Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

Gwiazda – naga postać nad wodą i ptak na drzewie

Atut Gwiazdy przeszedł drogę od dworskiej postaci unoszącej gwiazdę i od uczonych mierzących niebo w taliach włoskich do nagiej kobiety wylewającej wodę pod ośmioma gwiazdami w tarocie marsylskim, a źródło tej przemiany pozostaje niewyjaśnione mimo licznych prób jej odczytania.

Atut Gwiazdy z tarota Jeana Dodala z Lyonu, 1701–1715: naga postać pod ośmioramiennymi gwiazdami – domena publiczna
Atut Gwiazdy z tarota Jeana Dodala z Lyonu, 1701–1715: naga postać pod ośmioramiennymi gwiazdami – domena publiczna · Wikimedia Commons

Karta bez jednego obrazu

Wśród atutów tarota niewiele jest kart, których obraz zmieniał się tak gruntownie jak Gwiazda. Dzisiejszy czytelnik zna ją niemal wyłącznie w jednej postaci: naga kobieta klęczy nad wodą, z dwóch dzbanów wylewa strumienie, nad nią świeci wielka gwiazda otoczona mniejszymi, a w tle, na drzewie lub krzewie, siedzi ptak. Ta scena wydaje się tak spójna i tak oczywiście „symboliczna”, że łatwo uznać ją za pierwotną. Tymczasem w najstarszych zachowanych kartach nie ma ani nagości, ani wody, ani ptaka. Obraz, który okultyzm XIX i XX wieku obdarzył tak bogatą treścią, jest wytworem stosunkowo późnym, a jego narodziny giną w luce źródłowej między włoskimi kartami ręcznie malowanymi a francuskimi drzeworytami.

Historyk tarota musi więc zacząć od pokory wobec materiału. Karty z XV wieku zachowały się fragmentarycznie, często pojedynczo, w zestawach rozproszonych po muzeach i kolekcjach; z wielu talii przetrwała garść atutów, a o kolejności i nazwach kart wiemy niekiedy więcej z wierszy i list niż z samych obrazów. Gwiazda należy do grupy kart niebieskich – obok Księżyca i Słońca – które w większości porządków zajmują miejsce tuż przed Sądem i Światem, wysoko w hierarchii atutów. Już ta pozycja coś mówi: w ciągu obrazów, który zaczynał się od postaci ludzkich i alegorii, karty światła należały do sfery kosmicznej, powyżej śmierci i upadku wieży, a poniżej ostatecznego wypełnienia.

Dama z gwiazdą i uczeni pod niebem

W talii Visconti-Sforza, malowanej w połowie XV wieku dla mediolańskiego dworu i przypisywanej zwykle warsztatowi Bonifacia Bemba, Gwiazda przedstawia stojącą kobietę w bogatej sukni, która w uniesionej dłoni trzyma gwiazdę. Postać ta należy do tej samej rodziny co inne alegoryczne damy tej talii – Umiarkowanie, Moc, Sprawiedliwość – i zgodnie z dworskim kanonem nie ma w sobie nic z późniejszej nagości. Część badaczy uważa, że kilka kart niebieskich tej talii wyszło spod innej ręki niż reszta, co jeszcze bardziej komplikuje datowanie, ale sam typ ikonograficzny jest czytelny: gwiazda jako atrybut trzymany przez personifikację, tak jak Fortuna trzyma koło, a Sprawiedliwość wagę.

Inna linia, widoczna w tak zwanej talii Karola VI – w rzeczywistości włoskiej, zapewne florenckiej lub ferraryjskiej, przechowywanej w paryskiej Bibliotece Narodowej – łączyła karty niebieskie z wiedzą o niebie. Pod ciałami niebieskimi pojawiają się tam postaci uczonych, posługujących się cyrklem lub księgą, jakby karta mówiła nie o samej gwieździe, lecz o człowieku, który ją bada. W innych włoskich wersjach, znanych z drzeworytów i późniejszych talii regionalnych, pod gwiazdą widnieją wędrowcy lub mędrcy, których część komentatorów utożsamia z Trzema Królami prowadzonymi przez gwiazdę betlejemską. To utożsamienie jest prawdopodobne, ale nie pewne; karty nie mają podpisów objaśniających, a jeździec pod gwiazdą może równie dobrze wyrażać ogólną ideę przewodnictwa z nieba.

Te warianty łączy jedno: Gwiazda jest w nich znakiem kosmicznego porządku albo atrybutem cnoty, nie zaś sceną z udziałem nagiego ciała. Nic w zachowanym materiale włoskim nie zapowiada kobiety nad wodą.

Marsylska scena nad wodą

Obraz znany dzisiaj wyłania się w pełni w tarocie typu marsylskiego, czyli w rodzinie talii drukowanych we Francji i w Szwajcarii od XVII wieku, z których za wzorcowe uchodzą wersje Jeana Dodala z początku XVIII stulecia i Nicolasa Convera z roku 1760. Wcześniejsza talia paryskiego wytwórcy Jeana Nobleta, datowana na połowę XVII wieku, pokazuje tę samą zasadniczą kompozycję. Klęcząca naga kobieta opiera jedno kolano o ziemię, w obu dłoniach trzyma dzbany i wylewa z jednego wodę do strumienia lub sadzawki, z drugiego zaś na ląd. Nad nią świeci duża gwiazda, wokół której rozmieszczono siedem mniejszych, razem więc osiem; w wielu wersjach wielka gwiazda ma osiem promieni, a jej barwy, żółta, czerwona i niebieska, przeplatają się w rytmie typowym dla kolorowania szablonowego. Po prawej lub lewej stronie wznosi się drzewo, a na nim siedzi ptak.

Skąd wzięła się ta scena, nie wiadomo. Proponowano wiele źródeł i żadne nie zostało udowodnione. Nagość i wylewanie wody kojarzą się z personifikacją Wodnika, który w ilustracjach astrologicznych przechyla naczynie; tyle że Wodnik jest zwykle mężczyzną, a nic nie wskazuje, by twórcy talii myśleli o zodiaku. Wskazywano też na obrazy źródła młodości, na alegorie Nadziei, które w niektórych cyklach mają gwiazdę za atrybut, na przedstawienia rzek jako półnagich postaci z urnami czy wreszcie na prostą kontaminację motywów z innych kart, zwłaszcza z Umiarkowania, gdzie także przelewa się płyn z naczynia do naczynia. Ta ostatnia propozycja ma pewną wagę: Umiarkowanie i Gwiazda dzielą gest przelewania, choć w pierwszej karcie ciecz przechodzi z naczynia do naczynia, a w drugiej wraca do natury.

Uczciwa odpowiedź brzmi więc tak, że przejście od damy z gwiazdą do nagiej kobiety nad wodą dokonało się gdzieś między końcem XV a połową XVII wieku, w warsztatach, po których nie zostały teksty, i że możemy jedynie obserwować jego wynik. Fakt ten nie umniejsza obrazu, lecz każe ostrożnie traktować wszelkie twierdzenia o jego „pierwotnym” sensie.

Ptak na drzewie

Najbardziej zagadkowym szczegółem marsylskiej Gwiazdy jest ptak. Jest mały, często niezbyt starannie wycięty w klocku, a jego gatunek nie daje się rozpoznać z pewnością. Komentatorzy widzieli w nim gołębicę, ibisa, sowę, a nawet feniksa. Wybór gatunku zależał zazwyczaj od tezy, którą interpretator chciał wesprzeć. Antoine Court de Gébelin, który w ósmym tomie Le Monde primitif z 1781 roku ogłosił egipskie pochodzenie tarota, odczytał kartę jako przedstawienie Syriusza, gwiazdy zapowiadającej wylew Nilu, a kobietę z dzbanami jako obraz Izydy użyźniającej ziemię; w takim kontekście ptak łatwo stawał się świętym ptakiem Egiptu. Odczytanie to należy dziś do historii mitu tarota, nie do jego historii, ale okazało się niezwykle trwałe.

Drzewo z ptakiem miało w sztuce chrześcijańskiej własne sensy: ptak na gałęzi bywał obrazem duszy, gołębica zwiastowała pokój po potopie, a ptaki w ogrodach rajskich przypominały o odnowionym stworzeniu. Nie ma jednak dowodu, że autor drzeworytu myślał o którymkolwiek z tych znaczeń. Wiele szczegółów kart marsylskich to ozdobniki wypełniające przestrzeń kompozycji, dziedziczone z kopii na kopię i stopniowo upraszczane. Ptak mógł być takim ozdobnikiem, zanim stał się symbolem. Właśnie na tym przykładzie dobrze widać mechanizm, który powtarza się w dziejach tarota: drobny, przypadkowo zachowany detal staje się dla późniejszych komentatorów kluczem do całości, ponieważ jego niejasność otwiera pole na każde znaczenie.

Córka Firmamentu w Złotym Brzasku

Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku, założony w Londynie w 1888 roku, nadał atutom nowe imiona i nowe miejsca w systemie korespondencji. Gwiazda otrzymała w jego dokumentach tytuł Córki Firmamentu, Mieszkanki między Wodami, została powiązana ze znakiem Wodnika i umieszczona na jednej ze ścieżek Drzewa Życia. Związek z Wodnikiem, który dla wcześniejszych artystów był co najwyżej możliwym skojarzeniem, w zakonnym systemie stał się przypisaniem: dzbany i woda odczytywano teraz jako znak zodiakalny, a nagość jako obraz duszy nieosłoniętej, stojącej w świetle wyższych sfer. Wielka gwiazda o ośmiu promieniach, otoczona siedmioma mniejszymi, łatwo dawała się zestawić z siedmioma planetami starej kosmologii i z ośmioma sferami, choć w samych kartach marsylskich nie ma śladu takiego zamiaru.

Arthur Edward Waite, członek zakonu, a później autor własnej talii narysowanej przez Pamelę Colman Smith i wydanej w 1909 roku, zachował zasadniczą kompozycję marsylską, ale ją doprecyzował. U Smith kobieta klęczy jedną stopą na wodzie, drugą na lądzie; z jednego dzbana woda spływa do sadzawki, z drugiego rozlewa się na ziemię pięcioma strużkami. Nad nią świeci osiem gwiazd o ośmiu promieniach, a na drzewie w tle siedzi ptak przypominający ibisa. W The Pictorial Key to the Tarot Waite pisał o tej karcie w tonie dla siebie typowym: odrzucał proste znaczenia wróżebne jako niewystarczające, a w postaci widział obraz wiecznej młodości i piękna, wylewającej wody życia; zarazem przyznawał, że ptak i drzewo nie mają ustalonego sensu, i pozwalał mu pozostać w półcieniu. Ta powściągliwość jest u niego warta odnotowania, bo zwykle chętnie rozbudowywał symbole.

Od Waite'a i Smith pochodzi większość współczesnych odczytań Gwiazdy jako karty nadziei, odnowy i spokoju po katastrofie poprzedniej karty, Wieży. Ten porządek – najpierw rozbicie, potem cisza i światło – ma w sobie dramaturgię, którą rozumie każdy, kto ogląda karty po kolei. Trzeba jednak pamiętać, że jest to odczytanie sekwencji, a nie odkrycie ukrytej intencji renesansowych twórców, którzy, jak wskazują zachowane listy, nie zawsze nawet umieszczali Gwiazdę bezpośrednio po Wieży.

Między atrybutem a sceną

Dzieje tej karty dają się streścić jako przejście od atrybutu do sceny. W taliach włoskich gwiazda była przedmiotem trzymanym przez personifikację lub badanym przez uczonego; w taliach marsylskich stała się światłem nad krajobrazem, w którym rozgrywa się ciche działanie – wylewanie wody, czuwanie ptaka, klęczenie nad strumieniem. Ta zmiana miała dla późniejszej interpretacji większe znaczenie niż jakikolwiek pojedynczy symbol. Scena, w odróżnieniu od atrybutu, zaprasza do opowieści: można pytać, dlaczego postać jest naga, dokąd płynie woda, kogo wypatruje ptak. Okultyści XIX wieku dostali więc obraz, który sam domagał się wykładu.

Historyk nie musi tego wykładu odrzucać. Złoty Brzask i Waite stworzyli spójne, przemyślane interpretacje, które dla wielu ludzi stały się narzędziem kontemplacji. Trzeba jedynie oddzielić dwie rzeczy: to, co karta znaczyła w obrębie nowoczesnego systemu, od tego, co mogła znaczyć dla rzemieślnika z Paryża czy Marsylii. O tym drugim wiemy niewiele, a o źródle nagiej postaci nad wodą nie wiemy niemal nic. Ta niewiedza nie jest porażką badań, lecz uczciwym stanem wiedzy, i właśnie ona sprawia, że Gwiazda pozostaje jedną z najbardziej otwartych kart talii.