Order of Women Freemasons i brytyjska masoneria kobieca
Order of Women Freemasons wyrósł z rozłamu w brytyjskim środowisku mieszanym w 1908 roku i z czasem stał się obediencją wyłącznie kobiecą, która nie stworzyła osobnego rytu dla kobiet, lecz przejęła angielski ryt rzemiosła w całości, łącznie z męskim słownictwem i strukturą stopni.

Rok 1908 i spór o niezależność
Historia brytyjskiej masonerii kobiecej zaczyna się od sporu, który na pierwszy rzut oka w ogóle nie dotyczył płci. W pierwszych latach XX wieku w Anglii działały loże mieszane, przyjmujące kobiety i mężczyzn, zorganizowane w ramach międzynarodowej obediencji z centrum w Paryżu. Część ich członków zaczęła odczuwać napięcie między dwiema lojalnościami: wobec zwierzchnictwa zagranicznego, które dyktowało formę rytuału i organizacji, oraz wobec angielskiej tradycji rzemiosła, którą chcieli praktykować w postaci możliwie bliskiej tej, jaką znano z lóż Zjednoczonej Wielkiej Loży Anglii. Do tego dochodziła niechęć do silnego zabarwienia ideowego, jakie środowisko mieszane przybrało w Wielkiej Brytanii; o tej stronie sprawy mówi osobny esej, tutaj wystarczy stwierdzić, że dla niektórych braci i sióstr był to powód do odejścia.
W 1908 roku grupa z wielebnym Williamem Frederickiem Cobbem, anglikańskim duchownym i rektorem londyńskiego kościoła St Ethelburga w Bishopsgate, utworzyła nowe ciało pod nazwą Honourable Fraternity of Antient Masonry. Nazwa była programem. Słowo Antient, w archaicznej pisowni, odwoływało się do osiemnastowiecznych sporów angielskiego wolnomularstwa i sygnalizowało przywiązanie do dawnej, rodzimej praktyki. Nowa organizacja przyjmowała początkowo zarówno kobiety, jak i mężczyzn, lecz chciała być angielska w formie, samodzielna w zarządzie i wolna od zwierzchnictwa zewnętrznej rady najwyższej.
Od wspólnoty mieszanej do wspólnoty kobiet
Ciekawą cechą tej historii jest to, że przejście do formy wyłącznie kobiecej nie zostało ogłoszone jednym aktem, lecz dokonało się stopniowo. Mężczyźni, którzy w 1908 roku współtworzyli Fraternity, z biegiem lat odchodzili, a nowi kandydaci płci męskiej nie pojawiali się w liczbie wystarczającej, by utrzymać równowagę. Kluczową postacią okazała się Marion Lindsay Halsey, która w 1912 roku objęła urząd wielkiej mistrzyni i sprawowała go do 1927 roku. Pod jej kierownictwem organizacja zaczęła rozumieć siebie jako przestrzeń, w której kobiety same prowadzą pracę lożową, a nie jako przybudówkę z udziałem braci.
Około 1920 roku zapadła decyzja, by nie przyjmować już mężczyzn. Ówczesne relacje przedstawiają ją jako uznanie faktów, a nie jako manifest: w praktyce bractwo było już kobiece i chodziło o to, by jego forma odpowiadała rzeczywistości. W tym samym czasie, a dokładniej już w 1913 roku, z Fraternity wyodrębniła się kolejna grupa, która dała początek organizacji znanej dziś jako Honourable Fraternity of Ancient Freemasons, działającej później także pod nazwą Freemasonry for Women. Brytyjska masoneria kobieca nie jest więc jednym ciałem, lecz rodziną dwóch głównych obediencji o wspólnym pochodzeniu.
Obecna nazwa, Order of Women Freemasons, została przyjęta w 1958 roku. Zmiana ta nie oznaczała nowego programu, lecz zamknięcie długiego procesu: tożsamość, która ukształtowała się w ciągu pół wieku, otrzymała w końcu słowo jednoznacznie ją opisujące. Siedzibą zakonu stał się dom przy Pembridge Gardens w londyńskim Notting Hill, gdzie mieszczą się biura i świątynie lożowe.
Tło epoki sufrażystek
Daty tej historii nie są przypadkowe. Lata, w których Fraternity przekształcała się w organizację kobiecą, były w Wielkiej Brytanii okresem najostrzejszych sporów o prawa wyborcze kobiet. Ustawa z 1918 roku przyznała prawo głosu części kobiet powyżej trzydziestego roku życia, a pełne zrównanie w tej dziedzinie nastąpiło dopiero w 1928 roku. Kobiety wchodzące wtedy do lóż nie musiały być działaczkami ruchu sufrażystek i większość z nich zapewne nimi nie była, ale żyły w atmosferze, w której pytanie o dostęp do instytucji zarezerwowanych dla mężczyzn stało się sprawą publiczną.
Trzeba przy tym zachować ostrożność. Źródła wewnętrzne zakonu nie przedstawiają jego powstania jako przedsięwzięcia politycznego, a sama masoneria, z jej zakazem dyskusji o polityce w loży, nie była naturalnym narzędziem kampanii. Bardziej trafne wydaje się stwierdzenie, że atmosfera epoki uczyniła możliwym to, co wcześniej było nie do pomyślenia: grupę kobiet z klasy średniej, często dobrze wykształconych, które uznały, że mogą prowadzić tradycyjną pracę lożową samodzielnie i bez męskiej opieki. Emancypacja wyrażała się tu nie w hasłach, lecz w przejęciu odpowiedzialności za urzędy, finanse i rytuał.
Ryt męski zamiast adopcyjnego
Najważniejsza cecha Order of Women Freemasons dotyczy treści pracy lożowej i stanowi jego wyróżnik w szerszej historii kobiecego wolnomularstwa. Kontynentalna tradycja lóż adopcyjnych wypracowała dla kobiet osobny ryt, z innymi legendami, innymi symbolami i innym słownikiem, zbudowany zwykle wokół biblijnych postaci kobiecych i cnót domowych. Brytyjska masoneria kobieca poszła drogą przeciwną. Siostry nie chciały ani obrzędu „dla kobiet”, ani symboliki przystosowanej do domniemanej kobiecej natury. Chciały pracować dokładnie tym samym rytem, którym pracowali ich ojcowie, mężowie i bracia w lożach angielskich.
Order przyjął zatem trzy stopnie rzemiosła w postaci bliskiej rytuałom angielskim, z legendą Hirama, z budową świątyni Salomona, z kielnią, cyrklem i węgielnicą. Nie zmieniono nawet słownictwa: członkinie zwracają się do siebie per Brother, a loża ma swojego Worshipful Master. Ten szczegół bywa odbierany jako paradoks, ale z perspektywy samego zakonu jest konsekwentny. Słowo „brat” nie opisuje płci, tylko więź rytualną ustanowioną przez przyjęcie; zmiana na „siostrę” oznaczałaby przyznanie, że kobieta otrzymuje inny stopień niż mężczyzna. Zachowanie męskiej terminologii było więc deklaracją, że inicjacja kobiety jest tą samą inicjacją, a nie jej odpowiednikiem.
Tę samą zasadę zastosowano do stopni wyższych. Zakon prowadzi pracę w Royal Arch, w stopniu Mark i w szeregu innych stopni znanych z angielskiego systemu, organizując je, podobnie jak w lożach męskich, w osobnych ciałach. Nie ma tu ani rycerskich legend wymyślonych dla dam, ani specjalnej drabiny wtajemniczeń zastępującej męską. Jest zwierciadlane odwzorowanie angielskiego wolnomularstwa, z jedną tylko różnicą w osobach, które je praktykują.
Między uznaniem a dystansem
Stosunek Zjednoczonej Wielkiej Loży Anglii do kobiecych obediencji był przez dziesięciolecia jednoznaczny: nie uznawała ich, zabraniała członkom uczestnictwa w ich pracach i traktowała je jako zjawisko poza obszarem regularnego wolnomularstwa. W praktyce jednak granica bywała mniej szczelna, niż sugerowały oficjalne deklaracje. Wiele członkiń Order było żonami lub córkami masonów, a rytuał, który praktykowały, był rozpoznawalny dla każdego brata z angielskiej loży.
Zmiana nastąpiła pod koniec XX wieku. W 1999 roku Zjednoczona Wielka Loża Anglii ogłosiła oświadczenie, w którym przyznała, że wolnomularstwo kobiece, reprezentowane przez dwie wspomniane obediencje, jest w swej praktyce regularne, z wyjątkiem kwestii płci członków. Oświadczenie nie oznaczało uznania w sensie formalnym: nie dopuszczało wspólnych posiedzeń ani wizyt w lożach. Pozwalało jednak braciom rozmawiać o wolnomularstwie z członkiniami tych organizacji i traktować je jako rzetelne, a nie jako parodię. Było to przyznanie, że kobiety, które w 1908 roku i później wybrały ryt angielski, rzeczywiście go zachowały.
Ten układ jest specyficznie brytyjski. Zjednoczona Wielka Loża Anglii pozostaje męska i nie zamierza tego zmienić, a Order of Women Freemasons nie zabiega o włączenie. Obie strony przyjęły status równoległego istnienia, w którym zasadnicza różnica dotyczy tylko jednego punktu, ale ten punkt jest nieusuwalny. Zakon nie dąży do tworzenia lóż mieszanych, uważając, że jego tożsamość polega na tym, że kobiety same sprawują wszystkie urzędy i same przekazują sobie tradycję.
Co oznacza wybór angielskiego rytu
Z perspektywy historii idei decyzja brytyjskich sióstr ma znaczenie większe niż wewnętrzna sprawa jednej organizacji. Rozstrzyga ona pytanie, które od XVIII wieku towarzyszyło kobiecemu udziałowi w wolnomularstwie: czy kobieta, która chce wejść do loży, potrzebuje rytu odpowiadającego jej płci, czy rytu odpowiadającego jej człowieczeństwu. Loże adopcyjne odpowiadały, że potrzebuje pierwszego. Amerykańskie organizacje towarzyszące odpowiadały tak samo, choć z innych powodów. Order of Women Freemasons odpowiedział, że drugiego, i z tej odpowiedzi wyprowadził całą swoją formę.
Taki wybór miał swoją cenę. Przejęcie męskiego rytuału bez zmian oznaczało przyjęcie także jego ograniczeń, jego legend skupionych na mężczyznach i jego hierarchii, która nie przewidywała żadnej szczególnej roli dla kobiecego doświadczenia. Krytycy, zarówno z kręgów mieszanych, jak i z kręgów feministycznych, pytali, czy kobiety nie powinny wypracować własnej symboliki, zamiast powtarzać tradycję, która przez dwa stulecia je wykluczała. Zakon konsekwentnie odpowiadał, że symbolika budowy świątyni, śmierci i odrodzenia mistrza nie jest męska, lecz ludzka, i że wykluczenie kobiet było kwestią obyczaju, a nie treści.
Order of Women Freemasons nie stał się nigdy organizacją masową, ale też nie potrzebował tego, by przetrwać. Rozwinął sieć lóż w Wielkiej Brytanii i poza nią, utrzymuje siedzibę, archiwum i własny kalendarz pracy, a jego historia ponad stu lat ciągłości jest sama w sobie argumentem. Kobiety, które w 1908 roku odeszły z lóż mieszanych w poszukiwaniu angielskiej formy, oraz te, które dwanaście lat później zamknęły drzwi przed mężczyznami, zbudowały instytucję, która dowodzi, że rzemiosło w jego angielskim kształcie może być przekazywane bez jednego z warunków, które przez długi czas uważano za nieodłączne.
Ostatecznie najtrwalszym dziedzictwem Order jest pewien sposób myślenia o tradycji. Nie stworzył on nowego obrzędu, nie dopisał legend i nie wprowadził doktrynalnych innowacji. Dokonał rzeczy skromniejszej i trudniejszej zarazem: wziął tradycję w postaci, w jakiej ją zastał, i wykazał, że może ona żyć w rękach tych, którym jej odmawiano. Wybór rytu męskiego, a nie adopcyjnego, okazał się nie aktem naśladownictwa, lecz najbardziej stanowczym twierdzeniem o równości, jakie brytyjskie kobiety mogły wypowiedzieć w języku samego wolnomularstwa.
