Wielka Loża Londynu 1717 i spór o początek masonerii
Opowieść o czterech londyńskich lożach, które 24 czerwca 1717 roku w gospodzie Goose and Gridiron wybrały pierwszego wielkiego mistrza, znamy dopiero z relacji Andersona z 1738 roku, dlatego część historyków przesuwa uchwytny początek wielkiej loży na rok 1721.

Opowieść spisana dwadzieścia lat później
Data 24 czerwca 1717 roku należy do najlepiej znanych w dziejach wolnomularstwa. Obchodzono ją jako dzień narodzin pierwszej wielkiej loży, w 1917 roku uczczono jej dwusetlecie, a w 2017 roku Zjednoczona Wielka Loża Anglii świętowała trzechsetlecie w londyńskiej Royal Albert Hall. Tymczasem wiadomość o tym wydarzeniu nie pochodzi z protokołu, listu ani gazety z 1717 roku. Pierwszy szczegółowy opis zamieścił James Anderson w The New Book of Constitutions, drugim wydaniu konstytucji, ogłoszonym w 1738 roku, czyli ponad dwadzieścia lat po fakcie.
Pierwsze wydanie z 1723 roku, przygotowane przez tego samego autora, o zebraniu z 1717 roku nie opowiada. Wspomina o odnowieniu sztuki w Londynie i o urzędzie wielkiego mistrza, lecz bez dat, miejsc i nazwisk, które w 1738 roku staną się kanoniczne. Różnica między obiema edycjami jest punktem wyjścia całego sporu. Nie dowodzi, że do spotkania nie doszło, każe jednak zapytać, skąd Anderson wiedział to, co napisał, i dlaczego postanowił napisać to właśnie wtedy.
Cztery gospody i pierwszy wielki mistrz
Relacja z 1738 roku jest zwięzła i konkretna. Według niej londyńskie loże, czując się zaniedbywane przez sir Christophera Wrena, którego tradycja uważała za ich dawnego zwierzchnika, postanowiły zjednoczyć się wokół wspólnego ośrodka. Cztery z nich zbierały się w gospodach: Goose and Gridiron na cmentarzu przy katedrze św. Pawła, Crown przy Parker's Lane w pobliżu Drury Lane, Apple-Tree przy Charles Street w Covent Garden oraz Rummer and Grapes przy Channel Row w Westminsterze. W 1716 roku ich przedstawiciele mieli spotkać się w Apple-Tree i ustanowić tymczasową wielką lożę, a w dzień św. Jana Chrzciciela następnego roku, podczas zgromadzenia i uczty w Goose and Gridiron, obrać wielkim mistrzem Anthony'ego Sayera, określonego jako dżentelmen.
Dalej Anderson wylicza następców. W 1718 roku urząd objął George Payne, urzędnik skarbowy, w 1719 roku John Theophilus Desaguliers, hugenocki duchowny, wykładowca filozofii eksperymentalnej i członek Royal Society, w 1720 roku ponownie Payne, a w 1721 roku John Montagu, drugi książę Montagu, pierwszy arystokrata na tym stanowisku. Trzy z czterech lóż istnieją do dziś: warsztat z Goose and Gridiron pracuje jako Lodge of Antiquity nr 2, loża z Rummer and Grapes jako Royal Somerset House and Inverness nr IV, a loża z Apple-Tree jako Fortitude and Old Cumberland nr 12. Czwarta, spotykająca się w Crown, wygasła w latach trzydziestych XVIII wieku. Ich ciągłość nie rozstrzyga jednak, jak wyglądało spotkanie z 1717 roku, ponieważ najstarsze zachowane dokumenty tych warsztatów są późniejsze.
Sporo wiadomo za to o pierwszym wielkim mistrzu i nie jest to wiedza pochlebna dla legendy. Sayer nie był człowiekiem zamożnym ani wpływowym. W kolejnych latach kilkakrotnie prosił wielką lożę o wsparcie z funduszu dobroczynnego, a pod koniec życia pełnił w jednej z lóż funkcję odźwiernego. Zmarł w 1742 roku. Jego postać pasuje raczej do skromnego towarzystwa gospodnianego niż do instytucji, która kilka lat później będzie miała na czele książąt.
Milczenie źródeł z lat 1717–1720
Najpoważniejszym problemem jest brak świadectw współczesnych. Protokoły wielkiej loży zaczynają się dopiero 24 czerwca 1723 roku, kiedy sekretarzem został William Cowper. Nie zachowały się zapiski z rzekomych zgromadzeń z lat 1717–1720, a londyńska prasa, chętnie donosząca o towarzystwach, klubach i ucztach, przez te lata o wielkiej loży milczy. Brak dokumentu nie dowodzi nieistnienia, zwłaszcza gdy chodzi o stowarzyszenie zbierające się w gospodach, ale sprawia, że opis Andersona pozostaje jedynym źródłem dla całej pierwszej fazy.
Istnieje przy tym świadectwo, które utrudnia obraz kwitnącej organizacji. Antykwariusz William Stukeley, przyjęty do wolnomularstwa w styczniu 1721 roku, zanotował później, że był pierwszą osobą przyjętą w Londynie od wielu lat i że z trudem zebrano dość członków, by przeprowadzić obrzęd. Uwagę tę można rozmaicie tłumaczyć, choćby przesadą pamiętnikarza albo tym, że znał tylko jedno środowisko. Trudno ją jednak pogodzić z wizją wielkiej loży, która od czterech lat skutecznie skupia stołeczne warsztaty.
Warto też pamiętać, czym była londyńska loża w drugiej dekadzie XVIII wieku. Spotkanie w gospodzie, ze wspólną kolacją, toastami i składką na wino, niewiele różniło się od zebrań dziesiątek innych klubów, które wypełniały wówczas tawerny i kawiarnie stolicy. Takie towarzystwa rzadko prowadziły księgi, często zmieniały lokale i nazywały się od szyldów. Porozumienie kilku z nich co do wspólnej uczty w dniu patrona mogło być dla uczestników zdarzeniem miłym, lecz nie przełomowym, i nie musiało zostawić śladu na papierze. Dopiero z perspektywy późniejszej instytucji ta sama uczta zaczęła wyglądać jak akt założycielski.
Wcześniejsza obecność wolnomularzy w Londynie nie jest natomiast przedmiotem sporu. Elias Ashmole opisał w 1682 roku zebranie w Masons' Hall, a szkockie loże prowadziły protokoły od ponad stu lat; obie te historie mają osobne opracowania. Pytanie dotyczy nie tego, czy przed 1717 rokiem istnieli wolnomularze, lecz tego, kiedy powstała ponadlokalna władza, która przybrała nazwę wielkiej loży.
Rok 1721 i książę Montagu
Grunt pewniejszy pojawia się w 1721 roku. Dwudziestego czwartego czerwca w Stationers' Hall odbyło się zgromadzenie, na którym wielkim mistrzem obrano księcia Montagu, a o wydarzeniu doniosły londyńskie gazety. Od tej chwili wielka loża ma arystokratycznego protektora, publiczność, prasę i program wydawniczy, którego owocem staną się konstytucje z 1723 roku. To pierwsze wydarzenie z jej dziejów, które da się potwierdzić niezależnie od Andersona.
Z tym samym zgromadzeniem wiąże się praca nad prawem wewnętrznym. Konstytucje z 1723 roku przedstawiają ogólne przepisy jako zebrane po raz pierwszy przez George'a Payne'a w 1720 roku, gdy był wielkim mistrzem, i zatwierdzone w Stationers' Hall w dniu wyboru Montagu. Przepisy te określały, jak tworzyć nowe loże, kto może przyjmować kandydatów, jak wybierać wielkiego mistrza i jego zastępców oraz jakie uprawnienia ma wielka loża wobec poszczególnych warsztatów. Jeśli to datowanie jest trafne, już w 1720 roku istniało środowisko, które myślało o lożach jako o sieci podlegającej wspólnym regułom, choć nie wiadomo, jak daleko sięgała jego rzeczywista władza.
Zmiana skali jest wyraźna. W ciągu kilku lat liczba lóż uznających zwierzchnictwo londyńskiego ośrodka rośnie do kilkudziesięciu, a w zachowanych wykazach członków obok rzemieślników i kupców występują lordowie, posłowie i uczeni z Royal Society. Ric Berman wiązał ten rozwój z siecią osobistych powiązań Desaguliersa, sięgającą środowisk wigowskich i dworu hanowerskiego, dla których dobrze zorganizowane, lojalne towarzystwo mogło być pożytecznym narzędziem kształtowania obyczaju w kraju wstrząśniętym niedawno jakobickim powstaniem z 1715 roku.
Hipotezy rewizjonistów
Na tym tle w 2017 roku, w samym roku jubileuszu, Andrew Prescott i Susan Mitchell Sommers ogłosili studium Searching for the Apple Tree. Zaproponowali w nim, by za uchwytny początek wielkiej loży uznać rok 1721, a opowieść o 1717 roku czytać jako konstrukcję późniejszą, utrwaloną dopiero w wydaniu z 1738 roku. Zwrócili uwagę zarówno na brak współczesnych potwierdzeń wcześniejszej daty, jak i na okoliczności, w których Anderson ją ogłosił.
Okoliczności te rzeczywiście sprzyjały porządkowaniu przeszłości. W latach dwudziestych i trzydziestych pojawiły się konkurencyjne ośrodki: w Yorku od 1725 roku działało zgromadzenie tytułujące się wielką lożą całej Anglii, w tym samym roku dublińska prasa odnotowała wielką lożę Irlandii, a w 1736 roku powstała Wielka Loża Szkocji. Wyraźna data założenia, wcześniejsza od dat rywali, dawała londyńskiej organizacji argument starszeństwa. Nie trzeba zakładać świadomego fałszerstwa, by przyjąć, że Anderson, porządkując niepełne wspomnienia starszych braci, nadał im kształt odpowiadający potrzebom instytucji.
Krytycy tej hipotezy wskazują przede wszystkim na wspomnianą notę z wydania z 1723 roku, która już wtedy, a więc przed sporami o starszeństwo, nazywała Payne'a wielkim mistrzem w 1720 roku. Przypominają też, że w 1738 roku żyli jeszcze uczestnicy opisywanych wydarzeń, między innymi Payne i Desaguliers, i że historia zmyślona od początku do końca mogłaby spotkać się z ich sprzeciwem. Możliwe więc, że jakieś spotkanie w 1717 roku się odbyło, lecz miało charakter skromnego porozumienia kilku lóż przy uczcie, a do rangi aktu założycielskiego podniesiono je później. Taki pośredni wniosek nie zadowala ani obrońców tradycyjnej daty, ani radykalnych rewizjonistów, za to najlepiej odpowiada stanowi źródeł.
Dlaczego data przetrwała
Rok 1717 utrwalił się mimo wątpliwości, ponieważ spełniał funkcję, której nie mogła spełnić żmudna rekonstrukcja. Dawał jeden dzień, jedno miejsce i jedno nazwisko, czyli wszystko, czego potrzebuje rocznica. Stał się punktem odniesienia dla kolejnych wydań konstytucji, dla sporów o pierwszeństwo między wielkimi lożami i dla jubileuszy. Data obchodzona przez trzy stulecia zyskuje własną rzeczywistość, niezależną od tego, co zdarzyło się w gospodzie przy katedrze.
Spór o początek nie podważa znaczenia londyńskiej wielkiej loży, lecz zmienia sposób jego rozumienia. Zamiast jednego aktu założycielskiego widać proces trwający kilka lat: od luźnego porozumienia kilku warsztatów, przez pozyskanie arystokratycznego patrona i uwagi prasy, po drukowaną księgę i prowadzone regularnie protokoły. Rok 1717 oznacza w tym procesie raczej pierwszy, słabo widoczny krok niż chwilę narodzin. Historyk może zachować tę datę jako element pamięci instytucji, pod warunkiem że nie pomyli jej z momentem, w którym wielka loża rzeczywiście zaczęła działać jako wielka loża.
