Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Psychometria od Buchanana do Dentona

Psychometria, czyli rzekoma zdolność odczytywania z przedmiotów ich historii i charakteru dawnych właścicieli, narodziła się w Ameryce lat czterdziestych XIX wieku jako ambitny projekt nauki o duszy, rozwijała się równolegle do spirytyzmu i przekazała późniejszemu okultyzmowi pojęcie pamięci zapisanej w samej materii.

Joseph Rodes Buchanan, twórca psychometrii, portret z publikacji „Louisville Past and Present”, 1875 – domena publiczna
Joseph Rodes Buchanan, twórca psychometrii, portret z publikacji „Louisville Past and Present”, 1875 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Lekarz z Kentucky i smak mosiądzu

Słowo „psychometria” ukuł w 1842 roku Joseph Rodes Buchanan, lekarz urodzony w 1814 roku w Kentucky, wykładowca fizjologii i przez pewien czas dziekan Eclectic Medical Institute w Cincinnati – uczelni związanej z ruchem medycyny eklektycznej, odrzucającej upuszczanie krwi i agresywne środki ówczesnej medycyny akademickiej. Buchanan przyszedł do nowego pojęcia z frenologii i magnetyzmu zwierzęcego, dwóch najmodniejszych wówczas dróg do nauki o człowieku. Szukał systemu, który połączyłby anatomię mózgu z życiem duchowym, i nazywał swoje przedsięwzięcie antropologią, a później „nauką o człowieku”.

Według jego własnej relacji punktem wyjścia była rozmowa z biskupem Leonidasem Polkiem, późniejszym generałem konfederackim, który miał mu opowiedzieć, że gdy w ciemności dotknie przypadkiem mosiądzu, czuje w ustach jego metaliczny smak. Buchanan potraktował tę wzmiankę jako trop. Zaczął sprawdzać, czy osoby szczególnie wrażliwe potrafią rozpoznać substancje zawinięte w papier, trzymając je w dłoni, i według swoich zapisków uzyskiwał wyniki, które go przekonały. Z czasem przeszedł od metali i leków do listów: wrażliwy badany, trzymając zapisaną kartkę, miał opisywać charakter, temperament, a nawet stan zdrowia autora.

Nazwa, którą nadał temu zjawisku, miała znaczenie programowe. Psychometria, „mierzenie duszy”, sugerowała dziedzinę, w której dusza staje się przedmiotem pomiaru, a wrażliwy człowiek przyrządem pomiarowym. Buchanan nie przedstawiał jej jako daru tajemnego, lecz jako zdolność naturalną, rozmieszczoną nierówno wśród ludzi, którą można badać, ćwiczyć i wykorzystywać w praktyce – w diagnozie lekarskiej, w ocenie charakteru, w historii i biografii. Swoje poglądy głosił na łamach wydawanego przez siebie „Journal of Man”, który ukazywał się od 1849 roku, a pod koniec życia zebrał je w Manual of Psychometry: The Dawn of a New Civilization, wydanym w 1885 roku.

Najbardziej efektowne zastosowanie, jakie Buchanan proponował, dotyczyło przeszłości. Skoro wrażliwy badany potrafi z listu odczytać charakter autora, to autografy ludzi dawno zmarłych powinny otwierać dostęp do ich osobowości. Buchanan opisywał próby z rękopisami znanych polityków i pisarzy, w których jego współpracownicy mieli trafnie charakteryzować ludzi, o których nic nie wiedzieli. Opisy te dotyczyły jednak postaci powszechnie znanych, a badani nie zawsze byli odcięci od informacji o tym, czyje pismo trzymają. Buchanan nie uważał tego za problem, bo nie znał jeszcze rygorów, które kilka dziesięcioleci później miały wprowadzić towarzystwa badań psychicznych. Jego eksperymenty miały charakter pokazów, w których badacz i badany wspólnie potwierdzali przekonanie, z jakim przystępowali do próby.

Projekt nauki, nie religii

Ważne jest, w jakim klimacie powstawała psychometria. Lata czterdzieste w Ameryce były epoką mesmeryzmu wędrownych magnetyzerów, frenologicznych gabinetów i reform społecznych, które łączyły abolicjonizm, prawa kobiet, wegetarianizm i nowe teorie wychowania. Buchanan wpisywał się w ten klimat jako reformator. Wierzył, że nauka o duszy pozwoli uzdrowić medycynę, wychowanie i życie polityczne, a psychometria będzie jej narzędziem poznawczym. Nie potrzebował do tego duchów: zdolność odczytywania wrażeń wynikała według niego z subtelnej wrażliwości układu nerwowego na emanacje, jakie zostawiają po sobie ludzie i rzeczy.

Gdy w 1848 roku w Hydesville rozległy się pukania przypisywane duchom, a spirytyzm szybko zdobywał zwolenników, psychometria znalazła się w ciekawym położeniu. Była mu bliska – posługiwała się wrażliwymi jednostkami, mówiła o subtelnych siłach, przełamywała ograniczenia zmysłów – lecz zarazem proponowała wyjaśnienie, które obywało się bez zmarłych. To, co medium przypisywało duchowi, psychometra mógł tłumaczyć odczytaniem śladów zapisanych w przedmiotach i w otoczeniu. W tym sensie psychometria była zarówno sojuszniczką spirytyzmu, jak i jego konkurentką, a późniejsze spory o to, czy informacje przekazywane na seansach pochodzą od zmarłych, czy z ukrytych zdolności żyjących, mają w niej jeden ze swoich wczesnych zwiastunów.

Geolog z Anglii i dusza rzeczy

Najbardziej konsekwentnymi kontynuatorami Buchanana okazali się William i Elizabeth Dentonowie. William Denton, urodzony w 1823 roku w Anglii, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i zasłynął jako popularny wykładowca geologii, wolnomyśliciel, przeciwnik dosłownego czytania Biblii i propagator ewolucji. Jego żona Elizabeth Foote Denton oraz siostra Anne Denton Cridge brały czynny udział w eksperymentach, a z czasem także dzieci małżeństwa. Owocem tej pracy była książka The Soul of Things; or, Psychometric Researches and Discoveries, wydana w 1863 roku pod nazwiskami obojga małżonków, a następnie rozszerzona o kolejne tomy.

Metoda Dentonów była prosta i, jak na swój czas, starannie pomyślana. Próbki geologiczne – fragmenty skał, skamieniałości, kawałki lawy, okruchy meteorytów – zawijano w papier, by osoba badana nie mogła ich zobaczyć, i podawano jej do dłoni lub przykładano do czoła. Badana, najczęściej Elizabeth albo Anne, opisywała następnie obrazy, które się jej pojawiały: dawne krajobrazy, morza, wulkany, zwierzęta, rośliny. Denton porównywał te opisy z tym, co geologia wiedziała o pochodzeniu próbki, i odnotowywał zgodności. Kawałek lawy miał przywoływać obraz wybuchu i rozżarzonej rzeki, odłamek skamieniałego drewna – prastary las, fragment meteorytu – pustkę przestrzeni i rozpalone ciało spadające przez atmosferę.

Teoria, którą Denton z tego wyprowadzał, była śmiała. Każda rzecz, twierdził, przechowuje obrazy wszystkiego, co działo się w jej otoczeniu, podobnie jak płyta dagerotypu utrwala obraz padającego na nią światła. Świat okazywał się wielkim archiwum, w którym skały, przedmioty i budynki nosiły w sobie zapis swoich dziejów, a człowiek wrażliwy mógł ten zapis odczytać. Porównanie z fotografią nie było przypadkowe. Wynalazek dagerotypu z 1839 roku dostarczał ówczesnym myślicielom modelu utrwalania niewidzialnego śladu na materii, a Denton wykorzystał go jako analogię, która czyniła jego hipotezę naturalną w oczach czytelników przyzwyczajonych do cudów nowej techniki.

Paradoks tej postaci polega na tym, że Denton był zdeklarowanym wolnomyślicielem i krytykiem religii objawionej. Jego wykłady przeciw dosłownemu odczytywaniu Księgi Rodzaju ściągały tłumy, a broszury, w których bronił geologicznej skali czasu i pochodzenia człowieka od form prostszych, ukazywały się w wielu wydaniach. Psychometria nie była dla niego furtką do wiary w cuda, lecz przedłużeniem przyrodoznawstwa: miała dowodzić, że natura zawiera siły jeszcze nieopisane, a dusza jest częścią przyrody, nie jej zaprzeczeniem. W tym przekonaniu Denton był typowy dla dużej części amerykańskich spirytystów i reformatorów, którzy odrzucali kościelną dogmatykę, a zarazem szukali w nauce potwierdzenia nieśmiertelności. Jego syn Sherman także uczestniczył w próbach, co nadawało całemu przedsięwzięciu charakter rodzinnego laboratorium.

Od skał do planet

W kolejnych tomach The Soul of Things badania Dentonów wyszły daleko poza geologię. Wrażliwi uczestnicy mieli opisywać nie tylko przeszłość Ziemi, lecz także inne ciała niebieskie – Marsa, Wenus, Jowisza – oraz życie ich mieszkańców. W tych partiach dzieła łatwo dostrzec, jak doświadczenie, które miało być metodą badawczą, przekształca się w wizjonerstwo. Opisy innych planet nie dawały się z niczym porównać, a więc brakowało im tej kontroli, jaką w przypadku skamieniałości zapewniała choćby nieprecyzyjna wiedza geologiczna. Psychometria przestawała być narzędziem weryfikowalnym, a stawała się źródłem objawień.

Z perspektywy dzisiejszej łatwo też wskazać słabość wcześniejszych eksperymentów. Badane osoby były członkiniami rodziny badacza, znały jego zainteresowania i kolekcję, słuchały jego wykładów. Zawinięcie próbki w papier nie wykluczało rozpoznania jej po ciężarze, kształcie czy fakturze, a opisy były na tyle ogólne – morze, ogień, las – że niemal każdy można było uznać za trafny w świetle szerokiej wiedzy geologicznej. Denton nie stosował procedur, które pozwoliłyby oddzielić rzeczywiste odczytanie od dopasowania. Nie znaczy to, że działał w złej wierze; jego praca była charakterystyczna dla epoki, w której granica między eksperymentem a demonstracją dopiero się ustalała. William Denton zmarł w 1883 roku podczas wyprawy naukowej na Nową Gwineę, nie doczekawszy ani potwierdzenia, ani obalenia swoich tez.

Spadek po psychometrii

Choć jako projekt naukowy psychometria nie przetrwała, jej pojęcie i słownik zadomowiły się w kulturze okultystycznej. Helena Bławatska w Izydzie odsłoniętej z 1877 roku obszernie przywoływała badania Dentona jako potwierdzenie istnienia uniwersalnego zapisu, który w późniejszej literaturze teozoficznej nazwano kronikami akaszy. Teozofowie przenieśli w ten sposób ideę Dentona z poziomu fizyki subtelnej na poziom kosmologii: zapis wydarzeń nie mieścił się już w poszczególnych kamieniach, lecz w eterycznym medium, które przenika cały wszechświat. Bez materiału Dentona ta idea mogłaby przybrać inną postać, ale to jego eksperymenty dostarczyły jej przykładów, do których odwoływano się przez dziesięciolecia.

W praktyce spirytystycznej psychometria stała się z kolei zwykłym elementem nabożeństw i demonstracji. Medium otrzymywało od uczestnika przedmiot – zegarek, pierścień, list – i „czytało” z niego informacje o właścicielu albo o zmarłym, do którego przedmiot należał. W tym zastosowaniu pierwotne rozróżnienie Buchanana zatarło się: psychometria służyła teraz jako pretekst do kontaktu z duchami, a nie jako alternatywa dla nich. Termin przeszedł także do języka parapsychologii XX wieku, gdzie oznaczał jedną z odmian jasnowidzenia, badanych już według zupełnie innych standardów.

Najtrwalszym dziedzictwem psychometrii okazała się jednak idea, że miejsca i rzeczy pamiętają. Pojawia się ona w opowieściach o domach nawiedzonych przez odtwarzane zdarzenia, w rozważaniach o atmosferze dawnych budowli, w beletrystyce grozy i w potocznym przekonaniu, że przedmiot po bliskiej osobie zachowuje coś z niej samej. Buchanan i Dentonowie nadali tej starej intuicji – znanej z kultu relikwii i wierzeń ludowych – postać hipotezy przyrodniczej. Hipoteza nie wytrzymała próby, ale intuicja, której użyczyli języka nauki, okazała się trwalsza od wszystkich ich pomiarów.