Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Spirytyzm i mediumizm

Frederic Myers i subliminalne ja

Frederic Myers zbudował psychologiczną teorię „ja subliminalnego”, rozległej dziedziny umysłu leżącej poniżej progu świadomości, która miała jednym pojęciem objąć genialność i histerię, sen i hipnozę, a także zjawiska mediumiczne, wyprzedzając o całe pokolenie wiele pytań przyszłej psychologii głębi.

Frederic William Henry Myers, portret pędzla Williama Clarke’a Wontnera, National Portrait Gallery w Londynie – domena publiczna
Frederic William Henry Myers, portret pędzla Williama Clarke’a Wontnera, National Portrait Gallery w Londynie – domena publiczna · Wikimedia Commons

Poeta wśród psychologów

Frederic William Henry Myers nie był z wykształcenia psychologiem. Studiował filologię klasyczną w Trinity College w Cambridge, pisał wiersze, ogłaszał eseje krytyczne o Wergiliuszu i Wordsworcie, a zawodowo przez większość życia pracował jako inspektor szkół. Kiedy w ostatniej dekadzie XIX wieku zaczął publikować studia o świadomości, wnosił do nich przyzwyczajenia humanisty: wrażliwość na niuanse języka, zamiłowanie do szerokich syntez i skłonność do opisywania ludzkiego wnętrza w kategoriach, które łączyły obserwację kliniczną z intuicją poetycką. Ta mieszanka była jego siłą, ale też powodem, dla którego część psychologów akademickich traktowała go z rezerwą.

Myers żył w epoce, w której psychologia dopiero wydzielała się z filozofii i fizjologii. Laboratoria psychofizyczne w Niemczech mierzyły czasy reakcji i progi wrażeń, francuscy klinicyści badali histerię i hipnozę, a w Anglii dyskutowano o dziedziczności i automatyzmie. Myers czytał to wszystko z niezwykłą chłonnością. Jego zamiarem było jednak coś więcej niż przyczynek do jednej z gałęzi wiedzy. Chciał zaproponować ogólną teorię osobowości, która pomieści zarówno to, co zwyczajne, jak i to, co nadzwyczajne, i nie będzie musiała odrzucać żadnego rzetelnie udokumentowanego faktu tylko dlatego, że wydaje się dziwny.

Próg i to, co pod nim

Kluczowe pojęcie wziął z łacińskiego limen, czyli próg. W psychofizyce mówiono już o progu wrażeń: bodźcu tak słabym, że nie zostaje świadomie odnotowany. Myers rozszerzył to pojęcie na całe życie psychiczne. To, co zachodzi powyżej progu, nazwał świadomością nadprogową, czyli supraliminalną: jest to nasze codzienne ja, z jego pamięcią, celami i poczuciem tożsamości. To, co pod progiem, nazwał subliminalnym. Wbrew późniejszym uproszczeniom nie chodziło mu jedynie o sferę zapomnianych wspomnień i stłumionych popędów. Ja subliminalne było w jego ujęciu rozleglejsze od codziennej świadomości, a w pewnym sensie bardziej podstawowe.

Myers sformułował tę ideę w serii artykułów ogłaszanych od początku lat dziewięćdziesiątych w Proceedings Towarzystwa Badań Psychicznych pod wspólnym tytułem The Subliminal Consciousness. Ich tezą było, że świadomość, którą znamy z introspekcji, stanowi tylko wycinek szerszej całości, wyodrębniony w toku ewolucji ze względu na potrzeby praktyczne. Pozostała część umysłu nie jest bezczynna. Działa, przetwarza, a niekiedy przebija się na powierzchnię – w snach, natchnieniach, automatyzmach ruchowych i czuciowych, w stanach hipnotycznych, a także w zjawiskach, które badacze psychiczni określali jako nadnormalne.

Do opisu tej konstrukcji Myers posłużył się słynnym porównaniem z widmem słonecznym. Światło widzialne zajmuje w nim tylko środkowy pas; poza nim, z jednej strony, leżą promienie podczerwone, a z drugiej nadfioletowe. Podobnie świadomość codzienna jest środkiem widma psychicznego. Na jego „podczerwonym” krańcu znajdują się procesy fizjologiczne, organiczne, poza kontrolą woli; na krańcu „nadfioletowym” – zdolności wyższe od zwykłych, przejawiające się w genialności, ekstazie mistycznej i, jak sądził, w telepatii. Ja subliminalne obejmowało oba końce, a nie tylko ten niższy.

Genialność, histeria i jedna zasada

Najśmielszy krok teorii polegał na tym, że te same mechanizmy miały tłumaczyć zjawiska na pozór przeciwstawne. Myers przekonywał, że geniusz to człowiek, u którego treści subliminalne przenikają do świadomości w sposób uporządkowany i twórczy. Mówił o „subliminalnym przypływie” (subliminal uprush): matematyk nagle widzi rozwiązanie, nad którym bezskutecznie się trudził, poeta zapisuje wers, który zdaje się przychodzić z zewnątrz. Przywoływał przykłady rachmistrzów obdarzonych niezwykłą zdolnością liczenia w pamięci, którzy nie potrafili wyjaśnić, jak dochodzą do wyniku, oraz relacje pisarzy i kompozytorów o natchnieniu.

Ten sam przepływ mógł jednak przybierać postać chorobliwą. W histerii, rozszczepieniu osobowości czy w niekontrolowanych automatyzmach treści spod progu wdzierały się do świadomości w sposób chaotyczny, rozbijając jedność ja. Myers bacznie śledził prace francuskich klinicystów, zwłaszcza Pierre'a Janeta, a w 1893 roku jako jeden z pierwszych w Anglii zreferował na forum Towarzystwa Badań Psychicznych Komunikat wstępny Josefa Breuera i Zygmunta Freuda o mechanizmie zjawisk histerycznych. Ten szczegół bywa przywoływany jako świadectwo jego intelektualnej czujności: nazwisko Freuda dotarło do angielskiego czytelnika między innymi za jego pośrednictwem.

Szczególnie pouczające były dla niego przypadki tak zwanej podwójnej lub wielorakiej osobowości, szeroko omawiane w ówczesnej literaturze medycznej. Opisana przez bordoskiego lekarza Eugène'a Azama pacjentka Félida X przechodziła między dwoma stanami o odmiennym charakterze i odmiennej pamięci, a amerykański kaznodzieja Ansel Bourne, którego przypadek badał William James, pewnego dnia zniknął z domu i przez mniej więcej dwa miesiące żył pod innym nazwiskiem, nie pamiętając potem niczego. Myers widział w takich zjawiskach dowód, że jedność ja nie jest dana z góry, lecz stanowi osiągnięcie, kruchy układ, który może się rozpaść i ułożyć na nowo.

Różnica między geniuszem a histerykiem polegała zatem nie na tym, czy treści subliminalne docierają do świadomości, lecz na tym, jak zostają przyjęte i zintegrowane. Myers stosował tu kategorie ewolucyjne: jedne zjawiska uważał za ewolucyjne, prowadzące ku pełniejszej integracji osobowości, inne za dysolucyjne, czyli rozpadowe. Ta sama zasada obejmowała sen, w którym odsłania się ograniczona świadomość czuwania, oraz hipnozę, którą traktował jako metodę eksperymentalnego dostępu do warstw podprogowych.

Telepatia i miejsce mediumizmu

W tę konstrukcję Myers wpisał zjawiska, którymi zajmował się od młodości jako badacz psychiczny. Termin „telepatia” wprowadził sam w 1882 roku, definiując ją jako przekazywanie wrażeń jakiegokolwiek rodzaju z jednego umysłu do drugiego niezależnie od znanych kanałów zmysłowych. W ramach teorii subliminalnej telepatia przestawała być izolowanym dziwactwem. Stawała się przejawem zdolności właściwej głębszym warstwom umysłu, które – w odróżnieniu od świadomości codziennej, przykutej do zmysłów – nie podlegają w tym samym stopniu ograniczeniom przestrzeni.

Podobnie mediumizm, pismo automatyczne i trans mogły być rozumiane jako szczególne formy wyłaniania się treści subliminalnych, ujawniające się przez ruchy ręki, mowę lub obrazy. To ujęcie miało ważną konsekwencję: przed postawieniem hipotezy o duchach należało najpierw wyczerpać możliwości samego umysłu medium. Wiele komunikatów, które spirytyści przypisywali zmarłym, Myers tłumaczył jako twory ja subliminalnego, dramatyzujące wspomnienia i fantazje w postaci rzekomych rozmówców z zaświatów. Mówił o mitotwórczej skłonności podświadomości, która tworzy postacie i opowieści z materiału, jakim dysponuje. Henri Ellenberger, historyk odkrycia nieświadomości, uznał później to spostrzeżenie za jeden z najważniejszych wkładów Myersa.

Nie znaczy to, że Myers był sceptykiem. Uważał, że nawet po odjęciu wszystkiego, co można przypisać umysłowi medium, pozostaje pewna reszta, wskazująca na przetrwanie osobowości po śmierci. Ja subliminalne, nieskrępowane ciałem w taki sposób jak świadomość codzienna, było w jego wizji pomostem między psychologią a nadzieją na nieśmiertelność. Właśnie w tym punkcie teoria naukowa i przekonanie religijne splatały się najściślej.

Krytycy wskazywali, że pojęcie tak pojemne grozi utratą wartości wyjaśniającej. Jeśli ja subliminalne może tłumaczyć zarówno twórczość, jak i chorobę, zarówno zmyślenie, jak i rzekomą wiedzę nadnormalną, to trudno wyobrazić sobie obserwację, która by mu przeczyła. Myers odpowiadał, że jego teoria jest przede wszystkim programem badawczym, porządkującym rozproszone zjawiska wokół jednej hipotezy, a nie zamkniętym systemem. Spór o to, czy taki program jest płodny, czy jedynie przemianowuje niewiadome, towarzyszył jego dziełu od początku.

Dzieło pośmiertne i jego czytelnicy

Główne dzieło Myersa, Human Personality and Its Survival of Bodily Death, ukazało się w 1903 roku, dwa lata po jego śmierci, w dwóch obszernych tomach. Przygotowali je do druku Richard Hodgson i Alice Johnson, korzystając z rękopisów i wcześniejszych artykułów. Książka prowadzi czytelnika od rozpadu osobowości, przez genialność, sen, hipnozę i automatyzmy, aż po trans, opętanie i ekstazę. Jest to struktura wznosząca: od zjawisk patologicznych ku tym, które Myers uważał za szczyt ludzkich możliwości. Obfitość materiału przykładowego i rozmach syntezy sprawiają, że dzieło do dziś pozostaje jedną z najbardziej ambitnych prób stworzenia psychologii obejmującej całego człowieka.

Najważniejszym czytelnikiem Myersa był William James. W pośmiertnym wspomnieniu z 1901 roku, poświęconym zasługom Myersa dla psychologii, James podkreślał, że postawił on problem subliminalnego jako jedno z centralnych zagadnień nauki o umyśle i że wiele zawdzięczać mu będą przyszłe pokolenia badaczy. Rok później, w Doświadczeniach religijnych, James uznał odkrycie, że poza zwykłym polem świadomości istnieją pozamarginesowe wspomnienia, myśli i uczucia, za najważniejszy krok psychologii, jaki dokonał się za jego pamięci, i posługiwał się przy tym terminologią Myersa. James nie przyjmował wszystkich jego wniosków, a zwłaszcza nie podzielał pewności co do przetrwania, ale traktował jego teorię jako poważną hipotezę roboczą, a nie spekulację amatora.

Pod wpływem Myersa pozostawał też genewski psycholog Théodore Flournoy, którego studium medium Hélène Smith, Od Indii do planety Mars (1900), stosowało zbliżone kategorie do wyjaśnienia rozbudowanych fantazji transowych. Przez Flournoya i Jamesa idee te dotarły do młodego Carla Gustava Junga, który znał tę literaturę i sam badał media w początkach swojej drogi. Nie ma potrzeby przesadzać z tym rodowodem: psychoanaliza Freuda poszła w innym kierunku, akcentując popędy, konflikt i wyparcie, a nie wyższe zdolności nieświadomości. Wizja Myersa, w której podświadomość jest nie tylko piwnicą, lecz także laboratorium twórczości i oknem ku szerszej rzeczywistości, bliższa była jednak późniejszej psychologii Junga i humanistycznym nurtom XX wieku niż ortodoksyjnej psychoanalizie.

Po kilku dekadach zapomnienia teoria Myersa wróciła do dyskusji na początku XXI wieku, między innymi za sprawą zbiorowej pracy Irreducible Mind (2007), której autorzy uznali ją za zaniedbaną alternatywę wobec redukcjonistycznych modeli umysłu. Niezależnie od oceny jej szczegółów pozostaje ona świadectwem odwagi intelektualnej: próbą pomyślenia człowieka jako istoty, której codzienne ja jest tylko jasnym fragmentem rozległego i w znacznej mierze nieznanego widma.