Marziano da Tortona i talia bogów Filippa Marii Viscontiego
Opisana przez humanistę Marziana da Tortona talia z szesnastoma bogami i czterema kolorami ptaków, sporządzona dla księcia Mediolanu Filippa Marii Viscontiego, jest najbliższym znanym poprzednikiem tarota i ukazuje dworską grę, w której obrazy mitologiczne niosły hierarchię cnót i namiętności.
Książę, sekretarz i nieznana gra
W pierwszych dekadach XV wieku Mediolanem rządził Filippo Maria Visconti, władca nieufny, zamknięty w swoich zamkach, ale zarazem wykształcony i chętnie otaczający się uczonymi. Jednym z nich był Marziano da Tortona, astrolog, sekretarz i wychowawca książęcy, zmarły około 1425 roku. Dla swego pana napisał krótki łaciński traktat objaśniający grę karcianą, w której zamiast zwykłych figur występowali bogowie antyczni. Tekst przetrwał w rękopisie i jest dziś jednym z najcenniejszych świadectw o tym, jak na włoskich dworach wyobrażano sobie karty zanim pojawiły się triumfy.
Traktat bywa przywoływany pod tytułem Tractatus de deificatione sexdecim heroum, czyli rozprawa o ubóstwieniu szesnastu bohaterów. Już ten tytuł wskazuje na intelektualny klimat, w którym powstał. Bogowie nie są tu demonami ani przedmiotami kultu, lecz postaciami, które według euhemerystycznej interpretacji, rozpowszechnionej w średniowieczu i odnowionej przez humanistów, były niegdyś ludźmi wyniesionymi do boskości dzięki swoim cnotom lub czynom. Gra pozwalała więc obracać się w świecie mitologii bez narażania się na zarzut pogaństwa: bóstwa występowały w roli wzorów moralnych.
Datowanie traktatu nie jest precyzyjne. Najczęściej umieszcza się go między końcem drugiej a połową trzeciej dekady XV wieku, co oznacza, że opisana w nim talia jest wcześniejsza o kilkanaście lub kilkadziesiąt lat od najstarszych wzmianek o kartach triumfów. Nie znaczy to, że gra Marziana była bezpośrednim przodkiem tarota. Znaczy tylko, że na tym samym dworze, który później stał się jednym z ważnych ośrodków kart z triumfami, wcześniej eksperymentowano z kartami, w których seria obrazów alegorycznych dominowała nad zwykłą talią.
Szesnastu bogów w czterech rodzinach
Struktura talii jest przemyślana i symetryczna. Szesnastu bogów podzielono na cztery grupy, a każda grupa odpowiadała jednemu z czterech kolorów, przedstawionych za pomocą ptaków. Według traktatu orły odpowiadały cnotom, feniksy bogactwom, turkawki dziewictwu, a gołębie rozkoszom. Do grupy cnót należeli Jowisz, Apollo, Merkury i Herkules. Bogactwom przypisano Junonę, Neptuna, Marsa i Eola. Dziewictwo reprezentowały Pallas, Diana, Westa i Dafne. Rozkosze uosabiali Wenus, Bachus, Ceres i Kupidyn.
Ten podział nie jest przypadkowy. Odzwierciedla klasyczne i średniowieczne rozważania o rodzajach dóbr, do których dąży człowiek: o cnocie, bogactwie, czystości i przyjemności. Kolejność grup tworzy hierarchię, w której cnota stoi najwyżej, a rozkosz najniżej. Wewnątrz każdej grupy bogowie również mieli ustalone miejsce, a Jowisz, władca bogów i pierwszy wśród cnót, otwierał całą serię. Gra wymagała więc od uczestników znajomości porządku, który jednocześnie był porządkiem moralnym. Kto zagrał Jowiszem, zwyciężał nie tylko w sensie technicznym, ale także w sensie symbolicznym: cnota pokonywała to, co niżej.
Szczególnie interesujące jest zaliczenie do grupy dziewictwa Dafne, nimfy, która według Owidiusza uniknęła pościgu Apollina, zamieniając się w drzewo laurowe. Obok trzech bogiń dziewic – Pallas, Diany i Westy – pojawia się postać nie boska, lecz przemieniona, co pokazuje, że autor traktatu swobodnie łączył bogów olimpijskich z bohaterami mitów literackich. Podobnie Herkules, heros ubóstwiony po śmierci, występuje wśród cnót obok Jowisza i Apollina. Takie zestawienia są typowe dla humanistycznej kultury, która czytała mity przez Metamorfozy i średniowieczne komentarze moralizujące.
Ptaki jako kolory i problem liczby kart
Cztery ptaki zastępowały w tej talii cztery kolory znane z kart włoskich: puchary, monety, miecze i buławy. Wybór ptaków nie był dowolny. Orzeł od starożytności kojarzył się z Jowiszem i władzą, feniks z odradzającym się bogactwem i rzadkością, turkawka z wiernością i czystością, gołąb z Wenus i miłością. Symbolika ptaków wzmacniała więc znaczenie grup bogów. Ptak był zarazem znakiem koloru i emblematem cnoty lub namiętności, którą ten kolor reprezentował.
Traktat nie pozwala z pewnością odtworzyć pełnej liczby kart. Wiemy o szesnastu bogach, wiemy o czterech kolorach ptaków, ale opis kart liczbowych i ich relacji do bogów jest w źródle mniej przejrzysty, niż chcieliby badacze. Część interpretatorów przyjmuje, że każdemu kolorowi odpowiadała seria kart z ptakami, nad którymi panowali bogowie danej grupy, a bogowie pełnili funkcję kart najwyższych w swoim kolorze. Inni zwracają uwagę, że bogowie mogli również pokonywać karty innych kolorów zgodnie z hierarchią grup. Ponieważ sam tekst nie rozstrzyga tych kwestii jednoznacznie, rekonstrukcje reguł pozostają hipotetyczne, a ich szczegóły różnią się u poszczególnych autorów.
Ta niepewność ma znaczenie dla porównań z tarotem. Jeśli bogowie byli w grze Marziana kartami przewyższającymi wszystkie kolory, mamy do czynienia z mechanizmem bardzo bliskim późniejszym triumfom. Jeśli natomiast działali tylko w obrębie swoich grup, talia przypominała raczej zwykłą grę z rozbudowanymi figurami. W obu przypadkach różnica wobec tarota jest jednak wyraźna: brak tu stałej sekwencji ponumerowanych obrazów niezależnej od kolorów oraz brak większości motywów, które później zdominowały atuty.
Mitologia jako szkoła cnót
Aby zrozumieć, dlaczego książę mediolański chciał grać bogami, warto przypomnieć, jak mitologię czytano na przełomie średniowiecza i renesansu. Wielkim kompendium tej wiedzy była Genealogia deorum gentilium Giovanniego Boccaccia, ukończona w drugiej połowie XIV wieku, w której pogańscy bogowie zostali uporządkowani w drzewa rodowe i opatrzeni wykładami alegorycznymi. Wcześniej krążyły liczne moralizujące komentarze do Owidiusza, odczytujące przemiany bohaterów jako obrazy przemian duszy. Mit był dla wykształconego człowieka tamtej epoki zasobem przykładów, z których dało się wyprowadzić naukę o życiu dobrym i złym.
Marziano korzystał z tego zasobu w sposób praktyczny. Jego traktat nie jest wykładem teologicznym ani filozoficznym, lecz objaśnieniem gry, ale gra została zbudowana tak, aby każde zagranie przypominało o porządku dóbr. Można powiedzieć, że talia bogów była przenośnym podręcznikiem mitologii moralnej, w którym wiedza humanistyczna zamieniała się w zabawę. Taki sposób łączenia nauki z rozrywką był zresztą bliski pedagogice humanistów, którzy uważali, że młody książę powinien uczyć się także przez grę.
Nie bez znaczenia jest fakt, że Marziano był również astrologiem. Bogowie jego talii to w dużej części imiona planet, a astrologia na dworze Viscontich, podobnie jak na wielu innych dworach epoki, miała status poważnej wiedzy, z którą konsultowano decyzje polityczne. Traktat nie przedstawia jednak gry jako narzędzia astrologicznego i nie należy dopowiadać mu takiej funkcji. Podwójna kompetencja autora pokazuje raczej, jak swobodnie w tym środowisku przenikały się mitologia, kosmologia i etyka, zanim w późniejszych stuleciach zaczęto je ostrzej rozdzielać.
Świadectwo Decembria
Talia opisana przez Marziana nie jest znana wyłącznie z traktatu. Pier Candido Decembrio, humanista i sekretarz Filippa Marii, w biografii księcia Vita Philippi Mariae wspomina o kartach z bogami, które władca szczególnie cenił. Według tej relacji Filippo Maria zapłacił za nie wysoką sumę, a ich autorem był wybitny malarz Michelino da Besozzo, jeden z najbardziej cenionych artystów północnowłoskiego gotyku międzynarodowego. Decembrio podaje cenę w złotych monetach, która ma podkreślać wyjątkowość przedmiotu.
Świadectwo Decembria jest cenne, ponieważ łączy tekst Marziana z konkretnym przedmiotem i konkretnym artystą. Nie należy go jednak traktować bezkrytycznie. Vita Philippi Mariae jest biografią napisaną po śmierci księcia, w konwencji wzorowanej na Swetoniuszu, która lubi anegdoty ujawniające charakter władcy. Szczegóły dotyczące ceny czy okoliczności zamówienia mogły zostać zaokrąglone lub podkreślone dla efektu. Rdzeń relacji – że książę posiadał kosztowną talię z bogami namalowaną przez znakomitego mistrza – jest jednak spójny z traktatem i nie budzi poważnych wątpliwości.
Sama talia nie przetrwała. Nie znamy ani jednej karty, którą można by bezpiecznie przypisać Michelinowi da Besozzo i zidentyfikować z grą opisaną przez Marziana. Wszystko, co wiemy o jej wyglądzie, pochodzi z opisów tekstowych. To sytuacja typowa dla wczesnych dziejów kart: przedmioty używane, tasowane i darowane ginęły szybciej niż dokumenty, które o nich wspominały.
Poprzednik, nie przodek
Gra Marziana da Tortona bywa nazywana pierwszym tarotem, ale takie określenie jest mylące. Nie znajdziemy w niej Papieża, Cesarza, Koła Fortuny, Śmierci ani Świata. Nie ma w niej Głupca. Jej bogowie należą do świata mitologii klasycznej, podczas gdy atuty tarota czerpią głównie z chrześcijańskiej i średniowiecznej wyobraźni moralnej, z alegorii cnót, z obrazów władzy świeckiej i duchownej oraz z eschatologii. Bezpośrednie wyprowadzanie jednego z drugiego byłoby uproszczeniem, którego nie potwierdza żadne źródło.
Znaczenie traktatu polega na czym innym. Pokazuje on, że na dworze Viscontich istniała już idea talii, w której obok kolorów lub zamiast zwykłych figur występuje uporządkowana hierarchicznie seria obrazów alegorycznych, a gra polega na tym, że wyższe obrazy pokonują niższe zgodnie z ustalonym porządkiem wartości. To właśnie ta idea – nie konkretne postacie – łączy grę bogów z późniejszymi triumfami. Dwór mediolański był środowiskiem, w którym taki pomysł mógł się narodzić, rozwinąć i zostać przekształcony w nową formę.
Traktat odsłania także coś ważnego dla rozumienia duchowego wymiaru kart w ogóle. Moralizująca lektura gry, w której cnota triumfuje nad rozkoszą, nie jest wynalazkiem XIX-wiecznych okultystów. Istniała na dworach renesansowych jako naturalny element kultury, która nie oddzielała ostro rozrywki od pouczenia. Nie miała przy tym nic wspólnego z tajemną doktryną ani z wróżbiarstwem. Była humanistycznym ćwiczeniem w przekładaniu mitów na hierarchię wartości, wykonywanym przy stole do gry. Jeśli szukamy w historii kart momentu, w którym obrazy zaczęły nieść porządek moralny, gra Marziana jest jednym z najwcześniejszych i najlepiej udokumentowanych przykładów – pod warunkiem, że nie nazwiemy jej tym, czym nie była.
