Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Pierre Janet i automatyzm psychologiczny

Pierre Janet, filozof i lekarz, wyjaśniał pismo automatyczne i trans mediumiczny jako rozszczepienie świadomości na niezależne od siebie systemy wyobrażeń, a jego L'Automatisme psychologique z 1889 roku stało się najbardziej wpływową świecką alternatywą wobec hipotezy, że przez media przemawiają duchy zmarłych.

Pierre Janet, francuski psycholog, fotografia Paula Cardona (Dornaca) – domena publiczna
Pierre Janet, francuski psycholog, fotografia Paula Cardona (Dornaca) – domena publiczna · Wikimedia Commons

Nauczyciel filozofii w Hawrze

Pierre Janet urodził się w Paryżu w 1859 roku w rodzinie o silnych tradycjach intelektualnych; jego stryj Paul Janet był znanym filozofem spirytualistycznym w akademickim sensie tego słowa, czyli obrońcą rzeczywistości ducha przeciw materializmowi. Młody Janet ukończył École normale supérieure, uzyskał agregację z filozofii i w 1883 roku objął posadę nauczyciela w liceum w Hawrze. To właśnie w tym portowym mieście, z dala od paryskich klinik, wykonał prace, które przyniosły mu europejską sławę.

Janet od początku interesował się zjawiskami granicznymi: hipnozą, somnambulizmem, histerią, działaniami wykonywanymi bez udziału świadomej woli. Był filozofem z wykształcenia, ale chciał badać psychikę metodą obserwacji i eksperymentu, a nie jedynie spekulacji. W Hawrze nawiązał współpracę z miejscowymi lekarzami, którzy umożliwili mu kontakt z pacjentkami szpitala i z osobami cierpiącymi na zaburzenia nerwowe. Po latach powie, że całą swoją psychologię zawdzięcza kilku kobietom, które pozwoliły mu obserwować się przez miesiące i lata.

Owocem tych badań była rozprawa doktorska z filozofii, obroniona w 1889 roku i wydana w tym samym roku pod tytułem L'Automatisme psychologique, z podtytułem określającym ją jako esej psychologii eksperymentalnej o niższych formach ludzkiej aktywności. Wkrótce potem Janet przeniósł się do Paryża, rozpoczął studia medyczne i pracował w Salpêtrière u Jeana-Martina Charcota, który powierzył mu kierowanie laboratorium psychologicznym. W 1902 roku objął katedrę psychologii eksperymentalnej i porównawczej w Collège de France.

Léonie i sugestia na odległość

Pierwszą pacjentką, której przypadek przyniósł Janetowi rozgłos, była Léonie, kobieta w średnim wieku, od młodości podatna na stany somnambuliczne. Wraz z lekarzem Josephem Gibertem Janet przeprowadzał z nią w latach 1885–1886 doświadczenia, które wyglądały na hipnotyzowanie na odległość: Gibert, przebywając w innej części miasta, miał w wyznaczonym czasie skupiać się na myśli o uśpieniu Léonie, a ta, według relacji, zapadała w trans i niekiedy wychodziła z domu, kierując się w stronę lekarza.

Doniesienia o tych eksperymentach, przedstawione w paryskim Towarzystwie Psychologii Fizjologicznej, wywołały poruszenie. W 1886 roku do Hawru przyjechała grupa obserwatorów, wśród nich Frederic Myers z Towarzystwa Badań Psychicznych, jego brat Arthur, francuski psycholog Léon Marillier i polski filozof i psycholog Julian Ochorowicz. Część z nich wyjechała przekonana, że była świadkiem zjawiska, którego nie da się wytłumaczyć zwykłą sugestią. Ochorowicz omówił te doświadczenia w swojej książce De la suggestion mentale, wydanej w Paryżu w 1887 roku, która należała do najpoważniejszych ówczesnych prób uporządkowania materiału o przekazywaniu myśli.

Sam Janet z czasem stał się wobec tych wyników coraz bardziej ostrożny. Zauważył, jak łatwo Léonie odczytywała nieświadome wskazówki z otoczenia, jak bardzo wiedza o planowanym eksperymencie mogła przenikać do niej różnymi kanałami i jak trudno było zapewnić rzeczywistą izolację. Nie ogłosił, że wyniki były fałszywe, ale przestał je traktować jako fundament swoich teorii. Ta ewolucja jest charakterystyczna: zjawisko, które dla badaczy psychicznych było potencjalnym dowodem na telepatię, dla Janeta stało się przede wszystkim lekcją o sile sugestii i o niezwykłej wrażliwości osób w stanach somnambulicznych.

Lucie i druga ręka

Najsłynniejsze obserwacje z L'Automatisme psychologique dotyczą młodej pacjentki nazwanej Lucie. Cierpiała ona na objawy histeryczne, w tym na ataki lęku, których przyczyny nie pamiętała. Janet zastosował wobec niej metodę, którą nazywał rozproszeniem. Podczas gdy Lucie rozmawiała z kimś innym, całkowicie pochłonięta rozmową, Janet stał za nią i szeptem zadawał pytania lub wydawał polecenia. Jej ręka, trzymająca ołówek, odpowiadała na piśmie, choć sama Lucie nie zdawała sobie z tego sprawy i nie pamiętała później, co napisała.

Odpowiedzi pochodziły, jak się okazało, od kogoś, kto nazywał siebie Adrienne. Ta druga osobowość znała szczegóły z życia Lucie, których jej zwykła świadomość nie pamiętała, w tym źródło jej lęków: zdarzenie z dzieciństwa, kiedy przerazili ją mężczyźni ukryci za zasłoną. Adrienne przeżywała to zdarzenie wciąż na nowo, a ataki Lucie były, w interpretacji Janeta, wtargnięciem tego przeżycia do zwykłej świadomości. Z dalszych obserwacji wyłoniła się jeszcze trzecia postać, którą Janet nazywał Lucie 3, ujawniająca się w głębszym transie hipnotycznym.

Metoda rozproszenia miała dla Janeta znaczenie nie tylko badawcze, lecz także lecznicze. Pismo automatyczne pozwalało mu dotrzeć do wspomnień, których pacjentka nie potrafiła przywołać, a następnie, za pomocą sugestii hipnotycznej, zmienić ich treść lub osłabić ich siłę. Janet opisywał, jak po takich zabiegach objawy Lucie słabły, a jej osobowości zaczynały się zbliżać do siebie. Leczenie polegało więc w gruncie rzeczy na przywróceniu syntezy, na ponownym włączeniu odszczepionych fragmentów do jednej świadomości. W tej praktyce zawarta była już cała teoria: skoro choroba jest rozpadem, zdrowie jest scaleniem, a narzędzie, które w seansach służyło do rozmów z duchami, w gabinecie lekarza staje się sposobem docierania do tego, co pacjent ukrył przed samym sobą.

Dla Janeta przypadek ten był modelowym przykładem tego, co nazwał rozpadem lub rozszczepieniem psychicznym, po francusku désagrégation psychologique. Świadomość, która u zdrowego człowieka scala wszystkie doznania i wspomnienia w jedną całość, u osób histerycznych traci tę zdolność. Część treści wypada z syntezy i zaczyna funkcjonować samodzielnie, tworząc odrębne systemy z własną pamięcią i własnym sposobem reagowania. Janet mówił o zwężeniu pola świadomości: osoba histeryczna nie potrafi objąć naraz wszystkich swoich doznań, więc część z nich zostaje porzucona i dryfuje poza zasięgiem jej ja. Na określenie tych odłączonych treści Janet wprowadził termin „podświadomość”, który szybko wszedł do słownika psychologii.

Medium jako przypadek automatyzmu

W L'Automatisme psychologique Janet poświęcił wyraźną uwagę spirytyzmowi. Jego zdaniem spirytyści, wierząc, że rozmawiają z duchami, w rzeczywistości nieświadomie przeprowadzali na sobie eksperymenty z automatyzmem. Ruchy stolika, pisanie ołówkiem przytwierdzonym do koszyczka, ręka medium kreśląca zdania, o których medium nic nie wie – wszystko to odpowiadało zjawiskom, które Janet obserwował u swoich pacjentek. Osobowości przemawiające w seansach były w tej interpretacji odpowiednikiem Adrienne: odłączonymi fragmentami psychiki samego medium, które przybierały imiona zmarłych, ponieważ takiej formy oczekiwało otoczenie i sama tradycja seansów.

Ta interpretacja miała kilka mocnych stron. Tłumaczyła, dlaczego treść przekazów niemal nigdy nie wykraczała poza to, co medium mogło wiedzieć, i dlaczego duchy przemawiały językiem, stylem i poglądami samego medium lub jego środowiska. Wyjaśniała też, dlaczego media nie musiały być oszustami: mogły szczerze nie wiedzieć, skąd pochodzą słowa zapisywane ich ręką. Janet przenosił w ten sposób spór o mediumizm z pola uczciwości na pole psychologii i dawał krytykom spirytyzmu narzędzie znacznie subtelniejsze niż zarzut kłamstwa.

Jednocześnie teoria ta była obciążona założeniem, które później wywoływało sprzeciw. Janet uważał rozszczepienie świadomości za przejaw słabości psychicznej, wynik niedostatku energii potrzebnej do syntezy. Medium było więc w jego ujęciu kimś, czyja świadomość nie potrafi utrzymać jedności, a nie kimś obdarzonym szczególnym darem. Wszystkie zjawiska automatyczne sytuowały się, jak głosił podtytuł książki, w obrębie niższych form aktywności ludzkiej.

Spór z Myersem o podświadomość

Na tym właśnie punkcie rozeszły się drogi Janeta i Frederica Myersa. Myers znał i cenił prace francuskiego badacza, cytował jego obserwacje i uważał je za jeden z najważniejszych przyczynków do zrozumienia ukrytych warstw psychiki. Wyciągał jednak z nich wnioski przeciwne. Dla Myersa to, co znajduje się poniżej progu świadomości, nie było jedynie zbiorem porzuconych fragmentów, lecz rozległą dziedziną, którą nazywał jaźnią podprogową. W niej miały się mieścić nie tylko zjawiska chorobowe, ale także natchnienie twórcze, geniusz, a być może również zdolności wykraczające poza zwykłe zmysły.

Janet nie przyjął tej wizji. Uważał, że Myers buduje na solidnych obserwacjach gmach metafizyczny, który nie wynika z faktów i rozmywa granicę między zdrowiem a chorobą. W jego późniejszych pracach słychać wyraźny dystans wobec spekulacji o wyższych zdolnościach podświadomości, a także wobec pokusy, by w automatyzmie dostrzegać okno na świat duchowy. Różnica ta nie była jedynie kwestią temperamentu. Dotyczyła tego, czy psychologia może dopuścić hipotezy wykraczające poza naturalistyczny opis człowieka.

W ten spór włączył się także William James, który w 1890 roku ogłosił esej The Hidden Self, przedstawiający anglojęzycznym czytelnikom odkrycia Janeta. James podziwiał francuskie obserwacje, ale jego sympatia filozoficzna była bliższa Myersowi. Uważał, że rozszczepienie świadomości nie musi oznaczać wyłącznie upadku i że ukryte warstwy psychiki mogą być źródłem także doświadczeń religijnych i twórczych.

Trwałość świeckiego wyjaśnienia

Mimo tych sporów to Janet, a nie Myers, wyznaczył kierunek, w którym podążyła większość psychologii XX wieku. Jego pojęcie dysocjacji przetrwało okres popularności psychoanalizy, która na pewien czas zepchnęła je na margines, i powróciło w drugiej połowie stulecia w badaniach nad zaburzeniami dysocjacyjnymi i traumą. Współcześni klinicyści, opisując osoby, u których pamięć bolesnych zdarzeń funkcjonuje oddzielnie od zwykłej świadomości, odwołują się często do Janeta jako do prekursora.

Dla historii spirytyzmu jego znaczenie polega na czymś innym. Janet zaproponował wyjaśnienie, które nie wymagało ani wiary w duchy, ani oskarżania mediów o oszustwo. W miejsce sporu o prawdziwość zjawisk postawił pytanie o mechanizm psychiczny, który je wytwarza. Wielu badaczy spirytyzmu, nawet tych przychylnych hipotezie przetrwania, musiało od tej pory przyjąć, że znaczna część przekazów mediumicznych pochodzi z ukrytych pokładów umysłu samego medium. Spór przesunął się na pytanie, czy zostaje jakaś reszta, której automatyzm nie tłumaczy. Na to pytanie Janet odpowiadał przecząco, ale samo jego postawienie w tej formie było w dużej mierze jego zasługą.