Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Wolnomularstwo

Friedrich Ludwig Schröder i hamburski powrót do prostoty

Friedrich Ludwig Schröder, wielki aktor i dyrektor teatru w Hamburgu, opracował około 1801 roku trzystopniowy rytuał oparty na angielskich źródłach i odrzucający wysokie stopnie, co było świadomą odpowiedzią na chaos rycerskich legend, który przez dekady zdominował niemieckie loże.

Friedrich Ludwig Schröder w stroju wolnomularskim, pośmiertny portret Friedricha Carla Grögera, 1823 – domena publiczna
Friedrich Ludwig Schröder w stroju wolnomularskim, pośmiertny portret Friedricha Carla Grögera, 1823 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Aktor w loży

Friedrich Ludwig Schröder (1744–1816) przeszedł do historii przede wszystkim jako jeden z najwybitniejszych aktorów niemieckich XVIII wieku i jako dyrektor teatru, który przyswoił niemieckiej scenie Szekspira. Syn aktorki, wychowany w wędrownej trupie ojczyma Konrada Ernsta Ackermanna, od 1771 roku kierował teatrem w Hamburgu i uczynił z niego jedną z najważniejszych scen w krajach niemieckich. Jego inscenizacje Hamleta i Króla Leara w drugiej połowie lat siedemdziesiątych były wydarzeniami epoki, a jego sposób gry, oparty na obserwacji natury i rezygnacji z deklamacyjnej sztuczności, wpłynął na pokolenia aktorów.

Ten sam człowiek odegrał w dziejach wolnomularstwa rolę, którą niejeden historyk uważa za równie trwałą jak jego dorobek teatralny. Przyjęty do hamburskiej loży „Emanuel zur Maienblume” w 1774 roku, przez czterdzieści lat uczestniczył w życiu bractwa, pełnił w nim coraz wyższe urzędy, a w ostatnich latach życia stanął na czele Wielkiej Loży Prowincjonalnej Hamburga i Dolnej Saksonii. Jego najważniejszym dziełem był jednak nie urząd, lecz rytuał, który do dziś nosi jego imię i jest praktykowany w wielu lożach w Niemczech i poza nimi.

Związek między tymi dwiema dziedzinami nie jest przypadkowy. Schröder rozumiał lepiej niż większość jego współczesnych, że obrzęd jest formą dramatyczną, a jego siła zależy od prostoty, wewnętrznej spójności i prawdy przedstawienia. Teatr nauczył go, że nadmiar efektów zabija sens, a widz, którego zasypuje się kostiumami i maszynerią, przestaje słyszeć tekst. To doświadczenie przeniósł do loży, w której, jak uważał, panował właśnie taki nadmiar.

Labirynt rycerskich legend

Gdy Schröder wchodził do bractwa, niemieckie wolnomularstwo przeżywało okres, który późniejsi historycy opisywali jako czas zamętu. W ciągu kilku dekad powstały dziesiątki systemów wysokich stopni, z których każdy twierdził, że posiada prawdziwy sekret zakonu. Najpotężniejszy z nich, Ścisła Obserwa, wywodziła wolnomularstwo od templariuszy i obiecywała swoim członkom kontakt z „nieznanymi przełożonymi”, którzy mieli przechowywać tajemnice zakonu rycerskiego. Inne systemy łączyły masonerię z alchemią, kabałą, teozofią albo różokrzyżową tradycją, a każdy z nich mnożył stopnie, tytuły, insygnia i opłaty.

Rezultatem był chaos, który zniechęcał wielu braci. Obietnice ukrytej wiedzy okazywały się puste, „nieznani przełożeni” nie objawiali się, a kolejne stopnie przynosiły nowe kostiumy, ale nie nowe zrozumienie. Loże dzieliły się na zwalczające się systemy, a czas i pieniądze pochłaniały spory o pierwszeństwo i prawowitość. Dla człowieka o wrażliwości Schrödera, przyzwyczajonego do odróżniania prawdziwej sztuki od teatralnego blichtru, było to zjawisko nie do przyjęcia.

Schröder nie był przy tym racjonalistą wrogim wszelkiej symbolice. Nie chciał wolnomularstwa bez obrzędu, sprowadzonego do klubu dyskusyjnego. Chciał obrzędu, który mówi do człowieka czystym językiem, bez obietnic tajemnej wiedzy, której nie można dotrzymać, i bez rycerskich przebrań, które z budowniczych świątyni czynią rekonstruktorów średniowiecza. Jego reforma była więc nie odrzuceniem rytuału, lecz próbą jego oczyszczenia.

Powrót do angielskich źródeł

Kluczową decyzją Schrödera było sięgnięcie do źródeł angielskich. Hamburg miał z Anglią szczególne więzi: tamtejsze loże działały od 1740 roku pod zwierzchnictwem Wielkiej Loży Anglii jako jej loża prowincjonalna, a hanzeatyckie miasto handlowe utrzymywało z Londynem ścisłe kontakty. Schröder wychodził z założenia, że skoro wolnomularstwo spekulatywne narodziło się w Anglii, to tam należy szukać jego pierwotnej postaci, a nie w legendach o templariuszach, które pojawiły się na kontynencie dopiero kilkadziesiąt lat później.

Za podstawę swojego rytuału przyjął angielskie teksty z XVIII wieku, w tym druki ujawniające, takie jak Masonry Dissected Samuela Pricharda z 1730 roku oraz późniejsze publikacje z lat sześćdziesiątych, które przekazywały angielską praktykę lożową. Zdawał sobie sprawę, że są to źródła niedoskonałe, pisane przez ludzi spoza bractwa lub przeciw niemu, ale uważał je za najbliższe pierwotnej formie, jaka była dostępna. Opracował na ich podstawie trzy stopnie rzemiosła, ucznia, czeladnika i mistrza, przekładając je na niemiecki i nadając im formę dramatycznie spójną.

Rytuał został przyjęty przez hamburskie loże w 1801 roku. Jego cechą charakterystyczną była powściągliwość: niewiele rekwizytów, oszczędny dialog, wyraźna struktura i nacisk na moralny sens symboli, a nie na ich ezoteryczne interpretacje. Legenda Hirama zachowała swoje miejsce jako centrum stopnia mistrzowskiego, ale nie była obudowywana dodatkowymi narracjami o zemście, rycerskich zakonach czy ukrytych skarbach. Rytuał miał przemawiać do braci przez samą siłę przedstawienia, tak jak dobrze zagrany dramat przemawia przez tekst i grę, a nie przez dekoracje.

Szczególną uwagę Schröder poświęcił językowi. Angielskie teksty, które miał przed sobą, w znacznej części przybierały formę katechizmu, czyli ciągu pytań i odpowiedzi służących do sprawdzania i utrwalania wiedzy brata. Przekładając je, nie poprzestał na dosłowności, lecz starał się, by niemieckie zdania brzmiały w sali lożowej naturalnie i godnie, bez archaicznej sztuczności i bez potocznej płaskości. Tekst obrzędu miał być wypowiadany, nie odczytywany, i to doświadczenie sceny jest w nim wyraźnie słyszalne.

Bez wysokich stopni, ale nie bez wiedzy

Reforma Schrödera wiązała się z odrzuceniem wysokich stopni. W jego systemie nie było miejsca dla rycerzy, książąt ani kapłanów; wolnomularstwo kończyło się na stopniu mistrza, który był pełnią wtajemniczenia. To stanowisko, radykalne w kontekście niemieckim, było zgodne z oficjalną deklaracją angielskiej Wielkiej Loży, że czyste wolnomularstwo składa się z trzech stopni.

Schröder nie uważał jednak, że po stopniu mistrzowskim nie ma już czego szukać. Zamiast nowych obrzędów proponował badanie. Na początku XIX wieku z jego inicjatywy powstał w Hamburgu tzw. Historyczny Engbund, ścisłe grono braci zajmujących się badaniem historii wolnomularstwa, jego źródeł i dokumentów. Członkowie Engbundu nie otrzymywali wyższych stopni w sensie rytualnym, lecz przechodzili przez etapy poznania, w których studiowano kolejne systemy i ich dzieje. Wiedza o wysokich stopniach nie była zakazana, ale miała być przedmiotem krytycznej analizy, a nie obrzędowego przeżycia.

W ramach tej pracy Schröder zgromadził i wydał w niewielkim nakładzie, przeznaczonym dla braci, obszerne Materialien zur Geschichte der Freimaurerei, zbiór dokumentów i notatek dotyczących dziejów bractwa od powstania Wielkiej Loży Londynu. Ta inicjatywa była pionierska. W epoce, w której historię masonerii pisano zazwyczaj jako legendę, hamburski aktor próbował ją oprzeć na dokumentach. Jego przyjaciele i korespondenci, wśród nich Ignaz Aurelius Fessler, należeli do tego samego kręgu reformatorów, którzy w różnych miastach szukali dróg wyjścia z zamętu wysokich stopni.

Reforma Schrödera wyrażała określoną wizję wolnomularstwa. Bractwo miało być szkołą moralnego doskonalenia, miejscem przyjaźni i wzajemnego wychowania, a nie stowarzyszeniem obiecującym tajemną wiedzę. Symbole miały służyć przypominaniu o obowiązkach człowieka wobec siebie i innych, a nie przekazywaniu ezoterycznych doktryn. W tym sensie hamburski ryt był humanistyczny w najlepszym znaczeniu XVIII-wiecznego słowa: skupiony na człowieku, jego rozumie i jego sumieniu.

Nie znaczy to, że rytuał był płaski. Jego oszczędność pozostawiała miejsce dla osobistego przeżycia, a jego dramatyczna konstrukcja, dopracowana przez człowieka, który znał teatr jak mało kto, potrafiła poruszyć. Bracia praktykujący ryt Schrödera do dziś podkreślają, że jego siła tkwi w tym, czego nie mówi: w ciszy, w powściągliwości gestu, w zaufaniu do tego, że kandydat sam odnajdzie sens symboli, jeśli nie zostanie on zagłuszony nadmiarem słów.

Ta wizja miała też wymiar polityczny w szerokim sensie. Odrzucenie wysokich stopni oznaczało odrzucenie hierarchii, w której nieliczni wtajemniczeni rządzili masą braci niższych stopni, często bez ich wiedzy. W rycie Schrödera wszyscy mistrzowie byli sobie równi, a loża zarządzała się sama. Dla mieszczańskiego Hamburga, z jego republikańską tradycją samorządu, był to model naturalny.

Reforma miała także krytyków. Bracia o skłonnościach mistycznych zarzucali jej, że odbiera wolnomularstwu wymiar tajemnicy i czyni z niego szkołę obyczajów, a zwolennicy systemów rycerskich widzieli w niej zubożenie tradycji, która w ich przekonaniu przekazywała coś więcej niż etykę. Spór ten nie był wyłącznie sporem o formę. Dotyczył pytania, czy loża ma przechowywać ukrytą wiedzę, czy kształcić charakter, i hamburski ryt dawał na nie jednoznaczną odpowiedź, którą nie wszyscy byli gotowi przyjąć.

Dziedzictwo hamburskiej reformy

Rytuał Schrödera przetrwał swojego twórcę i stał się jedną z najważniejszych form niemieckiego wolnomularstwa. W 1811 roku hamburskie loże ogłosiły niezależność od Anglii, tworząc Wielką Lożę Hamburga, a ryt schröderowski stał się ich podstawą. W XIX i XX wieku przyjęły go liczne loże w Niemczech, a dziś jest praktykowany przez znaczną część lóż w obrębie Wielkiej Loży Dawnych Wolnych i Przyjętych Mularzy Niemiec. Rozpowszechnił się też poza krajami niemieckojęzycznymi, między innymi w Ameryce Południowej.

Trwałość tego rytuału świadczy o tym, że reforma Schrödera odpowiadała na rzeczywistą potrzebę. Bracia zmęczeni pogonią za coraz wyższymi stopniami i coraz bardziej fantastycznymi legendami znaleźli w nim formę, która pozwalała im praktykować wolnomularstwo bez rozczarowań. Przywrócenie trzech stopni jako pełni wtajemniczenia nie było przy tym krokiem wstecz, lecz uznaniem, że głębia obrzędu nie zależy od jego długości.

Postać Schrödera łączy w sobie dwie rzadko spotykane cechy: zmysł formy i krytycyzm. Jako aktor wiedział, jak budować przedstawienie, które porusza. Jako historyk amator wiedział, że przedstawienie, które opiera się na fałszywych twierdzeniach o własnym pochodzeniu, prędzej czy później zostaje zdemaskowane. Jego hamburski rytuał jest owocem tego połączenia: obrzędem, który nie obiecuje więcej, niż może dać, i właśnie dlatego daje więcej, niż obiecuje.