Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Nandor Fodor i psychoanaliza nawiedzeń

Nandor Fodor, urodzony w węgierskim Beregszász, dzisiejszym Berehowem, przeszedł drogę od encyklopedysty zjawisk psychicznych do psychoanalityka, który w poltergeiście widział nie ducha, lecz wybuch stłumionego konfliktu żywego człowieka, i właśnie ta zmiana pytania z „kto straszy” na „kto cierpi” stanowi jego najtrwalszy wkład.

Nandor Fodor, parapsycholog i psychoanalityk, fotografia z 1949 roku – domena publiczna
Nandor Fodor, parapsycholog i psychoanalityk, fotografia z 1949 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Z Beregszász przez Nowy Jork do Londynu

Nandor Fodor urodził się 13 maja 1895 roku w Beregszász, miasteczku ówczesnych Węgier, dziś Berehowe na Ukrainie; podawane niekiedy jako miejsce urodzenia Budapeszt jest w istocie miastem jego studiów. Ukończył tam prawo i uzyskał doktorat, ale zawodu prawnika nigdy właściwie nie wykonywał. Na początku lat dwudziestych wyjechał do Stanów Zjednoczonych i pracował w Nowym Jorku jako dziennikarz w prasie węgierskojęzycznej. Tam, według jego własnej relacji, przeczytał książkę Herewarda Carringtona o współczesnych zjawiskach psychicznych, która rozbudziła jego zainteresowanie badaniami psychicznymi, i przeprowadził wywiad z Sándorem Ferenczim, węgierskim uczniem Freuda, podczas jego pobytu w Ameryce.

Pod koniec lat dwudziestych Fodor przeniósł się do Londynu, gdzie pracował dla wydawcy prasowego lorda Rothermere'a, a jednocześnie wszedł w środowisko brytyjskich badaczy psychicznych. Londyn był wówczas jednym z najważniejszych ośrodków tej dziedziny: działało tam Society for Psychical Research, laboratorium Harry'ego Price'a, liczne stowarzyszenia spirytystyczne, a w 1934 roku powstał International Institute for Psychical Research, którego Fodor został pracownikiem badawczym. Z perspektywy jego dalszej drogi ważne jest, że od początku poruszał się na pograniczu dwóch światów: spirytyzmu, z jego bogatą literaturą przypadków, i psychoanalizy, z jej językiem nieświadomości.

Encyklopedysta zjawisk

Pierwszym wielkim dziełem Fodora była Encyclopaedia of Psychic Science, wydana w 1934 roku z przedmową sir Olivera Lodge'a. Jest to obszerny słownik haseł poświęconych mediom, badaczom, zjawiskom, organizacjom i pojęciom, od ektoplazmy i lewitacji po fotografię duchów i pisanie automatyczne. Książka ma charakter kompilacyjny i często przyjmuje relacje przychylnych obserwatorów bez wystarczającego krytycyzmu, ale do dziś pozostaje użytecznym przewodnikiem po literaturze dawnych badań psychicznych, właśnie dlatego, że zestawia tak wiele materiału w jednym miejscu.

Encyklopedia pokazuje Fodora na etapie, w którym jeszcze nie przesądzał o naturze zjawisk. Pisze w niej językiem badacza psychicznego, który dopuszcza zarówno hipotezę spirytystyczną, jak i animistyczną, zgodnie z rozróżnieniem wprowadzonym przez Aksakowa, któremu poświęcono osobny esej. Jednocześnie zbierał materiał, który miał mu później posłużyć do zupełnie innej interpretacji. W hasłach o nawiedzeniach i poltergeistach widać już zainteresowanie osobą, wokół której zjawiska się skupiają, a nie tylko samymi zjawiskami.

Mangusta z Wyspy Man

Jednym z najdziwniejszych przypadków, jakimi zajmował się Fodor w latach trzydziestych, była sprawa Gefa, „gadającej mangusty” z farmy Doarlish Cashen na Wyspie Man. Rodzina Irvingów twierdziła, że w ścianach ich domu mieszka stworzenie, które mówi ludzkim głosem, śpiewa, przeklina, przynosi drobne prezenty i opowiada o tym, co się dzieje w okolicy. Największym zainteresowaniem stworzenie darzyło nastoletnią córkę Irvingów, Voirrey. Sprawą zajęli się Harry Price i Richard Lambert, którzy w 1936 roku wydali książkę The Haunting of Cashen's Gap, oraz Fodor, który odwiedził farmę w 1937 roku.

Fodor nie zobaczył ani nie usłyszał Gefa, ale wypowiadał się o sprawie ostrożnie i z wyraźnym zaciekawieniem, nie wykluczając możliwości, że chodzi o rzeczywiste zwierzę obdarzone niezwykłymi zdolnościami. Jego stanowisko spotkało się z drwinami, ale było charakterystyczne dla jego metody: zamiast od razu przesądzać o oszustwie, chciał zrozumieć, co dzieje się w rodzinie, wokół której zjawisko się pojawiło. W późniejszych latach coraz wyraźniej szukał odpowiedzi w psychologii członków domu, zwłaszcza dziecka, które było w centrum przypadku. Sprawa Gefa ma też wymiar środowiskowy: Fodor i Price, którego najsłynniejsze śledztwo, dotyczące plebanii w Borley, omawia osobny esej, byli w tamtych latach rywalami, reprezentującymi konkurencyjne instytucje i odmienne temperamenty badawcze. Price stawiał na widowiskowe śledztwa i rozgłos, Fodor coraz wyraźniej na rozmowę z ludźmi i na ich historie, co z czasem okazało się różnicą zasadniczą, a nie tylko stylistyczną.

Sprawa z Thornton Heath

Przełomem stał się przypadek, który Fodor badał w 1938 roku w Thornton Heath pod Londynem. Jego bohaterką była Alma Fielding, młoda mężatka, wokół której miały zachodzić gwałtowne zjawiska poltergeistowe: latające przedmioty, tłuczone naczynia, a później także aporty, czyli przedmioty pojawiające się rzekomo znikąd, i ślady fizycznych ataków na jej ciało. Fodor przez kilka miesięcy prowadził obserwacje, w tym w warunkach kontrolowanych w siedzibie instytutu, i zgromadził bogaty materiał.

Wnioski, do których doszedł, okazały się dla jego środowiska nie do przyjęcia. Fodor stwierdził, że część zjawisk została wytworzona przez samą Almę Fielding w sposób normalny, ale że nie było to zwykłe oszustwo. Jego zdaniem kobieta działała w stanach dysocjacji, w których nie zdawała sobie sprawy z tego, co robi, a źródłem zjawisk był głęboki uraz psychiczny, związany z przeżyciami z dzieciństwa i z życiem seksualnym. Poltergeist był w tym ujęciu dramatem psychicznym, rozgrywanym przez nieświadomość, która nie znajdowała innego języka.

Za tą interpretacją stała analogia z histerią, jak ją opisywali Charcot, Janet i wczesny Freud. Objaw histeryczny, na przykład paraliż bez uszkodzenia nerwów, był dla psychoanalizy przekładem konfliktu psychicznego na język ciała: to, czego nie wolno pomyśleć ani powiedzieć, wyraża się w zachowaniu organizmu. Fodor przesunął tę logikę o krok dalej. Jeżeli nieświadomość potrafi przemawiać przez ciało, to może przemawiać także przez otoczenie, przez rzucone naczynie, rozbite okno czy przedmiot podrzucony w miejsce, gdzie znajdzie go rodzina. Nie musiał przy tym rozstrzygać, czy chodzi o działanie paranormalne, czy o czynności wykonywane bez udziału świadomości; w obu przypadkach sens zjawiska był ten sam i należało go szukać w biografii osoby, a nie w historii domu.

Zwolennicy hipotezy duchowej uznali tę interpretację za zdradę, sceptycy za zbyt wyrozumiałą wobec oszustwa, a władze instytutu odmówiły opublikowania raportu w jego pierwotnej postaci. Fodor rozstał się z instytucją, a spór wokół sprawy przeniósł się do prasy i odbił się na jego pozycji w brytyjskim środowisku badań psychicznych. Pełną wersję swojej interpretacji ogłosił dopiero po latach w książce On the Trail of the Poltergeist z 1958 roku. W międzyczasie otrzymał jednak wsparcie z nieoczekiwanej strony: Zygmunt Freud, któremu przedstawił swoje wnioski, odpowiedział mu w 1938 roku życzliwym listem, w którym zgadzał się, że psychologiczne podejście do takich przypadków jest właściwą drogą.

Freud, Rank i nawiedzony umysł

W 1939 roku Fodor wrócił do Stanów Zjednoczonych i osiadł w Nowym Jorku, gdzie prowadził praktykę psychoanalityczną. Jego zainteresowania teoretyczne skupiały się wokół traumy narodzin i przeżyć prenatalnych, co zbliżało go do Otto Ranka, ucznia Freuda, który w latach dwudziestych uczynił z urazu narodzin centralny element swojej teorii. W książce The Search for the Beloved z 1949 roku Fodor rozwijał tezę, że wiele snów i lęków dorosłych ludzi to echa doświadczeń z życia płodowego i z porodu. Teoria ta spotkała się w środowisku psychoanalitycznym z dużą rezerwą, ale pokazuje, że Fodor nie był zwykłym popularyzatorem, lecz miał własne, choć spekulatywne, ambicje teoretyczne.

Najbardziej znanym owocem jego amerykańskich lat są jednak książki o nawiedzeniach, w których stosował psychoanalizę do klasycznych przypadków. W Haunted People, napisanej wspólnie z Carringtonem i wydanej w 1951 roku, przedstawił dzieje poltergeistów od starożytności do XX wieku. W The Haunted Mind z 1959 roku zajął się między innymi słynną legendą o Wiedźmie Bellów z Tennessee z początku XIX wieku, sugerując, że zjawiska skupiające się wokół córki rodziny mogły być wyrazem urazu związanego z ojcem. Ta interpretacja, oparta na późnych i niepewnych źródłach, ma charakter spekulatywny i nie da się jej zweryfikować, ale dobrze ilustruje metodę Fodora: szukanie w historii nawiedzenia historii rodziny.

Psychoanalityk na granicy

Pozycja Fodora pozostała do końca niejednoznaczna. Dla psychoanalityków był zbyt związany z badaniami psychicznymi, by mógł zostać w pełni uznany, dla badaczy psychicznych zbyt skłonny do redukowania zjawisk do psychologii. On sam nie twierdził, że wszystkie zjawiska są wytworem oszustwa w stanie dysocjacji; w książkach Mind Over Space z 1962 roku i Between Two Worlds z 1964 roku dopuszczał istnienie telepatii i psychokinezy, które jego zdaniem mogły być narzędziami, przez które nieświadomość wyraża swoje konflikty. Zmarł 17 maja 1964 roku w Nowym Jorku, a jego książka Freud, Jung and Occultism, wydana pośmiertnie w 1971 roku, zebrała jego refleksje o stosunku twórców psychoanalizy do zjawisk paranormalnych.

Książka ta wraca między innymi do sceny z 1909 roku, którą Jung opisał we wspomnieniach: podczas rozmowy w wiedeńskim gabinecie Freuda, w chwili gdy Jung odczuwał narastające napięcie, z biblioteczki rozległ się głośny trzask, który Jung zinterpretował jako „katalityczną eksterioryzację” swoich emocji i zapowiedział jego powtórzenie, co miało się spełnić. Freud odniósł się do tego sceptycznie, choć w późniejszych latach sam pisał o telepatii z coraz mniejszą niechęcią. Fodor widział w tym epizodzie zapowiedź własnego programu: zjawisko fizyczne jako wyraz konfliktu między ludźmi, w tym przypadku między mistrzem a uczniem, którzy wkrótce mieli się rozejść. Znaczenie tej sceny opiera się jednak wyłącznie na relacji Junga spisanej po pół wieku i trzeba ją traktować z należytą ostrożnością.

Jego dziedzictwo jest dziś bardziej żywe, niż sugerowałaby marginalna pozycja za życia. Interpretacja poltergeista jako zjawiska związanego z osobą, często dorastającą lub przeżywającą silny konflikt, a nie z miejscem, stała się w drugiej połowie XX wieku punktem wyjścia dla wielu badaczy, którzy mówili o spontanicznej psychokinezie powtarzającej się wokół osoby. Niezależnie od tego, czy ktoś przyjmuje istnienie takich zjawisk, czy uważa je za wytwór oszustwa i sugestii, przesunięcie uwagi z ducha na człowieka, którego dotyka nawiedzenie, było krokiem, który zmienił sposób myślenia o całej dziedzinie. Fodor przypomniał, że za każdym nawiedzonym domem stoi rodzina, a za każdym poltergeistem człowiek.