Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

Grand Etteilla i przemysł kartomancji XIX wieku

Po śmierci Alliette’a jego uczniowie, wydawcy tanich podręczników i wytwórcy kart z firmą Grimaud na czele zamienili imię Etteilla w handlową markę talii Grand Etteilla, konkurującą z Lenormand, lekceważoną przez okultystów, lecz trwalszą od ich systemów.

Szaleństwo (La Folie) z talii Grand Etteilla wydanej przez Grimaud w Paryżu około 1890–1910 roku – domena publiczna
Szaleństwo (La Folie) z talii Grand Etteilla wydanej przez Grimaud w Paryżu około 1890–1910 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Imię, które przeżyło autora

Jean-Baptiste Alliette zmarł w 1791 roku, ale pseudonim Etteilla żył dalej znacznie dłużej niż on sam i w sposób, którego nie mógł przewidzieć. W XIX wieku słowo to przestało oznaczać przede wszystkim konkretnego autora, a zaczęło funkcjonować jako nazwa rodzaju: talii do wróżenia, podręcznika objaśniającego znaczenia kart, a nawet usługi oferowanej w paryskich mieszkaniach i na prowincjonalnych jarmarkach. Pod nazwą „Grand Etteilla” sprzedawano karty, które nie zawsze odpowiadały pierwotnemu projektowi, oraz książki, których Alliette nie napisał. Doktryna i system samego autora to temat osobny; tutaj chodzi o to, co z jego imieniem zrobili spadkobiercy, wydawcy i rynek.

Historia ta jest ważna, ponieważ pokazuje drugie, mniej znane oblicze dziejów tarota w XIX wieku. W podręcznikowych opowieściach stulecie to należy do okultystów: Éliphasa Léviego, który połączył tarot z kabałą, a później Papusa i hermetycznych zakonów. Tymczasem przez większą część wieku przeciętny Francuz, który miał w ręku tarot do wróżenia, miał najpewniej w ręku talię etteillowską. Kartomancja handlowa i tarot inicjacyjny rozwijały się równolegle, czasem w otwartej niechęci, i trudno zrozumieć jeden z tych światów bez drugiego.

Uczniowie i spadkobiercy metody

Bezpośrednią ciągłość zapewniał krąg, który Alliette zgromadził pod koniec życia w ramach Société des Interprètes du Livre de Thot. Jego członkowie traktowali metodę mistrza jako dziedzictwo do przekazania, ale zarazem do rozwinięcia. Najbardziej znanym kontynuatorem był M.-J. d’Odoucet, który na początku XIX wieku ogłosił obszerną Science des signes, ou médecine de l’esprit, connue sous le nom d’art de tirer les cartes. Już sam tytuł jest wymowny: kartomancja miała być nauką o znakach i zarazem formą duchowej terapii, wiedzą, która porządkuje niepokój pytającego. D’Odoucet zachowywał egipską narrację i strukturę talii, ale rozbudowywał komentarze i wiązał znaczenia kart z astrologią i z rozważaniami moralnymi.

Równocześnie dzieła samego Alliette’a były przedrukowywane, przerabiane i skracane. Wydawcy nie mieli powodu, by trzymać się wierności tekstowi: liczyło się rozpoznawalne nazwisko na stronie tytułowej i obietnica kompletnej metody. W ten sposób już w pierwszych dekadach XIX wieku powstał obieg, w którym „Etteilla” oznaczał raczej gatunek niż autora. Książki o sztuce stawiania kart, tanie broszury i almanachy wróżebne powoływały się na niego tak samo, jak dawniej powoływano się na Nostradamusa: jako na gwaranta tradycji, której nikt nie sprawdzał.

Sprzyjał temu klimat epoki. Rewolucja zniosła dawne ograniczenia cechowe i cenzuralne, a lata dyrektoriatu i konsulatu przyniosły ożywienie rynku druków popularnych oraz modę na wróżki, które obsługiwały klientów niepewnych jutra w świecie gwałtownych zmian majątku i pozycji. To właśnie w tym czasie rozpoczynała karierę Marie-Anne Lenormand. Nazwisko Etteilli trafiło więc na rynek, który właśnie się poszerzał i potrzebował rozpoznawalnych marek, zanim zdążyła powstać jakakolwiek krytyczna pamięć o jego autorze.

Trzy talie pod jedną nazwą

Najtrwalszym nośnikiem tej tradycji była sama talia. Badacze historii kart, przede wszystkim Ronald Decker, Thierry Depaulis i Michael Dummett w książce A Wicked Pack of Cards z 1996 roku, wyróżniają trzy główne typy talii etteillowskiej, określane umownie jako Grand Etteilla I, II i III. Nazwy te są klasyfikacją badawczą, nie terminologią dawnych wydawców, a datowanie poszczególnych edycji pozostaje przybliżone, ponieważ producenci kart rzadko umieszczali na nich daty, a te same matryce służyły przez dziesięciolecia.

Grand Etteilla I wywodzi się bezpośrednio z kręgu Alliette’a i z talii przygotowanej około 1789–1791 roku. Zachowuje jego przekształcony porządek atutów, numerację od 1 do 78 oraz hasła dla pozycji prostej i odwróconej, umieszczane u góry i u dołu karty. Talia ta była produkowana i kopiowana jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku, z odmianami w rysunku i kolorystyce. Typ drugi, wydawany pod tytułem nawiązującym do „wyroczni dam”, przekształcał ikonografię w stronę bardziej dekoracyjną i romantyczną, zachowując zarazem zasadniczą strukturę znaczeń. Typ trzeci, Grand Etteilla ou Tarots égyptiens, ukształtował się w drugiej połowie stulecia i to on, wydawany przez paryską firmę B.-P. Grimaud, stał się wersją najpowszechniej znaną i najdłużej obecną w sprzedaży.

Przemiany ikonograficzne między tymi typami mówią wiele o rynku. Każda kolejna wersja dostosowywała obrazy do gustu nabywców i do możliwości druku, przy czym coraz bardziej oddalała się od graficznej postaci osiemnastowiecznego pierwowzoru. Nie zmieniało się natomiast to, co dla klienta najważniejsze: nadrukowane słowa kluczowe, które pozwalały wróżyć bez wcześniejszego studiowania traktatu. Talia była zarazem przyrządem i streszczeniem podręcznika. W tym sensie Grand Etteilla III jest bardziej produktem wydawniczym niż dziełem autorskim – udaną formą handlową, która zachowała z systemu Alliette’a dokładnie tyle, ile potrzebował użytkownik.

Wydawcy, pseudonimy i tanie podręczniki

Obok kart rozwijał się rynek książek. Szczególnie ważną rolę odegrał Simon-François Blocquel, wydawca z Lille, który specjalizował się w tanich publikacjach popularnych i ogłaszał je pod różnymi pseudonimami. Z jego oficyną łączy się zwykle nazwisko Julia Orsini, pod którym ukazał się Le Grand Etteilla, ou l’art de tirer les cartes, wielokrotnie wznawiany przez cały wiek. Julia Orsini nie była, jak sugerowały niektóre późniejsze opowieści, sławną wróżką ani uczennicą Alliette’a; była figurą wydawniczą, której egzotycznie brzmiące imię dodawało podręcznikowi aury osobistego wtajemniczenia. Ten zabieg dobrze oddaje logikę rynku: autorytet kupowano razem z nazwiskiem na okładce.

Podręczniki tego typu objaśniały znaczenia kart, podawały kilka rozkładów i przykładowe odczytania, a ich język był celowo prosty. Egipska legenda pojawiała się w nich zwykle w kilku zdaniach wstępu, jako ozdobny rodowód, nie jako przedmiot wywodu. Właśnie ta redukcja doktryny do minimum była warunkiem sukcesu. Wróżenie z kart stawało się umiejętnością domową, którą można było przyswoić z książeczki, uprawiać wieczorem w gronie rodziny lub przyjaciółek i traktować na pograniczu rozrywki oraz poważnej troski o przyszłość. Teksty tych książeczek przepisywano zresztą od siebie nawzajem, zmieniając tytuły, kolejność rozdziałów i nazwiska rzekomych autorów, tak że ustalenie, która wersja jest pierwotna, bywa dziś zadaniem dla bibliografa, nie dla historyka doktryn. Ciągłość tej literatury polegała nie na wierności źródłu, lecz na powtarzalności formuły: lista znaczeń, kilka rozkładów, egipski wstęp i nazwisko, które sprzedaje.

Produkcja kart podlegała we Francji XIX wieku nadzorowi i opodatkowaniu państwowemu, co sprzyjało koncentracji w rękach dużych, rejestrowanych wytwórców. Firma Grimaud, rozwijająca się od połowy stulecia i wchłaniająca starsze wytwórnie, mogła dzięki temu utrzymywać w ofercie jednocześnie zwykłe karty do gry, tarota do gry i talie wróżebne. Dla takiego producenta Grand Etteilla był po prostu jedną z pozycji katalogu, obok innych talii dywinacyjnych, które przynosiła moda.

Lenormand i kartomancja jako zawód miejski

Najważniejszym z tych konkurencyjnych produktów stało się imię Marie-Anne Lenormand (1772–1843), najsłynniejszej paryskiej wróżki epoki napoleońskiej i restauracji. Lenormand nie zostawiła własnej talii, ale jej sława została wykorzystana zaraz po jej śmierci. W połowie lat czterdziestych XIX wieku w Paryżu ukazał się Grand Jeu de Mlle Lenormand, rozbudowana talia pięćdziesięciu czterech kart z bogatą symboliką mitologiczną i astrologiczną. W Niemczech z kolei prostą trzydziestosześciokartową grę Johanna Kaspara Hechtela, wydaną około 1799 roku, zaczęto sprzedawać pod nazwiskiem francuskiej wróżki, dając początek tradycji tak zwanego małego Lenormand. Grand Etteilla musiał więc konkurować z markami, które, podobnie jak on, żyły z nazwiska zmarłej osoby.

Na tym tle widać, jak zmienił się sam zawód. Za życia Alliette’a kartomanta był autorem, nauczycielem i konsultantem w jednej osobie. W XIX wieku zawodowe wróżki i wróżbici korzystali z gotowych talii i gotowych podręczników, a ich kompetencja polegała na sztuce rozmowy, wyczuciu klienta i umiejętności nadania standardowym hasłom osobistego sensu. Paryska wróżka z kartami etteillowskimi była już przedstawicielką usługi miejskiej, opisywanej w prasie, karykaturach i literaturze obyczajowej, a nie spadkobierczynią tajnej nauki. Literatura dobrze to uchwyciła. Honoré de Balzac w Kuzynie Ponsie (1847) wprowadził postać kartomantki, pani Fontaine, i poświęcił jej wizycie obszerną dygresję o naukach tajemnych, w której ironia miesza się z poważnym namysłem nad tym, dlaczego mieszkańcy nowoczesnego miasta wciąż pytają karty o przyszłość. Wróżka z ciasnego mieszkania na przedmieściu i jej talia były dla powieściopisarza elementem obyczajowego krajobrazu Paryża, równie typowym jak lichwiarz czy odźwierna.

Pogarda okultystów i trwałość rynku

Wobec tej kartomancji okultyzm drugiej połowy wieku zajął stanowisko wyraźnie wrogie. Éliphas Lévi wypowiadał się o Etteilli lekceważąco, jako o dawnym fryzjerze, który zniekształcił święty porządek atutów, i za podstawę swoich spekulacji brał tradycyjny układ tarota, wiążąc go z dwudziestoma dwiema literami alfabetu hebrajskiego. Papus w Le Tarot des Bohémiens (1889) zachował wobec Etteilli dystans, choć korzystał z niektórych wróżebnych znaczeń krążących w obiegu. Dla obu autorów różnica była zasadnicza: tarot miał być kluczem do uniwersalnej doktryny, a nie narzędziem odpowiadania na pytania o spadki i zaręczyny.

Pogarda ta nie zaszkodziła jednak rynkowi. Grand Etteilla pozostał w sprzedaży przez cały XIX i XX wiek, a jego wersja wydawana przez Grimauda jest dostępna do dziś. Oba światy przenikały się zresztą bardziej, niż chcieli to przyznać ich rzecznicy: nadrukowane znaczenia odwrócone i pewne odczytania kart małych przechodziły z obiegu etteillowskiego do późniejszych podręczników, także tych powstałych w kręgach okultystycznych. Historia Grand Etteilli pokazuje więc, że tradycja ezoteryczna rozwija się nie tylko w traktatach i zakonach, lecz również w drukarniach, katalogach wytwórców kart i tanich książeczkach – tam, gdzie wiedza tajemna staje się towarem, a przez to zyskuje życie dłuższe niż jej twórca.