Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Cesare Lombroso i nawrócenie na spirytyzm

Nawrócenie Cesarego Lombrosa nie było nagłym aktem wiary, lecz trwającą prawie dwie dekady wędrówką między wyjaśnieniami: od psychiatrii histerii przez fizjologię „siły psychicznej” do hipotezy duchów, w której pozytywistyczny antropolog zachował swój styl myślenia, zmieniając tylko przedmiot pomiaru.

Cesare Lombroso, kryminolog i badacz zjawisk parapsychicznych, portret z 1909 roku – domena publiczna
Cesare Lombroso, kryminolog i badacz zjawisk parapsychicznych, portret z 1909 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Antropolog przestępcy wobec stołu w Neapolu

Cesare Lombroso, urodzony w 1835 roku w Weronie, lekarz wojskowy, psychiatra i profesor w Turynie, był w latach osiemdziesiątych XIX wieku jednym z najsłynniejszych uczonych Włoch. Jego L’uomo delinquente z 1876 roku głosiło, że wielu przestępców nosi na ciele i czaszce ślady wstecznego rozwoju, które da się zmierzyć i sklasyfikować. Teoria ta jest dziś przykładem błędnego determinizmu biologicznego, ale w swoim czasie uchodziła za wzór nauki opartej na liczbie, pomiarze i fotografii. Lombroso był pozytywistą w najściślejszym sensie: wierzył, że wszystko, co dotyczy człowieka, łącznie z moralnością i geniuszem, ma swoje cielesne podłoże.

Ten sam program obejmował u niego zjawiska, które inni uczeni zostawiali na marginesie. Już w młodości, w rozprawie Genio e follia z 1864 roku, zastanawiał się nad pokrewieństwem geniuszu i obłędu, a w następnych dekadach interesował się hipnozą, sugestią i niezwykłymi stanami świadomości, które psychiatria jego czasu zaczynała opisywać. Nie był więc uczonym, który nigdy nie zetknął się z tym, co dziwne. Był raczej przekonany, że wszystko, co dziwne, da się prędzej czy później sprowadzić do fizjologii mózgu, i właśnie to przekonanie wyznaczało granice jego ciekawości.

Wobec spirytyzmu zajmował stanowisko, jakiego można się było po nim spodziewać. Zjawiska seansowe uważał za wytwór oszustwa albo za objaw zaburzeń nerwowych, a ich zwolenników za ofiary sugestii. W 1888 roku neapolitański spirytysta Ercole Chiaia ogłosił list otwarty, w którym wzywał Lombrosa, by zbadał medium Eusapię Palladino, kobietę z Apulii, która miała w obecności świadków poruszać przedmioty i wywoływać dotknięcia niewidzialnych rąk. Lombroso przez dwa lata zwlekał z odpowiedzią. Na początku 1891 roku przyjechał wreszcie do Neapolu i wziął udział w posiedzeniach z Palladino, na które zabrał kilku kolegów lekarzy.

To, co zobaczył, wstrząsnęło nim. Opisywał ruchy stołu, przesunięcia ciężkich przedmiotów, dźwięki i dotknięcia, których, jak twierdził, nie potrafił wytłumaczyć zwykłymi środkami przy zastosowanej kontroli. W liście ogłoszonym wkrótce potem wyznał, że jest zawstydzony i że żałuje, iż tak długo i uporczywie zwalczał możliwość faktów nazywanych spirytystycznymi. Zastrzegał jednak, że przyznaje istnienie faktów, a nie teorii, którą spirytyści do nich dołączali.

Wyjaśnienie psychiatryczne i odpowiedź Ermacory

Pierwszą reakcją Lombrosa na doświadczenie z Neapolu nie było przyjęcie hipotezy duchów, lecz próba włączenia zjawisk w ramy jego własnej nauki. W artykule ogłoszonym w lutym 1892 roku w piśmie „Vita Moderna” pod tytułem I fatti spiritici e la loro spiegazione psichiatrica przedstawił je jako przejaw szczególnych stanów układu nerwowego medium, pokrewnych histerii i zjawiskom hipnotycznym, w których, jak sądził, siła psychiczna może działać poza granicami ciała. Było to wyjaśnienie fizjologiczne, zgodne z jego materializmem, które poszerzało pojęcie natury, nie wprowadzając do niej istot nadprzyrodzonych.

Odpowiedź przyszła z nieoczekiwanej strony. Giovanni Battista Ermacora, młody fizyk z Padwy, który zajmował się badaniami psychicznymi, ogłosił jeszcze w tym samym roku broszurę I fatti spiritici e le ipotesi affrettate, czyli o faktach spirytystycznych i pochopnych hipotezach. Przedrukował w niej artykuł Lombrosa i opatrzył go uwagami krytycznymi, których sens oddaje już tytuł: wyjaśnienie zbudowane na kilku posiedzeniach uważał za przedwczesne, a psychiatryczną hipotezę za równie niesprawdzoną jak te, którym miała się przeciwstawiać. Spór ten jest pouczający, bo pokazuje, że w środowisku badaczy psychicznych to nie Lombroso był najostrożniejszy. Jego skłonność do szybkiego teoretyzowania, znana z prac o przestępcach, dała o sobie znać także tutaj.

Komisja mediolańska i granice protokołu

W 1892 roku w Mediolanie odbyła się seria posiedzeń z Palladino, w których uczestniczyli między innymi astronom Giovanni Schiaparelli, dyrektor obserwatorium Brera, fizyk Giuseppe Gerosa, filozof Angelo Brofferio, Ermacora, rosyjski badacz Aleksandr Aksakow, niemiecki filozof Carl du Prel, a w części posiedzeń także Lombroso i francuski fizjolog Charles Richet. Uczestnicy ogłosili wspólne sprawozdanie, w którym opisywali zjawiska obserwowane zarówno w świetle, jak i w ciemności, i starali się odróżnić te, które uważali za dobrze skontrolowane, od tych, przy których kontrola zawodziła. Najbardziej uderzające zdarzenia następowały zwykle w ciemności lub półmroku, a więc tam, gdzie pewność obserwatorów była najmniejsza.

Komisja nie rozstrzygnęła sporu, ale ustaliła jego warunki na następne dekady. Każde posiedzenie z Palladino stawało się odtąd próbą protokołu: kto trzyma ręce medium, kto kontroluje stopy, jak oświetlony jest pokój i co zapisano w chwili zdarzenia. Lombroso nie był w tej pracy najbardziej skrupulatny, ale jego nazwisko nadawało jej rozgłos, którego żaden fizyk z Padwy nie mógł zapewnić. Dla opinii publicznej to Lombroso, kryminolog i materialista, był człowiekiem, który uwierzył.

Dla samego Lombrosa ważniejsze od szczegółów protokołu było jednak to, że jego doświadczenie zostało potwierdzone przez ludzi o uznanym autorytecie naukowym. Pozytywista, który zawsze powoływał się na zgodę obserwatorów i powtarzalność wyników, mógł teraz wskazać grono astronomów, fizyków i fizjologów, którzy widzieli to samo co on. Nie dostrzegał, albo nie chciał dostrzec, że zgoda obserwatorów nie zastępuje kontroli warunków, a powtarzalność zjawisk u jednego medium mówi przede wszystkim o tym medium. Charles Richet, który brał udział w części posiedzeń, kontynuował potem badania z Palladino we Francji, i to on, a nie Lombroso, stał się główną postacią naukowej metapsychiki w następnych dekadach.

Duch matki w Genui

Przez kolejne lata Lombroso uczestniczył w posiedzeniach z Palladino i innymi mediami, a jego stanowisko stopniowo się zmieniało. Wyjaśnienie przez siłę psychiczną medium przestało mu wystarczać, gdy podczas seansów pojawiały się, jak to opisywał, przejawy inteligencji i woli, których nie umiał przypisać samej Palladino. Najsilniejszym przeżyciem były posiedzenia w Genui na początku XX wieku, podczas których, według jego relacji, ukazała mu się postać jego zmarłej matki. Opisywał to wydarzenie z poruszeniem, które trudno pogodzić z tonem jego wcześniejszych prac, i uważał je za jedno z najważniejszych doświadczeń swojego życia.

Rezultatem tej drogi była książka Ricerche sui fenomeni ipnotici e spiritici, wydana w Turynie w 1909 roku, a w tym samym roku w przekładzie angielskim pod tytułem After Death – What?. Lombroso zebrał w niej obserwacje z seansów, relacje o nawiedzeniach i obszerny materiał etnograficzny o wierzeniach w duchy u różnych ludów. Przyjmował w niej, że część zjawisk można wyjaśnić działaniem medium, ale że w innych przypadkach najprostszą hipotezą jest udział zmarłych. Książka ukazała się w roku jego śmierci; zmarł w Turynie w październiku 1909 roku.

Lektura tej książki pozostawia wrażenie dzieła pisanego w pośpiechu i z mieszanym materiałem. Obok relacji z posiedzeń, w których autor uczestniczył osobiście, znajdują się opowieści przejęte z prasy i z listów, a obok uważnych opisów warunków kontroli fragmenty, w których krytycyzm wyraźnie słabnie. Lombroso układał ten materiał tak, jak dawniej układał fotografie przestępców i opisy czaszek: liczba przykładów miała przemawiać sama za siebie, a ich różnorodność świadczyć o powszechności zjawiska. Metoda, która zawiodła go w antropologii kryminalnej, zawodziła i tutaj, bo nagromadzenie świadectw nie rozstrzyga o ich wartości.

Charakterystyczne jest jednak to, że nawet w tej ostatniej fazie Lombroso myślał o duchach jak przyrodnik. Skłaniał się do wyobrażenia ich jako istot o subtelnej, lecz wciąż fizycznej naturze, które na pewien czas mogą się zagęścić dzięki sile pobranej od medium, i szukał dla nich miejsca w porządku natury, a nie poza nim. Nie stał się członkiem żadnego Kościoła spirytystycznego, nie budował teologii zaświatów i nie porzucił języka pomiaru. Zmienił się przedmiot jego badań, nie jego sposób myślenia.

Pozytywista, który uwierzył

Ocena tego nawrócenia od początku dzieliła komentatorów. Przeciwnicy spirytyzmu widzieli w nim dowód starczej łatwowierności albo żałoby, która osłabiła krytycyzm, i przypominali, że Palladino była wielokrotnie przyłapywana na oszustwie, w Cambridge w 1895 roku i w Stanach Zjednoczonych w 1910 roku. Sam Lombroso znał te zarzuty i przyznawał, że medium oszukuje, gdy pozwala się jej na to, ale uważał, że nie wyjaśnia to wszystkich zjawisk, które obserwował. Spirytyści przedstawiali go natomiast jako wielkiego uczonego, który miał odwagę uznać fakty wbrew uprzedzeniom swojego środowiska.

Dla historyka idei ciekawsze od tego sporu jest pytanie, dlaczego przemiana Lombrosa przebiegła właśnie tak. Jego antropologia przestępcy i jego spirytyzm mają wspólną strukturę: w obu przypadkach to, co wydaje się niewidzialne, moralne lub duchowe, ma swoje fizyczne przejawy, które można obserwować, mierzyć i porządkować. Uczony, który szukał zbrodni w kształcie czaszki, mógł bez większego oporu szukać duszy w ruchu stołu. Jego materializm nie został obalony, lecz rozciągnięty na nowe obszary.

Przypadek Lombrosa pokazuje więc nie tyle zwycięstwo wiary nad nauką, ile wewnętrzną elastyczność pozytywizmu końca XIX wieku, który chciał objąć wszystko, łącznie z tym, co dawniej należało do religii. Ta ambicja była zarazem jego siłą i słabością. Pozwalała poważnie traktować zjawiska lekceważone przez innych, ale skłaniała do szybkich uogólnień, które Ermacora trafnie nazwał pochopnymi hipotezami. W tym sensie najtrwalszym świadectwem nawrócenia Lombrosa nie jest ani duch matki w Genui, ani książka z 1909 roku, lecz cicha broszura fizyka z Padwy, przypominająca, że badanie granic natury wymaga większej ostrożności niż jej zwykłe obszary.