Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Wolnomularstwo

Wielki Wschód Francji i spór o Wielkiego Architekta

Usunięcie przez konwent Wielkiego Wschodu Francji w 1877 roku zasady istnienia Boga i nieśmiertelności duszy, uzasadnione przez pastora Frédérica Desmonsa wolnością sumienia, rozdzieliło wolnomularstwo na nurt regularny i liberalny, które odmiennie odczytują dziedzictwo konstytucji Andersona.

Frédéric Desmons na okładce „Les Hommes d’aujourd’hui” nr 220, rysunek Henriego Demare’a, 1883–1884 – domena publiczna
Frédéric Desmons na okładce „Les Hommes d’aujourd’hui” nr 220, rysunek Henriego Demare’a, 1883–1884 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Formuła z konstytucji Andersona

Spór, który w 1877 roku podzielił światowe wolnomularstwo, dotyczył jednego zdania, a ściślej – pytania o to, czy loża może wymagać od kandydata wiary w Boga. Punkt odniesienia dla obu stron stanowiły Konstytucje Jamesa Andersona, wydane w Londynie w 1723 roku dla pierwszej Wielkiej Loży. Pierwszy z zawartych w nich „obowiązków” stwierdzał, że wolnomularz, jeśli dobrze rozumie sztukę, nigdy nie będzie „głupim ateistą ani bezbożnym libertynem”. Jednocześnie tekst odchodził od wymogu przynależności do konkretnego Kościoła, zobowiązując braci jedynie do tej religii, „co do której wszyscy ludzie się zgadzają”, a własne przekonania pozostawiając ich prywatnemu sumieniu. Ta formuła była od początku dwuznaczna. Jedni czytali ją jako minimalny teizm, inni jako zaproszenie do coraz szerszej tolerancji.

Symbolem wspólnej podstawy stało się pojęcie Wielkiego Architekta Wszechświata. Nie był to Bóg żadnego wyznania, lecz abstrakcyjna figura stwórcy, wobec której mogli się pochylić chrześcijanin różnych Kościołów, Żyd czy deista. W angielskiej praktyce wymagano wiary w istotę najwyższą, a na ołtarzu loży kładziono Księgę Świętego Prawa. Przez większą część XVIII i XIX wieku obie zasady – minimalny teizm i szeroka tolerancja – współistniały bez otwartego konfliktu. Napięcie ujawniło się dopiero tam, gdzie wolnomularstwo weszło w głęboki spór polityczny z Kościołem.

Francja należała pierwotnie do krajów, w których taki spór wcale nie był przesądzony. W XVIII wieku do lóż francuskich należeli liczni katolicy, w tym duchowni, a papieska bulla In eminenti Klemensa XII z 1738 roku, potępiająca wolnomularstwo, nie została zarejestrowana przez parlament paryski i nie miała we Francji mocy prawnej. Mowa kawalera Andrew Michaela Ramsaya z lat 1736–1737 wiązała zakon z tradycją rycerstwa krzyżowego i chrześcijańskiej cywilizacji. Masoneria francuska Oświecenia była więc środowiskiem zróżnicowanym religijnie, w którym obok deistów i libertynów działali ludzie pobożni, a nawet mistycy związani z systemami wyższych stopni.

Francja: od Boga w konstytucji do laickiej republiki

Wielki Wschód Francji, powstały w 1773 roku jako główne ciało francuskiej masonerii, przez długi czas nie miał w swojej konstytucji żadnej deklaracji teologicznej. Paradoksalnie, wyraźne odwołanie do Boga wprowadzono dopiero w 1849 roku, w niepewnych miesiącach Drugiej Republiki. Artykuł pierwszy stwierdzał wówczas, że wolnomularstwo ma za podstawę istnienie Boga i nieśmiertelność duszy. W 1865 roku sformułowanie to poddano rewizji: pozostawiono zasady istnienia Boga, nieśmiertelności duszy i ludzkiej solidarności, lecz dodano, że wolność sumienia jest prawem każdego człowieka i że zakon nie wyklucza nikogo z powodu jego przekonań. Już w tej formule widać napięcie między dogmatyczną deklaracją a obietnicą otwartości.

Kontekst polityczny drugiej połowy stulecia sprawił, że napięcie to musiało znaleźć rozwiązanie. Po upadku Drugiego Cesarstwa i po stłumieniu Komuny Paryskiej w 1871 roku Francja przez kilka lat żyła w niepewności, czy pozostanie republiką, czy powróci monarchia. Kościół katolicki był w znacznej części związany z obozem monarchistycznym. Republikanie widzieli w świeckim państwie, laickiej szkole i ograniczeniu wpływu duchowieństwa warunek przetrwania ustroju. Wielu z nich należało do lóż, a rosnąca liczba wolnomularzy uważała się za pozytywistów, wolnomyślicieli lub agnostyków. Dla takich braci obowiązkowa deklaracja wiary w Boga stała się nie tylko intelektualnie nie do przyjęcia, ale też symbolicznie kojarzyła się z przymusem, z którym walczyli w życiu publicznym.

Głośnym wyrazem tych nastrojów stała się inicjacja Émile’a Littrégo, leksykografa i najwybitniejszego francuskiego ucznia Auguste’a Comte’a, przyjętego w lipcu 1875 roku do paryskiej loży La Clémente Amitié razem z Jules’em Ferrym. Zapytany podczas ceremonii o obowiązki człowieka wobec Boga, Littré odpowiedział, że nie potrafi tego rozstrzygnąć, ponieważ nauka nie zna ani nie neguje pierwszej przyczyny. Przyjęcie do loży człowieka, który otwarcie odmawiał metafizycznych deklaracji, pokazało, że litera konstytucji z 1865 roku przestała odpowiadać rzeczywistości. Pozytywistyczny agnostycyzm wszedł do świątyni, zanim jeszcze zmieniono jej statut.

Rok 1877 był w tym procesie przełomowy. Kryzys 16 maja, gdy prezydent Patrice de Mac-Mahon zdymisjonował republikański rząd i rozwiązał izbę, zakończył się jesienią wyborczym zwycięstwem republikanów. Konwent Wielkiego Wschodu obradował we wrześniu tego roku, w samym środku tej konfrontacji.

Raport pastora Desmonsa

Wniosek o zmianę artykułu pierwszego wyszedł od loży La Fraternité progressive z Villefranche-sur-Saône i był rozpatrywany już na wcześniejszych zgromadzeniach. Sprawozdawcą komisji, która przygotowała go do głosowania, został Frédéric Desmons, pastor protestancki z departamentu Gard, później senator i wielki mistrz Wielkiego Wschodu. Okoliczność ta jest istotna: za usunięciem formuły o Bogu przemawiał nie wojujący ateista, lecz duchowny, który uzasadniał zmianę względami sumienia. Desmons argumentował, że obowiązkowe wyznanie wiary zamyka drzwi loży przed ludźmi uczciwymi i szlachetnymi, którzy nie mogą go złożyć bez hipokryzji, oraz że zakon nie powinien rozstrzygać kwestii metafizycznych, lecz pozostawić je sumieniu każdego brata. Przeciwnicy zmiany ostrzegali, że Wielki Wschód narazi się na izolację wśród zagranicznych obediencji i da katolickim krytykom argument, iż wolnomularstwo jest organizacją antyreligijną. Obie przepowiednie miały się spełnić, lecz większość delegatów uznała, że zasada wolności sumienia jest ważniejsza niż międzynarodowe uznanie.

Konwent przyjął wniosek większością głosów we wrześniu 1877 roku. Nowe brzmienie artykułu pierwszego określało jako zasady wolnomularstwa absolutną wolność sumienia i ludzką solidarność. W kolejnych latach Wielki Wschód zrezygnował także z obowiązku umieszczania w rytuałach i dokumentach formuły „Ku chwale Wielkiego Architekta Wszechświata”, a obecność Biblii na ołtarzu przestała być wymagana. Trzeba podkreślić, że decyzja nie wprowadzała obowiązkowego ateizmu. Wierzący nadal mogli należeć do lóż i należeli do nich. Zmiana polegała na tym, że kwestia Boga została wyłączona z warunków przyjęcia i przestała stanowić część wspólnej deklaracji.

Reakcja Londynu i powstanie dwóch światów

Odpowiedź angielskiego wolnomularstwa przyszła szybko. W marcu 1878 roku Zjednoczona Wielka Loża Anglii uchwaliła, że nie może uznawać za prawdziwych braci tych, którzy zostali przyjęci w lożach odrzucających lub ignorujących wiarę w Wielkiego Architekta Wszechświata. Stosunki z Wielkim Wschodem zostały zerwane, a w ślad za Londynem poszły wielkie loże Irlandii i Szkocji oraz większość jurysdykcji amerykańskich. Członkowie Wielkiego Wschodu stracili prawo do odwiedzania lóż tych obediencji. Dla Anglików wiara w istotę najwyższą była warunkiem, bez którego wolnomularstwo traci swoją tożsamość; usunięcie jej uznali za zerwanie z tradycją, nie za jej rozwinięcie.

Francuski krok nie był odosobniony. Już w 1872 roku Wielki Wschód Belgii usunął ze swojej konstytucji odwołanie do Wielkiego Architekta, a podobne debaty toczyły się w innych krajach katolickich, gdzie wolnomularstwo pozostawało w ostrym konflikcie z Kościołem. Z czasem wykrystalizowały się więc dwie rodziny obediencji. Jedna, skupiona wokół Londynu, w 1929 roku spisała zasady uznawania innych wielkich lóż, wśród których znalazły się wiara w istotę najwyższą, obecność Księgi Świętego Prawa i zakaz dyskusji politycznych oraz religijnych w lożach. Druga, określana jako liberalna lub adogmatyczna, uznaje pełną wolność sumienia i dopuszcza zaangażowanie w sprawy publiczne. We Francji wierność zasadom angielskim zachowała utworzona w 1913 roku Wielka Loża Narodowa Niezależna i Regularna, późniejsza Wielka Loża Narodowa Francuska, uznawana przez Londyn. Obediencje liberalne z kolei utworzyły z czasem własne struktury współpracy, wśród których najbardziej znana jest założona w 1961 roku organizacja CLIPSAS. Oba nurty rozwijały się odtąd niezależnie, z odrębnymi zasadami uznania, inną praktyką rytualną i różnym podejściem do kwestii przyjmowania kobiet.

Czym był w istocie spór o Wielkiego Architekta

Łatwo opisać rok 1877 jako starcie teizmu z ateizmem, lecz taki obraz upraszcza sprawę. Po obu stronach chodziło przede wszystkim o pytanie, czym jest wolnomularstwo. Dla tradycji angielskiej było ono wspólnotą moralną i symboliczną, zakorzenioną w religijnym, choć ponadwyznaniowym rozumieniu świata; symbol Wielkiego Architekta stanowił jej oś, a bez niego rytuał budowania świątyni traciłby sens. Dla Wielkiego Wschodu wolnomularstwo było przede wszystkim szkołą wolnej myśli i doskonalenia człowieka, a każdy obowiązkowy dogmat, nawet minimalny, podważał jego zasadę. Obie strony powoływały się na Andersona i obie mogły znaleźć w jego tekście oparcie. U podstaw leżało więc pytanie o granice tolerancji: czy wspólnota może przyjąć niewiarę, nie tracąc fundamentu, na którym ją zbudowano.

Konsekwencje decyzji dały się odczuć daleko poza lożami. Wielki Wschód stał się w okresie Trzeciej Republiki zapleczem dla polityki laicyzacji, od ustaw Jules’a Ferry’ego o bezpłatnej, obowiązkowej i świeckiej szkole z początku lat osiemdziesiątych po ustawę o rozdziale Kościołów od państwa z 1905 roku. Zaangażowanie polityczne prowadziło też do kompromitacji, czego przykładem była afera fiszek z 1904 roku, gdy wyszło na jaw, że loże dostarczały ministerstwu wojny informacji o przekonaniach religijnych oficerów. Katolicka publicystyka, przekonana o satanistycznym charakterze masonerii, widziała w decyzji z 1877 roku ostateczny dowód, a autorzy pokroju Léo Taxila potrafili tę atmosferę wykorzystać.

Z perspektywy historii ezoteryki spór o Wielkiego Architekta ma jeszcze jeden wymiar. Usunięcie formuły teologicznej nie oznaczało zaniku symbolu, który w wielu francuskich lożach przetrwał jako znak zasady porządku lub jako otwarte pytanie, a część lóż Wielkiego Wschodu, korzystając ze swobody rytualnej, ponownie pracuje „ku chwale Wielkiego Architekta Wszechświata”. Podział z 1877 roku trwa do dziś, lecz pokazuje on nie tyle granicę między wiarą i niewiarą, ile dwie odmienne odpowiedzi na pytanie, czy symbol może być wspólny, jeśli każdy nadaje mu własną treść, oraz czy wspólnota inicjacyjna może opierać się wyłącznie na wolności sumienia.