Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Carl Gustav Jung i seanse kuzynki Heleny Preiswerk

Rozprawa doktorska Carla Gustava Junga z 1902 roku, poświęcona seansom jego kuzynki Heleny Preiswerk, pokazuje moment, w którym rodzinny mediumizm bazylejskiego mieszczaństwa stał się surowcem dla psychologii, a duchy przemawiające przez dziewczynę zostały odczytane jako autonomiczne fragmenty jej własnej psychiki.

Portret Helene Preiswerk (1881–1911), kuzynki i medium Carla Gustava Junga – domena publiczna
Portret Helene Preiswerk (1881–1911), kuzynki i medium Carla Gustava Junga – domena publiczna · Wikimedia Commons

Rodzina z duchami w tle

Rodzina matki Junga, Preiswerkowie z Bazylei, miała w swojej historii wyraźny rys niezwykłości. Dziadek Junga, Samuel Preiswerk, był pastorem i hebraistą, a w rodzinnych wspomnieniach zachował się obraz człowieka, który rozmawiał z duchami i miał w gabinecie krzesło przeznaczone dla zmarłej pierwszej żony. Jung przywołał te opowieści w autobiograficznych Wspomnieniach, snach, myślach, spisanych pod koniec życia przy udziale Anieli Jaffé i wydanych w 1962 roku. Matka Junga, Emilie, również uchodziła w rodzinie za osobę obdarzoną dwoistą naturą i skłonnością do przeczuć.

W takim otoczeniu seanse spirytystyczne nie były czymś egzotycznym. W połowie lat 90. XIX wieku, kiedy Jung studiował medycynę w Bazylei, w kręgu krewnych zaczęto organizować posiedzenia, w których centralną postacią była jego kuzynka Helene Preiswerk, nazywana w rodzinie Helly. Miała wtedy około piętnastu lat. Według ustaleń biografów Jung uczestniczył w seansach od 1895 roku i prowadził z nich notatki. Spotkania odbywały się z przerwami przez kilka lat, aż do roku 1899.

Ten kontekst warto podkreślić, bo pozwala zrozumieć ton późniejszej rozprawy. Jung nie przyszedł na seanse jako zewnętrzny badacz, lecz jako członek rodziny, który znał medium od dzieciństwa, wiedział, w jakim domu dorastała, i był uwikłany w emocjonalne relacje z uczestnikami. Jego obserwacje mają przez to wartość szczególną, ale też szczególne ograniczenia. Był jednocześnie świadkiem, uczestnikiem i, jak się później okazało, interpretatorem, który z materiału rodzinnego wydobył tezę naukową.

We Wspomnieniach, snach, myślach Jung opisał dwa zdarzenia, które według jego relacji poprzedziły jego udział w seansach. Pewnego dnia w domu jego matki okrągły stół z orzechowego drewna pękł z głośnym trzaskiem, bez widocznej przyczyny. Wkrótce potem nóż chlebowy leżący w kredensie rozpadł się na kilka części. Jung zachował kawałki noża i przez całe życie traktował te zdarzenia jako niewyjaśnione. Opisy te pochodzą z relacji spisanej po ponad sześćdziesięciu latach i nie mają innego poświadczenia, ale należą do autobiograficznej legendy, którą Jung świadomie utrwalił. Chronologia autobiografii nie pokrywa się zresztą w pełni z ustaleniami biografów, którzy początek posiedzeń z udziałem Junga przesuwają na rok 1895; starszy pamiętnikarz porządkował wydarzenia według ich znaczenia, nie według kalendarza.

Głosy w transie i postać Ivenes

W transie Helly przemawiała głosami różnych postaci. Pojawiał się zmarły dziadek, pojawiali się inni krewni, a także postacie obce, mówiące niekiedy wysokim literackim niemieckim, którym dziewczyna na co dzień, posługująca się dialektem bazylejskim, nie władała swobodnie. Ten kontrast między zwykłą osobowością medium a dostojnością głosów transowych zrobił na Jungu duże wrażenie i stał się jednym z głównych tematów jego późniejszej analizy.

Najważniejszą z postaci była Ivenes. Tak nazywała się osobowość, która przedstawiała się jako prawdziwa, wyższa jaźń samej Helly. Ivenes była poważna, spokojna, dojrzalsza od swojej nosicielki; opowiadała o podróżach do świata duchów i o licznych poprzednich wcieleniach, które tworzyły rozbudowaną genealogię, łączącą medium z postaciami historycznymi i z przodkami rodziny. W tych opowieściach pojawiały się motywy znane z ówczesnej literatury spirytystycznej i z lektur, które mogły być dostępne w domu. Jung wiązał je między innymi z wpływem Jasnowidzącej z Prevorst Justinusa Kernera, głośnej książki z 1829 roku o somnambuliczce Friederike Hauffe.

W pewnym okresie Helly przedstawiła również coś w rodzaju mistycznego systemu przyrody: schemat sił kosmicznych ułożonych w koncentryczne kręgi, opisujący relacje między materią, światłem i światem duchów. Jung odtworzył ten diagram w rozprawie. Uznał go nie za objawienie, lecz za twór wyobraźni, który zestawiał w nowy sposób strzępy wiedzy zasłyszanej w rozmowach – w tym, jak przypuszczał, z jego własnych wypowiedzi o filozofii przyrody.

Rozprawa z 1902 roku

Kiedy Jung po ukończeniu studiów rozpoczął pracę w zuryskiej klinice psychiatrycznej Burghölzli pod kierunkiem Eugena Bleulera, postanowił uczynić seanse kuzynki tematem doktoratu. Rozprawa ukazała się w 1902 roku w Lipsku pod tytułem Zur Psychologie und Pathologie sogenannter occulter Phänomene, czyli „O psychologii i patologii tak zwanych zjawisk okultystycznych”. Medium występowało w niej pod inicjałami S. W. jako piętnastoipółletnia dziewczyna z rodziny o obciążonej dziedziczności; Jung zmienił także niektóre szczegóły, aby utrudnić identyfikację.

Rozprawa zaczyna się od przeglądu literatury psychiatrycznej o somnambulizmie, histerii, stanach zmroczenia i rozdwojeniu osobowości. Jung powołuje się na autorów francuskich i szwajcarskich, którzy w ostatniej dekadzie XIX wieku przekształcili opisy przypadków mediumicznych w materiał psychopatologiczny. Na tym tle przedstawia przypadek S. W. jako przykład somnambulizmu u osoby, która nie była w zwykłym sensie chora, lecz przechodziła okres dojrzewania w warunkach silnego napięcia emocjonalnego.

Głosy transowe Jung interpretował jako przejawy osobowości podświadomych, odłączonych od głównej świadomości i działających w sposób względnie samodzielny. Kluczowym słowem było tu pojęcie autonomii. Postacie, które pojawiały się w transie, miały własne cechy, własny styl mowy, własną pamięć; zachowywały się tak, jakby były odrębnymi osobami. Jung nie twierdził jednak, że są nimi rzeczywiście. Uważał, że są grupami treści psychicznych, które oderwały się od świadomego ja i zyskały pozór niezależnego istnienia.

Najoryginalniejszy wątek rozprawy dotyczy Ivenes. Jung zasugerował, że ta wyższa, dojrzalsza osobowość nie jest jedynie wytworem patologii, lecz zapowiedzią przyszłego charakteru dziewczyny – próbą przezwyciężenia ograniczeń, w których wzrastała, i wyobrażeniem siebie jako kobiety poważnej, mądrej, godnej szacunku. W tej interpretacji zjawiska mediumiczne miały charakter celowy: wyrażały nie tylko konflikt, lecz także dążenie psychiki do rozwoju. Myśl ta, w dojrzałej postaci, stanie się później jednym z filarów psychologii analitycznej.

W tej samej książce Jung przedstawia zakończenie seansów inaczej niż w rozprawie. Pisze, że z czasem zaczął dostrzegać u kuzynki próby wywoływania zjawisk podstępem i że właśnie to skłoniło go do zerwania udziału w posiedzeniach. W rozprawie wątek oszustwa jest obecny, ale potraktowany jako część obrazu psychologicznego, a nie jako demaskacja.

Rozprawa ma również wymiar metodologiczny, który łatwo przeoczyć. Jung próbował w niej połączyć dwa porządki opisu: dokładny, niemal protokolarny zapis tego, co działo się na seansach, i psychiatryczną klasyfikację stanów świadomości. Nie zawsze mu się to udawało. Fragmenty dotyczące przebiegu posiedzeń mają żywość relacji naocznego świadka, podczas gdy partie teoretyczne opierają się w dużym stopniu na lekturach, a nie na własnych badaniach. Młody autor korzystał z tego, co oferowała ówczesna literatura o podświadomości, a zwłaszcza z prac Théodore'a Flournoya, którego książka o genewskim medium ukazała się w 1900 roku i wywarła na niego duży wpływ. Oryginalność rozprawy leży więc nie w aparacie pojęciowym, lecz w materiale i w kierunku, w jakim Jung ten materiał zinterpretował.

Od duchów do kompleksów

Ścieżka prowadząca od rozprawy z 1902 roku do późniejszych koncepcji Junga jest wyraźna. W kolejnych latach, prowadząc w Burghölzli eksperymenty asocjacyjne, Jung badał, w jaki sposób emocjonalnie nacechowane grupy wyobrażeń zakłócają reakcje słowne badanych. Nazwał je kompleksami zabarwionymi uczuciowo. W pracach z tego okresu wielokrotnie podkreślał, że kompleksy zachowują się jak „małe osobowości”: mają własną logikę, pojawiają się wbrew woli, potrafią przejąć kontrolę nad mową i działaniem. Doświadczenie seansów, na których Helly przemawiała obcymi głosami, było pierwszą, najbardziej dramatyczną ilustracją tego zjawiska.

Rozprawa zawiera więc w zalążku zasadę, którą Jung sformułuje później wprost: psychika nie jest jednością, lecz wielością ośrodków, z których tylko jeden utożsamiamy z własnym ja. Mediumizm okazał się dla niego naturalnym laboratorium tej wielości. To, co spirytyści przypisywali duchom zmarłych, a psychiatrzy traktowali jako objaw choroby, Jung próbował odczytać jako zjawisko psychologiczne o własnej strukturze i własnym sensie.

Warto przy tym zauważyć, że stanowisko Junga wobec samej hipotezy duchów nigdy nie było tak jednoznaczne, jak sugerowałaby lektura rozprawy. W młodości, jeszcze jako student, wygłaszał w studenckim stowarzyszeniu Zofingia odczyty, w których bronił poważnego badania zjawisk okultystycznych przed materialistycznym lekceważeniem. W późniejszych latach pisał o zjawiskach parapsychologicznych z mieszaniną ostrożności i otwartości, odmawiając zarówno ich wyśmiania, jak i przyjęcia spirytystycznej interpretacji.

Medium, które miało własną historię

Los samej Helly został na długo zatarty przez sławę jej kuzyna. Po zakończeniu seansów wyjechała do Paryża, gdzie pracowała jako krawcowa. Zmarła młodo, w 1911 roku. Publikacja rozprawy, w której łatwo ją było rozpoznać mimo inicjałów, miała podobno przykre konsekwencje dla niej i dla rodziny w środowisku bazylejskim.

W 1975 roku jej bratanica, Stefanie Zumstein-Preiswerk, wydała książkę C. G. Jungs Medium, w której próbowała przywrócić Helly własny głos. Przedstawiła ją jako wrażliwą młodą kobietę, której doświadczenia zostały wykorzystane przez ambitnego młodego lekarza, a jej wizerunek – zniekształcony przez etykietę dziedzicznego obciążenia i histerii. Autorka sugerowała też, że uczucia między kuzynami były bardziej złożone, niż przyznawał Jung. Książka ma charakter rodzinnego świadectwa i nie wszystkie jej tezy są możliwe do zweryfikowania, ale wprowadziła do historii psychologii ważną korektę.

Przypadek Heleny Preiswerk przypomina, że medium nie jest jedynie nośnikiem zjawisk ani przypadkiem klinicznym, lecz osobą, która w swoich transach wyrażała – jakkolwiek je tłumaczyć – własne pragnienia, lęki i wyobrażenia o sobie. Jung miał rację, gdy dostrzegł w Ivenes coś więcej niż objaw. Być może jednak najpełniej sprawdziła się jego intuicja w tym, czego sam nie zamierzał wykazać: że mediumizm był dla młodej kobiety z mieszczańskiej Bazylei jedną z niewielu dostępnych form mówienia z autorytetem, którego zwykłe życie jej odmawiało.