Antymasońska wystawa w Paryżu 1940 i polityka Vichy
Ustawa z 13 sierpnia 1940 roku, wystawa w Petit Palais, służba Bernarda Faÿa przy Bibliotece Narodowej i publikowanie list członków w dzienniku urzędowym tworzyły spójny system, w którym antymasoneria była dla reżimu Vichy narzędziem budowania nowego porządku i uzasadnieniem represji.

Pierwsze tygodnie państwa francuskiego
Po klęsce w czerwcu 1940 roku i przyznaniu marszałkowi Philippe'owi Pétainowi pełnomocnictw konstytucyjnych w lipcu nowe władze, osiadłe w uzdrowisku Vichy, przystąpiły do budowy tego, co nazywały rewolucją narodową. Hasło „Praca, Rodzina, Ojczyzna” zastąpiło republikańską trójcę, a parlament przestał się zbierać. W tej przebudowie od początku obecny był motyw odpowiedzialności: klęska miała być nie tylko porażką militarną, lecz także skutkiem zepsucia, które rzekomo toczyło Trzecią Republikę od środka.
Wśród winnych wskazywano wolnomularzy. Ideologia ta nie była wynalazkiem roku 1940; od dziesięcioleci środowiska nacjonalistyczne i katolicko-konserwatywne przedstawiały Republikę jako państwo lóż, w którym urzędy, awanse i wpływy rozdzielano w zaciszu świątyń wolnomularskich. Nowy reżim przejął ten repertuar i nadał mu moc prawa. Już 13 sierpnia 1940 roku, zaledwie kilka tygodni po ustanowieniu nowej władzy, ukazała się ustawa rozwiązująca stowarzyszenia tajne.
Ważnym źródłem tego repertuaru była tradycja Action française i jej przywódcy Charlesa Maurrasa, który od przełomu stuleci wymieniał wolnomularzy obok Żydów, protestantów i cudzoziemców jako „cztery państwa skonfederowane”, rzekomo panujące nad Francją. Wielu ludzi z otoczenia marszałka wyrosło w kręgu tych idei, a sam Pétain, żołnierz o konserwatywnych przekonaniach, podzielał nieufność do lóż, które kojarzył z antyklerykalną polityką Republiki i z dawnymi sporami o awanse w armii. Pamięć afery fiszek z 1904 roku, gdy wyszło na jaw, że ministerstwo wojny korzystało z informacji zbieranych przez loże o przekonaniach religijnych oficerów, wciąż żyła w środowisku wojskowym i dostarczała argumentu, że wolnomularstwo już raz próbowało podporządkować sobie armię. Gdy nadarzyła się okazja, uprzedzenia środowiska stały się programem rządu.
Ustawa nie wymieniała wolnomularstwa z nazwy w tytule, ale jej cel był jasny i wkrótce wydane dekrety wskazały wprost wielkie obediencje. Ich majątek przechodził na państwo, budynki zostały zajęte, a archiwa skonfiskowane. Każdy funkcjonariusz publiczny musiał złożyć pisemne oświadczenie, że nie należy i nie będzie należał do żadnego z rozwiązanych stowarzyszeń, a w razie wcześniejszej przynależności – że z nim zerwał. Fałszywe oświadczenie groziło karą, a sama deklaracja stała się instrumentem lojalności wobec nowego porządku.
Dla zwykłych członków lóż oznaczało to wybór, z którym wcześniej nie musieli się mierzyć. Część z nich złożyła oświadczenia o zerwaniu z zakonem, licząc, że w ten sposób zachowa pracę i spokój rodziny. Inni odmówili lub próbowali przeczekać, licząc na to, że ich przynależność pozostanie nieznana. Wielu wcześniej nie traktowało członkostwa jako sprawy politycznej; dla nich było ono formą towarzyskości, wzajemnej pomocy i refleksji moralnej. Ustawa przekształciła tę prywatną przynależność w kwestię lojalności państwowej.
Wystawa w Petit Palais
Jesienią 1940 roku w okupowanym Paryżu, w Petit Palais przy Polach Elizejskich, otwarto wystawę poświęconą wolnomularstwu. Przedsięwzięcie powstało w środowisku paryskich kolaborantów przy wsparciu władz niemieckich, a jednym z jego organizatorów był publicysta Jean Marquès-Rivière. Choć wystawa nie była formalnie przedsięwzięciem rządu w Vichy, doskonale współgrała z jego polityką: w strefie okupowanej i w strefie nieokupowanej powtarzano te same hasła, a wrogiem obu porządków byli ci sami ludzie.
Ekspozycja wykorzystywała przedmioty zagarnięte z siedzib obediencji: fartuchy, szarfy, insygnia, księgi, a także wyposażenie świątyń, z których część zrekonstruowano w salach muzeum. Zwiedzający przechodzili przez inscenizowane wnętrza lóż, w których obrzędowe przedmioty, pozbawione kontekstu, nabierały wyglądu groteskowego lub złowrogiego. Plansze i wykresy ilustrowały rzekome powiązania lóż z politykami, z finansjerą, z Żydami i z obcymi mocarstwami.
Organizatorzy podawali bardzo wysokie liczby zwiedzających, rzędu setek tysięcy, które trudno dziś zweryfikować. Wystawa była potem pokazywana w innych miastach strefy okupowanej, a jej materiały wykorzystywano w prasie i w broszurach. Jej znaczenie nie polegało na tym, że ujawniała cokolwiek nowego, lecz na tym, że w przestrzeni publicznej, w jednym z najbardziej prestiżowych muzeów stolicy, przedstawiała rozwiązaną właśnie organizację jako źródło klęski i obiekt pogardy. Miała przekonać społeczeństwo, że to, co zrobiło państwo, było słuszne.
Bernard Faÿ i administracja tajnych stowarzyszeń
Główną postacią antymasońskiej polityki samego Vichy był Bernard Faÿ, historyk, profesor Collège de France, znawca stosunków francusko-amerykańskich i autor prac o Benjaminie Franklinie i o wolnomularstwie w epoce rewolucji. Faÿ był człowiekiem o międzynarodowych kontaktach i reputacji, przyjacielem pisarzy i artystów. Od lat dwudziestych głosił jednak przekonanie, że wolnomularstwo jest główną siłą rozkładu tradycyjnej Francji, a w Pétainie widział człowieka zdolnego do przywrócenia dawnego porządku.
Latem 1940 roku Faÿ objął stanowisko administratora generalnego Biblioteki Narodowej, zastępując Juliena Caina, odsuniętego z powodu żydowskiego pochodzenia, a później deportowanego. Jednocześnie stanął na czele służby zajmującej się tajnymi stowarzyszeniami, której zadaniem było przejęcie, uporządkowanie i wykorzystanie skonfiskowanych archiwów. Służba działała między innymi w dawnej siedzibie Wielkiego Wschodu przy rue Cadet, a jej pracownicy sporządzali kartoteki członków, analizowali korespondencję i przygotowywali materiały dla policji i administracji.
Pod kierunkiem Faÿa od jesieni 1941 roku ukazywał się miesięcznik „Les Documents maçonniques”, publikujący fragmenty zarekwirowanych dokumentów, wypisy z protokołów i komentarze mające dowodzić wpływu lóż na politykę Republiki. Pismo łączyło pozory rzetelności archiwalnej z jawnie polemicznym celem. Uczony wykorzystywał swój autorytet i warsztat historyka, by nadać prześladowaniom wygląd badań naukowych.
Działalność Faÿa przebiegała w stałym napięciu z niemieckimi służbami, które same interesowały się archiwami lóż i prowadziły w Paryżu własne operacje. Obie strony dzieliły wrogość wobec wolnomularstwa, ale rywalizowały o dokumenty, o kontrolę nad kartotekami i o wpływ na sposób ich wykorzystania. Dla Vichy przejęcie archiwów było sprawą suwerenności i prestiżu, dla okupanta częścią szerszej polityki wywiadowczej. Ta rywalizacja nie łagodziła losu prześladowanych, przeciwnie, mnożyła instytucje zainteresowane ich nazwiskami.
Na tym samym tle powstał w 1943 roku film Forces occultes, wyreżyserowany przez Jeana Mamy'ego, przedstawiający wolnomularstwo jako tajną siłę popychającą Francję do wojny. Mamy, sam dawny członek loży, został po wojnie skazany za kolaborację i stracony. Film, wyświetlany w kinach okupowanego kraju, był kolejnym elementem tej samej kampanii, w której sztuka, nauka i administracja służyły jednemu celowi politycznemu.
Listy w dzienniku urzędowym
Najdotkliwszym narzędziem represji okazało się publikowanie nazwisk. Ustawa z sierpnia 1941 roku nakazała ogłaszanie w „Journal officiel” list dygnitarzy rozwiązanych stowarzyszeń, a kolejne przepisy wykluczały ich z wielu stanowisk w służbie publicznej, w podobny sposób, w jaki statut Żydów wykluczał osoby uznane za żydowskie. W ciągu następnych miesięcy opublikowano kilkanaście tysięcy nazwisk wraz z informacją o pełnionych funkcjach w lożach.
Publikacja nie była zwykłym aktem administracyjnym. Wystawiała ludzi na publiczne potępienie, narażała ich na utratę pracy, na donosy sąsiadów, na nadzór policji. Nauczyciele, urzędnicy, oficerowie i sędziowie tracili stanowiska, a ich rodziny popadały w biedę. Kartoteki sporządzone na podstawie zagarniętych archiwów trafiały także do władz okupacyjnych, a dla wielu wolnomularzy, zwłaszcza zaangażowanych w ruch oporu, oznaczały aresztowanie, deportację lub śmierć. Liczby ofiar są trudne do ustalenia, ale wiadomo, że setki wolnomularzy zginęły w obozach i więzieniach.
Represje nie zdołały przy tym zniszczyć wolnomularskiej obecności w życiu kraju. Bracia spotykali się nieformalnie, w mieszkaniach i w gronie zaufanych przyjaciół, a wielu z nich znalazło się w strukturach ruchu oporu, gdzie doświadczenie dyskrecji i wzajemnego zaufania okazywało się szczególnie cenne. Po wojnie ta właśnie część historii stała się dla obediencji podstawą odbudowy i ważnym elementem ich pamięci zbiorowej.
Często przywoływana wypowiedź przypisywana Pétainowi, według której Żyd nie odpowiada za swoje pochodzenie, ale wolnomularz zawsze odpowiada za swój wybór, dobrze oddaje logikę reżimu, choć jej dokładne brzmienie i okoliczności są przedmiotem dyskusji. Wolnomularza traktowano jako przeciwnika z wyboru, ideowego wroga, którego można i należy zmusić do wyrzeczenia się przekonań. Antymasoneria była w tym ujęciu nie dodatkiem do polityki, lecz jednym z jej filarów.
Narzędzie budowania reżimu
Dlaczego reżim, który miał tyle pilnych problemów – okupację, jeńców, braki żywności, podział kraju – poświęcał tak wiele energii walce z rozwiązanymi już stowarzyszeniami? Odpowiedź leży w naturze rewolucji narodowej. Reżim, który nie pochodził z wyborów i opierał się na klęsce, potrzebował wyjaśnienia, dlaczego dawny porządek upadł, i potrzebował wroga, wobec którego mógł się określić. Wolnomularze, utożsamiani z Republiką, laickością i parlamentaryzmem, nadawali się do tej roli doskonale.
Antymasoneria pozwalała również oczyścić administrację. Oświadczenia lojalności, wykluczenia i publikacje nazwisk dawały władzy narzędzie do usuwania ludzi, którzy mogli się sprzeciwiać nowej polityce, oraz do obsadzania stanowisk przez zwolenników. W tym sensie walka z lożami była częścią szerszego procesu przebudowy państwa, obejmującego także wykluczenie Żydów, rozwiązanie związków zawodowych i podporządkowanie samorządów.
Po wyzwoleniu przepisy antymasońskie zostały uchylone; władze Wolnej Francji unieważniły je jeszcze w okresie, gdy działały w Algierze. Bernard Faÿ został w 1946 roku skazany na dożywotnie roboty przymusowe, później zbiegł do Szwajcarii, a w 1959 roku otrzymał ułaskawienie. Marquès-Rivière uniknął kary, uciekając za granicę. Archiwa zagarnięte przez Niemców trafiły do Berlina, potem do Moskwy, i dopiero na przełomie XX i XXI wieku powróciły do Francji, otwierając historykom drogę do szczegółowego zbadania tego okresu.
Historia antymasońskiej polityki Vichy przypomina, że stare mity mogą stać się instrumentem państwowej przemocy, gdy trafią w ręce władzy szukającej uzasadnienia dla siebie. Wystawa w Petit Palais, listy w dzienniku urzędowym i kartoteki przy rue Cadet nie były wybrykami fanatyków, lecz elementami przemyślanej polityki, w której wykluczenie jednej grupy służyło zbudowaniu tożsamości nowego państwa.
