Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

Sąd Ostateczny – anioł z trąbą i Aeon Crowleya

Atut Sądu Ostatecznego przez stulecia wiernie powtarzał chrześcijański obraz zmartwychwstania na dźwięk anielskiej trąby, dlatego jego przemianowanie na Aeon i zastąpienie sceną z egipskiej steli w Tarocie Thota Crowleya jest najdalej idącą reinterpretacją religijnego obrazu w całej historii tarota.

Atut Sądu Ostatecznego z talii Visconti-Sforza, około 1440–1470 roku – domena publiczna
Atut Sądu Ostatecznego z talii Visconti-Sforza, około 1440–1470 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Obraz, który niewiele się zmieniał

Większość atutów tarota przeszła w ciągu kilku stuleci głębokie przemiany ikonograficzne. Gwiazda zmieniła się z damy z atrybutem w nagą postać nad wodą, Słońce z putta niosącego tarczę w dzieci przed murem, Księżyc z bogini w krajobraz z psami i rakiem. Na tym tle karta Sądu Ostatecznego wyróżnia się zadziwiającą stałością. Od najstarszych zachowanych talii włoskich po drzeworyty marsylskie i rysunki Pameli Colman Smith przedstawia w zasadzie tę samą scenę: anioł, czasem dwóch, dmie w trąbę, a z grobów podnoszą się zmarli. Jest to obraz wzięty niemal bez zmian z chrześcijańskiej sztuki religijnej, rozpoznawalny dla każdego, kto widział portal katedry czy fresk w kościele.

Ta stałość ma prostą przyczynę. Scena Sądu była jednym z najmocniej skodyfikowanych tematów sztuki średniowiecznej i renesansowej, a jej źródła tekstowe były powszechnie znane. W Ewangelii Mateusza Syn Człowieczy pośle swoich aniołów z trąbą o potężnym głosie, aby zgromadzili wybranych z czterech stron świata. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian pisze, że zabrzmi trąba i umarli powstaną nieskażeni. Apokalipsa Jana zna siedmiu aniołów z trąbami. Twórca karty nie musiał niczego wymyślać; wystarczyło sięgnąć po obraz, który był w kościołach całej Europy. Właśnie dlatego radykalna zmiana tej karty w XX wieku zasługuje na osobną uwagę.

Anioł, Bóg Ojciec i zmarli w talii Visconti-Sforza

W mediolańskiej talii Visconti-Sforza z połowy XV wieku karta ta przedstawia dwóch aniołów dmących w trąby, z których zwisają chorągiewki. Nad nimi, w górnej części karty, widnieje postać Boga Ojca, brodatego starca, który jako Sędzia góruje nad całą sceną. U dołu z otwartego grobu podnoszą się trzy postaci: starzec, kobieta i młodzieniec, z rękami złożonymi lub uniesionymi w geście modlitwy. Kompozycja jest zwięzła i hierarchiczna: Bóg, aniołowie, ludzie – trzy poziomy jednego świata, połączone dźwiękiem trąby.

We włoskich listach atutów karta ta nosiła zwykle nazwę l'Angelo, Anioł, a nie Sąd. Nazwa ta podkreśla postać zwiastuna, nie samą scenę osądzenia. Zmarli na karcie nie są jeszcze sądzeni; dopiero powstają, wezwani do sądu. W tym sensie karta przedstawia moment przebudzenia, a nie wyrok. Dla gracza oznaczała jeden z najwyższych atutów, w części porządków ustępujący jedynie Światu, a w innych – zwłaszcza w tradycji ferraryjskiej – stojący nawet nad nim. Ta zmienność kolejności sama w sobie jest znamienna: trudno było zdecydować, czy wyżej stoi koniec czasu, czy obraz świata dopełnionego.

W innych taliach włoskich z tego okresu scena przybierała podobną postać, z jednym lub dwoma aniołami i grupą zmarłych. Różnice dotyczyły szczegółów: liczby postaci, obecności lub braku Boga Ojca, kształtu grobu. Zasadniczy schemat pozostawał jednak ten sam i nie był przedmiotem żadnych eksperymentów.

Badacze, którzy szukali literackiego klucza do kolejności atutów, zwracali uwagę na Trionfi Petrarki, cykl poematów alegorycznych, w którym Miłość zostaje pokonana przez Czystość, Czystość przez Śmierć, Śmierć przez Sławę, Sława przez Czas, a Czas przez Wieczność. Gertrude Moakley w pracy o kartach malowanych przez Bonifacia Bemba, ogłoszonej w 1966 roku, zaproponowała, by w tarocie widzieć echo tych pochodów triumfalnych, a w ostatnich atutach – odpowiednik triumfu Wieczności. Teza ta nie została powszechnie przyjęta w szczegółach, ale dobrze tłumaczy, dlaczego Anioł z trąbą stoi tak wysoko: przedstawia moment, w którym czas się kończy, a wszystko, co zostało pokonane, powraca w nowej postaci. Dla odbiorcy wychowanego na Petrarce i na kazaniach o rzeczach ostatecznych taki obraz na szczycie ciągu kart był czymś naturalnym, nie zaś ezoterycznym szyfrem.

Wersja marsylska i nazwa „Sąd”

W tarocie marsylskim karta nosi już nazwę Le Jugement, Sąd. Z obłoków, otoczonych promieniami, wyłania się jeden anioł ze skrzydłami, dmący w trąbę, z której zwisa chorągiew z krzyżem. Pod nim, na ziemi, z grobu lub z otworu w ziemi wyłania się naga postać widziana od tyłu, a po bokach stoją mężczyzna i kobieta, nadzy, ze złożonymi dłońmi. Środkowa postać bywa przedstawiana jako dziecko lub młodzieniec, łysy lub z wygoloną głową; ten szczegół wywołał później wiele domysłów, choć mógł być jedynie konwencją rysunkową.

Chorągiew z krzyżem jest dobrze znanym atrybutem Chrystusa zmartwychwstałego i znakiem zwycięstwa nad śmiercią. Jej obecność na trąbie anioła łączy obraz Sądu z obrazem zmartwychwstania w jeden symbol: dźwięk trąby jest wezwaniem do życia, a nie tylko do rozliczenia. Trzy postaci – mężczyzna, kobieta i dziecko – układają się w obraz rodziny, a więc ludzkości w jej najprostszej, podstawowej formie. Nie ma tu Boga Ojca, nie ma rozdzielania zbawionych od potępionych, nie ma piekła, które w wielkich scenach Sądu, takich jak fresk Giotta w kaplicy Scrovegnich w Padwie czy Sąd Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, zajmowało tak wiele miejsca. Karta wybiera z tematu jedynie jasny moment przebudzenia.

Waite i przebudzenie ze snu śmierci

Arthur Edward Waite zachował w talii narysowanej przez Smith zasadniczy układ marsylski, ale nadał mu większą dramaturgię. Wielki anioł z trąbą, z której zwisa flaga z czerwonym krzyżem, wyłania się z obłoków nad morzem, w którym unoszą się otwarte trumny. Z trumien podnoszą się nagie postaci – mężczyzna, kobieta i dziecko na pierwszym planie, inne w głębi – z rękami wyciągniętymi ku niebu. W tle wznoszą się ośnieżone góry. Anioł bywa utożsamiany z Gabrielem, choć Waite nie przesądza tego wprost.

W The Pictorial Key to the Tarot Waite podkreślał, że karta nie jest w istocie obrazem sądu w sensie osądzenia, lecz obrazem przemiany. Dla niego scena przedstawiała przebudzenie, wskrzeszenie tego, co w człowieku było martwe lub uśpione, a więc wewnętrzne zmartwychwstanie, które poprzedza ostateczne zjednoczenie. Takie odczytanie było zgodne z ogólnym duchem jego interpretacji, w których religijne obrazy otrzymywały sens mistyczny i wewnętrzny, bez odrzucania ich chrześcijańskiej treści.

Złoty Brzask, z którego Waite czerpał system korespondencji, przypisał tej karcie hebrajską literę szin, żywioł ognia, i ścieżkę Drzewa Życia łączącą Hod z Malkut. Dla członków zakonu Sąd był kartą ognia, który oczyszcza i przemienia, a anioł z trąbą był aniołem tego ognia. W rytuałach i tekstach Złotego Brzasku tytuł karty brzmiał Duch Pierwotnego Ognia. Ta korespondencja zaczęła odrywać kartę od jej czysto chrześcijańskiego sensu, ale zachowała jej obraz bez zmian.

Aeon w Tarocie Thota

Najdalej idącego kroku dokonał Aleister Crowley. W Księdze Thota, wydanej w 1944 roku jako komentarz do talii namalowanej według jego wskazówek przez Friedę Harris, atut XX nosi nazwę Aeon, a jego obraz nie ma nic wspólnego z chrześcijańską sceną zmartwychwstania. Crowley uznał, że dawny obraz Sądu przedstawiał koniec świata przez ogień, a więc koniec epoki, który według jego przekonań nastąpił w 1904 roku, gdy w Kairze spisał Liber AL vel Legis, czyli Księgę Prawa. W jego systemie skończył się wówczas Eon Ozyrysa, epoka boga umierającego i zmartwychwstającego, a rozpoczął Eon Horusa, epoka dziecka-zwycięzcy.

Obraz Aeonu opiera się na tak zwanej Steli Objawienia, drewnianej, malowanej steli grobowej kapłana Ankh-ef-en-Chonsu z czasów XXV lub XXVI dynastii, przechowywanej w muzeum w Kairze. Crowley i jego żona Rose zetknęli się z nią w 1904 roku i uznali ją za znak objawienia. Na karcie, jak na steli, nad całością rozpięte jest ciało bogini Nut, wygięte łukiem nieba. Pod nią unosi się skrzydlaty glob, symbol Hadita. W centrum zasiada Horus w postaci Ra-Hoor-Khuita, z berłem, a przez jego postać prześwituje dziecięcy Hoor-pa-kraat, Harpokrates, z palcem przy ustach. U dołu widnieje hebrajska litera szin, której trzy płomienie Crowley odczytywał jako trzy części nowego objawienia.

Crowley zachował z dawnej karty jedynie literę i żywioł, przypisane przez Złoty Brzask, oraz ogólną ideę przełomu epok. Wszystko inne zastąpił. Anioł zniknął, zniknęli zmarli wstający z grobów, zniknęły krzyż i trąba. Na ich miejscu pojawiła się teologia nowej religii, której Crowley był założycielem, oparta na egipskim obrazie i na tekście, który uznał za objawiony. Żadna inna karta Tarota Thota nie zmieniła się w tak zasadniczy sposób; nawet karty, którym Crowley nadał nowe nazwy, jak Sztuka zamiast Umiarkowania czy Żądza zamiast Mocy, zachowały przynajmniej część dawnej ikonografii.

Najdalej idąca reinterpretacja

Zmiana dokonana przez Crowleya ma charakter odmienny od wszystkich wcześniejszych modyfikacji tarota. Twórcy marsylscy upraszczali i przekształcali obrazy włoskie, Złoty Brzask przypisywał im nowe korespondencje, Waite i Smith dodawali szczegóły i wykład mistyczny. Wszyscy oni zachowywali jednak rozpoznawalny obraz. Crowley zastąpił scenę chrześcijańską sceną z innej religii, a uzasadnił to nie badaniem źródeł ani odczytaniem dawnej symboliki, lecz własnym objawieniem. Karta Sądu przestała być obrazem końca czasu w sensie chrześcijańskim i stała się manifestem thelemickiego przekonania o nastaniu nowej epoki.

Historyk nie musi rozstrzygać, czy ta zmiana była uprawniona. Może jednak zauważyć, że właśnie stałość dawnego obrazu uczyniła ją tak wyrazistą. Gdyby Sąd był kartą o zmiennej ikonografii, jak Gwiazda czy Księżyc, jego zastąpienie byłoby jeszcze jednym wariantem. Ponieważ przez kilka stuleci przedstawiał tę samą scenę wziętą z ołtarzy i portali, jego przemianowanie na Aeon było zerwaniem z tradycją religijną, a nie tylko z tradycją kart. Na tej jednej karcie widać więc najwyraźniej, jak nowoczesny okultyzm potrafił przejmować stare obrazy i nadawać im treść, której ich twórcy nie mogli sobie wyobrazić.