Puszkin w kiszyniowskiej loży Owidiusz
Krótki epizod z 1821 roku, gdy zesłany do Kiszyniowa Aleksander Puszkin zanotował w dzienniku przyjęcie do loży Owidiusz, wkrótce potem zamkniętej wraz ze wszystkimi lożami Rosji, pokazuje, jak w prowincjonalnym garnizonie Besarabii wolnomularstwo splatało się z kręgiem oficerów, którzy kilka lat później staną się dekabrystami.

Poeta na południowym zesłaniu
Wiosną 1820 roku Puszkin, wówczas dwudziestoletni urzędnik Kolegium Spraw Zagranicznych i autor krążących w odpisach wierszy wolnościowych, został wydalony z Petersburga. Za oficjalny pretekst posłużyło przeniesienie służbowe do kancelarii generała Iwana Inzowa, kierującego sprawami kolonistów na południu imperium, ale w rzeczywistości była to kara za utwory takie jak oda Wolność, wymierzone w samowładztwo. Groziła mu Syberia lub klasztor, a łagodniejszy wyrok zawdzięczał wstawiennictwu przyjaciół, w tym Nikołaja Karamzina i Wasilija Żukowskiego.
Po podróży przez Jekaterynosław, Kaukaz i Krym, odbytej w towarzystwie rodziny generała Mikołaja Rajewskiego, Puszkin przybył jesienią 1820 roku do Kiszyniowa. Miasto było stolicą obwodu besarabskiego, przyłączonego do Rosji w 1812 roku, i przypominało raczej rozległą osadę niż stolicę prowincji. Mieszkali w nim Mołdawianie, Rosjanie, Żydzi, Ormianie, Grecy, Bułgarzy, a od wiosny 1821 roku także uchodźcy z księstw naddunajskich, gdzie wybuchło powstanie Aleksandra Ypsilantiego przeciw Turkom. Puszkin, wciąż na służbie u Inzowa, który objął urząd namiestnika Besarabii, pozostał tu do lata 1823 roku.
Kiszyniów był także miastem garnizonowym. Stacjonowała tu szesnasta dywizja piechoty, której dowódcą był generał Michaił Orłow, bohater wojen napoleońskich, uczestnik kapitulacji Paryża w 1814 roku i członek Związku Dobra Publicznego, tajnego stowarzyszenia, z którego wyrosły później organizacje dekabrystów. Wokół Orłowa skupiał się krąg oficerów o liberalnych przekonaniach, a jego dom był miejscem dyskusji, w których mówiło się o konstytucji, o powstaniach w Hiszpanii, Neapolu i Grecji oraz o przyszłości Rosji.
Sprawa grecka miała w Kiszyniowie szczególny ciężar. Ypsilanti, generał-major armii rosyjskiej, który stracił rękę pod Dreznem, stanął na czele Filikí Etería, Towarzystwa Przyjaciół, założonego w 1814 roku w Odessie przez greckich kupców. Organizacja ta posługiwała się stopniami wtajemniczenia, przysięgami i znakami rozpoznawczymi, w których badacze dostrzegają wpływ wolnomularstwa i włoskich karbonariuszy. Przechodząc w marcu 1821 roku przez Prut do Mołdawii, Ypsilanti rozpoczął powstanie, którego echa docierały do Kiszyniowa codziennie. Puszkin, który znał członków jego rodziny i otoczenia, notował wieści z frontu i przez pewien czas pisał o Grekach z entuzjazmem, by później wyrazić rozczarowanie. Model tajnego bractwa walczącego o wolność narodu był więc kiszyniowskim oficerom znany nie tylko z lektur, lecz z bezpośredniej obserwacji.
Loża pod imieniem wygnańca
W takim środowisku powstała w 1821 roku loża nazwana imieniem Owidiusza. Wybór patrona był wymowny: rzymski poeta, zesłany przez Augusta do Tomis nad Morzem Czarnym, spędził ostatnie lata życia na ziemiach, które w wyobraźni ówczesnych Rosjan łączyły się z Besarabią, choć samo Tomis leży w dzisiejszej Rumunii. Puszkin, który także czuł się wygnańcem na krańcach imperium, napisał w tym samym roku wiersz Do Owidiusza, w którym porównał swój los z losem rzymskiego poety. Później powrócił do tego motywu w poemacie Cyganie, gdzie stary Cygan opowiada legendę o wygnanym przez cara poecie, który żył wśród jego ludu.
Założycielem i mistrzem katedry loży był generał Paweł Puszczin, dowódca brygady w dywizji Orłowa. Status prawny loży pozostaje w badaniach niejasny. Wiadomo, że jej członkowie starali się o włączenie do jednej z wielkich lóż petersburskich i że według zachowanych wzmianek nadano jej numer w spisie warsztatów, ale nie ma pewności, czy formalne uznanie zostało zakończone przed zamknięciem lóż. Część historyków traktuje Owidiusza jako lożę tylko częściowo regularną, której działalność nie zdążyła się w pełni rozwinąć.
Skład loży znany jest fragmentarycznie. Obok Puszczina wymienia się w niej oficerów miejscowego garnizonu, urzędników kancelarii namiestnika i miejscowych ziemian, a według części źródeł należał do niej także major Władimir Rajewski, który prowadził w dywizji szkołę lankasterską dla żołnierzy i uczył ich czytać na tekstach o wolności i obywatelskich cnotach. Członkiem kiszyniowskiego środowiska wolnomularskiego miał być również generał Inzow, przełożony Puszkina, o którym współcześni mówili jako o człowieku łagodnym i życzliwym poecie.
Wpis z czwartego maja
Najważniejsze świadectwo udziału Puszkina w loży pochodzi od niego samego. W dzienniku, który prowadził nieregularnie w Kiszyniowie, zanotował pod datą 4 maja 1821 roku, że został przyjęty do wolnomularzy. Wpis jest krótki i suchy, pozbawiony komentarza, co odpowiada stylowi całego dziennika, w którym Puszkin zapisywał rozmowy, spotkania i wiadomości o powstaniu greckim. Nie wiemy, jak przebiegł obrzęd, jakie stopnie otrzymał ani jak często uczestniczył w pracach.
Drugim świadectwem jest list, który Puszkin wysłał w styczniu 1826 roku do Żukowskiego, a więc po powstaniu dekabrystów, gdy jego przyjaciele byli aresztowani, a on sam przebywał na zesłaniu w Michajłowskim. Pisał w nim, że był wolnomularzem w kiszyniowskiej loży, w tej, z powodu której zlikwidowano w Rosji wszystkie loże. Zdanie to brzmi jak gorzki żart, ale zawiera informację, którą historycy traktują poważnie: przekonanie samego poety, że właśnie loża Owidiusz stała się pretekstem do zakazu z 1822 roku.
Puszkin miał też rodzinne związki z wolnomularstwem. Jego ojciec, Siergiej Lwowicz, i stryj, poeta Wasilij Lwowicz, należeli do lóż, a w środowisku, w którym dorastał, przynależność do wolnomularstwa była dla arystokracji czymś zwyczajnym. Dla młodego poety wstąpienie do loży mogło więc być zarówno gestem towarzyskim, jak i wyrazem solidarności z kręgiem kiszyniowskich liberałów. Trudno w nim widzieć głębokie zaangażowanie duchowe, bo w jego twórczości i korespondencji nie ma śladów zainteresowania masońską mistyką.
Wiedza o kiszyniowskim epizodzie opiera się w znacznej mierze na wspomnieniach spisanych po latach. Już w połowie XIX wieku Piotr Bartieniew, wydawca i badacz biografii Puszkina, zbierał relacje osób pamiętających poetę z południowego zesłania, a Liprandi spisał własne obszerne uwagi, polemizując z innymi wspomnieniami. Takie źródła są cenne, ale wymagają ostrożności: pamiętnikarze pisali już w cieniu legendy Puszkina i dekabrystów, skłonni byli przypisywać sobie bliskość z poetą i wyolbrzymiać polityczne znaczenie rozmów sprzed dziesięcioleci. Dziennik i list do Żukowskiego pozostają więc jedynymi pewnymi świadectwami z pierwszej ręki.
Aresztowanie Rajewskiego i zakaz z 1822 roku
Zaledwie kilka miesięcy po założeniu loży nad kiszyniowskim środowiskiem zawisły chmury. W lutym 1822 roku aresztowano majora Rajewskiego, oskarżonego o szerzenie wywrotowych idei wśród żołnierzy. Według wspomnień Iwana Liprandiego, oficera i przyjaciela Puszkina, poeta dowiedział się o zbliżającym się aresztowaniu i uprzedził Rajewskiego poprzedniego wieczoru, co dało temu czas na zniszczenie części papierów. Rajewski spędził potem wiele lat w twierdzach, a następnie na zesłaniu syberyjskim, zyskując w historiografii miano pierwszego dekabrysty.
Śledztwo w sprawie Rajewskiego objęło także Orłowa, który w 1823 roku został odsunięty od dowództwa dywizji. Loża Owidiusz zaprzestała działalności, a jej mistrz Puszczin był później obiektem podejrzeń władz. Wkrótce sprawa nabrała wymiaru ogólnopaństwowego. Pierwszego sierpnia 1822 roku Aleksander I wydał reskrypt do ministra spraw wewnętrznych Wiktora Koczubeja, nakazujący zamknięcie wszystkich lóż wolnomularskich i tajnych stowarzyszeń w Rosji. Urzędnicy i oficerowie musieli złożyć pisemne zobowiązania, że nie należą i nie będą należeć do takich organizacji.
Czy rzeczywiście Owidiusz był przyczyną zakazu, jak sugerował Puszkin? Historycy są tu ostrożni. Decyzja cara miała szersze tło: po buncie pułku siemionowskiego w 1820 roku, po rewolucjach w Hiszpanii, Neapolu i Piemoncie oraz po wybuchu powstania greckiego Aleksander coraz bardziej obawiał się spisków. Docierały do niego raporty o tajnych stowarzyszeniach w wojsku, a pod wpływem Metternicha i kongresów Świętego Przymierza zmieniał się jego stosunek do wszelkich organizacji niezależnych od państwa. Sprawa kiszyniowska mogła być jednym z bodźców, ale z pewnością nie jedynym. Zdanie Puszkina świadczy raczej o tym, jak postrzegano ją w kręgu bezpośrednio zainteresowanych.
Między lożą a spiskiem
Epizod kiszyniowski dobrze ilustruje związek między wolnomularstwem a ruchem dekabrystów. Wielu przyszłych spiskowców przeszło wcześniej przez loże, gdzie poznali formy tajnej organizacji, przysięgi i symbolicznego braterstwa. Loża była dla nich miejscem spotkań i rozmów, ale nie wystarczała ich ambicjom politycznym. Dlatego obok lóż powstawały stowarzyszenia o wyraźnie politycznym charakterze, jak Związek Ocalenia i Związek Dobra Publicznego, a później Towarzystwo Północne i Południowe. W Kiszyniowie te dwa światy przenikały się szczególnie wyraźnie, bo te same osoby zasiadały w loży Puszczina i w salonie Orłowa.
Puszkin nie został członkiem żadnego z tajnych stowarzyszeń dekabrystów. Jego przyjaciele, jak sam później przyznawał, nie chcieli wciągać go do spisku, uważając go za zbyt nieostrożnego i zbyt cennego dla literatury. W 1826 roku, po powrocie z zesłania, złożył na żądanie władz pisemne oświadczenie, że nie należy do żadnych tajnych stowarzyszeń, a podczas rozmowy z Mikołajem I miał powiedzieć, że gdyby był w Petersburgu w grudniu 1825 roku, stanąłby razem z przyjaciółmi na placu Senackim. Wiarygodność tej relacji opiera się na późniejszych wspomnieniach, ale dobrze oddaje ona jego postawę.
Loża Owidiusz była więc krótkim, niedokończonym przedsięwzięciem, z którego niewiele zostało w źródłach. Jej znaczenie wynika nie z działalności, lecz z miejsca w sieci ludzi i wydarzeń. Poeta zapisał w dzienniku jedno zdanie, generał założył warsztat, którego nie zdążył w pełni uporządkować, major uczył żołnierzy czytać o wolności, a car, przerażony spiskami, zamknął wszystkie loże imperium. Między tymi faktami rozciąga się przestrzeń interpretacji, w której historycy próbują odpowiedzieć, na ile prowincjonalna loża była zalążkiem przyszłego buntu, a na ile tylko jednym z wielu miejsc, gdzie młodzi oficerowie szukali towarzystwa i sensu w odległym garnizonie nad Prutem.
