Kolumny Jachin i Boaz od Księgi Królów do loży
Dwie spiżowe kolumny, które według Pierwszej Księgi Królewskiej stanęły przed przedsionkiem świątyni Salomona, w wolnomularstwie zostały odczytane jako siła i ustanowienie, zwieńczone globusami ziemi i nieba, i z drobnego szczegółu opisu budowy przemieniły się w próg, przez który przechodzi każdy wchodzący do loży.
Spiżowy szczegół w opisie budowy
Pierwsza Księga Królewska poświęca dwóm kolumnom kilkanaście wersetów siódmego rozdziału. Tekst opowiada, że Salomon sprowadził z Tyru odlewnika spiżu, syna wdowy z pokolenia Neftalego i ojca Tyryjczyka, i że ten odlał dwie kolumny, każdą wysoką na osiemnaście łokci, o obwodzie dwunastu łokci. Na szczytach osadzono głowice, również z lanego spiżu, wysokie na pięć łokci, ozdobione plecionką, łańcuszkami i dwoma rzędami granatów, a w górnej części kształtem przypominające lilię. Kolumny ustawiono przy przedsionku świątyni i nadano im imiona: prawą nazwano Jakin, lewą Boaz.
Ten opis, jak wiele miejsc w biblijnych relacjach o budowie, jest zarazem dokładny i zagadkowy. Księga nie mówi, czy kolumny podtrzymywały strop przedsionka, czy stały wolno jako znaki. Druga Księga Kronik podaje inną wysokość, trzydziestu pięciu łokci, co komentatorzy od wieków próbują godzić z wersją Królewską. Księga Jeremiasza dodaje, że kolumny były wydrążone, a ich ścianki miały grubość czterech palców, i opowiada, jak Babilończycy w 586 roku przed Chrystusem rozbili je i wywieźli spiż do Babilonu. Archeologia zna podobne pary kolumn lub filarów przed wejściami do świątyń w Lewancie, co pozwala sądzić, że były to wolnostojące znaki progu, ale szczegóły ich funkcji pozostają przedmiotem dyskusji.
Najbardziej uderzające są imiona. Kolumny, przedmioty z metalu, otrzymały nazwy własne, jakby były osobami albo świadkami. Hebrajskie Jakin wywodzi się od czasownika oznaczającego ustanowienie, ugruntowanie: „On ustanowi”. Boaz tłumaczy się zwykle jako „w nim moc” lub „w sile”. Tekst biblijny nie objaśnia, dlaczego wybrano te słowa, i właśnie to milczenie otworzyło pole dla późniejszych interpretatorów.
Od imion do zdania
Tradycja żydowska i chrześcijańska próbowała odczytać imiona jako fragmenty modlitwy lub wyznania. Popularne było łączenie obu w jedno zdanie, mówiące o Bogu, który w sile ustanowi swój dom, albo o królestwie, które zostanie ugruntowane mocą. Niektórzy komentatorzy wiązali imiona z inskrypcjami, które mogły być wyryte na kolumnach, choć tekst biblijny o napisach nie wspomina. Inni widzieli w nich odniesienie do dynastii Dawida i do obietnicy trwałości tronu.
Wolnomularstwo przejęło właśnie tę lekturę złączoną. W wykładach angielskich i amerykańskich kolumny objaśnia się wspólnie, a ich imiona łączy w formułę, którą tłumaczyć można jako „w sile zostanie ustanowiony ten mój dom”. Każda kolumna nosi więc połowę zdania, a dopiero obie razem dają pełny sens. Ta konstrukcja ma znaczenie symboliczne: siła bez ustanowienia jest przemocą, ustanowienie bez siły – kruchą konwencją. Dom, czy będzie nim świątynia, państwo, czy człowiek, potrzebuje obu.
Imiona kolumn odegrały też w historii wolnomularstwa rolę zupełnie praktyczną. Już w ujawnieniu Samuela Pricharda z 1730 roku pojawiają się one jako słowa rozpoznawcze pierwszych stopni. Jedno z tych słów łączono z uczniem, drugie z czeladnikiem, a spór o ich kolejność, wywołany zmianami wprowadzonymi przez londyńską wielką lożę w reakcji na ujawnienia, stał się jednym z punktów zapalnych w konflikcie między Nowożytnymi i Starożytnymi. Sama popularność słów sprawiła, że w 1762 roku jedno z najczęściej wznawianych ujawnień wydano pod tytułem Jachin and Boaz. Imiona biblijnych kolumn stały się synonimem sekretów bractwa, choć znał je każdy czytelnik Pisma.
Globusy zamiast mis
Najwyraźniejszą masońską innowacją w obrazie kolumn są kule na ich szczytach. W tradycji wykładów stopnia czeladniczego kolumny wieńczą dwa globusy, jeden przedstawiający ziemię, drugi niebo, a ich znaczenie objaśnia się jako powszechność wolnomularstwa, które obejmuje cały świat, i jako zachętę do studiowania geografii, astronomii i nawigacji. W tej postaci kolumny przedstawiano na niezliczonych tablicach, certyfikatach i fartuchach, a w wielu lożach stawiano je przy wejściu z kulami na szczycie.
Tekst biblijny nie mówi o globusach. Wspomina natomiast o czaszach lub kulistych częściach głowic, które w hebrajskim noszą nazwę oznaczającą coś okrągłego, misę lub zbiornik. Wczesnonowożytni czytelnicy, a za nimi wolnomularze, zinterpretowali te okrągłe formy jako sfery. Interpretacja była swobodna, ale bardzo w duchu epoki. W XVIII wieku para globusów, ziemski i niebieski, należała do typowego wyposażenia biblioteki uczonego i gabinetu dżentelmena. Umieszczenie ich na szczytach kolumn świątyni zamieniało biblijny detal w emblemat nowożytnej wiedzy o świecie.
Kolumny niosące sfery łączyły w ten sposób dwa porządki, które wolnomularstwo chciało widzieć jako zgodne: objawienie i naukę. Pierwsze reprezentowała świątynia Salomona, drugie – globusy, na których zaznaczano odkrycia geograficzne i mapy gwiazd. Kandydat przechodzący między kolumnami wchodził więc w przestrzeń, w której Biblia i astronomia nie spierają się, lecz razem wyznaczają granice świata, jaki człowiek ma poznać.
Nie zapomniano przy tym o ozdobach głowic opisanych w Księdze Królewskiej. Wykłady czeladnicze, w wersji utrwalonej w podręcznikach amerykańskich, nadają każdej z nich osobny sens. Plecionka, przez wzajemne połączenie oczek, oznacza jedność; lilia, przez swoją biel, pokój; granaty, przez obfitość nasion, dostatek. Trzy dekoracyjne motywy, które w biblijnym tekście należą do opisu rzemieślniczego kunsztu odlewnika, stają się w loży trzema dobrami wspólnoty, jakie przynosi praca prowadzona w sile i ustanowieniu. Ten sposób lektury jest typowy dla całego wolnomularskiego podejścia do Pisma: każdy szczegół materialny może zostać przełożony na cnotę, a opis budowy zamienia się w opis dobrze uporządkowanego życia wspólnego. Granaty miały zresztą w Biblii również inne miejsce, na obrąbku szaty arcykapłana, co wzmacniało ich skojarzenie z tym, co święte i płodne zarazem.
Dwie kolumny przedpotopowe
Do biblijnego obrazu dołączyła jeszcze jedna, starsza warstwa. Średniowieczne Old Charges opowiadają, że przed potopem dzieci Lameka, przewidując zagładę świata przez ogień lub wodę, zapisały wszystkie nauki na dwóch kolumnach: jednej z marmuru, który nie spłonie w ogniu, i drugiej z cegły, która nie rozmoknie w wodzie. Po potopie kolumny miały zostać odnalezione, a wiedza przywrócona ludzkości. Wątek ten ma korzenie w żydowskiej i chrześcijańskiej literaturze legendarnej, między innymi w opowieści Józefa Flawiusza o kolumnach potomków Seta.
Te przedpotopowe kolumny nie są tożsame z Jakinem i Boazem, ale w wyobraźni bractwa obie pary zbliżyły się do siebie. W obu przypadkach kolumna jest nośnikiem wiedzy lub obietnicy, która ma przetrwać katastrofę. Kolumny świątyni Salomona zostały wprawdzie rozbite przez Babilończyków, lecz w loży stoją nadal, jakby to, co w nich zapisano, przetrwało zniszczenie materii. Wolnomularz, który przechodzi między nimi, wchodzi w przestrzeń pamięci, w której zachowało się coś, czego historia nie zdołała zniszczyć.
Próg każdej loży
W praktyce lożowej kolumny stały się przede wszystkim znakiem progu. W wielu obrządkach, zwłaszcza kontynentalnych, stoją przy wejściu do sali po stronie zachodniej, a kandydat podczas inicjacji przechodzi między nimi, by wejść do świątyni. Obrządki różnią się co do tego, którą kolumnę stawia się po której stronie, a nawet co do tego, czy kierunek wyznacza się od wnętrza świątyni, czy od wchodzącego; spory te mają długą historię i dotyczą także odczytania słów „prawy” i „lewy” w tekście biblijnym. We francuskich lożach uczniowie zasiadają przy jednej kolumnie, czeladnicy przy drugiej, tak że sama przestrzeń sali odzwierciedla podział stopni.
Taki układ czyni z kolumn coś więcej niż ozdobę. Nie wznoszą się nad ołtarzem ani nad krzesłem mistrza, lecz stoją tam, gdzie świat zewnętrzny kończy się, a zaczyna praca loży. Kandydat nie może ich ominąć. Każde wejście jest przejściem przez parę imion, które mówią o sile i ustanowieniu, a więc o warunkach, pod jakimi w ogóle można cokolwiek zbudować. Gdy brat wychodzi, przechodzi między nimi jeszcze raz, wracając do świata z tym, czego się nauczył. W ten sposób kolumny wyznaczają nie tylko granicę przestrzeni, ale i rytm czasu loży: otwarcie i zamknięcie pracy, wejście i powrót. Przedmiot, który w Jerozolimie stał nieruchomo przed sanktuarium, w loży staje się punktem, wokół którego obraca się każde zebranie.
Symbolika progu ma też wymiar wewnętrzny. Komentatorzy XIX i XX wieku chętnie odczytywali dwie kolumny jako bieguny, między którymi rozpięte jest ludzkie życie: czynne i bierne, męskie i żeńskie, surowe i łaskawe, a nawet jako dwa boczne filary kabalistycznego Drzewa Życia. Te interpretacje pochodzą z późnych spekulacji i nie należą do pierwotnego wykładu, ale dobrze pokazują potencjał symbolu. Dwie kolumny, między którymi trzeba przejść, łatwo stają się obrazem równowagi, której szuka się, idąc środkiem.
Szczegół, który stał się wejściem
Historia Jakina i Boaza jest przykładem, jak wolnomularstwo przetwarzało tekst biblijny. Nie interesowało go odtworzenie świątyni w jej historycznej postaci, lecz wydobycie z opisu tych elementów, które dawały się zamienić w emblemat i doświadczenie. Dwie kolumny przy przedsionku, wspomniane w kilkunastu wersetach, okazały się do tego idealne. Miały imiona, które można było przetłumaczyć na moralną lekcję. Miały głowice, które można było odczytać jako globusy nowożytnej wiedzy. Miały wreszcie położenie progu, które pozwalało umieścić je u wejścia każdej sali.
W ten sposób szczegół, łatwy do przeoczenia przy lekturze Księgi Królewskiej, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków bractwa. Kolumny zniszczone przez Babilończyków ponad dwa i pół tysiąca lat temu stoją dziś w tysiącach lóż na wszystkich kontynentach, wykonane z drewna, gipsu lub kamienia, czasem z globusami, czasem bez nich. Każda z tych par powtarza tę samą obietnicę, którą wyczytano z biblijnych imion: że to, co zostało zbudowane w sile, może zostać ustanowione na trwałe – i że każdy, kto chce w tym uczestniczyć, musi najpierw przejść między nimi.
