Mag – od jarmarcznego kuglarza do adepta
Pierwszy atut tarota przedstawiał pierwotnie ulicznego sztukmistrza przy stoliku z kubkami i kulkami, postać z niskiego rejestru miejskiej rozrywki, a obraz maga, który gestem i narzędziami panuje nad czterema żywiołami, jest dziełem okultystów XIX wieku, nadbudowanym nad dawną ikonografią kuglarza.

Najniższy z triumfów
W dawnych włoskich wyliczeniach atutów pierwsza karta nosi nazwę il Bagatto albo il Bagatella. Pochodzenie tego słowa nie jest pewne; zwykle łączy się je z włoskim bagatella, drobiazgiem, rzeczą bez znaczenia, co dobrze odpowiada miejscu karty w grze. Bagatto był najsłabszym z triumfów, bił tylko karty zwykłych kolorów i ustępował każdemu innemu atutowi. We francuskiej tradycji karcianej zwano go le Bateleur, od słowa oznaczającego wędrownego komedianta, linoskoczka lub sztukmistrza występującego na jarmarkach, oraz po prostu le Petit, Mały. Żadna z tych nazw nie zapowiada maga.
Hierarchia atutów miała w sobie coś z moralnego obrazu świata: od najniższej kondycji ludzkiej przez władców świeckich i duchownych, cnoty, los i śmierć, aż po sprawy ostateczne. W takim ciągu kuglarz stoi na samym dole nie przypadkiem. Był postacią z marginesu, zarabiającą zręcznością rąk i sprytem języka, ani rzemieślnikiem, ani kupcem, często podejrzewaną o oszustwo. Kaznodzieje późnego średniowiecza wymieniali sztukmistrzów i komediantów obok graczy w kości jako przykład próżnego, zwodniczego zajęcia.
Mimo to Bagatto nie był postacią wyłącznie pogardzaną. Jego sztuka budziła podziw właśnie dlatego, że zwodziła oko. Przy jarmarcznym stoliku widz oglądał rzeczy pojawiające się i znikające, kulki przechodzące pod kubkami w miejsca, gdzie nie powinno ich być. Ta dwuznaczność, zachwyt połączony z nieufnością, okazała się później bardzo podatna na przemianę w symbol.
Kubki, kulki i dzieci planet
Obraz kuglarza przy stole ma bogatą ikonografię poza tarotem. W XV wieku szczególnie popularne były cykle przedstawiające tak zwane dzieci planet: każda z siedmiu planet tradycyjnej astrologii panowała nad pewnymi temperamentami i zawodami, a ilustratorzy pokazywali pod jej wozem ludzi, którzy rodzą się pod jej wpływem. Takie cykle znamy z niemieckich rękopisów, w tym ze słynnej Hausbuch zamku Wolfegg, oraz z włoskich rycin przypisywanych kręgowi florenckiemu. Wędrowni artyści, sztukmistrze i ludzie żyjący z przemyślności pojawiają się w nich wśród dzieci Merkurego albo Księżyca, zależnie od cyklu.
Związek z Merkurym jest szczególnie znaczący. Rzymski Merkury, utożsamiany z greckim Hermesem, był bogiem handlu, posłańcem, ale również patronem złodziei i wszelkiej zręczności, a mit opowiadał, że jeszcze jako niemowlę ukradł bydło Apollinowi i wywiódł go w pole sprytem. Astrologia średniowieczna przypisywała Merkuremu ludzi wymownych, kupców, pisarzy, a także tych, którzy żyją z przebiegłości. Kuglarz był w tym świecie bliskim krewnym oszusta i zarazem przedstawicielem ruchliwej inteligencji merkurialnej. Tę właśnie podwójność nowożytni okultyści rozwiną, choć w zupełnie innym kierunku.
Najbardziej znanym obrazem sztukmistrza z kubkami jest Kuglarz przypisywany Hieronimowi Boschowi albo jego naśladowcom, znany z wersji przechowywanej w Saint-Germain-en-Laye. Przy stole z kubkami i kulkami stoi zręczny pokazywacz, a w tłumie gapiów jeden z widzów pochyla się z rozdziawionymi ustami, podczas gdy wspólnik kuglarza ściąga mu sakiewkę. Obraz jest moralną przestrogą przed łatwowiernością. Karta tarota nie musi od niego pochodzić, ale należy do tego samego świata wyobrażeń, w którym stolik sztukmistrza był znakiem iluzji.
Bagatto z Mediolanu i Bateleur z Marsylii
W talii Visconti-Sforza z połowy XV wieku Bagatto jest młodym mężczyzną w kosztownym stroju, siedzącym za stołem, na którym leżą przedmioty, w tym nóż i naczynie. W ręku trzyma pałeczkę. Wizerunek jest bardziej dworski niż jarmarczny, co odpowiada charakterowi całej talii, w której nawet postacie z dołu hierarchii zachowują elegancję książęcego zamówienia. Mimo to pozostaje czytelny jako człowiek manipulujący przedmiotami na stoliku, a nie kapłan przy ołtarzu.
Talie typu marsylskiego zachowały ten układ i uczyniły go wyrazistszym. Le Bateleur stoi przed trójnogim stołem w szerokim kapeluszu o falistym rondzie, w pstrokatym kaftanie. W jednej ręce trzyma pałeczkę, w drugiej mały okrągły przedmiot. Na stole leżą kubki, kulki, kości, nóż i sakiewka, a więc wyposażenie sztukmistrza, który gra z widzami w zgadywanie i przy okazji pozbawia ich pieniędzy. Nie ma tu żadnego wyraźnego odniesienia do czterech kolorów talii: przedmioty są różnorodne i mają przede wszystkim charakter praktyczny.
Szczegóły zmieniały się zależnie od warsztatu. Liczba przedmiotów, kształt stołu i ułożenie rąk różnią się w poszczególnych drukach, co przypomina, że marsylski wzorzec był tradycją rytowniczą, a nie jednym kanonicznym obrazem. Sam fakt, że rytownicy pozwalali sobie na takie zmiany, świadczy o tym, iż nie traktowali tych przedmiotów jako znaków tajemnej doktryny, lecz jako elementy scenki rodzajowej. Widz XVII i XVIII wieku rozpoznawał w tej karcie kogoś, kogo mógł spotkać na własnym rynku w dzień targowy, i właśnie ta swojskość sprawiała, że obraz nie potrzebował objaśnień.
Lévi i narodziny maga
Przemianę kuglarza w maga przygotował już Antoine Court de Gébelin, który w Le Monde primitif widział w pierwszej karcie postać związaną z egipską mądrością, ale decydujący krok uczynił Éliphas Lévi w Dogme et rituel de la haute magie, wydanym w latach 1854–1856. Lévi utożsamił pierwszy atut z pierwszą literą alfabetu hebrajskiego i z jednością, z zasadą czynną, z wolą i z samym magiem. Gest postaci, z jedną ręką uniesioną, a drugą skierowaną w dół, odczytał jako znak jedności tego, co w górze, i tego, co w dole.
W ten sposób szczegół ikonograficzny, który w drzeworytach marsylskich wynikał zapewne z prostej konwencji przedstawiania zręcznego pokazywacza, nabrał rangi formuły hermetycznej. Stół kuglarza stał się ołtarzem, pałeczka różdżką, a przypadkowe przedmioty na blacie zapowiedzią czterech narzędzi magicznych odpowiadających kolorom talii: buławom, pucharom, mieczom i monetom. Lévi nie ukrywał, że czyta karty przez własną syntezę kabały, magii i symboliki chrześcijańskiej; nie powoływał się na żadne źródło, które by takie odczytanie potwierdzało w tradycji kart.
Interpretacja ta zyskała szybko powszechność, ponieważ odpowiadała potrzebie nadania tarotowi spójnego sensu. Jeśli talia była księgą wtajemniczenia, jej pierwszy obraz nie mógł być ulicznym oszustem. Musiał być człowiekiem, który zaczyna dzieło, i to człowiekiem świadomym swojej mocy. Pozostała jednak w tej przemianie pewna ironia: postać, którą dawne wieki znały jako mistrza iluzji, uczyniono wzorem prawdziwego panowania nad naturą.
Adept z różdżką w talii Waite'a
Zakon Złotego Brzasku, który przejął i rozbudował system Lévi'ego, nadał karcie tytuł Maga Mocy i związał ją z planetą Merkury. Ta astrologiczna atrybucja zatoczyła swoiste koło: kuglarz z cykli o dzieciach planet wrócił pod władzę Merkurego, tyle że nie jako zręczny oszust, ale jako ucieleśnienie hermetycznej inteligencji. Hermes Trismegistos, rzekomy autor pism hermetycznych, i Merkury, patron złodziei, zostali w nowym symbolu połączeni w jedną postać.
W talii opracowanej przez Arthura Edwarda Waite'a i narysowanej przez Pamelę Colman Smith w 1909 roku przemiana jest zupełna. Mag stoi w białej szacie i czerwonym płaszczu, prawą ręką wznosi różdżkę ku niebu, lewą wskazuje ziemię. Nad jego głową unosi się znak nieskończoności w kształcie leżącej ósemki, wokół bioder opasuje go wąż połykający własny ogon, a na stole przed nim leżą puchar, miecz, pentakl i różdżka, wyraźnie odpowiadające czterem kolorom talii. U jego stóp rosną róże i lilie. Nie ma już ani kubków, ani kulek, ani sakiewki.
Waite w The Pictorial Key to the Tarot przedstawiał tę postać jako odzwierciedlenie boskiej woli w człowieku i dawał do zrozumienia, że dawne nazwy w rodzaju kuglarza nie oddają właściwego znaczenia karty. Jeszcze kilkanaście lat wcześniej angielscy autorzy piszący o tarocie, w tym Samuel Liddell MacGregor Mathers w niewielkiej książce z 1888 roku, posługiwali się podwójnym określeniem maga albo kuglarza, jakby sami nie byli pewni, którą z tych postaci widzą na karcie. Talia z 1909 roku rozstrzygnęła to wahanie obrazem. To charakterystyczne: okultystyczny autor nie tyle dodawał nowe znaczenie do dawnego, ile uważał dawne za błędne odczytanie, które sam naprawia. Historia ikonografii pokazuje coś odwrotnego. To właśnie kuglarz jest pierwotny, a adept jest jego nowoczesną transfiguracją.
Iluzja i zręczność jako tematy duchowe
Nie oznacza to, że nowa interpretacja jest pozbawiona głębi. Przeciwnie, przejście od kuglarza do maga można czytać jako rzeczywistą refleksję nad naturą działania. Sztukmistrz posługuje się uwagą widza, kieruje jego wzrok tam, gdzie chce, i ukrywa ruch, który naprawdę coś zmienia. Okultystyczny mag również pracuje przede wszystkim z uwagą i wyobraźnią, a jego narzędzia mają znaczenie o tyle, o ile skupiają wolę. W pewnym sensie dawna karta zawierała już temat, który XIX wiek uczynił centralnym, tyle że oceniała go odwrotnie.
Dla historyka idei najciekawsze jest jednak to, że obie postacie, kuglarz i adept, współistnieją w obrazie do dziś. Wiele współczesnych talii zachowuje marsylski stół i kapelusz, inne idą za Waite'em, a wielu interpretatorów przypomina, że Mag może zwodzić tak samo, jak może tworzyć. Ta dwuznaczność, wynikająca wprost z historii karty, chroni ją przed zbyt prostą heroizacją. Postać, która stoi na początku szeregu, pozostaje jednocześnie mistrzem i podejrzanym.
Prześledzenie drogi od jarmarku do świątyni każe więc oddzielać dwie warstwy, które w popularnych podręcznikach zlewają się w jedną. Warstwa historyczna mówi o sztukmistrzu, najniższym z triumfów, figurze zręczności i podstępu w moralnym obrazie świata. Warstwa ezoteryczna, sformułowana przez Lévi'ego, Złoty Brzask i Waite'a, mówi o człowieku, który jednoczy w sobie siły wyższe i niższe. Obie są prawdziwe w swoim porządku, ale tylko pierwsza należy do kart, które w XV wieku trzymali w dłoniach mediolańscy gracze.
