Gorliwy Litwin i masoneria wileńska
Wileńska loża Gorliwy Litwin, działająca z przerwami od 1784 roku aż do zakazu z 1822 roku, pokazuje, że Wilno było odrębnym ośrodkiem wolnomularstwa, w którym środowisko uniwersyteckie i ziemiańskie nadało pracy lóż własny, litewski akcent obywatelski i oświatowy.

Nazwa jako program
Już sama nazwa warsztatu mówi wiele o jego ambicjach. „Gorliwy Litwin”, po francusku Le Zélé Lithuanien, nie odwoływał się do symboli świątyni Salomona, gwiazd, cnót ani bóstw starożytnych, jak czyniła to większość lóż epoki. Wskazywał na przynależność do konkretnej wspólnoty politycznej i historycznej, do Wielkiego Księstwa Litewskiego, które w ramach Rzeczypospolitej zachowywało własne urzędy, prawo, skarb i wojsko. Gorliwość, o której mówiła nazwa, była gorliwością obywatelską, troską o dobro własnej ojczyzny.
Loża powstała w 1784 roku, w tym samym czasie, gdy w Warszawie konstytuowała się narodowa obediencja. Ustawa Wielkiego Wschodu przewidywała osobne struktury dla Korony i Litwy, a Wilno, jako stolica Wielkiego Księstwa, było naturalnym centrum tej drugiej. Wcześniejsze warsztaty istniały na Litwie od lat siedemdziesiątych, o czym przypominał w swoich badaniach Stanisław Małachowski-Łempicki, autor monografii poświęconej wolnomularstwu na ziemiach dawnego Wielkiego Księstwa. Gorliwy Litwin przejął jednak rolę loży o szczególnym prestiżu, skupiającej miejscowe elity.
Odrębność wileńskiego ośrodka nie oznaczała separatyzmu. Litewscy bracia uczestniczyli w życiu całej obediencji, utrzymywali kontakty z Warszawą i uznawali zwierzchnictwo Wielkiego Wschodu. Ich tożsamość była podwójna, podobnie jak tożsamość szlachty litewskiej tego czasu: polska w języku i kulturze politycznej, litewska w przywiązaniu do własnej ziemi, własnych tradycji i instytucji.
Środowisko: ziemianie i profesorowie
Skład loży odzwierciedlał specyfikę Wilna. Miasto nie miało dworu królewskiego ani tak licznej warstwy wysokich urzędników centralnych jak Warszawa. Miało natomiast Szkołę Główną Wielkiego Księstwa Litewskiego, przekształconą przez Komisję Edukacji Narodowej z dawnej akademii jezuickiej, i otaczające ją ziemiaństwo, które posyłało do niej synów, zasiadało w trybunale litewskim i bywało w mieście w czasie kadencji sądowych.
W warsztatach wileńskich spotykali się zatem profesorowie i lekarze, prawnicy, urzędnicy trybunału, oficerowie wojsk litewskich, właściciele ziemscy z okolicznych powiatów. Połączenie to nadawało lożom charakter odmienny od warszawskiego. Mniej było tu dworskiej polityki, mniej rywalizacji stronnictw, więcej zainteresowania sprawami nauki, oświaty, rolnictwa i dobroczynności. Wilno było miastem uczonych i ziemian, a nie dworzan i dyplomatów.
Nie należy jednak idealizować tego obrazu. Wileńskie loże także miały swoje spory, intrygi i ambicje, a przyjęcie do nich było dla wielu sposobem na awans towarzyski. Nie zawsze rozprawiano o wzniosłych ideałach; często spotkania kończyły się zwyczajną biesiadą. Specyfika Wilna polegała raczej na tym, że obecność uniwersytetu nadawała pracom lożowym wyraźniejszy akcent intelektualny i pedagogiczny niż gdzie indziej.
Ważną rolę odgrywał też rytm życia miasta. Wilno ożywiało się w czasie kadencji trybunału i kontraktów, kiedy zjeżdżała szlachta z całej Litwy, a przez resztę roku pozostawało ośrodkiem stosunkowo spokojnym, zdominowanym przez kolegia, klasztory i kancelarie. Loża była w tym układzie miejscem, które łączyło stałych mieszkańców miasta z gośćmi z prowincji. Ziemianin przyjęty do bractwa w czasie pobytu w Wilnie wracał potem do swego majątku z nowymi znajomościami, książkami i pomysłami, a przy kolejnej wizycie odnawiał kontakty w świątyni.
Lata przerwy i odrodzenia
Upadek Rzeczypospolitej przerwał życie lóż wileńskich, podobnie jak warszawskich. Po trzecim rozbiorze Wilno znalazło się w granicach Imperium Rosyjskiego, a cesarz Paweł I, nieufny wobec wszelkich stowarzyszeń, zakazał działalności masońskiej. Przez kilka lat bractwo trwało jedynie w prywatnych kontaktach dawnych członków, bez formalnych zebrań.
Zmiana przyszła za panowania Aleksandra I. Nowy cesarz, przynajmniej w pierwszych latach rządów, patrzył na loże życzliwie lub obojętnie, a w środowiskach polskich na ziemiach zabranych pojawiła się nadzieja na odbudowę życia publicznego. W 1803 roku powołano Cesarski Uniwersytet Wileński, a kuratorem okręgu naukowego został książę Adam Jerzy Czartoryski. Uniwersytet szybko stał się najważniejszą polską instytucją naukową w imperium, a wraz z nim odrodziło się środowisko, które wcześniej zasilało loże.
W drugiej dekadzie dziewiętnastego wieku w Wilnie działało kilka warsztatów, wśród nich odnowiony Gorliwy Litwin. Ich położenie było skomplikowane. Wilno należało do imperium, a nie do Księstwa Warszawskiego czy później Królestwa Polskiego, toteż loże musiały określić swój stosunek zarówno do rosyjskich obediencji z centrum w Petersburgu, jak i do polskiego Wielkiego Wschodu w Warszawie. Spory o przynależność i zwierzchnictwo przewijały się przez całe to dziesięciolecie, a w Wilnie podejmowano próby stworzenia własnej struktury nadrzędnej dla lóż litewskich.
Sytuacja ta miała wymiar zarówno obrzędowy, jak i polityczny. Przynależność do obediencji petersburskiej oznaczała podporządkowanie centrum, w którym dominowali urzędnicy imperium i rosyjska arystokracja. Związek z Warszawą łączył Wilno z polską tradycją, ale po 1815 roku Warszawa była stolicą odrębnego Królestwa, a nie zwierzchnią władzą dla ziem litewskich. Wileńscy bracia znaleźli się więc w położeniu ludzi, którzy musieli wybierać między wiernością pamięci a realiami prawnymi, i nie wszyscy wybierali tak samo.
Odrodzenie miało też swoją cenę. Część dawnych członków nie wróciła do pracy lożowej, zniechęcona upadkiem państwa albo zajęta ratowaniem majątków. Do warsztatów weszli natomiast ludzie nowi: profesorowie sprowadzeni z zagranicy, urzędnicy rosyjskiej administracji, oficerowie stacjonujących w mieście pułków. Skład lóż stał się bardziej zróżnicowany narodowościowo i wyznaniowo, co sprzyjało tolerancji, ale utrudniało zachowanie wyrazistego, litewskiego charakteru, do którego odwoływała się nazwa najstarszego warsztatu.
Uniwersytet, Szubrawcy i młodzież
Najbardziej charakterystycznym rysem wileńskiego wolnomularstwa tego okresu był jego związek ze środowiskiem uniwersyteckim. Profesorowie, którzy należeli do lóż, byli zarazem twórcami życia intelektualnego miasta, autorami podręczników, redaktorami czasopism, organizatorami towarzystw naukowych. Granica między pracą lożową a działalnością publiczną była tu płynna, choć formalnie zachowywano rozdział.
Dobrą ilustracją tej płynności jest Towarzystwo Szubrawców, działające w latach 1817–1822 i wydające satyryczne „Wiadomości Brukowe”. Szubrawcy, wśród których czołową rolę odgrywali Jędrzej Śniadecki i Kazimierz Kontrym, walczyli piórem z ciemnotą, pijaństwem, sarmacką pychą i zacofaniem obyczajowym szlachty. Towarzystwo nie było lożą, ale jego formy, z rytualnymi nazwami, hierarchią i zabawowym ceremoniałem, zdradzały pokrewieństwo z praktyką lożową, a wielu jego członków należało równocześnie do warsztatów wolnomularskich.
Kontrym, bibliotekarz uniwersytecki i jeden z najaktywniejszych wileńskich działaczy społecznych, był też łącznikiem między starszym pokoleniem a młodzieżą akademicką. Studenci, którzy w 1817 roku założyli Towarzystwo Filomatów, korzystali z jego rad i z doświadczeń organizacyjnych środowiska profesorskiego. Filomaci nie byli masonami i nie tworzyli loży, ale w strukturze ich związku, w tajności, w podziale na kręgi o różnym stopniu wtajemniczenia i w obrzędowości towarzystw pokrewnych, takich jak Promieniści Tomasza Zana, widać wpływ wzorów, które w Wilnie były na wyciągnięcie ręki.
Litewski akcent
Na czym polegała specyfika wileńskiego wolnomularstwa w porównaniu z warszawskim? Przede wszystkim na silniejszym związku z pracą oświatową. Wilno było miastem, w którym uniwersytet stanowił centrum życia, a loże nie mogły pozostać obojętne na sprawy wychowania. Mowy lożowe, o ile zachowały się ich ślady, częściej dotyczyły nauki, kształcenia i cnót obywatelskich niż spraw politycznych w ścisłym sensie.
Drugim rysem była regionalna tożsamość. Wileńscy bracia nie zapominali, że są Litwinami w historycznym, politycznym znaczeniu tego słowa, i że ich wspólnota sięga czasów Jagiellonów i unii. Nazwa najważniejszej loży była tego wyrazem. W okresie porozbiorowym, gdy Wilno znalazło się poza granicami jakiegokolwiek polskiego państwa, tożsamość ta nabrała nowego znaczenia: była sposobem zachowania ciągłości z przeszłością w nowych warunkach politycznych.
Trzecim rysem było położenie między dwoma centrami. Warszawa i Petersburg przyciągały wileńskie loże w różnych kierunkach, a ich członkowie musieli lawirować między lojalnością wobec polskiej tradycji a koniecznością funkcjonowania w ramach imperium. To położenie uczyło ostrożności, ale też samodzielności. Wilno nie było ani prowincją Warszawy, ani oddziałem petersburskich obediencji, lecz ośrodkiem, który sam definiował swoją drogę.
Wreszcie ważny był charakter ziemiański. Właściciele majątków z okolic Wilna, Kowna, Grodna i Nowogródka wnosili do lóż zainteresowania gospodarcze: troskę o lepsze uprawy, o położenie chłopów, o szkoły parafialne. Dobroczynność lożowa przybierała w Wilnie postać wsparcia dla ubogich studentów, szpitali i przytułków, a w niektórych przypadkach także pomocy dla włościan dotkniętych nieurodzajem.
Ten praktyczny wymiar dobrze wpisywał się w ideał, który w Wilnie łączył oświeceniową naukę z obowiązkiem ziemianina wobec poddanych. Brat, który w świątyni słuchał mowy o miłości bliźniego, miał w swoim majątku setki ludzi zależnych od jego decyzji. Nie wszyscy wyciągali z tej lekcji wnioski, lecz sama obecność takiego napięcia w pracach lożowych odróżniała wileńskie warsztaty od salonowej towarzyskości stolicy.
Koniec w 1822 roku
Reskrypt Aleksandra I z sierpnia 1822 roku, zakazujący działalności lóż i tajnych stowarzyszeń w całym imperium, położył kres legalnemu istnieniu wileńskiego wolnomularstwa. Gorliwy Litwin i inne warsztaty zamknięto, a ich członkowie musieli złożyć deklaracje, że do żadnych stowarzyszeń nie należą. Zakaz zbiegł się w czasie z zamknięciem Towarzystwa Szubrawców, a rok później z wybuchem śledztwa przeciw filomatom i filaretom, prowadzonego przez Mikołaja Nowosilcowa, które zakończyło się aresztowaniami, zesłaniami i usunięciem z uniwersytetu wielu profesorów.
Ta seria wydarzeń zamknęła epokę, w której Wilno było jednym z najżywszych ośrodków polskiego życia umysłowego. Wolnomularstwo nie było jej jedynym ani najważniejszym elementem, ale stanowiło część tej samej tkanki: sieci ludzi, stowarzyszeń i inicjatyw, które łączyły uniwersytet, ziemiaństwo i miasto. Gorliwy Litwin przez prawie czterdzieści lat, z przerwami, był jednym z węzłów tej sieci. Jego dzieje przypominają, że historia polskiego wolnomularstwa nie jest wyłącznie historią warszawską, i że na ziemiach dawnego Wielkiego Księstwa istniała tradycja o własnym kolorycie, zakorzeniona w lokalnej kulturze uczonych i ziemian.
