Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

Kochankowie – od sceny zaślubin do wyboru Herkulesa

Szósty atut przeszedł trzy wyraźne wcielenia: w mediolańskiej talii Visconti-Sforza był sceną zaślubin pod Kupidynem, w drzeworytach marsylskich młodzieńcem stojącym między dwiema kobietami, w którym widziano echo wyboru Herkulesa, a w talii Waite'a i Smith z 1909 roku Adamem i Ewą w raju.

Atut Kochanków z talii Visconti-Sforza, malowanej przez Bonifacia Bemba w połowie XV wieku – domena publiczna
Atut Kochanków z talii Visconti-Sforza, malowanej przez Bonifacia Bemba w połowie XV wieku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Miłość jako jeden z triumfów

W dawnych wyliczeniach atutów karta ta nosiła po prostu nazwę l'Amore, Miłość. Nie była obrazem pary kochanków w nowoczesnym, romantycznym sensie, lecz personifikacją potęgi, która rządzi ludźmi, podobnie jak los, czas czy śmierć. Renesansowa kultura dworska znała Miłość jako siłę triumfującą nad śmiertelnikami, wyobrażaną najczęściej w postaci Kupidyna, skrzydlatego chłopca z łukiem, który rani strzałą bez względu na stan i godność. W szeregu atutów Miłość pojawiała się zwykle po postaciach władzy, jakby przypominając, że nawet cesarze i papieże ulegają jej panowaniu.

To umiejscowienie nie było przypadkowe w kulturze, która lubowała się w obrazach kolejnych zwycięstw jednych potęg nad drugimi. Miłość zwyciężała ludzi, a sama mogła zostać pokonana przez cnoty, los albo czas. W takim ujęciu karta nie opowiadała o osobistym uczuciu, lecz o uniwersalnej sile, której nikt nie może uniknąć. Dopiero późniejsze epoki zaczęły widzieć w niej scenę z udziałem konkretnych, rozpoznawalnych postaci.

Różnorodność wizerunków tej karty jest większa niż w przypadku wielu innych atutów. W najstarszych taliach przedstawiano ją rozmaicie, a ikonografia ustabilizowała się dopiero w drzeworytach marsylskich. Ta płynność sama w sobie jest znacząca: pokazuje, że twórcy kart mieli dla Miłości kilka gotowych wzorów, z których mogli wybierać, i że żaden z nich nie miał pierwszeństwa wynikającego z rzekomej tajemnej tradycji.

Zaślubiny pod przepaską Kupidyna

W talii Visconti-Sforza z połowy XV wieku karta Miłości przedstawia mężczyznę i kobietę w strojach dworskich, stojących naprzeciw siebie i podających sobie dłonie. Nad nimi, na postumencie albo w powietrzu, unosi się Kupidyn z przepaską na oczach, z łukiem i strzałą. Tło stanowi bogato zdobiony baldachim lub namiot, co nadaje scenie charakter uroczystości. Podanie rąk, dextrarum iunctio, było od czasów rzymskich gestem zawarcia małżeństwa, a jego obecność na karcie sugeruje, że przedstawia ona zaślubiny.

Badacze od dawna łączą tę kartę z dziejami rodu, dla którego talia została wykonana. W 1441 roku Francesco Sforza poślubił Biankę Marię Visconti, jedyną córkę ostatniego księcia z rodu Visconti, Filippa Marii, co otworzyło mu drogę do władzy w Mediolanie. Niektórzy interpretatorzy widzą w karcie aluzję do tego małżeństwa, inni do wcześniejszych związków w rodzie albo do ogólnej idei małżeństwa dynastycznego. Żaden dokument nie potwierdza konkretnej identyfikacji, ale sama obecność sceny ślubnej w talii zamówionej przez dwór, którego losy zależały od takich związków, wydaje się wymowna.

Przepaska na oczach Kupidyna wymaga osobnego komentarza. Ślepy Amor był w średniowieczu i renesansie częstym motywem, oznaczającym miłość zmysłową, kierującą się przypadkiem i namiętnością, a nie rozumem. Niektórzy humaniści przeciwstawiali mu Amora widzącego, symbol miłości duchowej i rozumnej. Na karcie mediolańskiej ślepy Kupidyn czuwający nad zaślubinami może więc wyrażać pewną ironię albo po prostu konwencję, w której Miłość, jako potęga światowa, zawsze działa na oślep.

Młodzieniec między dwiema kobietami

Talie typu marsylskiego przyniosły zupełnie inną kompozycję. L'Amoureux, oznaczony liczbą szóstą, przedstawia młodego mężczyznę stojącego pośrodku, między dwiema kobietami. Jedna z nich kładzie mu rękę na ramieniu, druga na piersi albo wskazuje coś gestem. Mężczyzna patrzy w stronę jednej, a ciało zwraca ku drugiej, jakby był rozdarty. Nad nimi, w słonecznym kręgu, unosi się Kupidyn mierzący z łuku w dół. Nazwa karty w liczbie pojedynczej, Zakochany, a nie Kochankowie, podkreśla, że głównym bohaterem jest młodzieniec.

Kim są dwie kobiety, nie wiadomo na pewno. Jedna jest zwykle przedstawiona jako starsza, w nakryciu głowy, druga jako młodsza, z rozpuszczonymi włosami lub w wieńcu. Proponowano wiele objaśnień: matka i narzeczona, żona i kochanka, cnota i występek, miłość niebiańska i ziemska. Niektórzy dopatrywali się w scenie zaręczyn, przy których starsza kobieta, może matka albo swatka, przedstawia młodzieńcowi narzeczoną. Każde z tych odczytań ma swoje uzasadnienie w obrazie, a żadne nie zostało rozstrzygnięte przez źródła z epoki. Rytownicy różnych warsztatów nie ułatwiają zadania, ponieważ w jednych drukach starsza kobieta ma wyraźnie surowe rysy i ciężki płaszcz, w innych obie postacie są do siebie podobne i różni je tylko strój albo gest dłoni.

Najwięcej uwagi zyskała interpretacja odwołująca się do motywu Herkulesa na rozstajach. Opowieść, przekazana przez Ksenofonta w Memorabiliach i przypisana sofiście Prodikosowi, mówi o młodym Heraklesie, który w samotności zastanawia się nad wyborem drogi życia i spotyka dwie kobiety: Rozkosz, obiecującą łatwą przyjemność, i Cnotę, wskazującą drogę trudu i chwały. W renesansie motyw ten stał się bardzo popularny w sztuce i literaturze moralnej, a pod koniec XVI wieku Annibale Carracci namalował słynny Wybór Herkulesa. Dla interpretatorów marsylskiej karty młodzieniec między dwiema kobietami był wyraźnym echem tej sceny.

Wybór jako nowy sens karty

Odczytanie karty jako sceny wyboru nie jest wymysłem współczesnych autorów, ale zyskało szczególne znaczenie w okultyzmie XIX wieku. Éliphas Lévi i jego następcy widzieli w niej obraz człowieka stojącego na rozstajach między dobrem a złem, między drogą ducha a drogą zmysłów. Kupidyn nad głowami postaci stawał się w tej interpretacji geniuszem albo aniołem, który nie tyle rani, co oświetla lub ostrzega. Karta Miłości przemieniła się w kartę decyzji moralnej.

W tej przemianie zachowała się jednak pewna niejasność. Jeśli młodzieniec rzeczywiście wybiera między cnotą a występkiem, to dlaczego nad sceną unosi się Kupidyn, a nie Mądrość albo anioł? Dawni twórcy kart prawdopodobnie nie stawiali sobie tego pytania, bo dla nich Kupidyn był po prostu znakiem tematu karty, miłości, a scena poniżej mogła przedstawiać dowolną sytuację, w której miłość odgrywa rolę. Okultyści, poszukujący spójnej doktryny, musieli tę niejasność rozwiązać i zrobili to, nadając Kupidynowi nowe znaczenie.

Z perspektywy historyka idei warto zauważyć, że interpretacja wyboru, choć nie da się jej potwierdzić jako pierwotnej, jest zgodna z kulturą epoki, w której karta powstała. Renesans znał zarówno temat Herkulesa na rozstajach, jak i temat dwóch miłości, niebiańskiej i ziemskiej, rozwijany przez florenckich neoplatończyków w ślad za Ucztą Platona. Marsilio Ficino w komentarzu do tego dialogu, znanym jako De amore, rozróżniał dwie Wenus, niebiańską i ziemską, i dwie odpowiadające im miłości, z których żadna nie była po prostu zła, lecz każda kierowała duszę ku innemu pięknu. Malarstwo podjęło ten temat, czego najsłynniejszym przykładem jest obraz Tycjana z początku XVI wieku, nazywany dziś Miłością niebiańską i ziemską, choć sam tytuł pochodzi z czasów późniejszych niż płótno. Marsylski drzeworyt mógł więc nieść w sobie te skojarzenia, nawet jeśli jego rytownik myślał po prostu o scenie zalotów.

Adam i Ewa w ogrodzie Waite'a

Talia opracowana przez Arthura Edwarda Waite'a i narysowana przez Pamelę Colman Smith w 1909 roku zerwała z obiema wcześniejszymi kompozycjami. Na karcie Kochanków stoją nadzy mężczyzna i kobieta, zwróceni ku sobie, a nad nimi, w promiennym słońcu, unosi się wielki anioł z rozpostartymi skrzydłami, błogosławiący obu. Za kobietą rośnie drzewo z owocami, wokół którego owija się wąż, za mężczyzną drzewo z płomieniami w miejsce liści. W tle wznosi się góra. Scena jest wyraźnie wzorowana na biblijnym opisie raju.

Waite w The Pictorial Key to the Tarot objaśniał, że karta przedstawia ludzką miłość w stanie przed upadkiem, w młodości świata, a dwa drzewa odpowiadają drzewu poznania dobra i zła oraz drzewu życia. Jego kompozycja oznaczała zarazem odejście od interpretacji wyboru między dwiema kobietami, która w XIX wieku była najpowszechniejsza. Zamiast decyzji moralnej młodzieńca wprowadzał obraz pierwotnej jedności mężczyzny i kobiety, uświęconej przez niebiańską obecność. Anioł nad sceną, w miejsce Kupidyna, przemieniał miłość zmysłową w miłość pobłogosławioną.

Zakon Złotego Brzasku, z którego tradycji Waite wyrastał, przypisywał tej karcie znak Bliźniąt, co dobrze odpowiadało obrazowi pary, choć nie wymuszało konkretnej kompozycji. Waite wybrał scenę rajską, łącząc w ten sposób astrologiczną dwoistość z biblijną opowieścią o stworzeniu i z ezoteryczną nauką o jedności przeciwieństw. Kompozycja ta stała się tak wpływowa, że dla wielu współczesnych odbiorców właśnie ona jest pierwotnym obrazem karty, a wcześniejsze wersje wydają się odstępstwem.

Trzy obrazy jednej potęgi

Zestawienie trzech wcieleń karty ujawnia, jak różne mogą być sposoby przedstawiania tej samej potęgi. W Mediolanie Miłość była siłą zawierającą związki, sankcjonowaną przez obrzęd i wpisaną w politykę dynastyczną. W Marsylii stała się siłą wprowadzającą zamęt, stawiającą człowieka wobec konieczności rozstrzygnięcia. U Waite'a powróciła do źródła, do jedności sprzed upadku, w której nie ma ani polityki, ani rozterki, tylko pierwotna harmonia.

Każdy z tych obrazów da się odczytać duchowo, ale każdy w inny sposób. Scena zaślubin może przypominać o świętości przymierza, scena wyboru o odpowiedzialności za własną drogę, scena rajska o utraconej i możliwej do odzyskania jedności. Współczesne podręczniki często łączą te sensy, mówiąc jednocześnie o miłości, wyborze i harmonii, ale takie połączenie jest syntezą późniejszą, a nie dziedzictwem jednej tradycji.

Dla tego, kto chce rozumieć historię tarota, najważniejsza lekcja tej karty polega na tym, że jej znaczenie nie było nigdy ustalone raz na zawsze. Twórcy kolejnych talii nie odczytywali ukrytego sensu, lecz wybierali spośród dostępnych im wzorów ten, który najlepiej odpowiadał ich wyobrażeniom o miłości. Kupidyn, Herkules i Adam to trzy różne odpowiedzi na pytanie o to, czym jest siła łącząca ludzi, i każda z nich mówi coś istotnego o epoce, która ją sformułowała.