Słońce – dzieci, mur i jeździec na koniu
Atut Słońca zna trzy główne obrazy: najstarszy, z uskrzydlonym putto unoszącym słoneczną głowę w taliach włoskich, marsylski, z dwojgiem dzieci przed niskim murem, oraz obraz dziecka na koniu ze sztandarem, który Pamela Colman Smith przejęła z dawnego wariantu francuskiego i uczyniła kanonicznym.

Karta światła w trzech odsłonach
Słońce należy do najjaśniejszych, dosłownie i w przenośni, atutów tarota. Dla współczesnego użytkownika kart jest kartą radości, jawności i powodzenia, a jego obraz wydaje się prosty: tarcza z twarzą rozsyła promienie, pod nią dzieje się coś pogodnego. Jednak ta pozorna prostota kryje co najmniej trzy różne tradycje ikonograficzne, które powstawały w różnych miejscach i czasach i które dopiero w XX wieku zostały ze sobą zestawione przez komentatorów. Zrozumienie, skąd każda z nich pochodzi, pozwala zobaczyć, jak niewiele w obrazach tarota było ustalone raz na zawsze.
Pierwsza tradycja jest włoska i dworska, druga francuska i rzemieślnicza, trzecia ma podwójne pochodzenie: wyrasta z mniej znanego wariantu francuskiego z XVII wieku, ale swoją dzisiejszą sławę zawdzięcza talii, którą w 1909 roku wydał w Londynie Arthur Edward Waite z rysunkami Pameli Colman Smith. Każda z nich odpowiada nieco innemu wyobrażeniu tego, czym jest słońce dla człowieka: boską głową, światłem nad wspólnotą, zwycięskim objawieniem.
Putto z głową słońca
W talii Visconti-Sforza, powstałej dla mediolańskiego dworu w połowie XV wieku, Słońce przedstawia nagie, uskrzydlone dziecko, unoszące się na obłoku nad krajobrazem i trzymające w rękach słoneczną tarczę z twarzą. Postać należy do repertuaru renesansowych putti, którzy w malarstwie i rzeźbie tej epoki dźwigali girlandy, herby i medaliony. Tu dźwiga samo słońce, jak gdyby było ono przedmiotem lub insygnium, które można podać, pokazać, unieść ku widzowi. Twarz słońca jest czerwonawa, a promienie wychodzą z niej w regularnym rytmie.
Kompozycja ta ma swój odpowiednik w innych kartach niebieskich tej samej talii, gdzie personifikacje trzymają gwiazdę i sierp księżyca. W przypadku Słońca nośnikiem atrybutu jest jednak nie dama, lecz dziecko, co sprawia, że karta zyskuje inny ton. Putto nie jest ani alegorią cnoty, ani bóstwem; jest raczej lekkim, dekoracyjnym posłańcem, który prezentuje niebiańskie światło. W innych talii włoskich tego okresu pojawiały się jeszcze inne wersje. W tak zwanej talii Karola VI pod słońcem widnieje młoda kobieta z kądzielą, zapewne prządka, co część badaczy łączy z motywem przędzenia losu, inni zaś z obrazami pracy pod niebem w kalendarzach. Ta różnorodność potwierdza, że w XV wieku nie było jeszcze jednego wzoru tej karty.
W samej grze karta miała wyraźną funkcję. Słońce należało do najwyższych atutów, a w większości zachowanych porządków przewyższało Księżyc i Gwiazdę, ustępując jedynie Aniołowi i Światu, choć w niektórych regionalnych układach kolejność kart najwyższych bywała inna. Kolejność ta odpowiadała intuicyjnej hierarchii świateł: gwiazda jest słabsza od księżyca, księżyc od słońca, a ponad słońcem stoi już tylko to, co przekracza widzialny kosmos. Gracz nie potrzebował żadnego wykładu, by zrozumieć, dlaczego Słońce bije Księżyc. Ikonografia karty służyła więc przede wszystkim temu, by jej ranga była rozpoznawalna od pierwszego spojrzenia.
Tłem dla wszystkich tych wersji jest renesansowe wyobrażenie słońca jako planety królewskiej. Astrologia przypisywała mu władzę, honor, ojcostwo i serce, a ryciny przedstawiające „dzieci planet” ukazywały pod słońcem władców, atletów i ludzi cieszących się sławą. W serii rycin zwanej tarocchi Mantegny, powstałej w Ferrarze około 1465 roku, Sol występuje jako Apollo w rydwanie, zgodnie z antyczną mitologią. Karty do gry nie przejęły tego wzoru bezpośrednio, ale żyły w tym samym świecie obrazów, w którym słońce było jednocześnie bóstwem, planetą i godłem władzy.
Dwoje dzieci przed murem
W tarocie marsylskim, znanym z druków Jeana Nobleta, Jeana Dodala i Nicolasa Convera, ukształtował się obraz, który przez dwa stulecia był dla Słońca obrazem podstawowym. Na tle tarczy z twarzą, z której spadają krople, stoją dwie postaci dziecięce lub młodzieńcze, ubrane tylko w przepaski. Jedna kładzie rękę na ramieniu lub szyi drugiej. Za nimi biegnie niski mur z cegieł lub kamieni, oddzielający scenę od tła. Postaci bywają odczytywane jako bliźnięta, i to odczytanie ma pewną podstawę, ponieważ znak Bliźniąt w ilustracjach astrologicznych przedstawiano często właśnie jako dwoje obejmujących się nagich dzieci. Nie wiadomo jednak, czy twórca karty myślał o zodiaku, czy po prostu o obrazie przyjaźni i zabawy w świetle dnia.
Mur jest szczegółem równie zagadkowym jak ptak na Gwieździe. Można go widzieć jako granicę ogrodu, jako znak bezpiecznej przestrzeni chronionej przed dziczą, którą na poprzedniej karcie, Księżycu, symbolizowały wieże i wyjące zwierzęta. Taka lektura opiera się na sekwencji kart, nie na intencji drukarza, ale nie jest pozbawiona sensu: marsylskie Słońce rzeczywiście przedstawia świat uporządkowany, ludzki i bezpieczny, w odróżnieniu od nocnego krajobrazu bez ludzi. Krople spadające z tarczy, wspólne dla kilku kart marsylskich, wskazują raczej na promieniowanie i dobroczynny wpływ światła niż na jakiekolwiek zjawisko konkretne.
Warto zauważyć, że w tej wersji Słońce nie jest już przedmiotem trzymanym w rękach. Z atrybutu stało się źródłem światła nad sceną, podobnie jak w marsylskiej Gwieździe i Księżycu. Ten sam proces, w którym personifikacje z atrybutami ustąpiły scenom w krajobrazie, dotknął więc wszystkich trzech kart niebieskich, choć jego etapy pośrednie są słabo udokumentowane.
Jeździec ze sztandarem z Paryża
Obok wersji z dwojgiem dzieci istniał we Francji mniej rozpowszechniony wariant, który okazał się później niezwykle ważny. W talii paryskiego wytwórcy Jacques'a Vieville'a, datowanej na połowę XVII wieku, pod słońcem jedzie na koniu postać trzymająca chorągiew. Talia Vieville'a odbiega w kilku kartach od wzoru marsylskiego i należy do odrębnej gałęzi tradycji francuskiej, którą badacze wiążą z wcześniejszymi wzorami północnowłoskimi. Jeździec ze sztandarem pod słońcem przywodzi na myśl triumfalny wjazd, obraz zwycięstwa, może także dawne wyobrażenia Apollina lub władcy, który pojawia się jak słońce.
Trudno ustalić, jak szeroko ten wariant był znany i skąd dokładnie pochodzi. Pewne jest jedynie, że nie zniknął całkiem i że motyw jeźdźca pod słońcem był dostępny dla późniejszych twórców. Nie wiemy również, czy Waite i Smith znali talię Vieville'a bezpośrednio; mogli zetknąć się z tym motywem przez kolekcje, reprodukcje lub opisy. Podobieństwo jest jednak na tyle wyraźne, że trudno uznać je za przypadek. Ostrożność jest tu wskazana, bo historia tarota zna wiele pozornych zależności, które okazały się zbieżnościami wynikającymi ze wspólnego repertuaru motywów, takich jak jeździec, chorągiew i triumf, obecnych w całej sztuce europejskiej. W tym wypadku zbieżność obejmuje jednak nie pojedynczy motyw, lecz cały układ karty, co czyni zależność, pośrednią lub bezpośrednią, wysoce prawdopodobną.
Dziecko na białym koniu u Smith
W talii Waite'a i Smith Słońce przedstawia nagie dziecko z wieńcem na głowie, siedzące na białym koniu i trzymające długi czerwony sztandar. Za nim biegnie mur, nad którym wyrastają słoneczniki, a ponad całością świeci wielka tarcza z twarzą, z promieniami falistymi i prostymi na przemian. Ta kompozycja łączy w sobie elementy obu wcześniejszych tradycji francuskich: mur pochodzi z wersji marsylskiej, jeździec ze sztandarem z wersji paryskiej, a dziecko zastępuje dorosłego jeźdźca i jednocześnie nawiązuje do dziecięcych postaci z Marsylii. Smith stworzyła z tego obraz jasny i radosny, który stał się dla wielu pokoleń wzorcem Słońca.
Waite w The Pictorial Key to the Tarot podkreślał, że jest to obraz odmienny od tradycyjnego. Pisał o dziecku jako o obrazie świadomości, która z naturalnego światła przechodzi do światła wyższego, a o słonecznikach jako o naturze zwróconej ku źródłu. Mur interpretował jako granicę ogrodu, z którego dziecko wyjeżdża, a więc przejście od ograniczonego świata do świata otwartego. Waite nie był w tej interpretacji zupełnie konsekwentny i jak zwykle zostawiał wiele w niedopowiedzeniu, ale ogólny kierunek jest czytelny: Słońce staje się u niego kartą objawienia, a nie tylko pogodnej radości.
Złoty Brzask, z którego Waite czerpał korespondencje, przypisał Słońcu hebrajską literę resz i umieścił kartę na ścieżce Drzewa Życia łączącej sfery Hod i Jesod. W tym systemie Słońce należało do najniższych ścieżek, prowadzących od świadomości codziennej ku wyższym stanom. Ta symbolika była mniej ważna dla samego obrazu niż dla jego miejsca w zakonnym programie kontemplacji, ale wzmocniła sens karty jako bramy ku światłu.
Trzy obrazy jednej idei
Zestawienie trzech głównych wersji Słońca pokazuje, jak różnie można przedstawić to samo ciało niebieskie. Putto z głową słońca mówi o świetle jako o boskim darze, który niesie posłaniec z nieba. Dzieci przed murem mówią o świetle jako o warunku ludzkiej wspólnoty, przyjaźni i bezpieczeństwa. Dziecko na koniu ze sztandarem mówi o świetle jako o triumfie i objawieniu. Każdy z tych obrazów jest uprawniony i każdy ma swoje miejsce w historii tarota, ale żaden nie jest „pierwotnym” znaczeniem karty, do którego pozostałe byłyby jedynie dodatkiem.
Najbardziej znane dziś odczytania Słońca – radość, sukces, jawność, powrót do niewinności – wywodzą się w przeważającej mierze z obrazu Smith i komentarza Waite'a. Kto zna tylko tę talię, łatwo przeoczy, że dziecko na koniu było niegdyś rzadkim wariantem, a przez długi czas kartę tę znano jako scenę z dwojgiem dzieci przed murem. Świadomość tej różnicy nie musi zmieniać praktyki tych, którzy posługują się kartami, ale pozwala zobaczyć, że w tarocie, jak w każdej żywej tradycji obrazowej, wybory artystów decydowały o tym, co następnie uznano za symbol odwieczny.
