Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

Tarot zwierzęcy i niemiecki Tiertarock

Od końca XVIII wieku niemieckie i austriackie talie do taroka zastępowały dawne alegorie atutów scenami ze zwierzętami, a ten zabieg, dokonany przez wytwórców z Frankfurtu i Wiednia, pokazuje tarot jako narzędzie gry, którego obrazy można było wymienić bez żadnej straty dla jego sensu.

Talia tarota zwierzęcego wydrukowana w Waisenhausdruckerei w Mannheimie około 1778 roku, Reiss-Engelhorn-Museen – domena publiczna
Talia tarota zwierzęcego wydrukowana w Waisenhausdruckerei w Mannheimie około 1778 roku, Reiss-Engelhorn-Museen – domena publiczna · Wikimedia Commons

Lew, niedźwiedź i papuga zamiast Papieża

Kto weźmie do ręki niemiecką talię taroka z przełomu XVIII i XIX wieku, nie znajdzie w niej Śmierci, Diabła, Wieży ani Koła Fortuny. Na miejscu dwudziestu jeden atutów zobaczy lwa i jednorożca, niedźwiedzia tańczącego na łańcuchu, słonia z wieżą na grzbiecie, małpy przebrane za ludzi, papugi, wielbłądy i ptaki z dalekich krajów. Karty kolorów nie pokazują przy tym pucharów, mieczy, monet i buław, lecz serca, karo, piki i trefle, jak w zwykłych kartach francuskich. Jedynym, co łączy taki zestaw z dawnym tarotem włoskim, jest jego budowa: szereg ponumerowanych atutów, osobna karta pełniąca rolę wymówki i cztery kolory z figurą rycerza między królową a waletem.

Niemieccy historycy kart nazywają te talie Tiertarock, tarok zwierzęcy. Nazwa nie oznacza jednego wzoru, lecz całą grupę wydań, które w ciągu kilku dziesięcioleci wypuszczali drukarze w wielu miastach Rzeszy i monarchii habsburskiej. Każdy wytwórca rysował zwierzęta po swojemu, kopiował konkurentów albo sięgał do popularnych rycin przyrodniczych, a szczegóły ikonografii różnią się w zależności od warsztatu. Wspólna była tylko decyzja, by w miejsce alegorii postawić obrazy, które niczego nie miały znaczyć poza tym, że są przyjemne dla oka.

Karty francuskie w niemieckim tarocie

Przejście na kolory francuskie było w dziejach taroka zmianą głębszą niż wymiana obrazków na atutach. Gra w tarocchi dotarła do krajów niemieckojęzycznych w XVII wieku, przede wszystkim z Francji i ze Szwajcarii, i początkowo używano tam talii w kolorach włoskich, wzorowanych na kartach marsylskich i ich odmianach. W XVIII wieku tarok stał się w Niemczech i w Austrii modną rozrywką dworów, kawiarni i mieszczańskich salonów. Wytwórcy zaczęli wówczas drukować talie, w których kolory włoskie zastąpiono znakami francuskimi, lepiej znanymi graczom z innych gier i łatwiejszymi do rozróżnienia na pierwszy rzut oka. Najstarsze zachowane talie tego rodzaju pochodzą, według ustaleń Michaela Dummetta, z połowy XVIII wieku, a do końca stulecia nowy typ wyparł w większości regionów karty z pucharami i buławami.

Atuty takich talii nie mogły już pozostać obrazami z dawnego kanonu. Marsylskie postacie wyglądałyby obco obok kier i pików, a ich treść, z cesarzem, papieżem i diabłem, nie przemawiała do graczy, którzy nie widzieli w nich niczego poza znakami pozycji w szeregu. Najważniejszą informacją na karcie atutowej była liczba, umieszczana zwykle w rogach cyframi rzymskimi lub arabskimi, tak aby gracz trzymający karty w wachlarzu odczytywał ją od razu. Obraz mógł być dowolny. Wytwórcy wypełniali tę wolność różnie: niektórzy wybierali sceny pasterskie, inni postacie z teatru albo widoki miast, ale przez kilka dziesięcioleci szczególnie powodzenie miały właśnie zwierzęta.

Zwierzęta z menażerii i z bajek

Skąd ta moda? Trudno wskazać jedną przyczynę, ale kontekst epoki podpowiada kilka. Wiek XVIII był stuleciem menażerii książęcych i wędrownych pokazów egzotycznych stworzeń, a sztychy z nosorożcem, słoniem czy lwem rozchodziły się po Europie w ogromnej liczbie odbitek. Ilustrowane dzieła przyrodnicze, od kompendiów Buffona po tańsze książeczki dla młodzieży, przyzwyczajały mieszczańską publiczność do oglądania zwierząt jako ciekawostek świata. Do tego dochodziła żywa tradycja bajki, w której lis, kruk i osioł odgrywali ludzkie role, oraz upodobanie do scen satyrycznych z małpami naśladującymi ludzkie obyczaje. Rytownik pracujący dla wytwórcy kart miał więc pod ręką bogaty zasób wzorów, które bez trudu dało się przenieść na mały format.

Zwierzęta na atutach rzadko układają się w jakikolwiek porządek. Na jednej karcie bywa para egzotycznych ptaków, na następnej scena polowania, potem zwierzę afrykańskie obok europejskiego, a na kolejnej zwierzę fantastyczne, jak jednorożec lub gryf. W niektórych wydaniach widać próby uszeregowania, na przykład przez umieszczenie najokazalszych zwierząt na najwyższych kartach, ale brak dowodów, by wytwórcy trzymali się jakiejś jednolitej zasady. Gracze z pewnością tego nie oczekiwali. Lew na karcie dwudziestej nie bił słonia na karcie dziewiętnastej dlatego, że był królem zwierząt, lecz dlatego, że miał wyższy numer.

Ta obojętność obrazu wobec funkcji karty jest najważniejszym świadectwem, jakie Tiertarock zostawił historykom. W czasach, gdy we Francji Antoine Court de Gébelin ogłaszał, że tarot jest egipską księgą Thota, a Etteilla budował na tym przekonaniu system wróżbiarski, niemieccy gracze kładli na stół lwy i papugi i nie przychodziło im do głowy, że w kartach może tkwić tajemna mądrość. Obie sytuacje istniały równocześnie i nie wiedziały o sobie, co dobrze pokazuje, jak wąski był krąg, w którym narodziła się okultystyczna lektura tarota.

Frankfurt, Wiedeń i inne ośrodki

Talie zwierzęce produkowano w wielu miejscach, a ich geografia odpowiada geografii niemieckiego przemysłu kart. Frankfurt nad Menem, ważny ośrodek drukarski i targowy, należał do miast, gdzie takie talie wydawano wcześnie i w dużej liczbie; podobne wydania wychodziły też z warsztatów w innych miastach południowych i zachodnich Niemiec. Równie ważny był Wiedeń, gdzie tarok zakorzenił się w życiu towarzyskim stolicy szczególnie mocno i gdzie powstał rozbudowany rynek kart dla wszystkich warstw społecznych. Wiedeńscy wytwórcy wypuszczali talie zwierzęce w różnych formatach, od starannie kolorowanych egzemplarzy dla zamożnych klientów po proste wydania drukowane z myślą o gospodach.

Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawiła się również innowacja, która zmieniła wygląd wszystkich kart do gry w Europie Środkowej: rysunek dwugłowy. Figury i atuty zaczęto przedstawiać lustrzanie, tak by obraz był czytelny bez względu na to, którą stroną karta trafiła do ręki. Zwierzęta, przedstawiane dotąd w pełnej scenie, trudno było dzielić na dwie połowy, dlatego w wydaniach dwugłowych często rysowano dwa różne zwierzęta, po jednym w każdej połowie karty, albo powtarzano ten sam motyw w odwróceniu. Efekt bywał komiczny, ale gracze cenili wygodę bardziej niż spójność obrazu.

W ciągu XIX wieku moda na zwierzęta zaczęła wygasać. Wytwórcy przechodzili do scen rodzajowych z życia miast i wsi, do widoków, pejzaży i postaci w strojach ludowych. Talie zwierzęce nie zniknęły jednak całkowicie: drukowano je jeszcze przez wiele dziesięcioleci w niektórych regionach, a ich motywy przetrwały w pojedynczych kartach późniejszych wzorów. Dziś ich egzemplarze są cenione przez kolekcjonerów i muzea kart, a współczesne reprinty pozwalają zobaczyć, jak wyglądały w rękach graczy sprzed dwustu lat.

Cego w Badenii

Najlepszym świadectwem, że niemiecki tarok był i pozostaje przede wszystkim grą, jest Cego, rozgrywka do dziś żywa w Badenii, zwłaszcza w Szwarcwaldzie i w okolicach Jeziora Bodeńskiego. Nazwa wywodzi się zapewne od hiszpańskiego ciego, „ślepy”, i odnosi się do odłożonej na bok zakrytej części talii, którą w Badenii nazywa się po niemiecku die Blinde. Cego należy do rodziny gier taroka z kartami francuskimi i używa talii pięćdziesięciu czterech kart: dwudziestu jeden atutów, karty wymówki, która w tej grze stała się najwyższym atutem, oraz trzydziestu dwóch kart kolorów. Talia ta powstała przez usunięcie niskich kart z pełnych siedemdziesięciu ośmiu, co skraca rozdanie i ułatwia rachunek punktów.

Charakterystyczną cechą Cego jest właśnie owa ślepa część talii. Gracz, który podejmuje się grania przeciw pozostałym, może odrzucić całą swoją rękę i zagrać kartami odłożonymi na bok, nie znając ich wcześniej. Ten element ryzyka nadaje grze odrębny charakter i wymaga od uczestników oceny, czy lepiej zaufać kartom, które się trzyma, czy losowi ukrytemu pod stosikiem. Reguły różnią się w zależności od miejscowości, a miejscowi gracze potrafią z zapałem bronić swoich odmian przed sąsiednimi.

Atuty talii używanych dziś do Cego nie przedstawiają już zwierząt, lecz sceny rodzajowe, ale ich rola pozostała ta sama, co w czasach lwów i papug: są kartami przebijającymi, rozpoznawanymi po numerze. Gracze z Badenii znają ich miejsca w hierarchii, liczą punkty, pamiętają, które wysokie atuty już padły, i nie przypisują obrazom żadnego znaczenia. Związki stowarzyszeń i klubów organizują turnieje, a lokalne media opisują Cego jako część tożsamości regionu, porównywalną z miejscową kuchnią czy dialektem.

Tarot bez tajemnicy

Historia Tiertarock jest pouczająca dla każdego, kto przywykł myśleć o tarocie jako o zbiorze symboli. Pokazuje, że obrazy atutów były w praktyce gry wymienne i że gracze nie odczuwali ich utraty. Wytwórca mógł zastąpić Papieża lwem, a Diabła papugą, i nikt nie protestował, bo nic istotnego nie zostało naruszone. Naruszyć można było tylko porządek kart, ich liczbę i ich wartości.

Nie znaczy to, że obrazy z dawnych talii włoskich nie miały własnej treści. Miały ją, a historycy sztuki od dawna odczytują w nich alegorie cnót, triumfy i motywy z renesansowej wyobraźni. Znaczy to jedynie, że treść ta nie była potrzebna, aby tarot działał jako gra, i że przez większą część swojej historii był on używany przez ludzi, którym taka lektura była całkowicie obca. Gdy w XIX wieku francuscy okultyści, od Éliphasa Lévi'ego po Papusa, zaczęli budować na tarocie systemy kabalistyczne, posługiwali się wyłącznie taliami w kolorach włoskich i z tradycyjnymi atutami. Tarok zwierzęcy, rozpowszechniony za Renem, pozostał poza ich polem widzenia, bo nie było w nim niczego, co dałoby się wyłożyć.

W tym sensie zwierzęta na kartach są dla historyka idei czymś więcej niż ciekawostką. Wyznaczają granicę między dwiema historiami tarota, które łatwo pomylić: historią przedmiotu do gry, ciągłą od XV wieku do dziś, i historią interpretacji, która zaczęła się późno, w określonym środowisku, i dotyczyła tylko części tego przedmiotu. Kto chce rozumieć ezoteryczny tarot, powinien pamiętać, że obok niego przez cały czas istniał tarot, w którym zamiast Księżyca widniał niedźwiedź, a gracze w Szwarcwaldzie wciąż wolą liczyć lewy niż odczytywać znaki.