Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Tarot

Szwajcarski tarot 1JJ i Jowisz z Junoną

Szwajcarski tarot 1JJ, przemysłowy potomek wzoru z Besançon, nie jest ani starożytnym kluczem, ani kuriozum wyznaniowym, lecz dokumentem przejścia tarota od gry do towaru wróżebnego: talią, która przez przypadek handlowy stała się dla Amerykanów lat siedemdziesiątych pierwszym obrazem kart.

Atut V Jowisz ze szwajcarskiego tarota 1JJ, Johann Georg Rauch, 1831–1838 – domena publiczna
Atut V Jowisz ze szwajcarskiego tarota 1JJ, Johann Georg Rauch, 1831–1838 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Ostatnie ogniwo długiego łańcucha

Zamiana Papieżycy i Papieża na Junonę i Jowisza dokonała się na długo przed powstaniem talii, którą dziś nazywa się 1JJ. Wzór, w którym antyczni bogowie zajęli miejsca dwóch figur kościelnych, ukształtował się w XVIII wieku na pograniczu francusko-niemiecko-szwajcarskim i utrwalił się w produkcji warsztatów z Besançon; jego historia i spór o motywy tej zmiany mają osobne miejsce. Talia 1JJ jest jego późnym przedłużeniem, przeniesionym do szwajcarskiej wytwórni i do epoki druku przemysłowego. To, co w osiemnastowiecznym warsztacie było jeszcze lokalną odmianą, w XIX i XX wieku stało się produktem katalogowym.

Szwajcaria była naturalnym miejscem tego przejścia. Kraj miał rozwiniętą tradycję kartowniczą, a w samej Konfederacji używano kilku systemów kolorów: niemieckojęzyczne kantony grały w Jass kartami z tarczami, różami, żołędziami i dzwonkami, w zachodniej części kraju posługiwano się kolorami francuskimi, a tarot zachował cztery włoskie kolory – kielichy, denary, miecze i buławy. Talia tarota była więc w szwajcarskiej ofercie czymś osobnym, przeznaczonym dla określonych gier i określonej klienteli, i nic nie łączyło jej z ludowym jassem. W Gryzonii do dziś przetrwała gra troccas, w którą gra się kartami o kolorach włoskich, co przypomina, że tarot w Alpach długo pozostawał przede wszystkim grą.

Wytwórnia z Schaffhausen i zagadka oznaczenia

Wersja znana dziś jako 1JJ związana jest z firmą J. Müller & Cie, której siedziba mieściła się w Schaffhausen, a później w pobliskim Neuhausen am Rheinfall, gdzie działała jako AGMüller. Dokładne początki wzoru w tej wytwórni są niejasne; zachowane egzemplarze z XIX wieku pochodzą od różnych szwajcarskich i alzackich producentów, a talia w postaci, którą rozpoznajemy, utrwaliła się zapewne dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Wszelkie dokładniejsze daty, spotykane w popularnych opracowaniach, należy traktować ostrożnie, ponieważ archiwa produkcyjne nie zostały w pełni opublikowane.

Samo oznaczenie „1JJ” jest typową etykietą katalogową. Najczęściej wyjaśnia się je jako numer pozycji w ofercie wytwórcy połączony z inicjałami Junony i Jowisza, czyli dwóch kart, które odróżniały ten wzór od talii marsylskiej. Wyjaśnienie jest przekonujące, ale opiera się bardziej na zdrowym rozsądku niż na dokumencie. Spotykana w niektórych tekstach sugestia, że litery mają coś wspólnego z grą w jassa, nie wytrzymuje krytyki: jassa grano zupełnie innymi kartami, a talia tarota nie mogła do niego służyć.

Zmiana techniki miała tu znaczenie zasadnicze. W XVIII wieku karty odbijano z drewnianych klocków i kolorowano przez szablony, co sprawiało, że każdy warsztat i każda partia miały nieco inny wygląd. W XIX wieku europejscy kartownicy coraz powszechniej przechodzili na litografię, a później na druk wielobarwny, który pozwalał wytwarzać tysiące identycznych egzemplarzy. Wzór przestał zależeć od ręki rytownika i stał się matrycą fabryczną, powtarzalną przez dziesięciolecia. W tym sensie 1JJ jest talią innego rodzaju niż jej besançońscy przodkowie: nie jest jedną z wielu lokalnych wersji, lecz ustalonym produktem, którego wygląd firma mogła kontrolować i chronić jako swój.

Fakt, że talię nazywa się numerem z katalogu, jest zresztą znaczący. Wzory regionalne, takie jak marsylski czy besançoński, nosiły nazwy miejsc, z którymi je kojarzono. Talia 1JJ nosi nazwę produktu. Jej tożsamość jest tożsamością towaru, który można zamówić, a nie tożsamością lokalnej tradycji karcianej.

Bogini z pawiem i bóg z orłem

Ikonografia dwóch charakterystycznych kart jest prosta i klasycystyczna. Junona, na miejscu drugiego atutu, ukazana jest w koronie, a obok niej pojawia się paw, ptak, który w mitologii rzymskiej był jej atrybutem; według Owidiusza bogini umieściła na jego piórach oczy zabitego Argusa. Jowisz, na miejscu piątego atutu, ma przy sobie orła i piorun, znaki władzy nad niebem. Oba wizerunki należą do repertuaru, który każdy dziewiętnastowieczny nabywca znał z podręczników mitologii, z grafiki salonowej i z dekoracji teatralnych.

Ten klasycyzm warto czytać na tle epoki, w której talia zyskała ostateczną formę. Antyczni bogowie nie byli w XIX wieku symbolem pogaństwa przeciwstawionego chrześcijaństwu, lecz częścią wspólnego języka wykształconej Europy: zdobili fasady, banknoty i gabinety. Jowisz i Junona na karcie nie budzili więc kontrowersji, tylko wnosili do talii odrobinę akademickiej godności. Wytwórca nie musiał już myśleć o protestanckim czy katolickim kliencie; korzystał z wzoru, który od dawna był bezpieczny.

Reszta talii pozostaje wierna szkieletowi marsylskiemu. Atuty noszą francuskie tytuły i rzymskie numery, karty dworskie – król, królowa, rycerz i walet – stoją w pełnych postaciach, a karty liczbowe przedstawiają ułożone ornamentalnie symbole koloru, bez scen. Rysunek jest jednak twardszy i bardziej regularny niż w starych drzeworytach: kontury są czyste, kolory płaskie, proporcje postaci bliższe akademickiej normie. Talia wygląda jak tarot marsylski przepisany ręką ilustratora przyzwyczajonego do druku przemysłowego.

Co zmienia bogini na miejscu kapłanki

Dla historyka zamiana dwóch kart jest faktem z dziejów rynku i wyznania. Dla kogoś, kto karty rozkłada, jest zmianą znaczenia, i to zmianą znacznie głębszą, niż sugerowałaby prosta wymiana postaci. Papieżyca, w tradycji okultystycznej utożsamiana z wiedzą zakrytą, z księgą na kolanach i zasłoną świątyni, zostaje zastąpiona przez boginię, której mitologiczne kompetencje są zupełnie inne. Junona była opiekunką małżeństwa, porodu i prawowitego porządku rodzinnego, a zarazem zazdrosną małżonką, mszczącą się na kochankach Jowisza. Jej obecność przenosi kartę z dziedziny tajemnicy w dziedzinę więzi społecznych, wierności i władzy domowej.

Podobnie Jowisz nie jest po prostu świeckim odpowiednikiem papieża. Jako król bogów jest gwarantem przysiąg i porządku państwowego, a w astrologii planeta jego imienia od starożytności uchodziła za największe szczęście, związane z pomyślnością, prawem i rozrostem. Karta, która w talii marsylskiej przedstawiała nauczycielski urząd Kościoła, w talii 1JJ może być czytana jako obraz dobrej fortuny i władzy prawodawczej. Popularne broszury XX wieku zwykle nie korzystały z tej możliwości i objaśniały obie karty po prostu jako warianty dwóch figur kościelnych. Ich wybór mówi wiele o sile kanonu: nawet gdy obraz pokazuje coś innego, czytelnik widzi to, czego nauczyła go tradycja.

Takie rozdźwięki między obrazem a objaśnieniem są w historii tarota częste, ale w 1JJ szczególnie wyraźne. Kto rozkłada tę talię uważnie, staje przed wyborem: albo czyta karty przez pryzmat obcego im kanonu, albo pozwala im mówić własnym, klasycznym językiem. Oba wybory są uprawnione, ale tylko drugi bierze obraz na serio.

Targi w Norymberdze i amerykańska kariera

Przez większą część XX wieku 1JJ była talią niszową, sprzedawaną głównie w Europie jako jeden z wielu produktów kartowniczych. Jej los zmienił się w 1968 roku, kiedy na targach zabawek w Norymberdze zainteresował się nią amerykański przedsiębiorca Stuart Kaplan, który uzyskał prawo do jej dystrybucji w Stanach Zjednoczonych. W 1970 roku talia trafiła na rynek amerykański wraz z jego przystępną książką o wróżeniu z kart.

Dla wielu amerykańskich czytelników przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych 1JJ była pierwszym tarotem, jaki trzymali w rękach. Sprzedawana w księgarniach i sklepach z upominkami, z prostymi znaczeniami wróżebnymi w broszurze, pełniła rolę, którą po kilku latach przejęła talia Waite'a i Smith. Paradoks polega na tym, że zawdzięczała tę pozycję nie swojej szczególnej wartości symbolicznej, lecz dostępności: była dobrze wydrukowana, tania i miała dystrybutora. Gdyby Kaplan trafił w Norymberdze na inną talię, historia amerykańskiego boomu tarota miałaby inną twarz.

Kaplan sprzedawał 1JJ jako talię do wróżenia, i w tym właśnie zawiera się jej ostateczna przemiana. W Europie karty tego typu mogły służyć zarówno do gry, jak i do kartomancji, zależnie od nabywcy. W Ameryce gra zniknęła zupełnie; tarot przestał być rozumiany jako talia do rozgrywki, a stał się wyłącznie narzędziem wróżby i samopoznania. Junona i Jowisz zostali objaśnieni jako warianty Papieżycy i Hierofanta, z ich znaczeniami w kluczu psychologicznym, bez wzmianki o tym, że bogowie zastąpili kościelne figury z powodów, które nie miały nic wspólnego z wróżbą.

Talia bez legendy

W historii tarota 1JJ zajmuje miejsce skromne, ale pouczające. Nie ma za sobą renesansowego dworu, jak karty Viscontich, ani legendy o egipskich kapłanach, ani zakonnej tajemnicy. Jest talią, której dzieje można opowiedzieć bez odwołań do mitu: od regionalnej modyfikacji wzoru marsylskiego, przez przemysłową produkcję w szwajcarskiej wytwórni, po przypadkowy sukces na drugim kontynencie.

Właśnie ta zwyczajność czyni ją cennym świadectwem. Pokazuje, jak tarot w XX wieku zmienił się z gry w towar, a z towaru w narzędzie duchowe, i jak każdy z tych etapów pozostawiał na kartach swoje ślady. Bogini z pawiem i bóg z orłem przypominają o czasie, gdy kartownicy musieli liczyć się z wrażliwością wyznaniową klientów; numer katalogowy przypomina o fabryce; amerykańska broszura z prostymi znaczeniami – o rynku, który odkrył w tarocie sposób na rozmowę o sobie.

Talia pozostaje w sprzedaży do dziś, zarówno w Europie, jak i w Ameryce, choć jej pozycja jest skromniejsza niż w latach siedemdziesiątych. Dla kolekcjonerów stanowi ogniwo łączące regionalne wzory XVIII wieku z globalnym rynkiem tarota, dla historyków gier – późny przykład wzoru besançońskiego, dla czytelników – talię, której obrazy nie zostały przerysowane według żadnego systemu okultystycznego.

Kto dziś rozkłada 1JJ, rozkłada więc karty z wyraźnie warstwową historią. Nie ma powodu, by udawać, że jest to talia mistyczna w tym samym sensie co zakonne karty Złotego Brzasku. Ma za to rzadką zaletę uczciwości: jej obrazy nie twierdzą, że są starsze niż w rzeczywistości, a jej nazwa nie obiecuje niczego poza tym, czym jest – pozycją w katalogu, która stała się mostem między europejską tradycją karcianą a nowoczesnym światem tarota.