakcjonistką, mówi więcej o kategoriach historii sztuki niż o samej Houghton. Pokazuje on, jak bardzo dotychczasowe opowieści o modernizmie opierały się na założeniu, że nowa forma musi wynikać z programu estetycznego, a nie z praktyki religijnej czy wizjonerskiej.
To, co pozostaje pewne, to wartość jej prac jako świadectwa tego, w jaki sposób XIX-wieczny spirytyzm otworzył drogę do nowego rodzaju obrazowania. Przekonanie, że istnieje rzeczywistość niewidzialna dla oczu, a jednak możliwa do zapisania, dało Houghton swobodę porzucenia konwencji, której zwykła artystka nie odważyłaby się podważyć. Jej akwarele są zapisem wiary, ale także zapisem wyobraźni, która pod osłoną tej wiary wyszła daleko poza swoje czasy. W tej podwójnej naturze kryje się ich trwała siła: można je oglądać jako dokument duchowości wiktoriańskiej i jako dzieła, które wciąż zaskakują świeżością koloru i rytmu linii.
