Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

André Breton i Arkan 17

Arcane 17 André Bretona, napisany jesienią 1944 roku na półwyspie Gaspé, odczytuje siedemnasty atut, Gwiazdę, jako obraz miłości, która przywraca nadzieję po katastrofie wojny, i w ten sposób spaja surrealistyczną poetykę cudowności z okultystycznym słownikiem tarota, mitem Meluzyny i proroctwem odrodzenia przez kobietę.

André Breton w okularach, portret z automatu fotograficznego, między 1924 a 1929 rokiem – domena publiczna
André Breton w okularach, portret z automatu fotograficznego, między 1924 a 1929 rokiem – domena publiczna · Wikimedia Commons

Marsylska zima i talia bez królów

Droga Bretona do siedemnastego arkanu zaczyna się kilka lat wcześniej, w Marsylii. Po klęsce Francji w 1940 roku poeta trafił do miasta, które stało się poczekalnią dla tysięcy uchodźców liczących na wizę za ocean. Wraz z grupą przyjaciół zamieszkał w Villa Air-Bel, wynajętej przez Amerykański Komitet Ratunkowy kierowany przez Variana Fry'a. Tam, w chłodne zimowe wieczory przełomu 1940 i 1941 roku, surrealiści wspólnie zaprojektowali talię kart, nazwaną później Jeu de Marseille.

Nie był to tarot, lecz zwykła talia do gry przemyślana na nowo, ale gest jej twórców pokazuje, jak w surrealizmie myślano o kartach. Tradycyjne kolory zastąpiono czterema symbolami odpowiadającymi czterem dziedzinom surrealistycznego poszukiwania: płomieniem dla miłości, czarną gwiazdą dla snu, krwawym kołem dla rewolucji i zamkiem do drzwi dla wiedzy. Król, dama i walet ustąpiły miejsca figurom Geniusza, Syreny i Maga, a w ich role wcielili się patroni ruchu: Baudelaire, Novalis, Lautréamont, Freud, de Sade, Paracelsus, Hegel, Alicja z krainy czarów, medium Hélène Smith. Rolę dżokera otrzymał Ubu Jarry'ego. Projekty rysowali Breton, Victor Brauner, Óscar Domínguez, Max Ernst, Jacques Hérold, Wifredo Lam, Jacqueline Lamba i André Masson.

Talia z Marsylii była grą w czasie, gdy przyszłość wszystkich jej autorów zależała od urzędników i przypadków. Była też manifestem: monarchiczne figury, symbol porządku, który właśnie się rozpadał, zostały zastąpione przez wizjonerów, buntowników i kochanków. Kilka miesięcy później Breton wypłynął z Marsylii na Martynikę, a stamtąd do Nowego Jorku, gdzie spędził resztę wojny. Karty pozostały w jego wyobraźni jako możliwy język nowej, przemienionej rzeczywistości.

Elisa i skała w Percé

W grudniu 1943 roku w Nowym Jorku Breton poznał Elisę Claro, Chilijkę z urodzenia, która niedawno straciła jedyną córkę, utopioną podczas wakacji. Spotkanie przyszło w chwili, gdy poeta przeżywał rozpad swojego małżeństwa z Jacqueline Lambą i głęboki kryzys osobisty. Miłość do Elisy, której poświęcił potem wiele stron, stała się dla niego doświadczeniem ocalenia, a ona sama wyszła za niego w 1945 roku.

Latem 1944 roku para udała się na półwysep Gaspé w kanadyjskim Quebecu, do miejscowości Percé, położonej naprzeciw olbrzymiej wapiennej skały wyrastającej z morza i przebitej naturalnym łukiem. W pobliżu leży wyspa Bonaventure, na której gnieżdżą się dziesiątki tysięcy głuptaków. Breton pisał tam od sierpnia do października, a krajobraz przenika tekst od pierwszych stron: skała, która w zależności od światła zmienia kształt, ptaki zawisające nad wodą, mgła, odpływ i przypływ, wszystko to staje się materią myślenia.

W tym samym czasie z Europy dochodziły wiadomości o wyzwoleniu Paryża w sierpniu 1944 roku. Breton, oddalony od Francji o tysiące kilometrów, śledził je przez radio i prasę, i nadzieja na koniec wojny przeplata się w książce z nadzieją osobistą. Nie da się oddzielić tych dwóch planów. Arcane 17 jest zarazem książką miłosną, polityczną i ezoteryczną, a jego siła bierze się z tego, że żadnego z tych wymiarów nie podporządkowuje pozostałym.

Forma książki odpowiada temu splotowi. Arcane 17 nie dzieli się na rozdziały w zwykłym sensie; jest ciągłym strumieniem prozy, w którym opis pejzażu przechodzi bez ostrzeżenia w rozważanie o historii, a refleksja polityczna w wyznanie miłosne. Tekst przerywają nagłe zmiany perspektywy, powroty do tych samych obrazów, zdania rozbudowane do granic czytelności. Czytelnik nie otrzymuje wykładu, lecz zapis myśli, która szuka swojego przedmiotu, krążąc wokół skały jak ptaki wokół wyspy.

Sama skała w Percé staje się w tym zapisie czymś w rodzaju naturalnego arkanu. Breton przygląda się jej o różnych porach dnia, widzi w niej statek, katedrę, instrument muzyczny, i za każdym razem odkrywa, że jej kształt zależy od spojrzenia patrzącego. Ta zmienność przygotowuje sposób, w jaki potraktuje kartę: obraz nie ma jednego znaczenia nadanego raz na zawsze, lecz odsłania się stopniowo, w miarę jak zmienia się światło i stan duszy obserwatora.

Gwiazda jako zapowiedź odrodzenia

Wybór siedemnastego arkanu nie był przypadkowy. W tradycyjnej kolejności atutów Gwiazda następuje bezpośrednio po Wieży, rażonej piorunem i rozpadającej się, i poprzedza Księżyc. Komentatorzy dzieła często zwracają uwagę, że to następstwo daje się czytać jak alegoria historii: po katastrofie, której obrazem jest zburzona budowla, przychodzi czas nadziei, wciąż jeszcze nocny, ale już oświetlony. Breton nie wykłada tego schematu wprost, lecz porządek kart jest obecny w tle całej książki.

Gwiazda w jego lekturze to przede wszystkim obraz kobiety, która odnawia świat. Opis postaci klęczącej nad wodą i wylewającej jej zawartość z dwóch naczyń splata się w tekście z obecnością Elisy, z jej żałobą i z jej zdolnością do powrotu do życia. Kobieta z karty jest jednocześnie konkretną ukochaną i figurą kosmiczną, a woda, którą wylewa, łączy się z wodą, w której utonęło dziecko, i z wodą oceanu otaczającego skałę. Breton czyta arkan nie jako schemat znaczeń do wyuczenia, ale jako obraz, który odsłania się w doświadczeniu.

Z ezoterycznych komentarzy do tarota Breton przejmuje przede wszystkim przekonanie, że karta ma związek z nadzieją, światłem i zmartwychwstaniem. Nie buduje jednak żadnego systemu korespondencji, nie wylicza liter ani planet. Ezoteryzm jest dla niego rezerwuarem obrazów i intuicji, które poeta przyswaja w trybie analogii, nie zaś doktryną do przyjęcia. W tym sensie jego postawa wobec okultyzmu pozostaje wierna surrealistycznej zasadzie: wszystko, co otwiera drogę do cudowności, zasługuje na uwagę, ale nic nie może zastąpić wolnego ruchu wyobraźni.

Warto dodać, że zainteresowanie Bretona tradycją hermetyczną nie zrodziło się w Kanadzie. Już w drugim manifeście surrealizmu z 1930 roku domagał się „głębokiego, prawdziwego ukrycia” ruchu, jego occultation, i przywoływał alchemików jako duchowych poprzedników poszukiwań, które prowadził. W latach amerykańskich czytał intensywnie autorów ezoterycznych, rozmawiał o nich z emigrantami z Europy, a jego notatki z tego okresu świadczą o rosnącym przekonaniu, że tradycja okultystyczna przechowała coś, czego racjonalistyczna kultura nie potrafiła ocalić. Arcane 17 jest pierwszym dziełem, w którym ta lektura zostaje w pełni przetworzona w literaturę.

Meluzyna i krzyk kobiety

Najbardziej znanym wątkiem Arcane 17 jest postać Meluzyny, wróżki ze średniowiecznej opowieści spisanej przez Jeana d'Arras, która w każdą sobotę zmieniała się od pasa w dół w węża, a kiedy mąż złamał zakaz i podpatrzył ją w tej postaci, odleciała z krzykiem. Breton czyni z niej figurę kobiety skrzywdzonej przez męski porządek świata, a zarazem kobiety, która niesie ze sobą moc odnowienia. Jej krzyk ma w książce wymiar niemal apokaliptyczny: jest wołaniem, które zapowiada koniec dawnej epoki.

Na tym tle pojawia się jedna z najczęściej przytaczanych myśli książki. Breton stwierdza, że nadszedł czas, by postawić idee kobiety ponad ideami mężczyzny, którego bankructwo, jak pisze, dokonuje się dziś w zgiełku wojny. Ta deklaracja, sformułowana w 1944 roku, była na tle ówczesnego intelektualnego krajobrazu niezwykła, nawet jeśli dzisiejsza krytyka feministyczna zauważa, że kobieta w wizji Bretona pozostaje przede wszystkim przedmiotem męskiej adoracji i projekcji. Figura femme-enfant, kobiety-dziecka, obecna w jego twórczości od dawna, w Arcane 17 nabiera wymiaru zbawczego.

Meluzyna, Izyda szukająca rozczłonkowanego Ozyrysa i dziewczyna z siedemnastej karty zlewają się w jeden obraz. Wszystkie trzy przywracają to, co zostało rozbite, wszystkie trzy są związane z wodą i z cyklem utraty i odnowienia. Breton nie przeprowadza tej identyfikacji w sposób dyskursywny; prowadzi ją przez skojarzenia, powroty motywów i nagłe zbliżenia, właściwe prozie poetyckiej. Tarot stanowi tu klucz, ale klucz otwierający wiele drzwi jednocześnie.

Wydanie z kartami Matty

Książka ukazała się w Nowym Jorku nakładem wydawnictwa Brentano's pod koniec 1944 roku, w niewielkim nakładzie, z ilustracjami Roberta Matty, chilijskiego malarza bliskiego surrealistom w okresie amerykańskim. Matta przedstawił karty tarota we własnym, wizyjnym stylu, nadając im kształty płynne i przestrzenne, jakby wyłaniające się z kosmicznej mgławicy. Ilustracje nie odtwarzały tradycyjnych wzorów, lecz przekładały je na język nowoczesnego malarstwa, co dobrze oddaje stosunek ruchu do dawnej symboliki.

W 1947 roku, już po powrocie Bretona do Francji, paryskie wydawnictwo Sagittaire opublikowało nową edycję pod tytułem Arcane 17 enté d'Ajours, wzbogaconą o dodatkowe teksty. Książka zaczęła wtedy funkcjonować jako jedno z centralnych dzieł późnego Bretona, obok wcześniejszych Nadji i L'Amour fou, z którymi łączy ją temat miłości jako drogi poznania. Różni się od nich jednak wyraźniejszym zwrotem ku tradycji ezoterycznej, który w kolejnych latach będzie się pogłębiał.

Dla historii recepcji tarota w sztuce dwudziestego wieku Arcane 17 jest tekstem przełomowym. Pokazuje, że karty mogą być nie tylko narzędziem wróżby czy przedmiotem okultystycznych spekulacji, ale także nośnikiem poetyckiej refleksji nad historią i miłością. Breton nie był ezoterykiem w ścisłym sensie, nie należał do żadnego zakonu, nie praktykował rytuałów. Był poetą, który odnalazł w siedemnastym arkanie obraz tego, czego najbardziej potrzebował świat w 1944 roku: obietnicy, że po zburzeniu wieży przychodzi noc rozświetlona gwiazdą.

Ta obietnica nie ma w książce charakteru naiwnego optymizmu. Breton pisze z pełną świadomością żałoby Elisy, okrucieństwa wojny i niepewności przyszłości. Gwiazda nie usuwa ciemności, lecz pojawia się na jej tle. Właśnie dlatego jego lektura arkanu zachowała siłę: nie obiecuje szybkiego wybawienia, ale wskazuje kierunek, w którym można iść, kiedy wszystkie inne drogi zostały zamknięte.