Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Wolnomularstwo

Rękopis Cooke'a i legenda o siedmiu sztukach wyzwolonych

Rękopis Cooke'a, prozatorska historia rzemiosła spisana w pierwszej połowie XV wieku, wywodzi geometrię od dzieci Lamecha i dwóch kolumn ocalałych z potopu, a przez Euklidesa prowadzi ją do Anglii, czyniąc budownictwo gałęzią sztuk wyzwolonych i przygotowując grunt pod późniejszą spekulatywną reinterpretację.

Stanisław August Poniatowski, portret z 1797 roku
Stanisław August Poniatowski, portret z 1797 roku

Kompilator z biblioteczką

Wśród średniowiecznych tekstów angielskich kamieniarzy rękopis znany jako Cooke'a wyróżnia się przede wszystkim tonem. Jest to proza, a nie wiersz, i proza wyraźnie uczona: autor powołuje się na księgi, przytacza nazwiska autorytetów, porządkuje materiał według schematu przypominającego szkolny traktat. Kodeks, przechowywany dziś w British Library wśród tak zwanych rękopisów dodatkowych, datuje się zwykle na lata między 1400 a 1450. Nazwę zawdzięcza Matthew Cooke'owi, który wydał go drukiem w Londynie w 1861 roku, dwadzieścia lat po publikacji rymowanego poematu z dawnej biblioteki królewskiej.

Tekst składa się z dwóch części. Pierwsza, znacznie dłuższa, jest historią rzemiosła od stworzenia świata do czasów angielskich; druga to zestaw obowiązków, podzielonych na artykuły i punkty. Na tej drugiej części nie trzeba się tu zatrzymywać, bo odpowiada ona ogólnemu typowi regulacji cechowych. Prawdziwą osobliwością rękopisu jest jego historia: pierwsza próba opowiedzenia dziejów budownictwa jako ciągu wydarzeń zakorzenionych w Biblii i w uczonych kronikach, z precyzyjnym wskazaniem, skąd autor czerpie wiadomości.

Te wskazania są cenne. Kompilator przywołuje Polychronicon Ranulfa Higdena, wielką kronikę uniwersalną czternastowiecznej Anglii, dalej Bedę, Izydora z Sewilli, Methodiusa, czyli apokaliptyczny tekst przypisywany Metodemu z Olimpu, oraz autora określanego jako „mistrz historii”, w którym rozpoznaje się Piotra Comestora i jego Historia scholastica. Kamieniarz piętnastowieczny raczej nie miał tych dzieł na półce. Ktoś, kto je przeczytał i zestawił, był zapewne duchownym lub człowiekiem wykształconym w szkole katedralnej, a swoją pracę wykonał dla bractwa, które pragnęło mieć udokumentowaną przeszłość.

Siedem sztuk i jedna najważniejsza

Rękopis zaczyna od pochwały Boga, po czym przechodzi do wyliczenia siedmiu sztuk wyzwolonych: gramatyki, retoryki, dialektyki, arytmetyki, geometrii, muzyki i astronomii. To ruch kluczowy dla całej konstrukcji. Średniowieczna szkoła dzieliła wiedzę na trivium i quadrivium, a sztuki mechaniczne, do których należało budownictwo, stały w tej hierarchii niżej, jako umiejętności ręki, a nie umysłu. Kompilator odwraca tę zależność. Twierdzi, że geometria jest pierwszą i najgodniejszą ze sztuk, bo żadna inna nie mogłaby się bez niej obyć: kto liczy, mierzy; kto śpiewa, korzysta z proporcji; kto bada niebo, posługuje się miarą.

Następnie dodaje zdanie, które otwiera drogę całej późniejszej tradycji: geometria to właśnie to, co nazywa się murarstwem. Utożsamienie nie jest przypadkowe. Wynika z etymologii, którą autor przejmuje od uczonych, objaśniając geometrię jako mierzenie ziemi, a więc umiejętność, bez której nie wznosi się żadna budowla. W ten sposób rzemiosło kamieniarza zostaje podniesione do rangi sztuki wyzwolonej, i to tej, która stanowi fundament pozostałych. Ręka murarza okazuje się wykonawczynią matematycznej mądrości, a cech budowniczych – strażnikiem wiedzy, którą szkoły uznają za szlachetną.

Ten zabieg ma wymiar społeczny. Kamieniarze średniowiecznej Anglii byli ludźmi cenionymi, ale nie uczonymi; pracowali za dniówkę, wędrowali od budowy do budowy, podlegali przepisom o płacach. Opowieść, która czyniła ich spadkobiercami Euklidesa, dawała im godność trudną do uzyskania inną drogą. Jednocześnie uzasadniała ich prawo do samorządu, do własnych zgromadzeń i do pilnowania standardów pracy. Sztuka wyzwolona nie mogła być uprawiana przez byle kogo; wymagała wykształcenia, obyczaju i nadzoru, a więc właśnie tego, czego bractwo od swoich członków żądało.

Warto zauważyć, że kompilator nie był w tej argumentacji całkiem odosobniony. Późnośredniowieczna kultura znała już pochwały sztuk mechanicznych, a w kręgach budowniczych wielkich katedr mistrz bywał tytułowany niemal jak uczony. Rękopis Cooke'a nadaje jednak temu przekonaniu formę historycznego dowodu. Nie twierdzi po prostu, że budowniczy jest mądry; pokazuje, skąd jego mądrość pochodzi, kto ją przekazał i dlaczego nie można jej oddzielić od geometrii uprawianej przez filozofów. Właśnie ten genealogiczny sposób myślenia, w którym godność rzeczy wynika z jej pochodzenia, decyduje o sile całego tekstu i o jego późniejszej żywotności.

Dzieci Lamecha i dwie kolumny

Najbardziej zapamiętany fragment rękopisu dotyczy czasów przed potopem. Kompilator sięga do czwartego rozdziału Księgi Rodzaju, gdzie wymienione są dzieci Lamecha: Jabal, ojciec mieszkających w namiotach i hodujących bydło, Jubal, ojciec grających na cytrze i flecie, Tubalkain, kowal obrabiający miedź i żelazo, oraz ich siostra Noema. Biblia nie przypisuje żadnemu z nich geometrii. Rękopis czyni jednak Jabala pierwszym, który odkrył geometrię i murarstwo i budował domy, Jubala – wynalazcą muzyki, Tubalkaina – kowalstwa, a Noemę – sztuki tkackiej. Dzieci jednego ojca stają się założycielami głównych rzemiosł cywilizacji.

Wiedząc, że Bóg ukarze świat zagładą – przez ogień albo przez wodę – rodzeństwo postanowiło zapisać swoje odkrycia na dwóch kolumnach. Jedna była z marmuru, który nie płonie, druga z materiału, który w wodzie nie tonie; tekst nazywa ją łacińskim słowem oznaczającym cegłę. Motyw ten ma długą prehistorię. Józef Flawiusz w Dawnych dziejach Izraela opowiada o dwóch słupach, ceglanym i kamiennym, na których potomkowie Seta zapisali wiedzę astronomiczną, aby przetrwała zagładę. Średniowieczne kroniki, w tym te, na które powołuje się kompilator, przekazywały tę opowieść dalej, a autor rękopisu przeniósł ją z rodu Seta na ród Lamecha i z astronomii na wszystkie sztuki.

Po potopie kolumny zostały odnalezione. Jedną, według rękopisu, odkrył Pitagoras, drugą filozof nazwany Hermesem, i obaj przekazali zapisane na nich nauki ludziom. Obecność Hermesa jest w tym miejscu szczególnie wymowna. Średniowiecze znało go jako dawnego mędrca, autora pism o naturze i Bogu; tutaj staje się jednym z ogniw przekazu wiedzy budowniczych. Nie ma powodu, by przypisywać kompilatorowi świadome nawiązanie do hermetyzmu w renesansowym sensie, ale zestawienie Pitagorasa i Hermesa jako odnowicieli przedpotopowej mądrości tworzy wzór, który późniejsi czytelnicy mogli łatwo odczytać po swojemu.

Od Babel do Anglii

Dalsza część historii prowadzi przez znane epizody biblijne i legendarne. Pojawia się Nemrod i budowa wieży Babel, przy której zatrudniono rzesze kamieniarzy; król wysyła ich potem do budowy miast, w tym Niniwy, i daje im pierwsze obowiązki. Następnie Abraham, który według tradycji przekazywanej przez kronikarzy nauczał Egipcjan arytmetyki i astronomii, uczy w Egipcie Euklidesa. Ten zaś, podobnie jak w rymowanym poemacie, zostaje poproszony o nauczenie zawodu synów możnych, dla których brakowało ziemi i urzędów. Kompilator łączy w ten sposób dwie różne legendy o pochodzeniu geometrii, biblijną i grecko-egipską, w jeden ciąg.

Z Egiptu wiedza przechodzi do Izraela. Dawid zaczyna budowę świątyni, Salomon ją kończy, zatrudniając tysiące kamieniarzy i nadając im obowiązki, które rękopis określa jako zbliżone do obowiązujących w czasach autora. Stamtąd rzemiosło wędruje do innych krajów, a do Anglii trafia w czasach świętego Albana, a następnie zostaje uporządkowane przez króla Athelstana i jego syna, który miał szczególnie umiłować geometrię. Te ostatnie elementy są wspólne z innymi średniowiecznymi przekazami i nie wymagają tu szerszego omówienia. Ważne jest, że cała opowieść tworzy linię ciągłą od rodziny Lamecha do angielskich zgromadzeń.

Historia ta jest oczywiście legendą, niemal pozbawioną oparcia w faktach. Ma jednak wewnętrzną logikę, którą warto docenić. Każdy etap łączy budownictwo z wiedzą teoretyczną i z autorytetem religijnym: przedpotopowi wynalazcy, mędrcy odnajdujący kolumny, Abraham jako nauczyciel, Euklides jako mistrz, Salomon jako budowniczy świątyni. Rzemiosło nie wyrasta z samej praktyki, lecz z objawionej i spisanej mądrości, którą kolejne pokolenia ocalają przed zniszczeniem. W tym sensie historia z rękopisu Cooke'a jest teologią rzemiosła, opowieścią o tym, jak boska wiedza zstępuje w ręce ludzi pracujących przy kamieniu.

Most ku spekulacji

Znaczenie rękopisu dla późniejszych dziejów polega na tym, że uczynił z budownictwa dziedzinę wiedzy, a nie tylko zawód. Gdy w XVII i XVIII wieku do lóż zaczęli wchodzić ludzie niezwiązani z kamieniarstwem – szlachta, uczeni, kupcy – znajdowali w tradycji bractwa gotowy język, w którym praca przy murze była zarazem praktyką geometrii, a geometria była najszlachetniejszą ze sztuk. Przejście od dosłownego murowania do budowania alegorycznego okazało się znacznie łatwiejsze, skoro dawne teksty już wcześniej stawiały rzemiosło w jednym szeregu z filozofią i matematyką.

Historycy zwracają uwagę, że tradycja przekazana w rękopisie Cooke'a, z dziećmi Lamecha, kolumnami i Euklidesem, powróciła w historii rzemiosła ogłoszonej w 1723 roku przez Jamesa Andersona, choć trudno ustalić, z którego dokładnie egzemplarza czy odpisu korzystał. Nie znaczy to, że nowożytne loże świadomie odtwarzały średniowieczną naukę. Raczej odziedziczyły zestaw opowieści, które pierwotnie miały uzasadnić godność rzemieślników, a teraz posłużyły do uzasadnienia godności stowarzyszenia ludzi wykształconych. Ta sama legenda zmieniła adresata, zachowując strukturę.

Motyw dwóch kolumn zachowanych na przekór katastrofie szczególnie dobrze nadawał się do takiej reinterpretacji. Mówił o wiedzy, która przetrwała dzięki zapisowi i której trzeba szukać w ukryciu, o ciągłości mądrości przez przerwy w historii, o obowiązku przekazywania jej dalej. Kompilator z XV wieku zapewne nie myślał w tych kategoriach; chciał po prostu dać kamieniarzom szacowny początek. Jednak sięgając po kroniki i po Józefa Flawiusza, a może pośrednio i po wyobrażenia o Hermesie jako strażniku starożytnej nauki, nadał tradycji rzemiosła wymiar, który po trzech stuleciach dał się czytać jako zapowiedź poszukiwań filozoficznych.

Rękopis Cooke'a jest więc dokumentem przejścia, choć sam o tym nie wie. Należy w pełni do świata cechowego, z jego troską o zapłatę, uczniów i zgromadzenia, ale opowiada o tym świecie językiem uczonego. Z tej niezamierzonej dwuznaczności wyrosła możliwość, że kiedyś ktoś zapyta nie o to, jak położyć kamień, lecz o to, czym jest geometria, która miała go poprzedzać.