Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

Tarocco piemontese i tarot w Turynie

Tarocco piemontese, wywodzący się bezpośrednio z rodziny tarota marsylskiego i drukowany od XIX wieku w postaci kart dwugłowych, do dziś służy w Piemoncie do gry, co dowodzi nieprzerwanej ciągłości tarota jako rozrywki, niezależnej od okultystycznych interpretacji powstałych później we Francji.

Głupiec w dwóch wersjach tarota drukowanego w Turynie przez Stefana Vergnana, 1827 i około 1830, fot. Rodrigotebani – CC BY-SA 4.0
Głupiec w dwóch wersjach tarota drukowanego w Turynie przez Stefana Vergnana, 1827 i około 1830, fot. Rodrigotebani – CC BY-SA 4.0 · Wikimedia Commons

Karty z pogranicza

Piemont, region u stóp Alp Zachodnich ze stolicą w Turynie, przez stulecia leżał na styku świata włoskiego i francuskiego. Należał do państwa książąt Sabaudii, którzy władali zarazem ziemiami po obu stronach gór, a francuski był językiem dworu i administracji równie naturalnym jak włoski. To położenie odcisnęło piętno także na kartach do gry. Gdy w innych częściach Italii tarot rozwijał się według lokalnych wzorów, w Bolonii, Florencji czy na Sycylii, w Piemoncie i sąsiedniej Lombardii zakorzeniła się talia należąca do tej samej rodziny co tarot marsylski. Jej współczesnym spadkobiercą jest tarocco piemontese, który w sklepach Turynu można kupić do dzisiaj, i to nie na półce z akcesoriami wróżbiarskimi, lecz obok zwykłych kart do gry.

Ciekawość tego przypadku polega na tym, że kierunek wpływów nie był oczywisty. Michael Dummett, historyk filozofii i badacz dziejów tarota, przekonywał, że wzór nazywany marsylskim ma w istocie korzenie mediolańskie: obrazy atutów ukształtowały się w Lombardii, stamtąd trafiły do Francji i Szwajcarii, a dopiero później, już jako wzór francuski, wróciły na południe Alp. Jeśli ta rekonstrukcja jest trafna, a większość badaczy przyjmuje ją za prawdopodobną, to tarocco piemontese jest czymś w rodzaju powrotu do domu: talią włoską, która przeszła przez francuskie warsztaty i wróciła do kraju pochodzenia z nowym rysunkiem i nowymi zwyczajami.

Od Lombardii do Turynu

Na przełomie XVIII i XIX wieku w Lombardii i Piemoncie drukowano talie wzorowane na tarocie marsylskim, ale z podpisami włoskimi i z rysunkiem coraz bardziej oddalającym się od francuskiego pierwowzoru. Mediolańscy wytwórcy, wśród nich Ferdinando Gumppenberg, działający w pierwszej połowie XIX wieku, wydawali staranne, miedziorytnicze talie w stylu nazywanym soprafino, w których klasycyzujący rysunek zastąpił dawną drzeworytniczą kanciastość. Z tego lombardzkiego obiegu wyrosła odmiana piemoncka, która z czasem stała się samodzielnym wzorem regionalnym.

Zasadnicza budowa talii pozostała przy tym niezmieniona. Tarocco piemontese liczy siedemdziesiąt osiem kart: dwadzieścia jeden atutów numerowanych, Głupca, czyli Il Matto, oraz cztery kolory włoskie – puchary, monety, miecze i buławy – po czternaście kart, z czterema figurami: królem, królową, rycerzem i waletem. Porządek atutów odpowiada temu, który znamy z tarota marsylskiego, z Magiem, tu nazywanym Il Bagatto, jako najniższym i Światem jako najwyższym. Podpisy są włoskie, a numeracja rzymska. Kto zna dawną talię Nicolasa Convera czy innych wytwórców z Marsylii, rozpozna w kartach piemonckich większość figur, choć rysowanych już przez innych rytowników i w innym duchu.

Największą zmianą, jaka zaszła w XIX wieku, było przejście do kart dwugłowych. Zamiast jednej postaci stojącej na całej wysokości karty pojawiły się dwie połówki odbite symetrycznie względem środka, tak jak w znanych dziś kartach brydżowych. Rozwiązanie to upowszechniło się w całej Europie w XIX stuleciu, ponieważ było praktyczne: gracz nie musiał obracać kart w ręce, a przeciwnik nie mógł z ułożenia kart odgadnąć, które z nich trzymał odwrócone. W przypadku tarota oznaczało to jednak głęboką ingerencję w obraz. Sceny, które miały kierunek i narrację, jak Wóz w ruchu, Wisielec zawieszony za nogę czy Wieża rozbita piorunem, musiały zostać pocięte i złożone na nowo. Wisielec w talii dwugłowej wisi w obu połówkach, a z obrazu znika przestrzeń, w której XVIII-wieczny rytownik umieszczał drzewa, ziemię i niebo.

Pełna talia jako znak konserwatyzmu

Jedną z cech, które wyróżniają tarocco piemontese na tle innych żywych tradycji tarokowych, jest zachowanie pełnej liczby kart. W wielu regionach Europy gracze z czasem usuwali z talii niskie karty liczbowe, bo przy grze w lewy niewiele wnosiły, a wydłużały rozdanie. Tak powstały krótsze talie, w Bolonii sześćdziesięciodwukartowa, w krajach monarchii habsburskiej pięćdziesięcioczterokartowa. Talia piemoncka pozostała przy siedemdziesięciu ośmiu kartach, czyli przy liczbie, którą znamy z najstarszych kompletnych wzorów XVI i XVII wieku.

Ten konserwatyzm nie wynika z przywiązania do symboliki liczb. Wynika z praktyki: w piemonckich odmianach gry każda karta ma określone miejsce w liczeniu punktów, a reguły zostały dostosowane do pełnej talii. Zachowała się też stara zasada porządku kart liczbowych, znana z innych gier włoskich i francuskich: w mieczach i buławach wyższa liczba bije niższą, w pucharach i monetach odwrotnie, im mniej oczek, tym karta silniejsza. Dla gracza niewtajemniczonego reguła ta wygląda na kaprys, ale jest śladem bardzo dawnych zwyczajów karcianych, sięgających czasów sprzed pojawienia się samych atutów.

Dla historyka oznacza to, że stół piemoncki przechowuje nie tylko obrazy, lecz także pewien sposób posługiwania się nimi. Talia nie jest tu zbiorem dwudziestu dwóch arkanów z doczepionymi kartami liczbowymi, jak w wielu dwudziestowiecznych podręcznikach dywinacji, lecz całością, w której atuty są po prostu piątym, silniejszym kolorem. To właśnie ta całość, a nie wyodrębnione z niej obrazy, była przez stulecia przedmiotem codziennego doświadczenia graczy.

Wytwórnie i wydania współczesne

Do początku XX wieku talie piemonckie produkowało wielu lokalnych wytwórców, z Turynu i z innych miast północnych Włoch. Później rynek przejęły duże firmy ogólnowłoskie, a dwie z nich odgrywają dziś główną rolę. Pierwszą jest Modiano, przedsiębiorstwo założone w Trieście w 1868 roku, od dawna jeden z najważniejszych producentów kart we Włoszech. Drugą jest Dal Negro z Treviso, działające od 1928 roku. Obie firmy wydają tarocco piemontese w wersji dwugłowej, w niewielkim formacie wygodnym do trzymania w ręce, z atutami opisanymi po włosku i numerowanymi cyframi rzymskimi.

Te współczesne wydania nie są reprodukcjami historycznymi ani produktami dla kolekcjonerów, choć i tacy chętnie je kupują. Są zwykłymi kartami użytkowymi, takimi samymi jak talie do scopy czy briscoli, sprzedawanymi w trafikach i sklepach papierniczych. Ich rysunek ulegał drobnym zmianom w kolejnych dziesięcioleciach, ale nie zmienił się cel. Producent zakłada, że nabywca będzie grał, a nie wróżył, i dlatego dba przede wszystkim o czytelność numerów, wytrzymałość kartonu i wygodę tasowania.

Fakt ten zasługuje na uwagę w zestawieniu z dziejami tarota we Francji i w krajach anglosaskich. Tam od końca XVIII wieku, a zwłaszcza od czasów Éliphasa Léviego i okultystów fin de siècle'u, talie marsylskie zaczęto traktować jako księgę symboli i narzędzie dywinacji. W Piemoncie ten sam wzór, pochodzący z tej samej rodziny, nigdy nie przestał być kartą do gry. Okultystyczna recepcja dotarła oczywiście i do Włoch, a włoskie wydawnictwa w XX wieku drukowały talie przeznaczone do wróżenia, ale nie wyparła starego zwyczaju i nie zmieniła lokalnego sensu talii.

Gra w piemonckich miasteczkach

W Piemoncie zachowało się kilka odmian gry tarokowej, opisanych w pracach Dummetta i jego współpracowników oraz w lokalnej literaturze. Najczęściej wymienia się wśród nich Scarto i Mitigati. Wspólne są im zasady charakterystyczne dla całej rodziny gier tarokowych: obowiązek dokładania do koloru, obowiązek przebijania atutem, gdy brak koloru, szczególna rola Głupca, który zwalnia gracza z obowiązku i wraca do właściciela, oraz liczenie punktów za zdobyte w lewach karty honorowe i figury. W Scarto gracz po rozdaniu odrzuca kilka kart, od czego pochodzi nazwa gry, a następnie stara się zebrać w lewach jak najwięcej wartościowych kart.

Szczegóły reguł różnią się od wsi do wsi, a nawet od jednego koła graczy do drugiego, co jest typowe dla gier przekazywanych ustnie. Gra przetrwała szczególnie w mniejszych miejscowościach, w kawiarniach i klubach, w których starsze pokolenie spotyka się przy kartach, oraz w niektórych dolinach alpejskich. Organizowane bywają lokalne turnieje, a miłośnicy tradycji starają się spisywać zasady, zanim odejdą ostatni gracze, którzy znają je z praktyki. Nie jest to więc masowa rozrywka narodowa, jaką tarot stał się we Francji w XX wieku, lecz tradycja lokalna, krucha, ale wciąż żywa.

Ciągłość bez mitu

Tarocco piemontese bywa w literaturze popularnej przedstawiany jako ciekawostka, „włoska wersja” tarota marsylskiego, a niekiedy także jako talia, której obrazy można czytać według tych samych kluczy co karty Convera lub Wirtha. Dla historyka jego znaczenie jest inne. Talia piemoncka jest żywym dowodem, że tarot w jego marsylskiej postaci przez kilkaset lat istniał i nadal istnieje jako narzędzie gry, przekazywane z rąk do rąk razem z regułami, a nie z doktryną. Jej ciągłość nie wymaga żadnego mitu: nie trzeba odwoływać się do Egiptu, kabały ani Cyganów, by wyjaśnić, skąd się wzięła i dlaczego przetrwała.

Ta ciągłość pozwala też lepiej zrozumieć samą talię marsylską. Gdy patrzymy na Wisielca czy Gwiazdę w wydaniu Modiano, widzimy obrazy, które dla graczy piemonckich nigdy nie miały znaczenia wykraczającego poza wartość karty w grze. Z tej perspektywy ezoteryczne lektury tarota, powstałe w XVIII i XIX wieku, okazują się nadbudową, nowym sposobem patrzenia na stary przedmiot, a nie odkryciem jego pierwotnego sensu. Można tę nadbudowę cenić, można widzieć w niej twórczą kontynuację europejskiej wyobraźni symbolicznej, ale trzeba ją od przedmiotu oddzielić.

Jest w tym także lekcja metodologiczna dla każdego, kto zajmuje się dziejami symboli. Ten sam obraz może jednocześnie funkcjonować w dwóch zupełnie różnych światach: jako karta przebijająca w turyńskiej kawiarni i jako arkan medytacyjny w paryskim salonie okultystycznym. Żaden z tych światów nie jest „prawdziwszy”, ale tylko jeden z nich ma ciągłość sięgającą renesansowych dworów północnych Włoch. Talia z Piemontu przypomina, że historia tarota jest przede wszystkim historią gry, a obecność tej gry na stołach Turynu i okolicznych miasteczek jest najprostszym, najbardziej namacalnym świadectwem tej prawdy.