Odrodzenie wolnomularstwa polskiego po 1989 roku
Polskie wolnomularstwo odrodzone po 1989 roku nie powstało jako jedna narodowa obediencja, lecz jako zbiór lóż zakładanych pod patronatem różnych obediencji zagranicznych, przez co współczesna mapa polskich warsztatów wiernie odtwarza europejski podział na masonerię regularną i liberalną.

Wyjście z półwiecza milczenia
Rok 1989 zastał polskie wolnomularstwo w stanie bliskim nieistnienia. Przedwojenne obediencje zostały rozwiązane w 1938 roku, wojna i okupacja zniszczyły wiele ludzi i dokumentów, a ustrój komunistyczny nie przewidywał miejsca dla niezależnych stowarzyszeń o charakterze ideowym. Według relacji część dawnych braci utrzymywała kontakty i spotykała się nieformalnie w pierwszych latach powojennych, ale nie mogło być mowy o jawnej pracy obrzędowej. Pamięć o lożach przetrwała w nielicznych biografiach, w emigracyjnych środowiskach i w publikacjach historyków, przede wszystkim w pracach Ludwika Hassa, które w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pozwoliły odtworzyć dzieje polskiej masonerii XX wieku.
Przemiany ustrojowe otworzyły drogę do odnowienia bractwa, ale nie oznaczały prostego powrotu do stanu sprzed wojny. Nie istniała już żadna obediencja, która mogłaby wznowić prace na podstawie ciągłego przekazu. Żyło zaledwie kilku ludzi inicjowanych przed 1938 rokiem, a ich wiedza o rytuale, choć cenna, nie wystarczała do zbudowania instytucji. Odrodzenie musiało więc nastąpić tak samo jak w latach dwudziestych: przez przyjęcie patentów i obrzędów od obediencji zagranicznych, które zgodziły się konsekrować polskie loże i wychować pierwsze pokolenie nowych braci.
Ważną rolę pośredniczącą odegrali Polacy żyjący za granicą. Na emigracji, zwłaszcza we Francji, część z nich należała do miejscowych lóż, a niektórzy utrzymywali kontakty z dawnymi braćmi w kraju. Gdy otworzyła się możliwość działania w Polsce, to oni często stawali się łącznikami między obediencjami zachodnimi a pierwszymi kandydatami z kraju, tłumaczyli rytuały i pomagali w organizacji konsekracji. Ich udział sprawił, że odrodzenie nie było całkowitym zerwaniem z przeszłością: przez biografie emigrantów przebiegała cienka nić łącząca nowe loże z dawnym środowiskiem.
To właśnie ta zależność od partnerów zagranicznych zdecydowała o kształcie, jaki przybrało polskie wolnomularstwo. Każda z obediencji, która wspierała odrodzenie, wniosła swoją tradycję, swoje rozumienie regularności i swój styl pracy. Zamiast jednej narodowej obediencji powstało kilka, odpowiadających wielkim nurtom światowego bractwa.
Dwie drogi regularności
Aby zrozumieć tę mapę, trzeba sięgnąć do sporu, który podzielił wolnomularstwo europejskie na długo przed 1989 rokiem. W 1877 roku Wielki Wschód Francji usunął ze swojej konstytucji obowiązek wiary w Wielkiego Architekta Wszechświata, uzasadniając to wolnością sumienia. Zjednoczona Wielka Loża Anglii uznała ten krok za zerwanie z istotą bractwa i przerwała stosunki. W 1929 roku Londyn sformułował zasady uznawania obediencji, które stały się kanonem tak zwanej regularności: wiara w Istotę Najwyższą, obecność Księgi Świętego Prawa podczas prac, wyłącznie męski skład lóż, zakaz dyskusji politycznych i religijnych w świątyni oraz suwerenność na danym terytorium.
Obediencje, które przyjęły te zasady, utworzyły krąg masonerii regularnej, wzajemnie się uznającej i skupionej wokół Londynu. Obediencje, które ich nie przyjęły albo przyjęły tylko częściowo, rozwinęły nurt liberalny lub adogmatyczny, w którym wiara w Wielkiego Architekta jest pozostawiona sumieniu brata, kobiety mogą być przyjmowane do lóż, a dyskusja o sprawach społecznych należy do istoty pracy. Od 1961 roku wiele z tych obediencji współpracuje w ramach międzynarodowego stowarzyszenia znanego jako CLIPSAS. Obydwa nurty uważają się za prawowitych spadkobierców tradycji i obydwa mają w Europie głębokie korzenie.
Polska po 1989 roku stała się terenem, na którym oba te nurty zakładały swoje placówki niemal równocześnie. Nie było tu jednego przedwojennego dziedzictwa, które mogłoby narzucić jedną z dróg, bo międzywojenna Wielka Loża Narodowa należała do kręgu kontynentalnego i nie była uznawana przez Londyn. Każda strona mogła więc w pewnym sensie powoływać się na tradycję i każda budowała własne instytucje od nowa.
Wielka Loża Narodowa Polski
Nurt regularny odrodził się w Polsce głównie dzięki pomocy Wielkiej Loży Narodowej Francuskiej, obediencji uznawanej przez Londyn i pozostającej w ostrym sporze z liberalnymi obediencjami francuskimi. Na początku lat dziewięćdziesiątych konsekrowano pierwsze loże pracujące pod jej patronatem, a następnie powołano Wielką Lożę Narodową Polski jako suwerenną obediencję. Wkrótce uzyskała ona uznanie Zjednoczonej Wielkiej Loży Anglii i innych regularnych obediencji świata, co włączyło ją do najliczniejszej sieci wolnomularskiej na kuli ziemskiej.
Charakter tej obediencji określają zasady regularności. Jej loże skupiają wyłącznie mężczyzn, wymagają od kandydatów wiary w Istotę Najwyższą i pracują przy otwartej Księdze Świętego Prawa. Dyskusje polityczne i religijne są w świątyni zakazane, a praca koncentruje się na symbolice, etyce i doskonaleniu osobistym. Obediencja korzysta z kilku rytów, w tym z Rytu Szkockiego i rytów pochodzenia anglosaskiego, a stopnie wyższe rozwijają się w odrębnych ciałach, związanych z odpowiednimi strukturami zagranicznymi. Taki model odpowiada temu, co w Europie Zachodniej uchodzi za masonerię tradycyjną, i nawiązuje bardziej do wzoru anglosaskiego niż do przedwojennej praktyki polskiej.
Wraz z obediencją symboliczną odradzały się struktury stopni wyższych. W nurcie regularnym powstała Rada Najwyższa Rytu Szkockiego dla Polski, utrzymująca stosunki z radami najwyższymi uznawanymi w świecie anglosaskim, a obok niej ciała innych systemów stopni, znanych z praktyki brytyjskiej i amerykańskiej. Taka wielość organizacji uzupełniających jest typowa dla regularnego wolnomularstwa, w którym obediencja symboliczna zarządza jedynie trzema pierwszymi stopniami, a dalsza droga brata prowadzi przez odrębne, choć powiązane instytucje.
Wielki Wschód Polski i nurt liberalny
Równolegle odradzał się nurt liberalny. Pod patronatem Wielkiego Wschodu Francji powstawały pierwsze loże, które w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych utworzyły własną obediencję, przyjmującą historyczną nazwę Wielkiego Wschodu Polski. Nazwa ta celowo odwołuje się do dawnych polskich obediencji z XVIII i początku XIX wieku, choć ciągłość instytucjonalna z nimi nie istnieje. Wielki Wschód Polski pozostawia sprawę wiary sumieniu członków i uważa refleksję nad sprawami społecznymi, takimi jak świeckość państwa czy prawa obywatelskie, za uprawnioną część pracy lożowej.
Obok niego działa w Polsce polska federacja Międzynarodowego Mieszanego Zakonu Wolnomularskiego Le Droit Humain, który od końca XIX wieku przyjmuje kobiety i mężczyzn na równych prawach. Zakon ten miał swoje warsztaty w Polsce już przed wojną, a po 1989 roku odbudował obecność, opierając się na pomocy braci i sióstr z zagranicy. Powstały również loże wyłącznie kobiece, związane z europejskimi obediencjami żeńskimi. W ten sposób na niewielkim polskim terenie odtworzyła się niemal pełna paleta form, jakie wolnomularstwo przybrało w Europie przez ostatnie półtora stulecia.
Mapa odwzorowana
Teza o odwzorowaniu europejskich podziałów nie oznacza, że polskie obediencje są jedynie filiami zagranicznych centrali. Są to organizacje suwerenne, prowadzone przez Polaków, rozwijające własne zwyczaje i własne słownictwo obrzędowe. Oznacza natomiast, że granice między nimi nie wynikają z lokalnych konfliktów, lecz zostały przeniesione z zewnątrz razem z patentami i rytuałami. Brat Wielkiej Loży Narodowej Polski i brat Wielkiego Wschodu Polski mogą mieszkać w tym samym mieście i mieć podobne poglądy, ale formalnie nie mogą wspólnie uczestniczyć w pracach obrzędowych, bo ich obediencje należą do odrębnych systemów uznania. Ten podział jest dziedzictwem decyzji podjętych w Paryżu i Londynie w XIX i XX wieku.
Zjawisko to ma swoje plusy i minusy. Do zalet należy różnorodność: osoba zainteresowana wolnomularstwem może wybrać nurt odpowiadający jej przekonaniom, od tradycyjnego i religijnie zakorzenionego po świecki i otwarty na kobiety. Do wad należy rozproszenie niewielkiego środowiska na kilka organizacji, które nie zawsze potrafią współpracować, oraz utrwalenie sporów, które w Polsce nie mają własnych korzeni. W latach dziewięćdziesiątych i później dochodziło też do rozłamów i przejść lóż między obediencjami, co jest typowe dla młodych instytucji szukających swojego miejsca.
Zmienił się również profil społeczny bractwa. W miejsce przedwojennego środowiska profesorów, lekarzy i literatów do lóż wstępowali przedstawiciele nowej klasy średniej: przedsiębiorcy, menedżerowie, prawnicy, informatycy, ludzie wolnych zawodów. Wielu z nich szukało w wolnomularstwie przestrzeni refleksji i wspólnoty, której brakowało im w szybko zmieniającym się społeczeństwie rynkowym. Wolnomularstwo przestało być domeną wąskiej elity intelektualnej, choć pozostało środowiskiem nielicznym, liczącym w całym kraju, według różnych szacunków, najwyżej kilka tysięcy członków wszystkich obediencji łącznie.
Odrodzone wolnomularstwo musiało też zmierzyć się z dziedzictwem antymasońskiej legendy, ukształtowanej w latach trzydziestych i podtrzymywanej w różnych formach później. Stanowisko Kościoła katolickiego, potwierdzone w deklaracji Kongregacji Nauki Wiary z 1983 roku, uznające przynależność do lóż za niezgodną z wiarą katolicką, w kraju o silnej tożsamości katolickiej ograniczało możliwości rozwoju i skłaniało obediencje do ostrożności. Część z nich prowadzi dziś działalność informacyjną, publikując historię bractwa i odpowiadając na zarzuty, inne pozostają bardziej powściągliwe.
Zmieniła się wreszcie forma obecności w życiu publicznym. W odróżnieniu od lat trzydziestych obediencje mogą działać jako zarejestrowane stowarzyszenia, mają swoje siedziby, wydają czasopisma i książki, organizują wykłady otwarte i prowadzą strony internetowe, na których przedstawiają swoje zasady. Jawność instytucji współistnieje z dyskrecją co do członkostwa, którą każdy brat zachowuje według własnego uznania. Ta równowaga, typowa dla zachodnich demokracji, jest w Polsce stosunkowo nowa i sama stanowi jedno z ważniejszych osiągnięć odrodzenia.
Polski przypadek jest w gruncie rzeczy przykładem ogólniejszej prawidłowości. Tam, gdzie ciągłość została przerwana, odrodzenie odbywa się przez import, a import przynosi ze sobą całą historię kraju pochodzenia. Polskie wolnomularstwo XXI wieku jest więc nie tyle kontynuacją dawnego polskiego bractwa, ile lokalną wersją europejskiej mapy obediencji, z jej regularnymi i liberalnymi wybrzeżami, z jej sporami o Wielkiego Architekta i o miejsce kobiet. Dawne nazwy i dawne postacie służą mu jako symbole tożsamości, ale linie podziału wyznaczyły wydarzenia, które rozegrały się daleko od Wisły.
