Talia mamelucka z Topkapı i droga kart do Europy
Talia mamelucka, którą Leo Arie Mayer zidentyfikował w 1939 roku w zbiorach pałacu Topkapı w Stambule, jest najważniejszym świadectwem, że karty do gry dotarły do Europy ze świata islamu w drugiej połowie XIV wieku, przynosząc ze sobą cztery kolory, hierarchię figur i samą nazwę gry.

Znalezisko w pałacowej bibliotece
Przez większą część XIX i początek XX wieku pytanie o pochodzenie kart do gry było polem swobodnych domysłów. Antoine Court de Gébelin w latach osiemdziesiątych XVIII wieku widział w tarocie księgę egipskich kapłanów, inni autorzy wywodzili karty od Cyganów, Chińczyków, Hindusów lub krzyżowców, a historycy bardziej ostrożni przyznawali, że nie wiedzą, skąd karty przybyły, wiedzą tylko, że w pewnym momencie zaczęto je zakazywać. Sytuacja zmieniła się dzięki odkryciu, którego dokonał badacz zajmujący się nie kartami, lecz sztuką i heraldyką islamu.
Leo Arie Mayer, urodzony w Stanisławowie orientalista, profesor Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie i autor prac o heraldyce oraz strojach epoki mameluckiej, w 1939 roku rozpoznał w zbiorach pałacu Topkapı w Stambule niemal kompletną talię kart, wykonaną w Egipcie lub Syrii za panowania sułtanów mameluckich. Jego krótka publikacja z tego samego roku zwróciła uwagę badaczy, ale pełne opracowanie, Mamluk Playing Cards, ukazało się dopiero w 1971 roku, ponad dziesięć lat po śmierci autora, przygotowane do druku przez jego kolegów. Od tego czasu talia z Topkapı stała się punktem wyjścia każdej poważnej dyskusji o drodze kart do Europy.
Znalezisko było cenne nie tylko dlatego, że karty zachowały się w dużej liczbie. Najważniejsze było to, że ich struktura okazała się zdumiewająco bliska najstarszym kartom europejskim. Badacze nie musieli już opierać się na podobieństwie nazw czy na kronikarskich anegdotach: mieli przed sobą przedmiot, który można było porównać kolor po kolorze i figura po figurze z kartami włoskimi i hiszpańskimi.
Nie wiadomo dokładnie, jak talia znalazła się w Stambule. Najprostsze wyjaśnienie wiąże ją z podbojem sułtanatu mameluckiego przez Osmanów w latach 1516–1517, po którym do stolicy imperium trafiło wiele przedmiotów z Kairu i Damaszku, od rękopisów po wyroby rzemiosła artystycznego. Jest to jednak tylko przypuszczenie, bo inwentarze pałacowe nie zachowały wzmianki o jej przybyciu. Pewne jest to, że karty przeleżały w pałacowych zbiorach przez stulecia, nierozpoznane jako przedmiot o szczególnym znaczeniu dla historii gier, dopóki nie trafiły w ręce badacza, który umiał odczytać ich napisy i rozpoznać ich styl.
Cztery kolory i trzy dostojnicy
Talia z Topkapı liczyła pierwotnie pięćdziesiąt dwie karty, z których zachowała się większość; kilka brakujących uzupełniono w przeszłości kartami z innego, podobnego kompletu. Karty są podłużne, ręcznie malowane, z bogatym złoceniem i ornamentem roślinnym na ciemnym tle. Datowanie opiera się na stylu zdobienia i pisma, a zwykle umieszcza się je w XV wieku, co znaczy, że sama talia jest późniejsza od pierwszych wzmianek o kartach w Europie. Nie jest więc przodkiem kart europejskich w dosłownym sensie, lecz późnym przedstawicielem tej samej tradycji, z której tamte się wywodzą.
Talia dzieli się na cztery kolory: kielichy, monety, miecze i kije do gry w polo. Każdy kolor ma dziesięć kart liczbowych, od jedynki do dziesiątki, oraz trzy figury. Figury te nie przedstawiają ludzi, co odpowiada niechęci sztuki mameluckiej do wyobrażeń postaci w przedmiotach tego rodzaju. Zamiast portretów są na nich znaki koloru, ułożone w ozdobną kompozycję, oraz napisy wskazujące rangę: malik, król, nā'ib malik, zastępca króla, i thānī nā'ib, drugi zastępca. Hierarchia trzech figur odpowiadała strukturze władzy w państwie mameluckim, w którym obok sułtana działali namiestnicy i wysocy urzędnicy, a zarazem uderzająco przypomina trzy figury zwykłych kart włoskich i hiszpańskich: króla, jeźdźca i pachołka.
Na kartach znajdują się także krótkie napisy wierszowane, wpisane w pola nad i pod znakami koloru. Mają charakter życzeń, pochwał lub zachęt do gry i zawierają formuły typowe dla zdobnej kaligrafii dworskiej. Ich treść nie ma znaczenia dla struktury gry, ale świadczy o tym, że talia była przedmiotem zbytku, wykonanym dla kogoś zamożnego, być może dla emira lub urzędnika dworu.
Kij do polo i laska
Najciekawszym szczegółem talii z Topkapı jest czwarty kolor. Kije do polo, po arabsku jawkān, były w świecie mameluckim przedmiotami prestiżowymi: gra konna należała do rozrywek elity wojskowej, a urząd strażnika kija do polo był jednym z dworskich stanowisk. W Europie polo było jednak nieznane, a jego narzędzie nie miało żadnego czytelnego znaczenia. Gdy karty przeszły na drugą stronę Morza Śródziemnego, ten kolor zmienił się w kije, laski lub buławy – włoskie bastoni, hiszpańskie bastos. Przemiana ta jest jednym z najmocniejszych argumentów za tym, że europejskie kolory są przeróbką kolorów islamskich: łatwiej wyjaśnić laskę jako przekształcony kij do polo niż kij do polo jako zniekształconą laskę.
Podobnie wymowny jest kształt mieczy. W kartach mameluckich miecze są zakrzywione, a ich ostrza na kartach liczbowych przeplatają się, tworząc ornamentalną siatkę. W kartach włoskich z XV wieku, a także w późniejszych taliach regionalnych z Bolonii czy Florencji, miecze w kolorze liczbowym również są wygięte i splecione, podczas gdy na figurach rycerze trzymają już proste klingi. Ta niekonsekwencja jest śladem przejęcia: wzór liczbowy został skopiowany, zanim dostosowano go do europejskiego wyobrażenia broni. Monety i kielichy nie wymagały takich przekształceń, bo były zrozumiałe w obu kulturach. Kielich mógł oznaczać zarówno puchar dworskiej uczty, jak i naczynie liturgiczne, a moneta pozostawała monetą, niezależnie od tego, czy był to mamelucki dirham, czy florencki floren. Właśnie ta ciągłość sprawia, że różnice w dwóch pozostałych kolorach są tak wymowne.
Michael Dummett, którego książka The Game of Tarot z 1980 roku uporządkowała całą wiedzę o wczesnych kartach, uważał te zbieżności za rozstrzygające. Według jego rekonstrukcji karty przybyły do Europy w drugiej połowie XIV wieku z sułtanatu mameluckiego, przez porty Italii lub Półwyspu Iberyjskiego, z którymi Egipt i Syria prowadziły ożywiony handel. Szczegółowa droga pozostaje nieznana: równie dobrze mogli je przywieźć kupcy weneccy lub genueńscy, jak katalońscy żeglarze. Pewne jest tylko, że w ciągu kilkunastu lat karty pojawiły się jednocześnie w kilku krajach europejskich, co odpowiada raczej nagłemu zapożyczeniu niż powolnemu rozwojowi na miejscu.
Pierwsze europejskie wzmianki
Źródła europejskie potwierdzają ten obraz. Najwcześniejsze pewne wzmianki o kartach do gry pochodzą z lat siedemdziesiątych XIV wieku. Już w katalońskim słowniku rymów Jaumego Marcha z 1371 roku pojawia się słowo naip, oznaczające kartę. W marcu 1377 roku władze Florencji wydały zarządzenie zakazujące nowej gry nazwanej naibbe, która niedawno zawitała do miasta. W tym samym roku dominikanin znany jako Johannes z Rheinfelden opisał grę w karty w traktacie moralnym, zaznaczając, że dotarła ona do jego stron właśnie w 1377 roku. Opisał talię z czterema kolorami i figurami, w której król zasiadał na tronie, a pod nim stali marszałkowie.
W następnych latach wzmianki szybko się mnożą: zakazy i regulacje pojawiają się w Szwajcarii i Niemczech, w księgach rachunkowych dworów francuskich i hiszpańskich. Późniejsza kronika z Viterbo, spisana w XV wieku na podstawie starszego przekazu, notuje, że w 1379 roku wprowadzono do miasta grę w karty, która przyszła z kraju Saracenów i jest u nich zwana naib. Wiarygodność tej relacji jako bezpośredniego świadectwa jest ograniczona, ale samo przekonanie o saraceńskim pochodzeniu kart było wyraźnie żywe w Italii już wkrótce po ich przybyciu. Dawniej przywoływano także zakaz z Berna z 1367 roku, lecz badacze uznają go za niepewny, prawdopodobnie późniejszy dopisek.
Słowo naibbe i hiszpańskie naipes, którym do dziś nazywa się w Hiszpanii karty, wywodzi się zapewne od arabskiego nā'ib, zastępcy, czyli od tytułu jednej z figur talii mameluckiej. Etymologia ta nie jest bezsporna, ale doskonale pasuje do obrazu, który wyłania się z kart Mayera: Europejczycy przejęli grę razem z jej słownictwem, a nazwa figury stała się nazwą całości, tak jak zdarza się z wyrazami przejmowanymi bez znajomości ich pierwotnego sensu.
Co karty mówią, a czego nie mówią
Talia z Topkapı rozstrzyga kilka spraw, ale nie wszystkie. Rozstrzyga przede wszystkim, że europejskie karty nie są wynalazkiem europejskim w sensie ścisłym, lecz przeróbką gry, która przed XIV wiekiem istniała już w świecie islamu. Rozstrzyga też, że struktura czterech kolorów po trzynaście kart, z trzema figurami w każdym, była gotowa, zanim karty przekroczyły Morze Śródziemne. Nie rozstrzyga natomiast, skąd karty wzięły się w samym świecie islamu. Szerzej przyjmowana hipoteza łączy je z Chinami, gdzie karty z papieru znano już kilka stuleci wcześniej, a za pośrednika uważa Persję lub Azję Środkową, lecz ogniwa pośrednie są tu znacznie słabiej udokumentowane. Znane są też niewielkie fragmenty kart z Egiptu, niektóre być może starsze od talii z Topkapı, które potwierdzają, że gra była tam znana wcześniej.
Talia mamelucka nie zawiera też niczego, co przypominałoby atuty tarota. Nie ma w niej alegorii, ciągu obrazów ani kart bijących wszystkie pozostałe. Triumfy, które w XV wieku przekształciły zwykłą talię w tarota, są wynalazkiem północnych Włoch, a nie dziedzictwem przywiezionym ze Wschodu. Ten fakt zamyka drogę wielu spekulacjom: jeśli tarot miał gdzieś starożytne źródło, to nie w kartach, które przyniosły do Europy cztery kolory, bo te przyniosły jedynie grę. Z historycznego punktu widzenia talia Mayera jest więc zarazem świadectwem wspólnego, śródziemnomorskiego dziedzictwa kart i przestrogą przed szukaniem w nich więcej, niż zawierają: przedmiot zbytku z mameluckiego dworu, z kijami do polo, złotym ornamentem i wierszowanymi życzeniami, stał się nieświadomie przodkiem wszystkich talii, którymi grano i wróżono w Europie przez kolejne sześć stuleci.
