Gdzie stoi Głupiec – spór o przypisanie liter hebrajskich
Francuski układ Éliphasa Lévi'ego, w którym Głupiec otrzymuje literę Szin i stoi przed Światem, oraz angielski układ Złotego Brzasku, w którym Głupiec jako zero przyjmuje Alef i otwiera całą serię, wyrażają dwie odmienne logiki symboliczne, a spór między nimi nigdy nie został rozstrzygnięty.

Karta bez numeru
W tradycyjnym tarocie, takim jak talie typu marsylskiego, dwadzieścia jeden atutów nosi cyfry rzymskie, a jedna karta nie ma żadnej liczby. To Głupiec, le Mat, wędrowiec z tobołkiem, którego za nogę szarpie zwierzę. W grze karcianej pełnił on funkcję szczególną: nie bił innych kart i nie dawał się pobić, służył jako wymówka, którą gracz mógł zagrać zamiast karty wymaganego koloru. Nie należał więc w pełni do szeregu atutów, choć przez wszystkich był do niego zaliczany.
Dopóki tarot był grą, brak numeru nie stwarzał trudności. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy francuscy okultyści zaczęli odczytywać dwadzieścia dwa atuty jako obrazowy odpowiednik dwudziestu dwóch liter alfabetu hebrajskiego. Litery mają ścisły porządek, od Alefu do Taw, i każda ma swoją wartość liczbową. Jeśli karty miały im odpowiadać, trzeba było rozstrzygnąć, gdzie w tym porządku umieścić kartę, która sama porządku nie ma. Od tej decyzji zależało przypisanie wszystkich pozostałych kart, bo przesunięcie Głupca o jedno miejsce przesuwa o jedną literę każdy atut, który po nim następuje.
Z tego pozornie technicznego pytania wyrósł jeden z najtrwalszych sporów w dziejach okultystycznego tarota. Nie jest to spór o szczegół, lecz o zasadę: o to, czy zero należy do początku, czy do końca, czy nieokreśloność poprzedza stworzenie, czy towarzyszy jego zamknięciu.
Układ Lévi'ego
Éliphas Lévi przedstawił swoje przypisania w Dogme et rituel de la haute magie, wydanym w dwóch tomach w latach 1854–1856. Każdy z dwudziestu dwóch rozdziałów obu tomów odpowiada u niego jednej literze i jednemu atutowi, co samo w sobie było deklaracją, że tarot jest kluczem do całej nauki magicznej. W tym układzie Mag otrzymuje Alef, Papieżyca Bet, Cesarzowa Gimel i tak dalej, każda karta zgodnie ze swoim numerem. Głupiec zostaje wstawiony między Sąd Ostateczny, numer dwadzieścia, któremu odpowiada Resz, a Świat, numer dwadzieścia jeden, któremu odpowiada Taw. Głupcowi przypada zatem Szin, przedostatnia litera alfabetu.
Rozwiązanie to ma swoją wewnętrzną spójność. Numerowane karty zachowują zgodność cyfry z pozycją litery, przynajmniej do dwudziestej. Głupiec, który nie ma numeru, trafia tam, gdzie w wielu ówczesnych opisach gry i wróżby kładziono go zwyczajowo, czyli pod koniec serii. Szin jest literą ognia i ducha, w spekulacji kabalistycznej wiązaną z ogniem, który przenika i przemienia. Postać wędrowca na krawędzi przepaści, tuż przed kartą pełni, mogła wyrażać człowieka, który przeszedł całą drogę i stoi u progu, lub przeciwnie, kogoś, kto błądzi bez celu.
Lévi nie objaśnia swojego wyboru szczegółowo, a jego wypowiedzi o Głupcu są niejednoznaczne. Nazywa tę kartę obrazem szaleństwa, a zarazem nadaje jej miejsce bliskie koronie systemu. Ta dwoistość będzie wracać w późniejszych interpretacjach francuskich, w których Głupiec to raz człowiek zmysłowy, nieświadomy, raz figura absolutu, wymykającego się liczbie.
Szkoła francuska
Układ Lévi'ego przyjęło całe pokolenie francuskich okultystów. Oswald Wirth, który pod kierunkiem Stanislasa de Guaity przygotował w 1889 roku własną talię dwudziestu dwóch atutów, umieszczał na kartach litery hebrajskie zgodnie z przypisaniami Lévi'ego. Papus w Le Tarot des Bohémiens z tego samego roku zbudował na nich swój wielki system liczbowy, w którym atuty układają się w ciągi i trójki, a Głupiec zajmuje miejsce dwudzieste pierwsze w porządku liter, choć nosi zero. Wirth wrócił do tematu w obszernej pracy Le Tarot des imagiers du Moyen Âge z 1927 roku, zachowując ten sam porządek.
Dla autorów francuskich ważne było, że w ten sposób zachowuje się zgodność między numerem karty a wartością litery dla wszystkich atutów od jednego do dwudziestu. Mag, karta numer jeden, jest Alefem, pierwszą literą, i to się dobrze zgadzało z obrazem człowieka, który pierwszy raz kieruje wolę ku światu. W tej tradycji zwracano uwagę, że postawa Kuglarza, z jedną ręką uniesioną ku górze i drugą skierowaną w dół, przypomina kształt samej litery Alef, w którym dwa ramiona rozchodzą się od ukośnej osi. Obraz i znak wydawały się więc potwierdzać nawzajem. Ich system był więc ostrożny wobec tradycji: nie zmieniał numeracji kart i nie przestawiał żadnych atutów, a jedynie wpisywał nienumerowaną kartę w wolne miejsce.
Szyfr i zero na początku
Inną drogą poszli założyciele Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku w Anglii. Podstawą ich systemu były tak zwane rękopisy szyfrowe, zapisane prostym szyfrem notatki zawierające zarysy rytuałów i tabele odpowiedniości, które znalazły się w rękach Williama Wynna Westcotta i posłużyły do założenia zakonu w 1888 roku. Pochodzenie tych rękopisów pozostaje przedmiotem dyskusji, a legenda o ich przekazaniu przez niemieckich adeptów nie znalazła potwierdzenia. W nich właśnie pojawia się przypisanie, w którym Głupiec, karta zero, otrzymuje Alef, Mag Bet, a każda następna karta literę przesuniętą o jedno miejsce, aż Świat zamyka serię literą Taw.
Logika tego układu jest inna niż u Lévi'ego. Zero stoi przed jedynką tak, jak w arytmetyce, i odpowiada pierwszej literze alfabetu. Alef jest w kabale jedną z trzech liter-matek i literą powietrza, a jego dźwięk jest niemal niesłyszalny, jak sam oddech. Głupiec staje się w tym ujęciu obrazem nieokreślonej pełni przed wszelkim przejawieniem, czystą możliwością, z której dopiero wyłania się Mag jako pierwszy akt. Zamiast błądzącego człowieka u kresu drogi mamy ducha przed wejściem w świat.
W tym samym systemie dokonano jeszcze jednej zmiany: Siła i Sprawiedliwość zamieniły się miejscami, tak by Siła, związana ze znakiem Lwa, stanęła jako ósma, a Sprawiedliwość, związana z Wagą, jako jedenasta. Zamiana wynikała z chęci uzgodnienia sekwencji kart z porządkiem znaków zodiaku. Członkowie zakonu byli zobowiązani do tajemnicy i przypisania te nie zostały ogłoszone w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX wieku. Szersza publiczność poznała je dopiero na początku następnego stulecia, przede wszystkim przez publikacje Aleistera Crowleya i przez talię Waite'a i Pamely Colman Smith z 1909 roku, w której numeracja Siły i Sprawiedliwości została zmieniona bez wyjaśnienia.
W środowisku Złotego Brzasku utrzymywano, że Lévi znał właściwe przypisanie, lecz celowo opublikował fałszywe, aby zmylić niepowołanych. Twierdzenie to trudno zweryfikować i bardziej mówi o samoświadomości zakonu niż o intencjach francuskiego autora. Pozwalało jednak uznać własny system za prawdziwy, a francuski za zasłonę.
Przesunięcie liter miało konsekwencje dla każdej karty z osobna. Kapłanka, która u Lévi'ego była Bet, literą domu i naczynia, w układzie angielskim otrzymała Gimel, literę wielbłąda, wiązaną ze ścieżką przecinającą pustynię między górnymi a środkowymi sferami. Śmierć przeszła od Mem do Nun, Diabeł od Samech do Ajin, a Gwiazda od Pe do Cade. Kto przechodził z jednej szkoły do drugiej, musiał więc na nowo nauczyć się niemal całego alfabetu obrazów.
Dziedzictwo amerykańskie
Paul Foster Case, który na początku XX wieku zetknął się z tradycją Złotego Brzasku, a później założył w Stanach Zjednoczonych szkołę Builders of the Adytum, uczynił z angielskiego układu podstawę rozbudowanego programu kontemplacji. W jego tarocie Głupiec z liczbą zero i literą Alef otwiera serię, a każdy atut łączy się nie tylko z literą, ale i z kolorem, tonem muzycznym oraz ścieżką na Drzewie Życia. Wpływ Case'a na amerykański okultyzm sprawił, że dla wielu czytelników anglojęzycznych układ z Głupcem na początku stał się czymś oczywistym, a francuski wydawał się dziwną anomalią.
Dla francuskiej tradycji było odwrotnie. Jeszcze w XX wieku autorzy kontynuujący linię Lévi'ego i Wirtha traktowali przesunięcie wszystkich liter jako zerwanie z porządkiem, który wydawał im się naturalny. Obie szkoły rozwijały się w dużej mierze niezależnie, każda z własnym kanonem i własnymi taliami. Pojawiały się też rozwiązania pośrednie, na przykład propozycje, by Głupca umieszczać na samym końcu, po Świecie, jako dwudziestą drugą kartę. Żadna z nich nie zdobyła jednak takiego autorytetu jak dwa główne układy.
Dwie logiki, brak rozstrzygnięcia
Historyk nie może wskazać, który układ jest „poprawny”, ponieważ oba są konstrukcjami nowożytnymi. Dawne tarocie nie miały żadnego związku z alfabetem hebrajskim; zestawienie to pojawiło się w drukach dopiero w ostatnich dekadach XVIII wieku. Nie ma więc pierwotnego klucza, do którego można by się odwołać. Pytanie, gdzie stoi Głupiec, jest pytaniem o to, którą logikę symboliczną uznaje się za bardziej przekonującą, a nie o to, co zamierzali twórcy kart.
Logika francuska stawia na zgodność numeru i litery oraz na wierność zastanej numeracji. Głupiec pozostaje w niej wyjątkiem, figurą, która nie mieści się w szeregu i dlatego zostaje wpisana na jego obrzeżu. Logika angielska stawia na arytmetyczny porządek zera i na kosmologiczną wizję przejścia od niewyrażalnego do przejawionego. Wymaga za to przesunięcia wszystkich liter i zmiany kolejności dwóch kart.
Obie logiki mają też odmienne konsekwencje dla lektury drogi przez atuty. W układzie Lévi'ego Głupiec pojawia się tuż przed Światem i może wyrażać ostatnią próbę lub ostatnie złudzenie przed osiągnięciem pełni. W układzie Złotego Brzasku Głupiec rozpoczyna wędrówkę i jest bohaterem, który przechodzi przez wszystkie karty, aż do Świata. Ten drugi obraz okazał się szczególnie nośny w XX wieku, kiedy tarot zaczęto czytać jako opowieść o rozwoju osobowości.
Spór pozostaje otwarty, ponieważ każda strona może wskazać zalety własnego układu i słabości przeciwnego. Ciekawsze od rozstrzygania go jest dostrzeżenie, że karta bez numeru, tak niepozorna w grze, stała się miejscem, w którym okultystyczny tarot wypowiada swoje najgłębsze pytania o początek, koniec i to, co wymyka się wszelkiemu liczeniu.
