Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Wolnomularstwo

Wolnomularstwo Narodowe Waleriana Łukasińskiego

Wolnomularstwo Narodowe, założone przez majora Waleriana Łukasińskiego w 1819 roku, przejęło od lóż stopnie, obrzęd i przysięgę, aby pod osłoną znanej formy zbudować sieć patriotycznej konspiracji, która przekształciła się w Towarzystwo Patriotyczne i zakończyła procesem oraz dożywotnim niemal więzieniem założyciela.

Walerian Łukasiński w kajdanach, rycina Józefa Szymona Kurowskiego, około 1832–1837, British Museum – domena publiczna
Walerian Łukasiński w kajdanach, rycina Józefa Szymona Kurowskiego, około 1832–1837, British Museum – domena publiczna · Wikimedia Commons

Major czwartego pułku

Walerian Łukasiński urodził się w 1786 roku w Warszawie, w rodzinie szlacheckiej o skromnym majątku, i należał do pokolenia, dla którego wojsko było zarówno drogą życiową, jak i szkołą patriotyzmu. W 1807 roku wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego, przeszedł przez kampanie napoleońskie i po 1815 roku znalazł się w wojsku Królestwa Polskiego jako major czwartego pułku piechoty liniowej. Był oficerem cenionym, wykształconym, zaangażowanym w sprawy żołnierskie, a zarazem człowiekiem o wyraźnych przekonaniach politycznych.

Doświadczenie, które ukształtowało jego dalsze losy, było doświadczeniem rozczarowania. Królestwo Polskie, utworzone na kongresie wiedeńskim i połączone unią personalną z Rosją, miało konstytucję, sejm, własną armię i administrację. Szybko jednak okazało się, że swobody konstytucyjne są ograniczane, cenzura zaostrzana, a wielki książę Konstanty, naczelny wódz armii, traktuje wojsko z brutalnością, która upokarzała oficerów wychowanych w napoleońskiej tradycji honoru. Do tego dochodziła świadomość, że znaczna część dawnych ziem Rzeczypospolitej pozostaje poza granicami Królestwa, w Prusach, Austrii i bezpośrednio w imperium rosyjskim.

Łukasiński był wolnomularzem, jak wielu oficerów jego pokolenia. Poznał od wewnątrz życie warszawskich lóż, ich obrzędy, hierarchię i sposób komunikacji. Dostrzegł też ich słabość: oficjalne wolnomularstwo Królestwa pozostawało pod nadzorem władz, a jego kierownictwo dbało o lojalność wobec monarchy, który był zarazem cesarzem Rosji. Loże mogły być przestrzenią rozmowy, ale nie mogły stać się narzędziem działania na rzecz niepodległości.

Narodziny organizacji 3 maja 1819 roku

Odpowiedzią Łukasińskiego było stworzenie nowej organizacji, która przejęłaby formę lóż, ale nadała jej inną treść. Wolnomularstwo Narodowe zostało założone 3 maja 1819 roku, w rocznicę uchwalenia konstytucji z 1791 roku, co samo w sobie było deklaracją programową. Założyciel, wraz z grupą oficerów i cywilów, chciał zbudować związek, który łączyłby Polaków ze wszystkich zaborów i przygotowywał ich do przyszłej walki o odrodzenie ojczyzny.

Wybór formy masońskiej miał kilka uzasadnień. Po pierwsze, była ona znana i akceptowana w środowisku, do którego organizacja się zwracała. Oficerowie i urzędnicy, z których wielu przeszło przez loże, rozumieli język stopni, przysięgi i obrzędu, nie trzeba było ich go uczyć. Po drugie, forma masońska dawała pewną osłonę. Wolnomularstwo było legalne, a nowe stowarzyszenie mogło przynajmniej na początku uchodzić za jeszcze jedną odmianę bractwa, niekoniecznie podejrzaną w oczach władz.

Po trzecie, struktura stopni pozwalała na stopniowe wtajemniczanie. Członkowie niższych stopni nie musieli znać pełnych celów organizacji, a kolejne kręgi otrzymywały coraz więcej wiedzy i odpowiedzialności. W ten sposób można było rozwijać związek bez narażania go na zdemaskowanie przez nieostrożnych czy niezdecydowanych. Ten mechanizm, typowy dla systemów wyższych stopni, został tu wykorzystany do celów, które z wolnomularską tradycją moralnego doskonalenia miały niewiele wspólnego.

Symbolika organizacji odwoływała się do polskiej historii i do idei narodowej. Obrzędy przyjęcia, nazwy stopni i formuły przysięgi wiązały członka nie z abstrakcyjną ludzkością, lecz z ojczyzną i jej przyszłym wyzwoleniem. Nie wszystkie szczegóły rytuału są dobrze znane, ponieważ dokumenty organizacji były z natury rzeczy tajne, a część z nich zniszczono w obawie przed wykryciem. Ogólny kierunek jest jednak jasny: masońska forma służyła patriotycznej treści.

Znaczna część wiedzy o organizacji pochodzi z akt śledztwa i z późniejszych zapisków samego Łukasińskiego, sporządzanych w więzieniu. Oba rodzaje źródeł wymagają ostrożności. Zeznania składane przed komisją śledczą bywały wymuszone albo celowo niepełne, a wspomnienia pisane po latach izolacji porządkowały przeszłość według potrzeb człowieka, który próbował zrozumieć sens własnej ofiary. Historyk musi więc odróżniać to, co w opisie Wolnomularstwa Narodowego pewne, od tego, co jest rekonstrukcją.

Między lożą a spiskiem

Wolnomularstwo Narodowe rozwijało się szybko. Przyjmowało oficerów armii Królestwa, urzędników, ziemian, studentów, a także osoby z innych zaborów, zwłaszcza z Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Ten zasięg, wykraczający poza granice Królestwa, był jednym z najważniejszych elementów programu: organizacja miała być zalążkiem wspólnoty narodowej, której nie dzieliły granice rozbiorowe.

Szybki rozwój przyniósł jednak problemy. Im więcej członków, tym większe ryzyko zdrady lub nieostrożności. Im bardziej organizacja była widoczna, tym bardziej zwracała uwagę oficjalnego wolnomularstwa i władz. Kierownictwo legalnego Wielkiego Wschodu patrzyło nieufnie na związek, który podszywał się pod formy masońskie, nie podlegając jego zwierzchnictwu. Władze Królestwa, a zwłaszcza otoczenie wielkiego księcia, coraz uważniej przyglądały się środowiskom oficerskim.

Łukasiński zrozumiał, że forma masońska, która na początku była osłoną, staje się obciążeniem. Rytuały, stopnie i zebrania przyciągały ludzi szukających towarzyskich rozrywek, a nie zdecydowanych na ryzyko konspiracji. Jednocześnie stanowiły zbyt wyraźny ślad, który mógł doprowadzić śledczych do całej sieci. W 1820 roku zdecydował się na rozwiązanie Wolnomularstwa Narodowego, a raczej na jego przekształcenie w coś zupełnie innego.

Towarzystwo Patriotyczne: porzucenie rytuału

W 1821 roku na miejscu dawnej organizacji powstało Towarzystwo Patriotyczne. Zachowało ono część ludzi i część celów, ale zrezygnowało z masońskiej obrzędowości. Struktura opierała się na niewielkich grupach, w których członkowie znali tylko swoich bezpośrednich towarzyszy i przełożonych, a kontakty z innymi ogniwami odbywały się przez zaufanych łączników. Nie było już rytuału przyjęcia z przepaską i symbolami, były natomiast przysięga, dyscyplina i ścisła tajemnica.

Przemiana ta jest kluczem do zrozumienia całego doświadczenia Łukasińskiego. Masońska forma była dla niego środkiem, a nie celem. Kiedy przestała służyć, porzucił ją bez wahania. Towarzystwo Patriotyczne było już organizacją polityczną w pełnym sensie, przygotowującą się do przyszłego powstania, nawiązującą kontakty z innymi środowiskami spiskowymi i budującą sieć w różnych częściach dawnej Rzeczypospolitej. W kolejnych latach jego działacze, wśród nich podpułkownik Seweryn Krzyżanowski, prowadzili nawet rozmowy z przedstawicielami rosyjskich tajnych stowarzyszeń.

Ciągłość między obiema organizacjami nie była jednak pełna. Wielu członków Wolnomularstwa Narodowego nie przeszło do Towarzystwa, uznając je za zbyt niebezpieczne. Inni dołączyli dopiero później. Część dawnej sieci rozpadła się, a nowa musiała być budowana od nowa, z większą ostrożnością. Mimo to historycy zgodnie widzą w Wolnomularstwie Narodowym bezpośredni etap przygotowawczy, w którym ukształtowali się ludzie i wzory organizacyjne przyszłego spisku.

Aresztowanie i proces

Ostrożność nie uchroniła Łukasińskiego przed losem, którego się obawiał. W październiku 1822 roku został aresztowany wraz z kilkoma współpracownikami. Śledztwo, prowadzone pod nadzorem wielkiego księcia Konstantego, zmierzało do wykazania istnienia rozgałęzionego spisku przeciw monarsze i Królestwu. Łukasiński, mimo nacisków, nie wydał większości swoich towarzyszy, a Towarzystwo Patriotyczne przetrwało jego aresztowanie i działało dalej pod innym kierownictwem.

Proces przed sądem wojennym zakończył się wyrokiem wieloletniego więzienia, a wielki książę zaostrzył karę ponad orzeczenie sądu. Łukasiński został zdegradowany i przewieziony do twierdzy w Zamościu, gdzie odbywał karę w ciężkich warunkach. Sprawa wywołała w Królestwie głęboki niepokój, ponieważ pokazywała, że konstytucyjne gwarancje nie chronią obywatela przed arbitralnością władzy, a sąd wojenny jest posłuszny woli wielkiego księcia.

Także w twierdzy jego położenie nie przestało się pogarszać. W Zamościu oskarżono go o udział w przygotowaniach do buntu więźniów i w kolejnym postępowaniu przedłużono mu karę. Dla władz był już nie tyle skazanym oficerem, ile symbolem, który należało trzymać jak najdalej od świata. Sama ta zawziętość pokazuje, jak poważnie potraktowano organizację, która zaczynała jako patriotyczna odmiana bractwa.

Dalsze losy Łukasińskiego są jednym z najbardziej przejmujących rozdziałów historii polskiej konspiracji. Gdy w listopadzie 1830 roku wybuchło powstanie, wielki książę, opuszczając Warszawę, zabrał więźnia ze sobą. Łukasiński trafił do Rosji, a następnie do twierdzy szlisselburskiej, gdzie spędził resztę życia w izolacji. Zmarł w 1868 roku, po ponad czterdziestu latach niewoli, zapomniany przez świat zewnętrzny i odcięty od wszystkiego, za co walczył.

Masońska forma, patriotyczna treść

Historia Wolnomularstwa Narodowego jest przykładem zjawiska, które w dziewiętnastym wieku wielokrotnie się powtarzało: masońska forma organizacyjna, wypracowana w osiemnastowiecznych lożach dla celów moralnych i towarzyskich, była przejmowana przez ruchy polityczne, które potrzebowały struktury, tajemnicy i zaangażowania członków. Podobnie działo się we Włoszech, gdzie karbonariusze wzorowali się na lożach, i w Rosji, gdzie wczesne związki przyszłych dekabrystów przejęły masońską hierarchię stopni.

W przypadku Łukasińskiego przejęcie formy było świadomym wyborem strategicznym. Nie był on mistykiem ani poszukiwaczem ezoterycznej mądrości. Był oficerem, który zrozumiał, że w warunkach nadzoru politycznego jedyną dostępną formą zorganizowanego działania jest forma już istniejąca i tolerowana. Wolnomularstwo dawało mu język, który rozumieli jego towarzysze, strukturę, którą łatwo było powielić, i osłonę, która przez pewien czas chroniła przed podejrzeniami.

Granice tego przejęcia ujawniły się szybko. Masońska forma okazała się zbyt widoczna, zbyt towarzyska i zbyt związana z oficjalnym wolnomularstwem, aby długo służyć celom konspiracyjnym. Łukasiński porzucił ją, gdy przestała być użyteczna, ale pozostała ona punktem wyjścia dla całej późniejszej tradycji polskich spisków niepodległościowych. Przysięga, stopnie wtajemniczenia, ścisła tajemnica i braterska solidarność przeszły z lóż do konspiracji, a stamtąd do kolejnych pokoleń, które próbowały odzyskać wolność.

Postać Łukasińskiego, więźnia Szlisselburga, stała się w polskiej pamięci symbolem nieugiętości i ofiary. Mniej pamięta się o tym, że jego droga zaczęła się w świątyni masońskiej, od rytuału, który przejął i przekształcił w narzędzie walki. Ta mniej znana strona jego biografii pozwala zrozumieć, jak blisko siebie leżały w dziewiętnastym wieku świat bractwa i świat spisku oraz jak łatwo forma stworzona dla pracy nad sobą mogła zostać przystosowana do pracy nad wyzwoleniem ojczyzny.