Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Wolnomularstwo

Giuseppe Garibaldi wielki mistrz i Risorgimento

Giuseppe Garibaldi, przyjęty do lóż na emigracji w Montevideo i wybrany w 1864 roku na wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Włoch, uczynił z wolnomularstwa sztandar antyklerykalnego patriotyzmu, a zjednoczenie Włoch kosztem państwa papieskiego sprawiło, że loża stała się w zbiorowej wyobraźni symbolem świeckiego państwa.

Giuseppe Garibaldi, fotografia Nadara, 1870 – domena publiczna
Giuseppe Garibaldi, fotografia Nadara, 1870 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Wygnaniec nad La Platą

Droga Garibaldiego do wolnomularstwa zaczęła się daleko od Włoch. Urodzony w 1807 roku w Nicei marynarz związał się w młodości z Młodymi Włochami Giuseppe Mazziniego, wziął udział w nieudanej próbie powstania w Genui w 1834 roku i został zaocznie skazany na śmierć. Uciekł do Ameryki Południowej, gdzie spędził kilkanaście lat jako korsarz, żołnierz i dowódca. Walczył po stronie zbuntowanej republiki Rio Grande do Sul przeciw cesarstwu Brazylii, tam poznał Anitę Ribeiro da Silva, swoją towarzyszkę i żonę, a potem przeniósł się do Montevideo, oblężonego w latach czterdziestych przez wojska związane z argentyńskim dyktatorem Juanem Manuelem de Rosasem.

W Montevideo Garibaldi sformował Legion Włoski, ochotniczy oddział złożony z emigrantów, któremu nadał czerwone koszule, prawdopodobnie z zapasów przeznaczonych pierwotnie dla robotników rzeźni. W tym samym mieście, w 1844 roku, został przyjęty do wolnomularstwa. Pierwsza loża, do której wstąpił, Asilo de la Virtud, działała bez uznania regularnej obediencji, dlatego jeszcze w tym samym roku uregulował swój status w loży Les Amis de la Patrie, pracującej pod egidą Wielkiego Wschodu Francji. Ta drobna z pozoru okoliczność jest charakterystyczna: wolnomularstwo urugwajskie było wówczas mozaiką warsztatów różnego pochodzenia, w której spotykali się Francuzi, Włosi, Hiszpanie i miejscowi Kreole, a łączyło ich poczucie wspólnej sprawy wolności przeciw tyranii.

Dla wygnańca loża była wspólnotą, która zastępowała utraconą ojczyznę. Dawała kontakty z kupcami i politykami, wsparcie dla legionu i poczucie przynależności do międzynarodowej rodziny ludzi postępu. Garibaldi nie był teoretykiem ani człowiekiem rytuału, a jego listy rzadko mówią o symbolice stopni. Sens wolnomularstwa widział praktycznie, jako braterstwo czynu, które łączy ludzi gotowych do poświęcenia dla wolności narodów.

Od Rzymu do Teano

Wrócił do Włoch w 1848 roku, w roku Wiosny Ludów, a rok później bronił Republiki Rzymskiej przed wojskami francuskimi, które przybyły przywrócić władzę Piusa IX. Klęska Republiki, odwrót przez Apeniny i śmierć Anity w bagnach pod Rawenną należą do najbardziej przejmujących epizodów jego legendy. Dla dalszych losów Garibaldiego istotne jest, że od tego momentu papiestwo stało się dla niego nie tylko instytucją religijną, ale przede wszystkim przeszkodą polityczną, utrzymywaną przy życiu przez obce bagnety.

Po latach tułaczki i pracy jako kapitan statków handlowych Garibaldi powrócił do walki w 1859 roku, a w maju 1860 roku wyruszył z Quarto pod Genuą z wyprawą Tysiąca. W ciągu kilku miesięcy zdobył Sycylię i Neapol, obalając Królestwo Obojga Sycylii, a w październiku pod Teano przekazał podbite ziemie Wiktorowi Emanuelowi II. W marcu 1861 roku proklamowano Królestwo Włoch, lecz Rzym i Wenecja pozostawały poza jego granicami. Dwukrotne próby zdobycia Rzymu przez ochotników Garibaldiego, pod Aspromonte w 1862 roku i pod Mentaną w 1867 roku, zakończyły się porażką, za pierwszym razem z rąk wojsk włoskich, za drugim z rąk Francuzów i oddziałów papieskich.

Wielki Wschód i jego wielki mistrz

Tymczasem wolnomularstwo włoskie odradzało się po dziesięcioleciach zakazów. W październiku 1859 roku w Turynie, stolicy Piemontu, założono lożę Ausonia, od której rozpoczęła się historia Wielkiego Wschodu Włoch. Nowa obediencja miała być narodowa, związana z państwem sabaudzkim i z umiarkowanym liberalizmem, ale szybko pojawiły się w niej napięcia między Turynem a ośrodkami południowymi, zwłaszcza Palermo, gdzie działała odrębna Rada Najwyższa rytu szkockiego, bardziej demokratyczna i garibaldyjska w duchu. W 1862 roku to właśnie środowisko palermitańskie nadało Garibaldiemu najwyższe godności i ogłosiło go swoim wielkim mistrzem.

Rozłam próbowano zażegnać na zgromadzeniu we Florencji w maju 1864 roku. Wybrano na nim Garibaldiego na wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Włoch, licząc, że jego autorytet scali skłócone ośrodki. Bohater dwóch światów przyjął wybór, lecz po krótkim czasie z urzędu zrezygnował. Nie był człowiekiem administracji, nie miał cierpliwości do sporów o ryty i konstytucje, a jego obecność na czele obediencji była przede wszystkim symboliczna. Pozostał jednak honorowym wielkim mistrzem, a w późniejszych latach przyjmował kolejne zaszczyty, w tym w 1881 roku godność wielkiego hierofanty zjednoczonych rytów Memfis i Misraim. Były to tytuły o charakterze raczej sztandarowym niż rzeczywistym.

Istotniejsze od tych godności było znaczenie, jakie nadawali im inni. Włoskie wolnomularstwo potrzebowało Garibaldiego, by uchodzić za strażnika ducha Risorgimenta, a Garibaldi potrzebował wolnomularstwa jako sieci, która łączyła jego zwolenników w kraju i za granicą. W korespondencji z lożami posługiwał się językiem braterstwa narodów, pokoju i rozumu, często zwracając się do braci z wezwaniem do walki z ciemnotą i despotyzmem.

Warto przy tym odróżnić Garibaldiego od Mazziniego, z którym bywa łączony w jednej masońskiej opowieści. Mazzini, prorok religii ludzkości i obowiązku, miał w lożach wielu zwolenników, a włoscy wolnomularze uznawali go za duchowego patrona, lecz jego formalna przynależność jest słabiej udokumentowana i bywa w literaturze kwestionowana. Obu ludzi dzieliło także wiele w polityce: Mazzini pozostał nieprzejednanym republikaninem, Garibaldi zaś w 1860 roku podporządkował swoją zdobycz monarchii sabaudzkiej, uznając jedność kraju za ważniejszą od formy ustroju. Wolnomularstwo włoskie mieściło obie postawy, a jego wewnętrzne spory między republikanami a monarchistami odzwierciedlały spory samego Risorgimenta.

Antyklerykalizm jako religia ojczyzny

Najwyraźniejszym rysem włoskiego wolnomularstwa drugiej połowy XIX wieku był antyklerykalizm, a Garibaldi był jego najgłośniejszym rzecznikiem. Nie był ateistą w ścisłym sensie; mówił o Bogu prawdy i rozumu, sprzeciwiał się natomiast Kościołowi jako instytucji, którą uważał za wrogą wolności i jedności Włoch. Na kongresie Ligi Pokoju i Wolności w Genewie w 1867 roku wzywał do uznania papiestwa za instytucję szkodliwą dla ludzkości, a w powieści Clelia, wydanej w 1870 roku, przedstawił rządy duchowieństwa w Rzymie jako system intryg, przemocy i zepsucia. Literacko utwór był słaby, politycznie zaś był manifestem, który czytano jako wyznanie wiary świeckiego patrioty.

Ten antyklerykalizm miał swoje źródło w konkretnej sytuacji. Państwo papieskie obejmowało do 1860 roku znaczną część środkowych Włoch, a po jego zmniejszeniu przetrwało jako Rzym z okolicami, chronione przez francuski garnizon. Pius IX potępił w Syllabusie błędów z grudnia 1864 roku między innymi tezę, że papież powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją. Kościół wielokrotnie potępiał też wolnomularstwo. Dla włoskiego liberała dążenie do zjednoczenia kraju oznaczało więc nieuchronny konflikt z papiestwem, a loża, potępiona przez Rzym, stawała się naturalnym sojusznikiem.

Dwudziestego września 1870 roku, po wycofaniu się Francuzów w związku z wojną z Prusami, wojska włoskie wkroczyły do Rzymu przez wyłom przy Porta Pia. Miasto stało się stolicą królestwa, a papież uznał się za więźnia Watykanu. Ustawa o gwarancjach z 1871 roku zapewniała mu nietykalność i dochody, ale Pius IX jej nie przyjął, a w kolejnych latach Stolica Apostolska zalecała katolikom niebranie udziału w wyborach parlamentarnych. Między nowym państwem a Kościołem powstała przepaść, która miała przetrwać do 1929 roku.

Loża w krajobrazie świeckiego państwa

W tej przepaści wolnomularstwo znalazło dla siebie szczególne miejsce. W ostatnich dekadach stulecia Wielki Wschód Włoch skupiał wielu polityków, profesorów i urzędników nowego państwa, a jego przywódcy, jak Adriano Lemmi, wielki mistrz od połowy lat osiemdziesiątych, otwarcie wiązali obediencję z programem laicyzacji szkolnictwa i życia publicznego. W 1889 roku na Campo de' Fiori w Rzymie, w miejscu, gdzie w 1600 roku spłonął Giordano Bruno, odsłonięto jego pomnik dłuta Ettore Ferrariego, późniejszego wielkiego mistrza. Inicjatywa była szeroka i nie ograniczała się do lóż, ale w powszechnym odbiorze stała się manifestacją świeckiego Rzymu przeciw papieskiemu, a papież Leon XIII potraktował uroczystość jako afront.

Obraz ten miał swoje lustrzane odbicie w literaturze katolickiej i antymasońskiej, która przedstawiała włoskie loże jako tajny rząd sprzysiężony przeciw Kościołowi. W latach dziewięćdziesiątych francuski mistyfikator Léo Taxil rozpowszechniał wymyślone rewelacje o rzekomym kulcie Lucyfera w wysokich stopniach, a Lemmi występował w nich jako jeden z przywódców tego kultu. Taxil przyznał się publicznie do oszustwa w 1897 roku, lecz wytworzone przez niego obrazy krążyły jeszcze długo potem. Dla historyka cała ta polemika jest świadectwem, jak bardzo spór o państwo świeckie zrósł się z obrazem loży.

Z kolei rocznica zdobycia Rzymu, 20 września, została w 1895 roku ogłoszona świętem narodowym. Na przełomie wieków Ernesto Nathan, były wielki mistrz Wielkiego Wschodu, został wybrany na burmistrza Rzymu i rządził miastem w latach 1907–1913, rozwijając świeckie szkoły i usługi komunalne. W tym krajobrazie pamięć o Garibaldim odgrywała rolę spoiwa. Jego popiersia i tablice w lożach, jego listy czytane na uroczystościach i jego imię nadawane warsztatom budowały ciągłość między epopeją Risorgimenta a codzienną polityką liberalnego państwa.

Garibaldi zmarł na Caprerze 2 czerwca 1882 roku. W testamencie prosił o spalenie ciała na stosie, w sposób przypominający obrzędy starożytnych, ale jego życzenie nie zostało spełnione i pochowano go na wyspie. Ta drobna historia mówi coś o jego miejscu w kulturze: nawet jego ostatnia wola była gestem przeciw obrzędom kościelnym, a zarazem państwo i rodzina wybrały formę bardziej konwencjonalną, budując z niego narodowego świętego świeckiej religii ojczyzny.

Masoński wymiar jego biografii nie wyjaśnia ani zjednoczenia Włoch, ani jego zwycięstw, które były dziełem dyplomacji Cavoura, interwencji Francji i Prus, ochotniczego zapału i słabości przeciwników. Wyjaśnia natomiast, dlaczego w zbiorowej wyobraźni Włochów i ich przeciwników loża stała się emblematem nowego państwa: ponieważ jej najsłynniejszy brat walczył o Rzym przeciw papieżowi, a obediencja, której przewodził, uczyniła z tej walki swoją legendę założycielską. Spór o laicką i katolicką tożsamość Włoch, który przeniknął całe XIX stulecie, otrzymał w ten sposób swoje symbole, a czerwona koszula i fartuch zaczęły w nim występować obok siebie.