Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Wolnomularstwo

Rektyfikowany Ryt Szkocki i Kawalerowie Dobroczynni Miasta Świętego

Rektyfikowany Ryt Szkocki, ukształtowany przez Jean-Baptiste'a Willermoza po konwencie w Lyonie w 1778 roku, połączył symbolikę loży z chrześcijańską teologią upadku i powrotu człowieka do Boga, a jego ukryta doktryna reintegracji pozwoliła mu przetrwać jako najbardziej chrześcijańska forma masonerii kontynentalnej.

Portret Jean-Baptiste’a Willermoza, twórcy Rektyfikowanego Rytu Szkockiego – domena publiczna
Portret Jean-Baptiste’a Willermoza, twórcy Rektyfikowanego Rytu Szkockiego – domena publiczna · Wikimedia Commons

Kupiec jedwabiu i jego poszukiwanie

Jean-Baptiste Willermoz urodził się w Lyonie w 1730 roku i całe życie związał z tym miastem, w którym zarabiał na handlu jedwabiem i w którym zmarł w 1824 roku, przeżywszy rewolucję, cesarstwo i restaurację. Do bractwa wstąpił w młodości i szybko stał się jedną z najważniejszych postaci lyońskiego wolnomularstwa. Od początku nie zadowalał go jednak wymiar towarzyski i dobroczynny lóż. Szukał w nich czegoś więcej: wiedzy o pochodzeniu człowieka, o sensie jego obecności w świecie i o drodze, która mogłaby go przywrócić do pierwotnej godności. Jego korespondencja i notatki pokazują człowieka o wielkiej wytrwałości, gotowego przez dziesięciolecia przechodzić z jednego systemu stopni do drugiego, zanim znalazł to, czego szukał.

Dwa doświadczenia okazały się rozstrzygające. Pierwszym było spotkanie z Martinezem de Pasquallym i przyjęcie do jego zakonu Kapłanów Wybranych, w którym Willermoz poznał teozoficzną naukę o upadku i reintegracji istot. Drugim było przystąpienie lyońskich lóż do Ścisłej Obserwy, niemieckiego systemu wywodzącego wolnomularstwo od zakonu templariuszy i zorganizowanego w prowincje i prefektury na wzór dawnego rycerstwa. Pierwsze dało Willermozowi doktrynę, drugie strukturę. Rektyfikowany Ryt Szkocki jest owocem połączenia tych dwóch dziedzictw, dokonanego tak, aby doktryna zamieszkała w strukturze, ale nie była w niej od razu widoczna.

Nauka Martineza stanowi osobny temat i wymaga osobnego omówienia. Dla zrozumienia rytu wystarczy przypomnieć jej zasadniczą ideę: człowiek został stworzony jako istota duchowa w chwale, upadł, utracił pierwotne przymioty i został zamknięty w materialnym ciele, ale może, dzięki łasce i pracy wewnętrznej, powrócić do swego pierwotnego stanu. Willermoz przyjął tę naukę jako klucz do zrozumienia wszystkich symboli wolnomularskich.

Konwent w Lyonie

Pod koniec 1778 roku w Lyonie zebrał się konwent francuskich prowincji Ścisłej Obserwy, znany jako Convent des Gaules. Jego obrady przygotował i w dużej mierze ukierunkował Willermoz. Zgromadzeni przedstawiciele dokonali głębokiej reformy systemu. Odrzucili tezę o dosłownej, historycznej filiacji wolnomularstwa od templariuszy, która w Niemczech budziła coraz większe wątpliwości i była źródłem kłopotliwych roszczeń. Zachowali jednak rycerski charakter wewnętrznego zakonu, nadając mu nową nazwę i nowy sens.

W miejsce templariuszy pojawili się Kawalerowie Dobroczynni Miasta Świętego. Nazwa ta niosła podwójne znaczenie. Dobroczynność wskazywała na praktyczny wymiar rycerskiej służby: pomoc ubogim, opiekę nad cierpiącymi, wierność chrześcijańskiemu miłosierdziu. Miasto Święte odsyłało natomiast do niebieskiego Jeruzalem z Apokalipsy, celu ostatecznego człowieka i całego stworzenia. Rycerz rytu nie był strażnikiem tajemnicy templariuszy, lecz pielgrzymem ku Miastu, którego bramy otwierają się dla oczyszczonych.

Konwent uchwalił też podstawowe dokumenty nowego systemu: kodeks dla lóż zjednoczonych i rektyfikowanych oraz kodeks zakonu rycerskiego. Słowo „rektyfikowany” oznaczało tu poprawiony, naprostowany, przywrócony do właściwego kształtu. Willermoz i jego współpracownicy byli przekonani, że nie tworzą nowego systemu, lecz oczyszczają wolnomularstwo z naleciałości i przywracają mu jego rzeczywisty, duchowy cel.

Architektura rytu

Ryt ma budowę wielopiętrową, w której każdy poziom odsłania kolejną warstwę znaczenia. Klasa symboliczna obejmuje trzy stopnie rzemieślnicze, Ucznia, Czeladnika i Mistrza, oraz czwarty stopień Mistrza Szkockiego Świętego Andrzeja, który pełni rolę pomostu ku zakonowi wewnętrznemu. W tych stopniach kandydat poznaje symbolikę świątyni Salomona, narzędzi budowniczych i śmierci Hirama, ale już tu teksty rytualne prowadzą go ku interpretacji chrześcijańskiej. Świątynia nie jest tylko budowlą, lecz obrazem człowieka i Kościoła, a śmierć mistrza zapowiada tajemnicę odkupienia.

Ponad klasą symboliczną znajduje się zakon wewnętrzny z dwoma stopniami: Giermka Nowicjusza i Kawalera Dobroczynnego Miasta Świętego. Wstępujący do niego składa śluby wierności chrześcijaństwu i zobowiązuje się do służby, która ma charakter zarazem duchowy i praktyczny. Obrzędy pasowania nawiązują do średniowiecznego ceremoniału rycerskiego, ale ich sens jest przede wszystkim wewnętrzny: rycerz walczy z własnymi namiętnościami i broni prawdy, której został powierzony.

Kawalerowie otrzymywali łacińskie imiona zakonne, tradycja przejęta ze Ścisłej Obserwy, w której każdy rycerz nosił przydomek i dewizę. Sam Willermoz występował jako eques ab Eremo, rycerz z pustelni, co dobrze oddaje jego rozumienie zakonu jako drogi skupienia i wyrzeczenia, a nie dworskiego splendoru. Imię zakonne nie było przebraniem, lecz znakiem nowej tożsamości: człowiek wstępujący do zakonu przyjmował imię tak jak przyjmuje się je przy chrzcie albo w klasztorze, na znak, że jego życie zostało skierowane ku innemu celowi.

Najwyższą i najbardziej ukrytą warstwę stanowiła klasa tajna, złożona z Profesji i Wielkiej Profesji. Jej członkowie otrzymywali instrukcje, w których wykładano wprost doktrynę reintegracji: naukę o pierwotnej chwale człowieka, o jego upadku, o roli Chrystusa jako Odkupiciela i o drodze powrotu. Klasa ta nie była ujawniana nawet wielu kawalerom zakonu wewnętrznego, a jej istnienie przez długi czas pozostawało znane tylko wąskiemu gronu. W ten sposób Willermoz zrealizował swój zamysł: doktryna była obecna w całym rycie jako jego ukryte źródło, ale w pełni odsłaniała się tylko tym, którzy przeszli całą drogę i zostali uznani za godnych.

Chrześcijaństwo jako warunek

Tym, co najwyraźniej odróżnia Rektyfikowany Ryt Szkocki od innych systemów kontynentalnych, jest jego otwarcie chrześcijański charakter. W wielu obediencjach francuskich wiara w Wielkiego Architekta Wszechświata była w XVIII wieku traktowana szeroko, jako uznanie Boga filozofów, wspólnego wszystkim religiom. Willermoz poszedł w przeciwnym kierunku. Jego ryt zakładał wiarę chrześcijańską, a teksty obrzędowe odwoływały się do Trójcy, do Wcielenia i do odkupieńczej roli Chrystusa. Ewangelia św. Jana, z jej prologiem o Słowie, które stało się ciałem, zajmowała w lożach szczególne miejsce.

Ten charakter nie był ozdobnikiem, lecz konsekwencją doktryny. Jeśli celem pracy wolnomularskiej jest reintegracja człowieka, to musi istnieć ktoś, kto tę reintegrację umożliwia. W myśli Martineza de Pasqually'ego rolę tę pełnił Odkupiciel, choć sam Martinez rozumiał ją w sposób odbiegający od ortodoksji. Willermoz, który z czasem coraz bardziej zbliżał się do chrześcijaństwa kościelnego, przesunął akcenty: doktryna reintegracji stała się u niego teozoficznym rozwinięciem wiary chrześcijańskiej, a nie jej alternatywą. Ryt miał prowadzić człowieka nie poza Kościół, lecz w głąb tajemnicy, którą Kościół głosi.

Charakterystyczny dla rytu jest też sposób, w jaki łączy on symbolikę moralną z duchową. W lożach klasy symbolicznej kandydat spotyka się z emblematami opatrzonymi krótkimi łacińskimi dewizami, przypominającymi barokowe księgi emblematów: obrazem i słowem wskazuje się mu cnotę, którą ma pielęgnować, albo prawdę, którą ma rozważać. Ten sposób nauczania, oparty na kontemplacji obrazu, był bliski chrześcijańskiej tradycji medytacji i pozwalał prowadzić brata od pouczenia etycznego ku refleksji religijnej, bez wykładania mu od razu całej doktryny. Pedagogia stopniowego odsłaniania, tak ważna dla Willermoza, działała więc już na najniższych szczeblach.

Właśnie dlatego ryt przyciągał ludzi głęboko religijnych, którzy w innych systemach wolnomularskich czuli się obco. Do zakonu kawalerów należał między innymi Joseph de Maistre, katolicki myśliciel sabaudzki, który przez całe życie zachował szacunek dla wolnomularstwa w jego chrześcijańskiej postaci, zarazem stając się jednym z najostrzejszych krytyków rewolucji. Jego obecność w rycie pokazuje, że Willermozowskie wolnomularstwo mogło być miejscem dla ludzi, których trudno byłoby wyobrazić sobie w lożach kontynentalnych późniejszego XIX wieku.

Przetrwanie przez dwa stulecia

Rewolucja francuska zadała rytowi ciężki cios. Lyon przeszedł oblężenie i krwawe represje, loże przestały działać, a wielu braci zginęło lub rozproszyło się. Willermoz przeżył i w pierwszych latach XIX wieku próbował odbudować system, ale Francja napoleońska i porewolucyjna miała inne potrzeby, a wolnomularstwo francuskie poszło w kierunku coraz bardziej świeckim. Po śmierci Willermoza ryt we Francji niemal zanikł.

Przetrwał jednak w Szwajcarii. Tamtejsze struktury, wywodzące się z dawnych prowincji Ścisłej Obserwy, zachowały obrzędy, kodeksy i tradycję zakonu wewnętrznego, przekazując je z pokolenia na pokolenie w sposób ciągły. To szwajcarskie dziedzictwo stało się źródłem odrodzenia w XX wieku. W 1910 roku z pomocą Szwajcarów powstała w Paryżu loża pracująca w Rycie Rektyfikowanym, a w jej zakładaniu brał udział między innymi Édouard de Ribaucourt. Kilka lat później z tego środowiska wyrosła obediencja, która stała się Wielką Lożą Narodową Francuską, dziś główną obediencją regularną we Francji. Inny z odnowicieli, Camille Savoire, w latach trzydziestych powołał we Francji Wielki Przeorat Galii, przywracając krajowi pełną strukturę zakonu wewnętrznego.

W XX i XXI wieku ryt rozprzestrzenił się na wiele krajów Europy i obu Ameryk. Jest praktykowany przez obediencje regularne, które cenią jego tradycyjny i religijny charakter, ale także, w różnych wersjach, przez niektóre obediencje innego nurtu. Wszędzie jednak zachowuje swój zasadniczy rys: wymaga od członków zakonu wewnętrznego wyznania chrześcijańskiego i prowadzi ich ku interpretacji symboli w duchu teologii upadku i odkupienia.

Długowieczność rytu ma swoją przyczynę w jego konstrukcji. Willermoz nie stworzył systemu opartego na legendzie historycznej, którą łatwo obalić, jak to było w przypadku mitu templariuszy. Nie oparł go też na filozofii modnej w jego epoce, która mogłaby szybko się zestarzeć. Zbudował go na doktrynie o charakterze religijnym, ukrytej w rytuale i odsłanianej stopniowo, a zarazem zakorzenionej w chrześcijaństwie, które przetrwało wszystkie przemiany nowoczesności. Rektyfikowany Ryt Szkocki jest dziś świadectwem pewnej możliwości, jaką wolnomularstwo kontynentalne nosiło w sobie od początku, a która w większości obediencji została zapomniana: możliwości loży jako przedsionka świątyni, w której inicjacja i wiara nie są sobie przeciwstawne, lecz prowadzą w tę samą stronę, ku Miastu Świętemu.