Czym jest wolnomularstwo inicjacyjne
Wolnomularstwo inicjacyjne to bractwo lóż, które przez obrzęd przyjęcia i trzy stopnie warsztatu – ucznia, czeladnika i mistrza – przekazuje naukę moralną i symboliczną wyrażoną językiem budowy świątyni, a jego ezoteryczne odczytania stanowią jeden z nurtów tradycji, nie zaś obowiązującą doktrynę.
Bractwo, które uczy obrazem budowy
Wolnomularstwo inicjacyjne to tradycja bractw zwanych lożami, które przyjmują nowych członków przez rytuał i prowadzą ich przez kolejne stopnie, objaśniając zasady moralne i duchowe w obrazach zaczerpniętych z pracy murarzy oraz z budowy świątyni Salomona. Jego podstawą jest wolnomularstwo symboliczne, czyli trzy stopnie warsztatu: ucznia, czeladnika i mistrza. Na nich wzniesiono liczne obrządki wyższych stopni, a część z nich rozwinęła wyraźnie ezoteryczną wykładnię tej samej symboliki.
Przymiotnik „inicjacyjne” nie jest ozdobnikiem. Oddziela wolnomularstwo od klubów towarzyskich i stowarzyszeń dobroczynnych, z którymi bywa mylone, ponieważ jego wspólnota opiera się na obrzędzie przejścia: do loży nikt się po prostu nie zapisuje, lecz zostaje do niej przyjęty, a dalszą drogę wyznaczają mu kolejne obrzędy, a nie staż czy składki. Zarazem samo słowo wymaga ostrożności. Dla wielu lóż, zwłaszcza anglosaskich, inicjacja oznacza przede wszystkim uroczyste wprowadzenie w system moralnej alegorii. Dla autorów nurtu ezoterycznego, od Oswalda Wirtha po René Guénona, jest przekazem duchowego wpływu albo przynajmniej metodą wewnętrznej przemiany. Obie lektury powołują się na te same teksty rytualne i obie mają w historii instytucji swoje miejsce.
Skąd się wzięły nazwa i instytucja
Angielskie freemason pojawia się w źródłach średniowiecznych jako określenie wykwalifikowanego kamieniarza. Często wywodzi się je od freestone, drobnoziarnistego kamienia nadającego się do rzeźbienia, choć etymologia pozostaje sporna i proponowano także związek z wolnością od ograniczeń cechowych. Polskie „wolnomularz” jest kalką, obok której funkcjonuje zapożyczona z francuskiego „masoneria”.
Korzenie instytucji prowadzą do rzemiosła. Tak zwane Old Charges, rękopiśmienne „dawne obowiązki” murarzy, od poematu Regius spisanego około 1390 roku po liczne odpisy nowożytne, łączą legendarną historię sztuki budowania z regułami postępowania. W Szkocji pod koniec XVI wieku statuty Williama Schawa porządkowały loże murarskie, a w następnym stuleciu zaczęto do nich przyjmować ludzi spoza zawodu. W Anglii najsłynniejszym świadectwem takiej praktyki jest zapis Eliasa Ashmole'a o przyjęciu w Warrington w 1646 roku. Za początek nowoczesnej, „spekulatywnej” masonerii uchodzi powstanie Wielkiej Loży w Londynie, datowane tradycyjnie na 1717 rok, oraz Konstytucje Jamesa Andersona z 1723 roku; samą datę założenia znamy jednak dopiero z drugiego wydania Konstytucji (1738) i bywa ona kwestionowana.
Dla zrozumienia całości ważne jest, że system trzech stopni nie istniał od zawsze. Najwcześniejsze loże spekulatywne znały dwa stopnie: przyjętego ucznia oraz towarzysza, który był zarazem mistrzem. Odrębny stopień mistrzowski z legendą Hirama ukształtował się w latach dwudziestych XVIII wieku, a pierwszy drukowany opis trzech stopni ogłosił w 1730 roku Samuel Prichard w Masonry Dissected. Rytuały, które dziś wydają się odwieczne, są więc dziełem osiemnastowiecznej redakcji, później wielokrotnie porządkowanej przez wielkie loże.
Trzy stopnie warsztatu
Stopień ucznia, Entered Apprentice, jest obrzędem przejścia z ciemności do światła. Kandydat, pozbawiony metalowych przedmiotów i z zasłoniętymi oczami, zostaje wprowadzony do loży, obchodzi ją, składa zobowiązanie i otrzymuje światło. W rytuale angielskim przekazuje mu się trzy narzędzia: dwudziestoczterocalową miarę, przypominającą o rozsądnym podziale doby, zwykły młotek, którym odbija się zbędne nierówności, oraz dłuto, obraz cierpliwego kształcenia. Emblematem stopnia jest kamień surowy, który ma zostać obrobiony w kamień ciosany – najprostsza figura pracy nad charakterem.
Stopień czeladnika, Fellow Craft, przenosi uwagę z oczyszczenia na wiedzę. Jego narzędziami są węgielnica, poziomica i pion, objaśniane jako prawość postępowania, równość ludzi i wyprostowana postawa. Pouczenie stopnia prowadzi kandydata symbolicznie po krętych schodach do środkowej komnaty świątyni, przypominając po drodze o zmysłach, porządkach architektury i siedmiu sztukach wyzwolonych, a u celu ukazuje literę G, odczytywaną jako geometria i jako imię Boga.
Stopień mistrza, Master Mason, jest dramatem śmierci i podniesienia. Kandydat odgrywa los Hirama Abiffa, budowniczego świątyni zabitego przez trzech czeladników, którzy chcieli wymusić na nim tajemnicę mistrzowską. Prawdziwe słowo zostaje „utracone”, a przy podniesieniu przekazuje się słowo zastępcze. W rytuale angielskim narzędziami mistrza są sznur traserski, ołówek i cyrkiel, w obrzędach amerykańskich – kielnia, którą spaja się braterską wspólnotę. Gałązka akacji, wyrastająca przy grobie Hirama, jest znakiem nadziei, że coś w człowieku trwa poza śmiercią.
Cyrkiel, węgielnica i świątynia
Symbolika wolnomularska nie jest słownikiem znaków o jednym znaczeniu, lecz zbiorem obrazów, które rytuał objaśnia w podstawowym zakresie, a dalsze dopowiedzenia zostawia członkom. Najbardziej znany emblemat łączy węgielnicę i cyrkiel. Razem z księgą świętego prawa – w lożach chrześcijańskich zwykle Biblią – tworzą one trzy wielkie światła loży. Węgielnica mierzy postępowanie wobec ludzi, cyrkiel wyznacza granice pragnień. W wielu obrzędach ich wzajemne położenie zmienia się ze stopnia na stopień: u ucznia oba ramiona cyrkla kryją się pod węgielnicą, u czeladnika jedno się spod niej wysuwa, u mistrza oba leżą na wierzchu. Komentatorzy widzą w tym stopniowe uwalnianie się tego, co duchowe, spod tego, co tylko materialne.
Główną metaforą całego systemu pozostaje świątynia Salomona. Loża przedstawia ją w skrócie: ma wschód, na którym zasiada przewodniczący, dwie kolumny przy wejściu nazwane od biblijnych Jachin i Boaz, posadzkę w czarno-białą szachownicę. Budowla, której wolnomularz nigdy nie kończy, jest obrazem charakteru, wspólnoty i – w lekturze ezoterycznej – wewnętrznego przybytku, w którym ma zamieszkać boskość. Formuła Wielkiego Architekta Wszechświata pozwala mówić o Bogu bez narzucania wyznania. Spór o to, czy wiara w Niego jest warunkiem przyjęcia, podzielił w XIX wieku masonerię: Wielki Wschód Francji zniósł ten wymóg w 1877 roku, a wielkie loże anglosaskie zerwały z nim wtedy stosunki.
Obrządki wyższe i nurt ezoteryczny
Trzy stopnie warsztatu są wspólną podstawą, lecz od połowy XVIII wieku powstało wiele systemów stopni dodatkowych. Ryt szkocki dawny i uznany, ostatecznie ukształtowany przez Radę Najwyższą w Charleston w 1801 roku, liczy trzydzieści trzy stopnie, wśród nich osiemnasty, Rycerza Różokrzyża, o chrześcijańskiej i hermetycznej symbolice. Rektyfikowany ryt szkocki, który Jean-Baptiste Willermoz przygotował na konwentach w Lyonie w 1778 i w Wilhelmsbadzie w 1782 roku, wieńczy drogę stopniami Kawalerów Dobroczynnych Miasta Świętego i przechowuje w swej wewnętrznej nauce teozofię Martinèsa de Pasqually o upadku i reintegracji człowieka. W świecie anglosaskim rozwinął się łuk królewski, Royal Arch, w którym odnajduje się słowo utracone w stopniu mistrzowskim.
Właśnie w obrządkach wyższych ezoteryka zachodnia najściślej zrosła się z masonerią. Antoine Faivre i inni historycy pokazali, że w XVIII wieku loże były jednym z głównych nośników hermetyzmu, alchemii duchowej, kabały chrześcijańskiej i teozofii: tak było w Ścisłej Obserwie z jej legendą templariuszy, w Złotym Różokrzyżu, w zakonie Élus Coëns, w egipskim rycie Cagliostra. Dziewiętnastowieczni okultyści, twórcy Złotego Brzasku czy Ordo Templi Orientis, byli często wolnomularzami i przejęli z lóż formę stopni, przysięgi oraz dramatu rytualnego. Nie wynika z tego, że każda loża jest szkołą ezoteryczną. Większość wolnomularzy rozumie swoje stopnie jako szkołę etyki i braterstwa, a lektura ezoteryczna jest jedną z dopuszczalnych, nie oficjalną.
Czym wolnomularstwo nie jest
Najczęstsze pomyłki rodzą się z utożsamiania sekretu z konspiracją. Wolnomularstwo jest stowarzyszeniem, które ma swoje sekrety – znaki rozpoznawcze, słowa i przebieg obrzędów – ale nie jest organizacją tajną w sensie politycznym, a jego rytuały drukowano i opisywano już od 1730 roku. Nie jest też religią: nie ma dogmatów ani sakramentów, a loże regularne wymagają jedynie wiary w Istotę Najwyższą. Nie jest wreszcie jedną organizacją światową. Istnieją niezależne wielkie loże i wielkie wschody, które się wzajemnie uznają albo nie, obediencje męskie, kobiece i mieszane, jak Le Droit Humain, a spory o regularność należą do historii instytucji tak samo jak jej obrzędy.
Myląca jest również pokusa wywodzenia lóż wprost od templariuszy, egipskich kapłanów czy budowniczych piramid. Takie genealogie powstawały w XVIII wieku, by przydać młodej instytucji starożytnej godności, i same zasługują na badanie jako zjawisko kultury, ale nie mają potwierdzenia w źródłach. Historyk widzi ciągłość raczej w języku rzemiosła i w obyczajach wczesnonowożytnych stowarzyszeń niż w nieprzerwanym łańcuchu wtajemniczonych.
Jak zacząć czytać
Najlepiej zacząć od tekstów, które same ukształtowały tradycję. Konstytucje Jamesa Andersona z 1723 roku pokazują, jak nowa Wielka Loża opowiadała swoją przeszłość i jakie obowiązki nakładała na braci. Masonry Dissected Samuela Pricharda z 1730 roku, pierwszy drukowany opis trzech stopni, pozwala zobaczyć rytuał w jego wczesnym stanie. Dla historii początków podstawowa jest książka Davida Stevensona The Origins of Freemasonry: Scotland's Century, 1590–1710 z 1988 roku, która przeniosła debatę do szkockich lóż przełomu XVI i XVII wieku. Wykładnię ezoteryczną najlepiej poznawać u Waltera Leslie Wilmshursta w The Meaning of Masonry (1922) i u René Guénona w Aperçus sur l'initiation (1946), pamiętając, że są to interpretacje, a nie opis praktyki wszystkich lóż. Szersze tło społeczne daje praca Margaret C. Jacob Living the Enlightenment (1991) o lożach jako szkole nowoczesnego życia obywatelskiego.
Taka lektura uczy rozróżnienia, bez którego trudno mówić o wolnomularstwie rzetelnie: między tym, co rytuał rzeczywiście mówi, tym, co dopowiadali do niego komentatorzy, i tym, co przypisywali mu przeciwnicy. Symbol budowy pozostaje otwarty, bo żaden z tych głosów nie ma prawa zamknąć jego znaczenia raz na zawsze.
