Ignaz von Born i loża Zur wahren Eintracht
Wiedeńska loża Zur wahren Eintracht pod kierunkiem mineraloga Ignaza von Borna działała w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych XVIII wieku jak nieformalna akademia austriackiego oświecenia: łączyła przyrodoznawstwo, literaturę i krytykę religijną, a w Journal für Freymaurer badała dawne misteria jako historyczny wzór wtajemniczenia.

Mineralog z Siedmiogrodu
Ignaz von Born urodził się w grudniu 1742 roku w Karlsburgu, dzisiejszej Alba Iulia w Siedmiogrodzie. Kształcił się w Wiedniu, przez krótki czas był nowicjuszem jezuickim, później studiował prawo w Pradze, a ostatecznie poświęcił się naukom o Ziemi i górnictwu, poznając je w praktyce w ośrodkach górniczych Węgier i Czech. W pracy w kopalniach przypłacił zdrowiem zatrucie wyziewami, którego skutki odczuwał do końca życia. Mimo choroby należał do najbardziej ruchliwych uczonych monarchii habsburskiej: publikował prace mineralogiczne, korespondował z badaczami całej Europy i w Pradze należał do inicjatorów prywatnego towarzystwa naukowego, z którego wyrosła później czeska akademia nauk.
W 1776 roku Maria Teresa powołała go do Wiednia, by uporządkował cesarski gabinet przyrodniczy. Niedługo potem Born wszedł do administracji dworskiej jako radca odpowiedzialny za sprawy górnictwa i mennictwa. Jego największym osiągnięciem technicznym stało się udoskonalenie metody amalgamacji, czyli wydobywania srebra i złota z rud przy pomocy rtęci, opisane w traktacie z 1786 roku. W tym samym roku z jego inicjatywy zjechali na Słowację, w okolice Bańskiej Szczawnicy, uczeni i inżynierowie z wielu krajów, by obejrzeć pokaz metody, a przy tej okazji powołano międzynarodowe towarzystwo wiedzy górniczej.
Ta biografia jest niezbędna, by zrozumieć, czym była loża, której przewodził. Born nie był mistykiem szukającym w wolnomularstwie dróg do tajemnej wiedzy. Był przyrodnikiem, człowiekiem pomiarów i doświadczenia, przekonanym, że postęp nauki i postęp moralny są ze sobą związane. Loża miała być dla niego miejscem, gdzie te dwa rodzaje postępu spotykają się w jednym kręgu przyjaciół.
Loża jako towarzystwo uczonych
Zur wahren Eintracht, „Pod prawdziwą zgodą”, powstała w Wiedniu w marcu 1781 roku, a Born objął w niej przewodnictwo jako mistrz katedry w 1782 roku. W krótkim czasie zgromadziła ludzi, którzy stanowili śmietankę wiedeńskiego życia umysłowego: profesora nauk kameralnych i reformatora administracji Josepha von Sonnenfelsa, poetów Aloysa Blumauera i Johanna Baptista von Alxingera, lekarzy, przyrodników, urzędników i oficerów. W 1785 roku przyjęto do niej Josepha Haydna, który jednak, pochłonięty obowiązkami w Eszterházie, nie uczestniczył później w pracach loży. Wiedeń odwiedzali też w tym czasie cudzoziemscy podróżnicy i uczeni, dla których spotkanie z braćmi Borna było jednym z punktów pobytu; należał do nich Georg Forster, towarzysz drugiej wyprawy Cooka.
Co odróżniało tę lożę od innych, to sposób pracy. Obok zwykłych zebrań rytualnych odbywały się w niej posiedzenia poświęcone wykładom i dyskusji, na których bracia przedstawiali rozprawy z historii, filozofii i nauk przyrodniczych. Wynikiem tych prac było czasopismo naukowe Physikalische Arbeiten der einträchtigen Freunde in Wien, wydawane od 1783 roku, w którym ogłaszano prace mineralogiczne, chemiczne i przyrodnicze. Już sam tytuł, odwołujący się do „zgodnych przyjaciół”, przenosił nazwę loży do świata nauki i czynił z niej coś w rodzaju akademii, której członków łączyło braterstwo, a nie przywilej.
Ten model nie był wymysłem Borna. Oświecenie wszędzie w Europie szukało form towarzyskości, w których dyskusja byłaby wolna od cenzury i hierarchii stanowej, a loże doskonale się do tego nadawały. W Wiedniu, gdzie Akademia Nauk nie istniała jeszcze, a uniwersytet podlegał ścisłej kontroli państwa, loża Borna wypełniała jednak pustkę, której gdzie indziej nie było. Przez kilka lat była miejscem, w którym austriaccy uczeni mogli wspólnie publikować, dyskutować i poznawać zagranicznych kolegów, nie pytając nikogo o pozwolenie.
Misteria egipskie jako przedmiot badań
Drugim czasopismem loży, ważniejszym dla historii ezoteryki, był Journal für Freymaurer, wydawany kwartalnie od 1784 do 1786 roku i przeznaczony wyłącznie dla braci. Redagował go Blumauer, a jego pierwszy numer otwierała rozprawa Borna Über die Mysterien der Aegyptier, o misteriach Egipcjan. Kolejne zeszyty przyniosły prace o misteriach Indów, o szkole pitagorejskiej, o kabale, o magach perskich, o esseńczykach i innych wspólnotach wtajemniczenia, a obok nich mowy lożowe, wiersze i rozważania o obowiązkach wolnomularza.
Postać redaktora dobrze oddaje ducha pisma. Aloys Blumauer, były jezuita, cenzor i jeden z najzręczniejszych satyryków józefińskiego Wiednia, wydawał w tych samych latach swoją słynną trawestację Eneidy, w której wergiliańskich bohaterów wystawiał na pośmiewisko w duchu antyklerykalnej ironii, a w 1786 roku ogłosił tom wierszy wolnomularskich. W jednym człowieku spotykały się więc żart z autorytetów i powaga obrzędu, drwina z mnichów i cześć dla starożytnych wtajemniczeń. Czasopismo, które redagował, miało ten sam podwójny charakter: było uczone i zarazem bojowe, a jego erudycja służyła wyraźnie określonej sprawie.
Rozprawa Borna zasługuje na uwagę ze względu na metodę. Born nie twierdził, że wolnomularze są dziedzicami egipskich kapłanów ani że posiadają przekazany w nieprzerwanej linii sekret Izydy. Na podstawie antycznych autorów, takich jak Herodot, Plutarch, Diodor i Klemens Aleksandryjski, rekonstruował to, co można było w jego czasach wiedzieć o egipskiej religii, i opisywał misteria jako instytucję, w której kapłani przechowywali wiedzę o naturze i moralności, przekazując ją stopniowo ludziom przygotowanym. Hieroglify interpretował, zgodnie z ówczesną wiedzą, jako pismo symboliczne, w którym ukryto prawdy niedostępne dla ogółu.
Egipt Borna był więc Egiptem oświecenia: krajem mędrców, którzy łączyli religię z przyrodoznawstwem i rządzili się rozumem, nie przesądem. Z perspektywy dzisiejszej egiptologii obraz ten jest w dużej mierze anachroniczny, oparty na greckich i rzymskich wyobrażeniach o Egipcie, a nie na źródłach egipskich, odczytanych dopiero kilkadziesiąt lat później. Jego wartość leży gdzie indziej. Born proponował wolnomularzom porównawczą historię wtajemniczenia, w której loża okazuje się jedną z wielu historycznych form tej samej ludzkiej potrzeby – potrzeby wspólnoty, która przekazuje wiedzę stopniowo i wymaga od ucznia przemiany moralnej.
Takie podejście miało też wyraźne ostrze polemiczne. Na tle egipskich mędrców, przedstawionych jako przyjaciele rozumu, tym jaskrawiej rysowało się duchowieństwo, które – w oczach oświeconych wiedeńczyków – strzegło przesądów zamiast prawdy. Born nie ukrywał tej intencji. W 1783 roku wydał pod pseudonimem satyrę Monachologia, w której opisał zakony katolickie metodą systematyki Linneusza, jako gatunki zwierząt z ich cechami rozpoznawczymi i obyczajami. Ta sama ręka, która porządkowała minerały, porządkowała mnichów, a ironia była narzędziem tej samej kampanii przeciw ciemnocie.
Wolnomularstwo, oświecenie i państwo
Loża Borna rozwijała się w atmosferze józefinizmu, czyli reform Józefa II, który od 1780 roku rządził samodzielnie i w imię rozumu państwowego kasował klasztory, ograniczał wpływy Kościoła i wprowadzał tolerancję religijną. Wielu braci z Zur wahren Eintracht było zarazem urzędnikami, autorami i propagatorami tych reform. Loża nie była organem państwa, ale jej program w dużej mierze pokrywał się z programem reformującej monarchii. W rozprawach Journal für Freymaurer przewija się wizja władcy oświeconego, który jak egipski król kapłan rządzi przy pomocy mędrców.
W kręgu Borna działali też ludzie związani z zakonem iluminatów, bawarskim stowarzyszeniem o radykalniejszym programie, które szukało oparcia w lożach całych Niemiec i Austrii. Skala tych związków jest przedmiotem dyskusji historyków, ale pewne jest, że wiedeńskie środowisko oświeceniowe stanowiło dla iluminatów naturalne zaplecze. Gdy w Bawarii ich zakon został w latach 1784–1785 zakazany i zdemaskowany, cień podejrzeń padł także na wiedeńskie loże.
Nie należy przy tym upraszczać obrazu wiedeńskich lóż do jednego nurtu. Obok Zur wahren Eintracht działały w mieście loże o innych upodobaniach, w tym takie, w których kwitły zainteresowania alchemiczne i różokrzyżowe, a spory o to, czy bractwo ma być szkołą rozumu, czy drogą do ukrytej mądrości, toczyły się także wewnątrz środowiska. Krąg Borna reprezentował w tych sporach stanowisko wyraźnie racjonalistyczne i dlatego bywał przez przeciwników oskarżany o to, że z loży uczynił klub polityczny i literacki, zapominając o jej duchowym przeznaczeniu.
Józef II, choć sam nie był wolnomularzem i nie podzielał zachwytów nad bractwem, długo je tolerował. Pod koniec 1785 roku jego polityka wobec lóż uległa jednak zmianie, a ich liczba i swoboda zostały poważnie ograniczone. Dla Zur wahren Eintracht oznaczało to koniec okresu, w którym loża mogła pełnić rolę akademii. W 1786 roku ukazały się ostatnie zeszyty Journal für Freymaurer, a Born wycofał się z bractwa. Zmarł w lipcu 1791 roku w Wiedniu, wyczerpany chorobą, której nabawił się jako młody górnik.
Akademia bez przywileju
Zur wahren Eintracht była jednym z najbardziej udanych przykładów oświeceniowego eksperymentu: próby stworzenia wspólnoty, w której nauka, literatura i moralność należą do jednej pracy. Jej sukces był krótki, trwał w praktyce niespełna pięć lat, ale zostawił trwałe ślady. Czasopisma loży są dziś cennym źródłem do dziejów austriackiej nauki i myśli, a tradycja egipskiego wtajemniczenia, przedstawiona przez Borna w duchu racjonalnym, wpłynęła na wyobraźnię wiedeńskich artystów i pisarzy następnych dziesięcioleci.
W dziejach zachodniej ezoteryki loża Borna zajmuje miejsce osobliwe. Badała misteria, posługiwała się symbolami wtajemniczenia i mówiła o stopniowym przekazie wiedzy, ale czyniła to w języku przyrodnika i historyka, nie wizjonera. Jej Egipt nie był krainą magii, lecz szkołą rozumu. W tej osobliwości kryje się ważna lekcja: wolnomularstwo XVIII wieku nie dzieliło się po prostu na racjonalistyczne i okultystyczne. Mogło łączyć zainteresowanie dawnymi tajemnicami z wiarą w eksperyment, a rytuał inicjacyjny z krytyką przesądu, i właśnie w tej mieszance odnajdywało swoją siłę jako forma życia umysłowego.
Born, który całe życie badał przemiany rud i metali, w loży szukał przemiany innego rodzaju: przekształcenia zbioru wykształconych ludzi we wspólnotę, która myśli razem. Gdy patent cesarski zamknął tę drogę, nie zabrał ze sobą jej osiągnięć. Pozostały wydrukowane tomy, wspomnienia uczestników i model akademii bez przywileju, który oświecenie wiedeńskie przekazało następnym pokoleniom.
