Piotr Uspieński i Symbolika tarota
Piotr Uspieński w broszurze wydanej po angielsku w 1913 roku przedstawił tarot nie jako narzędzie wróżby, lecz jako system kontemplacji czterech zasad i medytacji nad obrazami, łącząc dziedzictwo teozofii i francuskiego okultyzmu z pytaniami rosyjskiej myśli o wyższych wymiarach świadomości.

Petersburski matematyk i karty
Piotr Demianowicz Uspieński urodził się w 1878 roku w Moskwie, a zmarł w 1947 roku w Anglii. Zanim stał się znany jako autor książek o świadomości i o naturze czasu, pracował jako dziennikarz i publicysta, a jego zainteresowania obejmowały matematykę, psychologię, teozofię i literaturę okultystyczną. Należał do tej generacji rosyjskiej inteligencji srebrnego wieku, która z jednakową pasją czytała Kanta, Nietzschego, Bławatską i autorów francuskich piszących o magii. Dla takiego czytelnika tarot był jednym z wielu kluczy do pytań, które wydawały się wspólne nauce, filozofii i mistyce.
Pierwsze teksty Uspieńskiego o tarocie powstały po rosyjsku na początku drugiej dekady XX wieku. W 1913 roku w Petersburgu ukazał się angielski przekład, przygotowany przez A. L. Pogosską, pod tytułem The Symbolism of the Tarot: Philosophy of Occultism in Pictures and Numbers. Była to niewielka książeczka, która w skondensowanej formie przedstawiała zarówno teorię kart, jak i serię prozatorskich medytacji nad dwudziestoma dwoma atutami. Później autor włączył zmienioną wersję tego tekstu do obszernej książki A New Model of the Universe, wydanej po angielsku w 1931 roku.
Podtytuł pierwszego wydania dobrze oddaje zamiar autora. Tarot ma być filozofią okultyzmu wyrażoną w obrazach i liczbach, a więc językiem, który pozwala myśleć o rzeczach niewyrażalnych w zwykłych pojęciach. Uspieński nie interesuje się przepowiadaniem przyszłości i wprost odcina się od wróżbiarskiego użycia kart. Tarot jest dla niego czymś w rodzaju maszyny filozoficznej, narzędziem porządkującym myśl i jednocześnie otwierającym ją na to, co leży poza nią.
Tło Tertium Organum
Najbliższym kontekstem broszury jest Tertium Organum, wydane po rosyjsku w 1912 roku, w którym Uspieński dowodził, że zwykłe poznanie zmysłowe jest jedynie rzutem rzeczywistości wyższej; jego filozofia czwartego wymiaru zasługuje na osobne omówienie. Dla tarota ważna jest z tej książki tylko jedna konsekwencja: skoro rzeczywistość wyższa wymyka się logice opartej na zasadzie tożsamości, zbliżyć się do niej można jedynie drogą, która nie polega na definiowaniu pojęć, lecz na oswajaniu umysłu z obrazem, liczbą i proporcją.
W tym kontekście symbol nabiera szczególnego znaczenia. Jeżeli rzeczywistość wyższa nie mieści się w pojęciach, to można się do niej zbliżyć tylko przez obrazy, które działają na umysł inaczej niż definicje. Tarot, z jego dwudziestoma dwoma obrazami i uporządkowaną strukturą liczbową, był dla Uspieńskiego modelowym przykładem takiego języka symbolicznego. Nie przekazuje gotowej wiedzy, lecz uczy patrzenia w taki sposób, by zwykłe pojęcia ustąpiły miejsca intuicji.
Związek między obiema pracami nie polega na tym, że jedna streszcza drugą. Tertium Organum jest wykładem teoretycznym, prowadzonym językiem filozofii i matematyki. Tekst o tarocie jest jej praktycznym odpowiednikiem, w którym ta sama intuicja wyższej rzeczywistości zostaje przełożona na kontemplację obrazów. Kto czytał obie książki, mógł odnieść wrażenie, że ma przed sobą dwa wejścia do tego samego budynku.
Cztery zasady
Teoretyczna część pracy o tarocie opiera się na idei czterech zasad, wyrażonych w czterech literach imienia Bożego, Jod-He-Waw-He. Uspieński przejął ten motyw z tradycji francuskiego okultyzmu, przede wszystkim z pism Éliphasa Lévi'ego i jego następców, ale nadał mu własną interpretację. Cztery litery oznaczają u niego cztery aspekty każdego zjawiska: zasadę czynną, bierną, ich wzajemne oddziaływanie i rezultat, który staje się zalążkiem nowego cyklu. Każda rzecz, każde zdarzenie i każda myśl składa się według niego z tych czterech elementów.
Cztery kolory talii, buławy, kielichy, miecze i denary, odpowiadają tym czterem zasadom. W ten sposób pięćdziesiąt sześć kart kolorów staje się mapą przejawów czterech sił w różnych sferach bytu. Figury i karty liczbowe tworzą rodzaj tablicy, w której każde pole wyraża określone połączenie zasad. Uspieński traktuje tę strukturę jak równanie, które można czytać na wiele sposobów, i porównuje tarot do systemu znaków matematycznych, pozwalających przedstawić złożone relacje w zwięzłej formie.
Dwadzieścia dwa atuty mają inny status. Nie są kolejnym rozwinięciem czterech zasad, lecz obrazami ukazującymi prawa świata i drogę duszy w sposób bezpośredni. Uspieński proponuje ułożenie dwudziestu jeden numerowanych atutów w trójkąt o bokach po siedem kart, z Głupcem w środku. Trzy boki odpowiadają Bogu, człowiekowi i wszechświatowi, czyli duchowi, duszy i materii. Takie ułożenie podkreśla, że atuty nie są tylko liniową sekwencją, lecz strukturą, którą należy oglądać jako całość, a każda karta ma swoje miejsce zarówno w szeregu, jak i w figurze.
Umieszczenie Głupca w środku trójkąta jest rozwiązaniem, które omija spór o jego miejsce w szeregu liter. Karta bez liczby nie stoi ani na początku, ani na końcu, lecz w punkcie, od którego wszystkie boki są jednakowo oddalone. Można w niej widzieć człowieka, który nie rozpoznał jeszcze żadnej z trzech dziedzin, albo przeciwnie, świadomość obejmującą je wszystkie naraz. Uspieński zostawia tę dwuznaczność otwartą, co dobrze pasuje do jego przekonania, że symbol ma więcej niż jedno prawdziwe odczytanie, a zadaniem czytelnika jest utrzymać je wszystkie w polu uwagi.
Obrazy widziane w medytacji
Najbardziej oryginalną częścią książki są prozatorskie opisy dwudziestu dwóch atutów. Uspieński nie podaje w nich znaczeń w sensie słownikowym, lecz opisuje wizje, w których karta ożywa przed wewnętrznym wzrokiem medytującego. Każdy tekst zaczyna się od obrazu i stopniowo przechodzi w pouczenie, wypowiadane często przez głos, który przemawia do patrzącego. Tak na przykład Mag ukazuje się jako postać stojąca u stołu z symbolami czterech żywiołów, a narrator rozpoznaje w niej człowieka, który nauczył się panować nad siłami świata.
Styl tych medytacji jest liryczny i odbiega od suchego tonu podręczników okultystycznych. Bliżej mu do poematu prozą niż do traktatu. Uspieński opisuje światło, kolory, ruch postaci i wrażenie, jakie wywiera na nim każda scena. Wizje nie są jednak dowolne. Każda opiera się na tradycyjnej ikonografii karty, a jej sens wyrasta z wcześniejszych interpretacji francuskich i angielskich. W kilku miejscach wyraźnie widać, że autor znał talię Arthura Edwarda Waite'a i Pameli Colman Smith, wydaną w 1909 roku, choć czerpał też z obrazów talii francuskich.
W tych tekstach tarot przestaje być kodem do odszyfrowania, a staje się przedmiotem kontemplacji. Medytujący nie ma ustalić, co oznacza karta, lecz pozwolić, by obraz ukazał mu coś, czego nie potrafiłby wyrazić inaczej. Taka praktyka zbliża tarot do tradycji medytacji nad obrazami religijnymi, choć kontekst jest tu zupełnie inny. Uspieński nie odwołuje się do żadnej konkretnej religii, a jego wizje mieszają motywy chrześcijańskie, hermetyczne i wschodnie, zgodnie z duchem teozofii.
Lévi, Wirth i własna droga
Uspieński otwarcie przyznawał się do dziedzictwa francuskiego okultyzmu. Éliphas Lévi był dla niego punktem wyjścia, zarówno jako autor teorii czterech liter, jak i jako ten, który pierwszy uczynił z tarota klucz do całej wiedzy magicznej. Oswald Wirth, twórca talii z 1889 roku i autor prac o symbolice kart, dostarczył mu wzoru dla obrazowej interpretacji atutów i przykładu, jak można łączyć symbolikę z psychologią. Uspieński znał też pisma Papusa, choć jego stosunek do rozbudowanych systemów liczbowych był bardziej powściągliwy.
To, co odróżnia Uspieńskiego od jego francuskich poprzedników, to przede wszystkim miejsce tarota w szerszej filozofii świadomości. Dla Lévi'ego i Papusa tarot był kluczem do magii i kabały, a więc do systemu wiedzy, który można opisać i wyłożyć. Dla Uspieńskiego był ćwiczeniem w przekraczaniu zwykłego myślenia, środkiem do rozwinięcia wyższej świadomości, o której pisał w Tertium Organum. Wiedza ma tu charakter mniej doktrynalny, a bardziej doświadczalny.
Rosyjski kontekst ma przy tym znaczenie. Teozofia była w Rosji szczególnie żywa, nie tylko dlatego, że Bławatska była Rosjanką, lecz także dlatego, że trafiła na grunt przygotowany przez religijno-filozoficzne poszukiwania inteligencji. Pytania o sens historii, o jedność wszechrzeczy i o duchowe przeznaczenie człowieka były w rosyjskiej myśli tego okresu bardzo obecne. Uspieński włączył tarot w ten krąg pytań, nadając mu wymiar filozoficzny, którego brakowało większości zachodnich podręczników.
Trwałość małej książki
Mimo niewielkich rozmiarów The Symbolism of the Tarot zajmuje szczególne miejsce w historii interpretacji kart. Była jednym z pierwszych tekstów, które przedstawiły tarot jako narzędzie kontemplacji w oderwaniu od wróżby, i zrobiła to w sposób dostępny dla czytelnika bez przygotowania kabalistycznego. Jej medytacyjne opisy atutów inspirowały późniejszych autorów, którzy traktowali karty jako mapę rozwoju wewnętrznego, a idea trójkąta z Głupcem w centrum pojawiała się w różnych odmianach w literaturze XX wieku.
Książka zachowała też wartość dokumentu epoki. Pokazuje, jak w latach poprzedzających pierwszą wojnę światową zachodni okultyzm spotkał się z rosyjską filozofią i jak tarot, przeniesiony z paryskich i londyńskich gabinetów, mógł stać się częścią rozważań o czwartym wymiarze i naturze świadomości. Uspieński nie był pierwszym, który widział w kartach coś więcej niż grę, ale nadał tej intuicji własny, wyraźnie rozpoznawalny ton. Kolejne wydania i przekłady sprawiły zresztą, że niewielki tekst krążył przez dziesięciolecia niezależnie od dalszych losów autora, który po spotkaniu z Gurdżijewem w 1915 roku nadał swoim poszukiwaniom zupełnie inny kierunek.
Ostatecznie jego propozycja sprowadza się do prostej, a zarazem wymagającej myśli: tarot nie mówi niczego, czego patrzący sam nie byłby gotów zobaczyć. Obrazy są zaproszeniem, a nie odpowiedzią. Ta perspektywa, bliska fenomenologii doświadczenia religijnego, czyni pracę Uspieńskiego jednym z ciekawszych świadectw tego, jak na początku XX wieku tarot przechodził z rąk okultystów do rąk filozofów i poszukiwaczy, dla których był przede wszystkim lustrem świadomości.
