Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

Umiarkowanie – anioł mieszający wino z wodą

Karta Umiarkowania przedstawia pierwotnie kardynalną cnotę Temperantii, której gest przelewania płynu z jednego naczynia do drugiego oznaczał dla ludzi średniowiecza i renesansu rozcieńczanie wina wodą, a dopiero okultyzm XIX i XX wieku uczynił z niego obraz łączenia przeciwieństw i tajemnej przemiany.

Atut Umiarkowania z talii Visconti-Sforza, Bonifacio Bembo i Antonio Cicognara, około 1450 roku – domena publiczna
Atut Umiarkowania z talii Visconti-Sforza, Bonifacio Bembo i Antonio Cicognara, około 1450 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Cnota miary

Spośród czterech cnót kardynalnych, które teologia średniowieczna przejęła od filozofii greckiej i rzymskiej, umiarkowanie było cnotą najbardziej codzienną. Roztropność kierowała rozumem, sprawiedliwość – stosunkami między ludźmi, męstwo – postawą wobec niebezpieczeństwa, umiarkowanie zaś regulowało pożądania ciała: jedzenie, picie, przyjemności zmysłowe. Grecka sophrosyne, przełożona przez Cycerona i Ambrożego jako temperantia, oznaczała zdrowy umysł i właściwą miarę, a w etyce Arystotelesa – postawę pośrodku między rozwiązłością a nieczułością. Łacińskie słowo pochodzi od czasownika temperare, który znaczył między innymi „mieszać we właściwej proporcji”, „łagodzić” i „rozcieńczać”. Etymologia sama podsuwała obraz.

Cyceron w młodzieńczym traktacie De inventione określił umiarkowanie jako mocne i miarkowane panowanie rozumu nad pożądliwością i innymi niewłaściwymi poruszeniami duszy. Definicja ta przeszła do podręczników średniowiecznych i była powtarzana przez kolejnych autorów. Tomasz z Akwinu w Summa theologiae rozbił cnotę na części, wśród których osobne miejsce zajmuje trzeźwość, sobrietas, dotycząca właśnie picia napojów odurzających. Obraz kobiety rozcieńczającej wino był więc dla wykształconego widza ilustracją bardzo konkretnego rozdziału teologii moralnej, a nie ogólnikową alegorią harmonii.

W kulturze śródziemnomorskiej mieszanie wina z wodą miało długą historię. Grecy pili wino rozcieńczone w kraterach, a picie wina czystego uchodziło za obyczaj barbarzyńców i prowadziło, według moralistów, do szaleństwa. Gospodarz uczty określał proporcję mieszaniny i tym samym nastrój wieczoru. Chrześcijaństwo przejęło ten obyczaj i nadało mu sens liturgiczny: kapłan dolewał do wina w kielichu kroplę wody, co komentatorzy objaśniali jako obraz zjednoczenia dwóch natur w Chrystusie albo Chrystusa z wiernymi. W życiu codziennym rozcieńczanie wina było jednak przede wszystkim praktyką zdrowia i przyzwoitości. Kto dolewał wody, ten pił z miarą. Przestrogi przed pijaństwem należały zresztą do stałego repertuaru kaznodziejów, którzy w nadużyciu wina widzieli bramę do wielu innych grzechów, od gniewu po nieczystość.

Wiele atrybutów jednej cnoty

Ikonografia Temperantii nie od razu przyjęła formę dwóch dzbanów. W kaplicy Scrovegnich Giotto przedstawił ją z wędzidłem w ustach i z mieczem przywiązanym do pochwy, tak by nie dało się go łatwo dobyć – cnota hamuje mowę i gniew. Ambrogio Lorenzetti w sieneńskim cyklu Dobrego Rządu z lat 1338–1339 dał jej do ręki klepsydrę, przypominającą, że miarą jest również czas. Wędzidło, uzda, wodze, klepsydra pojawiają się w różnych przedstawieniach przez cały XIV i XV wiek.

Lynn White w znanym artykule z 1969 roku zwrócił uwagę na osobliwy wariant, który pojawił się w XV-wiecznych rękopisach francuskich: Temperantia z zegarem mechanicznym na głowie, z okularami w dłoni, z ostrogami u stóp i stojąca na wiatraku. Ten zestaw atrybutów, odzwierciedlający dumę z nowych wynalazków, pokazuje, jak swobodnie średniowiecze dobierało znaki dla cnoty miary. Każde narzędzie, które pozwalało coś regulować – czas, wzrok, bieg konia, ruch skrzydeł młyna – mogło stać się jej symbolem.

Obok tych wariantów od XIV wieku coraz częściej występuje motyw najprostszy i najtrwalszy: kobieta przelewająca płyn z jednego naczynia do drugiego. W kontekście, który przypomniano wyżej, odczytanie było jasne. Jedno naczynie zawiera wino, drugie wodę; postać łączy je, by uzyskać napój pity z umiarem. Gest wyrażał zatem nie mistyczną syntezę, lecz zdroworozsądkową miarę – mieszaninę, w której żaden składnik nie przeważa ponad potrzebę. We włoskiej sztuce publicznej, w rzeźbie i malarstwie miejskim, ta postać towarzyszyła innym cnotom jako wzór dobrego obywatela i dobrego władcy.

Dworska dama z dwoma dzbanami

Karta Umiarkowania w talii Visconti-Sforza, malowanej dla dworu w Mediolanie, wiernie przenosi ten typ. Przedstawia kobietę w długiej sukni, stojącą na złotym tle i przelewającą strumień płynu z jednego dzbana do drugiego. Nie ma skrzydeł, nie ma aureoli, nie ma żadnych znaków nadprzyrodzonych. Jest damą dworu w stroju z epoki, której zajęcie mogłoby się odbywać przy każdym stole. Taka bezpośredniość była właściwa całej talii: cnoty nosiły się tu jak członkinie rodu, a ich atrybuty były narzędziami codziennego życia.

Dla odbiorców z kręgu Viscontich i Sforzów cnota umiarkowania miała przy tym wymiar polityczny. Traktaty o wychowaniu księcia, pisane w XV wieku przez humanistów, zalecały władcy panowanie nad pożądaniami jako warunek panowania nad innymi. Książę pijany i rozwiązły był tyranem, książę umiarkowany – dobrym pasterzem poddanych. Dama z dwoma dzbanami przypominała więc nie tylko o zdrowiu ciała, lecz także o zdrowiu państwa. Trudno przy tym nie zauważyć, że uczty dworskie, na których grywano w karty, były miejscem, gdzie pokusa nieumiarkowania była szczególnie bliska; obraz rozcieńczanego wina leżał na stole obok prawdziwych kielichów i mógł być odbierany z uśmiechem jako żartobliwe napomnienie skierowane do współbiesiadników.

Skrzydła z francuskiego drzeworytu

W drzeworytniczej talii marsylskiej karta nosi napis Temperance i numer XIIII, zapisany w sposób charakterystyczny dla tej tradycji. Postać przelewa niebieski płyn z dzbana do dzbana tak samo jak dama mediolańska, lecz ma skrzydła. Jest to jedyna z cnót marsylskich, która otrzymała ten atrybut. Strumień płynie ukośnie, niemal poziomo, co bywało później komentowane jako cud przeczący prawom fizyki, choć w rzeczywistości wynikało raczej z konwencji drzeworytu, w którym trzeba było zmieścić strumień między dwoma naczyniami trzymanymi na różnej wysokości.

Pochodzenie skrzydeł pozostaje niejasne. Mogły powstać przez upodobnienie do aniołów, często przedstawianych z naczyniami w scenach liturgicznych i apokaliptycznych, albo przez pomyłkę rytownika, który z fałdów szaty czy rękawów zrobił pióra. Możliwe też, że wpłynęła na to tradycja, w której cnoty bywały przedstawiane z aureolami lub skrzydłami jako istoty niebiańskie. Bez wcześniejszych ogniw pośrednich nie da się tej kwestii rozstrzygnąć. W każdym razie skrzydlata postać otworzyła drogę do lektury, w której miara przestała być sprawą stołu, a stała się sprawą nieba.

Znaczenia nabrało też miejsce karty w szeregu. W układzie marsylskim Umiarkowanie stoi między Śmiercią a Diabłem, co późniejsi komentatorzy wykładali na różne sposoby: jako anioła prowadzącego duszę po zgonie, jako chwilę oczyszczenia przed próbą albo jako równowagę między dwiema skrajnościami. Żadne z tych odczytań nie wynika z dawnych źródeł, które o kolejności atutów milczą, a sama kolejność w różnych regionach Włoch bywała odmienna. Niemniej sąsiedztwo dwóch najbardziej groźnych obrazów talii sprawiło, że łagodna postać z dzbanami zaczęła się wydawać kimś więcej niż cnotą obywatelską – strażniczką przejścia.

Anioł na brzegu wody i Sztuka Crowleya

Okultyści dziewiętnastowieczni wykorzystali tę możliwość. Wino i woda przestały być winem i wodą, a stały się dwoma przeciwnymi zasadami, które należy połączyć: duchem i materią, ogniem i wodą, siarką i rtęcią, męskim i żeńskim. Przelewanie płynu zinterpretowano jako przekazywanie życia z jednego stanu w drugi, a samą postać – jako anioła czasu lub anioła duszy. W talii Waite'a i Smith z 1909 roku skrzydlaty anioł stoi jedną nogą w wodzie, drugą na lądzie, na piersi ma znak kwadratu z wpisanym trójkątem, na czole symbol słońca; obok rosną irysy, a w tle ścieżka prowadzi ku górom, nad którymi świeci korona. Waite pisał, że nazwa karty jest właściwie umowna, bo gdy jej zasada zapanuje w świadomości, łagodzi i godzi ze sobą naturę psychiczną i materialną. Tradycyjna nazwa cnoty została więc zachowana, lecz jej treść przesunięto z obyczaju na wnętrze duszy. Z dawnej Temperantii pozostało słowo „łagodzić”, które w łacinie znaczyło także „rozcieńczać”, ale nikt już nie myśli przy nim o winie. Nowy sens jest wyrazisty i spójny w obrębie mistyki Waite'a, lecz trzeba pamiętać, że jest interpretacją, a nie odczytaniem pierwotnego zamysłu.

Najdalej poszedł Aleister Crowley. W Tarocie Thota karta otrzymała nazwę Art, „Sztuka”, w znaczeniu zbliżonym do dawnej ars, sztuki przemiany. Malowana przez Friedę Harris postać ma dwie twarze, jasną i ciemną, i miesza ogień z wodą w kotle, a nad nią widnieje łacińska formuła, której pierwsze litery dają słowo VITRIOL. Crowley ujmował tę kartę jako dopełnienie Kochanków: tam przeciwieństwa się spotykają, tu zostają stopione w jedno. To ujęcie przenosi kartę wprost w język alchemii duchowej, który jest osobnym tematem i wymaga osobnego omówienia. Tu wystarczy zauważyć, że Crowley nie odkrył w karcie ukrytego sensu alchemicznego, lecz go jej nadał.

Dzban, który pozostał dzbanem

Między damą z mediolańskiej talii a dwulicową postacią Crowleya rozciąga się przepaść, lecz most nad nią zbudowano z jednego gestu. Przez pięć stuleci postać na karcie przelewa płyn z naczynia do naczynia, a zmienia się tylko to, co ludzie sądzą o zawartości dzbanów. W XV wieku było to wino i woda, a sens gestu streszczał się w słowie „miara”. W XIX wieku stały się nimi zasady kosmiczne, a gest zaczął oznaczać syntezę. W XX wieku – materia alchemicznego dzieła, a gest stał się obrazem przemiany.

Warto pamiętać, że pierwotna lektura nie była uboższa od późniejszych. Umiarkowanie w rozumieniu scholastyków było cnotą, bez której żadna inna nie mogła trwać, bo człowiek opanowany przez pożądania nie umie być ani roztropny, ani sprawiedliwy, ani mężny. Rozcieńczanie wina, gest zwyczajny i powtarzany przy każdym posiłku, wyrażało tę prawdę z prostotą, której okultystyczna symbolika czasem nie dorównuje. Duchowy sens nie zaczyna się tu dopiero od alchemii. Był obecny od początku, w samej decyzji, by nie pić więcej, niż potrzeba.