Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Wolnomularstwo

Oracja Ramsaya i krucjatowy rodowód wolnomularstwa

Mowa, którą kawaler Andrew Michael Ramsay przygotował dla paryskich lóż w latach 1736–1737, wywiodła wolnomularstwo od krzyżowców i rycerzy Świętego Jana, nie wspominając o templariuszach, lecz właśnie przez to otworzyła drogę francuskim stopniom „szkockim” i całej późniejszej mnogości rycerskich legend.

Stanisław August Poniatowski, portret z 1797 roku
Stanisław August Poniatowski, portret z 1797 roku

Szkot z kręgu Fénelona

Andrew Michael Ramsay urodził się w 1686 roku w Ayr, w rodzinie piekarza, studiował w Edynburgu i jako młody człowiek przeżył okres religijnych poszukiwań, który zaprowadził go na kontynent. W 1710 roku trafił do Cambrai, do arcybiskupa François Fénelona, pod którego wpływem przeszedł na katolicyzm. Fénelon, autor Przygód Telemaka i obrońca mistyki czystej miłości, stał się dla Ramsaya mistrzem duchowym i intelektualnym; po jego śmierci Ramsay wydawał jego pisma i napisał jego biografię. Sam zdobył rozgłos powieścią Les Voyages de Cyrus z 1727 roku, w której młody perski książę wędruje przez starożytne cywilizacje, poznając ich mądrość.

Kariera Ramsaya przebiegała na styku literatury, religii i polityki. Przez krótki czas był w Rzymie wychowawcą synów Jakuba Stuarta, pretendenta do tronu brytyjskiego, co wiązało go z kręgiem jakobickim. Otrzymał tytuł kawalera zakonu Świętego Łazarza, stąd przydomek „chevalier Ramsay”, a od pretendenta – jakobicki tytuł baroneta. Na krótko odwiedził Anglię, gdzie uzyskał honorowy stopień uniwersytetu w Oksfordzie i został przyjęty do Royal Society. Do wolnomularstwa wstąpił zapewne w Londynie w 1730 roku, w loży, do której należało wielu ludzi nauki i arystokratów. Po powrocie do Francji stał się jednym z wybitniejszych członków rozwijającego się tam bractwa.

Wolnomularstwo francuskie było wtedy młode. Pierwsze loże w Paryżu założyli w latach dwudziestych Brytyjczycy, w dużej części jakobici, a w latach trzydziestych zaczęły one przyciągać francuską szlachtę i ludzi pióra. Struktura była jeszcze płynna, a wielki mistrz, wybierany wśród brytyjskich arystokratów przebywających we Francji, nie sprawował rzeczywistej kontroli nad lożami. W takim środowisku tekst, który nadawał bractwu dostojną przeszłość i wyraźną ideę, mógł mieć wpływ nieproporcjonalny do swojej objętości.

Mowa, której być może nie wygłoszono

Tekst znany jako oracja Ramsaya istnieje w co najmniej dwóch wersjach. Pierwsza związana jest z zebraniem loży w Paryżu pod koniec grudnia 1736 roku, druga, poprawiona, przeznaczona była na posiedzenie wiosną 1737 roku, na którym miano przyjmować nowych członków. Ramsay przesłał tekst kardynałowi André-Hercule de Fleury, pierwszemu ministrowi Ludwika XV, prosząc o przychylność dla bractwa i sugerując, że mogłoby ono służyć religii i państwu. Kardynał nie odpowiedział życzliwie; w tym samym roku władze królewskie podjęły działania przeciw zgromadzeniom wolnomularskim, a Ramsay odstąpił od dalszego zaangażowania publicznego.

Do dziś nie wiadomo z pewnością, czy mowę rzeczywiście odczytano na którymkolwiek z zebrań. Mogła pozostać dokumentem przygotowanym, przesłanym, krążącym w odpisach, ale nigdy niewygłoszonym. Nie miało to jednak większego znaczenia dla jej losów. Tekst został wydrukowany w 1738 roku w zbiorze poświęconym wolnomularstwu i potem był wielokrotnie przedrukowywany, tłumaczony i cytowany. Jego oddziaływanie wynikało z lektury, a nie z jednorazowego wystąpienia w sali loży.

Z formalnego punktu widzenia oracja jest typową mową okolicznościową: zwraca się do nowo przyjętych, wyjaśnia im zalety bractwa i zachęca do cnoty. Ramsay wymienia cztery przymioty wymagane od wolnomularzy – ludzkość, czystą moralność, nienaruszalną tajemnicę i umiłowanie sztuk pięknych. Rozwija wizję bractwa jako wspólnoty ponad granicami narodów, w której ludzie różnych krajów łączą się w jeden duchowy naród, nie tracąc przywiązania do własnej ojczyzny. Proponuje też, by wolnomularze wspólnie przygotowali wielki słownik sztuk wyzwolonych i nauk użytecznych, co bywa przywoływane jako zapowiedź późniejszej Encyklopedii, choć bezpośredniego związku między tymi projektami nie da się wykazać.

W tej części mowy łatwo usłyszeć głos ucznia Fénelona. Ideał ludzkości obejmującej wszystkie narody, nacisk na wewnętrzną cnotę zamiast zewnętrznych sporów, przekonanie, że prawdziwa religia jednoczy, a nie dzieli – wszystko to ma odpowiedniki w pismach arcybiskupa z Cambrai i w powieści o Cyrusie. Ramsay przedstawia lożę jako miejsce, w którym ludzie wykształceni mogą odnowić dawną przyjaźń rodu ludzkiego, utraconą wskutek wojen i podziałów. Jednocześnie wyraźnie podkreśla, że bractwo nie ma niczego wspólnego z rozpustą czy niewiarą, i potępia tych, którzy w lożach szukaliby jedynie biesiad. Ten moralny program, w którym tolerancja łączy się z pobożnością, tłumaczy, dlaczego Ramsay mógł liczyć na zrozumienie u katolickich władz.

Krzyżowcy zamiast budowniczych

Najdonioślejszą częścią oracji jest jednak jej historia. Ramsay odrzuca, a przynajmniej marginalizuje, tradycję wywodzącą bractwo od kamieniarzy. Twierdzi, że wolnomularstwo nie jest zrzeszeniem rzemieślników, lecz zakonem rycerskim, którego założycielami byli krzyżowcy. W czasie wypraw do Ziemi Świętej wielu książąt, panów i rycerzy połączyło się, jak pisze, w ślubowaniu odbudowy świątyni chrześcijan i przywrócenia prawdziwej religii. Dla rozpoznawania się wśród niewiernych przyjęli tajne znaki i słowa, zaczerpnięte z dawnych tradycji.

Bractwo to miało następnie zawiązać ścisły związek z rycerzami Świętego Jana Jerozolimskiego, od których, według Ramsaya, loże przejęły swój charakter i obyczaje. Wyznaczenie takiego patrona jest uderzające. Joannici, czyli późniejsi kawalerowie maltańscy, w XVIII wieku nadal istnieli i cieszyli się poważaniem w katolickiej Europie. Powiązanie z nimi dawało wolnomularstwu rodowód nie tylko starożytny, ale i szanowany przez Kościół, co mogło mieć znaczenie, gdy Ramsay zabiegał o przychylność kardynała Fleury'ego.

Najczęściej powtarzanym nieporozumieniem w tej sprawie jest przekonanie, że Ramsay wiązał masonerię z templariuszami. W tekście oracji templariusze w ogóle się nie pojawiają. Wymienieni są krzyżowcy i joannici, ale nie zakon, którego kasata w XIV wieku obrosła legendą o ukrytej mądrości i tajemnym przetrwaniu. Templariuszowskie odczytanie oracji należy do późniejszych interpretatorów, którzy w historii o rycerzach wypraw krzyżowych dostrzegli miejsce na zakon najbardziej tajemniczy, a zarazem najbardziej nadający się do takich spekulacji.

Szkocja jako przechowalnia

Według Ramsaya, po upadku państw krzyżowców zakon przeniósł się do Europy. Miał się zakorzenić przede wszystkim w Szkocji, gdzie, jak pisze, w 1286 roku Jakub, wielki namiestnik Szkocji, przyjmował w Kilwinning szkockich i angielskich panów do loży. Ze Szkocji bractwo przeszło do Anglii, a stamtąd do innych krajów. W późniejszych wiekach podupadło, zachowało się jednak w Wielkiej Brytanii, skąd teraz powraca do Francji, przywracając swoją dawną świetność. Ta historia ma oczywiście wyraźną wymowę polityczną: Szkocja, ojczyzna Stuartów, staje się kolebką i strażniczką szlachetnej tradycji.

Nie ma żadnych dowodów na prawdziwość tej opowieści. Brakuje źródeł średniowiecznych, które łączyłyby krzyżowców z lożami, a wzmianka o Kilwinning odzwierciedla raczej szkocką tradycję o starożytności tamtejszej loży niż wydarzenia z XIII wieku. Ramsay nie był historykiem w nowoczesnym sensie, lecz literatem i moralistą, dla którego przeszłość była przede wszystkim zbiorem wzorów i lekcji. Jego historia ma w sobie coś z powieści o Cyrusie: przedstawia wędrówkę mądrości przez narody i wieki, aż do chwili, w której może ona zostać rozpoznana na nowo.

Jest też w tej opowieści warstwa głębsza niż polityka. Ramsay był przekonany, że wszystkie ludy przechowały okruchy pierwotnego objawienia, a zadaniem człowieka oświeconego jest je odnaleźć i połączyć. Krzyżowcy, którzy przejmują dawne znaki i słowa, by rozpoznawać się wśród obcych, są w jego ujęciu kolejnymi strażnikami tej ukrytej ciągłości. Tajemnica loży nie jest więc u niego zwykłym zabezpieczeniem cechowych interesów, lecz sposobem przechowania prawdy w czasach zamętu. To przesunięcie – od tajemnicy praktycznej do tajemnicy depozytu – okazało się niezwykle płodne dla późniejszych pokoleń.

Warto zauważyć, że ta konstrukcja nie była całkowitym zerwaniem z wcześniejszymi narracjami. Brytyjskie Konstytucje z 1723 roku także opowiadały o dawnych królach i możnych patronach rzemiosła, a szkocka tradycja Kilwinning była znana. Ramsay dokonał jednak zasadniczej zmiany akcentów. Zamiast mistrzów budowlanych w centrum stanęli rycerze; zamiast zgromadzeń kamieniarzy – zakon złożony z książąt i szlachty. Wolnomularstwo przestało być w tej wizji ennoblowanym cechem, a stało się arystokratycznym bractwem, któremu rzemiosło murarskie służyło najwyżej jako alegoria.

Od mowy do stopni szkockich

Ta zmiana miała natychmiastowe następstwa. We Francji, gdzie szlachta stanowiła istotną część członków lóż, rodowód rycerski był znacznie bardziej pociągający niż rzemieślniczy. Już na początku lat czterdziestych XVIII wieku pojawiły się wzmianki o szczególnych zgromadzeniach „mistrzów szkockich”, którzy uważali się za wyższych od zwykłych mistrzów i rościli sobie prawo do nadzoru nad lożami. Nazwa „szkocki” nawiązywała, przynajmniej w części, do opowieści Ramsaya o Szkocji jako przechowalni zakonu, choć mogła też odzwierciedlać inne wpływy i skojarzenia.

Z tych zaczątków wyrosła w kolejnych dekadach mnogość tak zwanych stopni wyższych, nadbudowanych nad trzema stopniami podstawowymi. Wiele z nich miało charakter rycerski i nawiązywało do wypraw krzyżowych, do odbudowy świątyni, do zakonów militarnych. Niektóre z nich istotnie zaczęły z czasem przywoływać templariuszy, uzupełniając opowieść Ramsaya o element, którego on sam nie wprowadził. Historia tego rozwoju jest długa i skomplikowana, a jej dalsze etapy, związane z konkretnymi systemami i konwentami, wymagają osobnego omówienia.

Nie należy przypisywać Ramsayowi intencji, których nie miał. Nie tworzył stopni, nie projektował obrzędów i, o ile wiadomo, nie planował systemu wyższych godności. Napisał mowę, która miała zachęcić do cnoty i zjednać przychylność władz. Jednak opowieść o krzyżowcach, raz wypowiedziana i wydrukowana, okazała się silniejsza od intencji autora. Dała wyobraźni francuskich wolnomularzy ramy, w które można było wpisywać coraz to nowe legendy, a każda z nich mogła odwołać się do autorytetu znanego pisarza i przyjaciela Fénelona.

Oracja Ramsaya jest więc tekstem, który działał przez niedopowiedzenie. Nie mówiła o templariuszach, a stała się początkiem legendy templariuszowskiej. Nie tworzyła systemu stopni, a była źródłem ich nazw i motywów. Nie miała charakteru politycznego manifestu, a zostawiła trwały ślad jakobickiej sympatii w wyobrażeniach o Szkocji jako ojczyźnie tajemnicy. Jej autor, myśliciel o łagodnym usposobieniu, przywiązany do mistyki czystej miłości, zapisał się w dziejach wolnomularstwa jako ojciec rycerskiej mitologii, której sam zapewne by nie rozpoznał.